Marsz Wolnych Konopi znów idzie. Ale po chodnikach

Policja nie pozwoliła uczestnikom drugiego wrocławskiego marszu wejść na jezdnię. Gdy usiedli, blokując całkowicie ulicę Wróblewskiego, funkcjonariusze zepchnęli ich na chodnik. Zatrzymali siedmiu, wylegitymowali wszystkich, o godz. 16 puścili wolno.

syncro

Kategorie

Źródło

Marzena Żuchowicz
Gazeta Wyborcza Wrocław

Odsłony

2419

Policja nie pozwoliła uczestnikom drugiego wrocławskiego marszu wejść na jezdnię. Gdy usiedli, blokując całkowicie ulicę Wróblewskiego, funkcjonariusze zepchnęli ich na chodnik. Zatrzymali siedmiu, wylegitymowali wszystkich, o godz. 16 puścili wolno.

Zwolennicy Wolnych Konopi zebrali się po godzinie 14 na skwerze Cybulskiego. Tym razem było ich znacznie mniej niż przed tygodniem - najwyżej 200 osób [tydzień temu przez Wrocław przeszło ok. 1000 osób - przyp. hr]. Wiedząc, że i tym razem nie mają zgody na przemarsz jezdnią, postanowili zablokować ul. Wróblewskiego, siadając na pasach na wysokości Hali Stulecia. Do blokowania jezdni nawoływał organizator marszu Paweł Leśniański. Wcześniej rozdał uczestnikom tysiąc ziaren marihuany

Ulica Wróblewskiego była zablokowana przez około 10 minut. Kilkudziesięciu policjantów zepchnęło manifestantów na chodnik, a organizatora i kilka innych osób zatrzymano. Do policyjnego samochodu funkcjonariusze wepchnęli m.in. chłopaka, który krzyknął do policjanta "Ty grubasie!".

O godz. 15.35 grupa nadal stała na chodniku przy wrocławskim zoo. Spora jej część, chociaż została już wylegitymowana, otoczona była policyjnym kordonem (funkcjonariusze nie byli wyposażeni w hełmy i tarcze, bo manifestanci zachowywali się raczej spokojnie). Za policjantami stali ci uczestnicy marszu, którzy nie dali się otoczyć na samym początku zadymy.

Wewnątrz kordonu panowała atmosfera piknikowa. Wprawdzie przez chwilę Konopie skandowały: "Jesteście tam, gdzie ZOMO", ale szybko wróciły do okrzyków merytorycznych, dotyczących legalizacji używania marihuany: "Sadzić, palić, zalegalizować".

Krzysztof Zaporowski z biura prasowego dolnośląskiej policji poinformował nas o godz. 15.45, że zatrzymano w sumie siedmiu uczestników marszu, którzy najbardziej awanturowali się podczas spychania na chodnik grupy blokującej jezdnię.

O godz. 16 - po wylegitymowaniu wszystkich uczestników - całą grupę puszczono wolno. Wcześniej policjanci przypomnieli, że zgromadzenie jest nielegalne.

Manifestacja ruszyła chodnikiem w stronę centrum. W międzyczasie urosła - podczas legitymowania ludzie dzwonili do znajomych po posiłki.

Idących cały czas eskortowała policja, która grupę pozbawioną przywództwa sprawnie rozbiła na dwie mniejsze. Gdy jedna z grup była już przy sedesowcach, druga jeszcze nie opuściła ulicy Skłodowskiej-Curie. Policjanci szybko spisywali i karali mandatami osoby, które - w obawie przed rozdzieleniem się grupy - przebiegały na czerwonym świetle.

Z placu Grunwaldzkiego obie grupy przemaszerowały pod Urząd Wojewódzki, gdzie ponownie się połączyły. Pod eskortą policji dotarły na skrzyżowanie Podwala i ul. Traugutta, tam policja znów ich otoczyła.

Krzysztof Zaporoski: - Po raz kolejny przypomnieliśmy im, że to nielegalne zgromadzenie i kazaliśmy się rozejść. Poinformowaliśmy, że jeśli tego nie zrobią, zostaną zatrzymani.

Manifestujący żartowali, że dla nich wszystkich nie wystarczy miejsca na komendzie. Było ich wtedy około setki. Po chwili jednak zaczęli się rozchodzić i zwinęli transparenty.


Kolejny marsz organizowany przez Wolne Konopie był we Wrocławiu nielegalny. Przed tygodniem prezydent odmówił im prawa do wejścia na jezdnię, a tysiącosobowy tłum przeszedł spokojnie po chodnikach przez miasto.

Jednak w środę wojewoda uchylił zakaz wydany przez prezydenta. Konopie ponownie wystąpiły do magistratu od zgodę na dzisiejszy marsz i ponownie jej nie uzyskały. Wczoraj Paweł Leśniański zapowiedział, że tym razem maszerujący przejdą jezdnią albo zablokują most Zwierzyniecki. A policja zapowiedziała interwencję, gdyby zostało złamane prawo.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

forest (niezweryfikowany)

<p>Nie rozumiem co jest tu nielegalnego? Nie mozna chodzic po chodniku?</p>
Hunahpu

<p>Wolno ale nie wolno całą grupą ludzi siadać na jezdni celem zablokowania ruchu.</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • DMT
  • Pierwszy raz

Pozytywne nastawienie. Pierwsza psychodeliczna podróż z oczekiwaniem na bardziej enteogeniczne klimaty. Miejsce tripu: Las. Osoby: Ja + jeden znajomy np. X.

W tym trip raporcie pomijam opis miejsca tripu i przeżyć X. Skupię się tylko na tym, czego sam doświadczyłem w podróży z DMT, choć tak naprawdę nie miałem pewności co było w kapsułkach i w jakiej ilości. Jednak doświadczenia opisane poniżej raczej potwierdzają, że to co się wydarzyło to zasługa DMT. Dzięki temu przeżyłem pierwszą w swoim życiu, a być może nie ostatnią psychodeliczną podróż.

  • Efedryna

Od pewnego czasu eksperymentuję z różnymi substancjami narkotykopodobnymi.

Pośród mych działań najbardziej oryginalne (i może nawet śmieszne) było

palenie herbaty, czy liścia laurowego z fifku. Oczywiście do obu

`przysmaków` już na pewno nie powrócę i szczerze nie polecam komukolwiek

tych specyfików.



  • Marihuana

Nazwa substancji: Grzybki halucynogenne

Dawka: 75 świerzych

Doświadczenie: Mnóstwo jarania, amfetaminy, piguł, trochę kwasów

i niewiele opiatów. Różne mieszanki. Grzybki poraz chyba 7, ale

pierwszy raz w dwace powyżej 60.



  • LSD-25


Miało to miejsce gdzieś w roku 1997-98.


Pewnego razu wraz z dwoma kolesiami postanowiliśmy zażyć papiera.


Udaliśmy się do Szczecina moim maluszkiem(mieszkam nie daleko) i zakupiliśmy

jeden blotter Panoramixa. Pierwsze wrażenie - `kurwa i to na trzech?!!! No

trudno. powalczyliśmy z żyletką i po chwili każdy ssał namiętnie malutki

kartonik.


Śmieliśmy się z własnej naiwności twierdząc, że można było za tę sumę (35,-)

kupić sobie ziółka.