Dane : masa 62kg
stopień zaawansowania : nigdy wcześniej niczego nie brałem (alko
nie licze :)

"Sadzić, palić, zalegalizować" - to hasło najczęściej skandowali uczestnicy Marszu Wolnych Konopii, manifestacji zwolenników zalegalizowania w Polsce marihuany.
"Sadzić, palić, zalegalizować" - to hasło najczęściej skandowali uczestnicy Marszu Wolnych Konopii, manifestacji zwolenników zalegalizowania w Polsce marihuany. Wzięło w niej udział ponad pół tysiąca młodych ludzi. Nad głowami uczestników manifestacji powiewały flagi w zielono - żółto - czerwonych barwach, do których odwołują się rastafarianie. Nie zabrakło też flagi Jamajki, ojczyzny Boba Marleya, legendy muzyki reggeae, znanego miłośnika marihuany.
Uczestnicy manifestacji zaczęli się zbierać pod zamkiem w Lublinie o godz. 15 w sobotnie popołudnie. Co chwila przybywali kolejni. Gdy marsz ruszył okazało się, że bierze w nim udział przynajmniej kilkuset młodych ludzi. Wielu z nich było bardzo młodych, więc gdy zbierano podpisy pod apelem o znowelizowanie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i legalizację marihuany przestrzegano, by podpisywały się jedynie osoby pełnoletnie posiadające dowód osobisty. Co jakiś czas manifestanci skandowali swoje główne hasło "Sadzić, palić, zalegalizować". Krzyczeli też w kierunku policjantów obserwujących przygotowania do marszu: "Policja! Banda hipokrytów, sami palą trawę, a z nas robią bandytów". Niektórzy z manifestantów, w tym ci, którzy przewodzili marszowi otwarcie i bez skrępowania palili marihuanę zaciągając się dymem z lufek lub skrętów.
Gdy marsz ruszył, manifestanci przeszli przez plac Zamkowy ul. Lubartowską na deptak. Organizatorzy próbowali zapanować nad tłumem i apelowali, by iść tylko chodnikiem, bo na to pozwolił urząd miasta i policja. Mimo to wielu uczestników marszu wchodziło na jezdnię. Gdy marsz schodził z deptaka ul. Kapucyńską w kierunku ul. Narutowicza manifestanci zajęli i jezdnię. Na Narutowicza jednak policyjne samochody i motocykle jeździły w jedną i drugą stronę ulicy, by manifestanci nie wchodzili na jezdnię. - Zejdź! Mam ci pomóc? Mogę ci pomóc! - krzyczał policjant na motocyklu do jednego z nastolatków, który szedł ul. Narutowicza skrajem chodnika.
Zmień dilera na rolnika
W czasie przystanków (na deptaku, czy pod I komisariatem policji na ul. Okopowej) manifestanci wygłaszali przez megafon swoje credo: legalna marihuana. Według nich miałoby to przynieść korzyści wszystkim. Im, bo nie groziłaby im już kara za palenie marihuany, rolnikom, bo mogliby zarabiać na uprawie marihuany, i wreszcie państwu, bo zarabiałoby na akcyzie ze sprzedaży marihuany. "Zmień dilera na rolnika" - skandowali manifestanci. Pod komisariatem policji zaś próbowali uzyskać od policjantów odpowiedź na pytanie dlaczego marihuana nie jest legalna. Jednak jej nie uzyskali. - Dlaczego marihuana jest nielegalna? Przecież to nic złego. Nikt nie udowodnił, że prowadzi do uzależnienia. Bardziej niebezpieczne są papierosy i alkohol. Marihuana nigdy nikogo nie zabiła - twierdzili uczestnicy manifestacji.
Dopalacz twój wróg
Również pod komisariatem policji zwolennicy legalizacji marihuany wyraźnie dali do zrozumienia, że są przeciw dopalaczom. Jak tłumaczyli, marihuana jest naturalną rośliną, a nie chemicznym wynalazkiem, jak specyfiki sprzedawane legalnie w sklepach. W dodatku według nich marihuana nie jest w ogóle niebezpieczna, w przeciwieństwie do dopalaczy.
Manifestacja zakończyła się po ponad dwóch godzinach na miasteczku uniwersyteckim.
Dane : masa 62kg
stopień zaawansowania : nigdy wcześniej niczego nie brałem (alko
nie licze :)
Posiedzenie z paroma kumplami, oczekiwania to wyciszenie, położenie się na kanapie i wsłuchanie się w muzykę. Nastrój depresyjny, ale nie najgorszy
Od 2/3 lat siedzę w domu. Przez depresję, stany lękowe, fobię społeczną i agorafobię rzuciłem szkołę i całkowicie wykluczyłem się z normalnego życia. W maju br. poszedłem do psychiatry... lekarz zapisał mi alprazolam. Zaczynałem od małych dawek 0,25mg/0,5mg/1mg na raz i brałem dość często. Po jakimś czasie przestałem, bo nie czułem potrzeby i nie chciało mi się wiecznie być ospanym i chodzić jak po alkoholu. Wszystko zmieniło się jednego dnia, gdy postanowiłem polecieć grubiej niż zazwyczaj
Substancja: suszone psilocybki sztuk ok 50
Set& settings: średni humorek, sam w swoim pokoiku, ciśnienie wysokie,
pogoda ładna, deszczu brak.
Doświadczenie: To moje trzecie podejście do psilo, pierwszy raz samotnie.
Cel: w spokoju i w skupieniu zbadać co może zdziałać ten niepozorny
grzybek, do tej pory sprawdzał się idealnie jako akcelerator imprezowo-towarzyski,
tyle że w mniejszej ilości (na oko 30szt.)
Moja pierwsza jazda na DXM była wyjątkowo spontaniczna. Wróciłem do domu zmęczony, do tego nękało mnie cholerne przeziębienie. Ogólnie czułem się paskudnie do tego na dworze minus trzy stopnie, ciemno i ponuro. Nigdzie wyjść, z nikim pogadać. Porażka kompletna. Usiadłem przy kompie i słuchając muzy surfowałem po necie. Przypomniałem sobie, że dawno już nie byłem na Hyperreal`u. Pomyślałem, że poczytam sobie chociaż jakieś ciekawe artykuły. Co było ciekawego "zlookałem" i postanowiłem odwiedzić Neuro-groove. Tam zaciekawiła mnie rubryka Acodin, której nie było wcześniej.
Komentarze