Podają pacjentom jointy - wszystko zgodnie z regulaminem

Izraelskie Centrum Medyczne Szeba wydało regulamin wykorzystania marihuany w leczeniu chorych. Jest to pierwszy szpital w tym kraju, który podaje pacjentom narkotyki.

Koka

Kategorie

Źródło

wp.pl

Odsłony

1256

Izraelskie Centrum Medyczne Szeba wydało regulamin wykorzystania marihuany w leczeniu chorych. Jest to pierwszy szpital w tym kraju, który podaje pacjentom narkotyki. Na podobnych zasadach robią to placówki medyczne między innymi w Holandii, Niemczech, Kanadzie i w niektórych amerykańskich stanach.

Lekarze z Centrum Medycznego Szeba przez pół roku podawali marihuanę 20 pacjentom. Wśród nich była m.in. młoda kobieta chora na raka. Narkotyk, który paliła w specjalnej izolatce przy otwartym oknie, łagodził ból.

Na podstawie pilotażowego programu szpital opracował regulamin stosowania marihuany w codziennym leczeniu, który został przyjęły przez Ministerstwo Zdrowia. Zgodnie z dokumentem, lekarz prowadzący pomoże pacjentowi zdobyć pozwolenie resortu na zażywanie narkotyku. Chorzy będą mogli go palić w palarniach, a ci, którzy nie wstają z łóżek - na sali przy otwartym oknie. Chodzi bowiem o to, aby personelu szpitala nie narażać na wdychanie dymu.

Przeciwnicy stosowania marihuany w leczeniu mówią, że pacjenci mogą uzależnić się od narkotyków. Zwolennicy twierdzą z kolei, że dwa jointy dziennie, palone przez krótki okres czasu, nikomu nie zaszkodzą.

Izraelskie Stowarzyszenie Rozwoju Leczniczych Konopi zbiera teraz pieniądze na inhalatory, dzięki którym pacjenci zamiast palić jointy będą wdychać opary z marihuany.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

<p>ale że to w polsce!? nie wierze :O!</p>
Anonim (niezweryfikowany)

<p>A kto Ci, mądralo, napisał że to w Polsce?</p>
kuszkusz (niezweryfikowany)

<p>[quote]Jest to pierwszy szpital w tym kraju, który podaje pacjentom narkotyki. [/quote]</p> <p>&nbsp;</p> <p>W Izraelu szpitale nie uzywaja morfiny?</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

S&S: Chawir, wolny dzień, własny pokój, 84 kg mnie, 600 mg deksa, łóżko i słuchawki.

Wiek: 27.

Doświadczenie: THC, Amfa, XTC, Mef, Grzybki, Kodeina, Ketony, Haszysz, DXM.

Na początku chciałem zaznaczyć, że to mój dziewiczy trip-raport i postanowiłem go napisać nie tylko z powodu tego, co doświadczyłem, ale chciałem przede wszystkim dołożyć własną cegiełkę do tej wspaniałej i często wykorzystywanej przeze mnie bazy danych wszelakich narkoprzeżyć.

  • Bad trip
  • Grzyby Psylocybinowe
  • hawajskie trufle
  • high hawaiians

relaksujący weekendowy wyjazd, pełne roślin mieszkanie znajomych, pozytywne nastawienie i miła atmosfera, brzydka pogoda za oknem

Grzybów halucynogennych nie traktuję jako rozrywkę, a raczej katalizator rozważań filozoficznych. Do tej pory korzystałem z psylocybiny raz na kilka lat. Tym razem wybraliśmy się z żoną na wycieczkę do Amsterdamu, aby spróbować polecanych przez znajomych trufli High Hawaiians.

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Spokój, cisza, własny pokój.

Chciałem się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat DXM. Kiedyś przeczytałem w Trip Raportach podsumowanie THC (co i jak) i właśnie coś takiego chciałem napisać ale o DXM.

Ważę 96 kg. Piszę ten raport mając za sobą długi, wolny i pozbawiony zajęć dzień z DXM. Wchłonąłem go dzisiaj 300 mg około 7 rano, dorzuciłem 200mg około 19.00 i około 200 mg o 1:00 w nocy.Rano wypaliłem 3 małe jointy MJ (takie po 3 cm).

  • Katastrofa
  • Marihuana

Nastawienie dobre, przed paleniem tego czegoś siedzieliśmy w małym "barze" i piliśmy powoli piwko.

Być może ciężko będzie wam w to uwierzyć i pewnie, gdy widzicie  jako substancję wiodącą marihuanę, to z góry skazuje raport na dno, ale jednak wydarzyło się coś.. coś niezwykłego..

 

     Piątek, siedzimy w barze pijemy piwko po chwili wpada do nas pijany kolega (jak zwykle, taki odpowiednik Dekabrysty z książki "Mistycy i Narkomani") Jest nas czterech, to był zwykły spontan kolega wyciaga lufe i idziemy na przystanek przypalić. Marihuanę paliłem w życiu wiele razy, ale czegoś taiego jeszcze nigdy nie przeżyłem. Jedna lufa - wychodzi po 2 buchy na głowę.