REKLAMA




Sélection du Père Directeur czyli Ojciec Dyrektor poleca

w dziedzinie tripraportów z DXM, tak jak i wszędzie, zdarzają się też chlubne wyjątki. Raporty wciągające, wartkie, fascynujące

trydzyk

Kategorie

Źródło

https://neurogroove.info/trip/plateau-sigma-czyli-sw-tomasz-i-jasna-gora-nagniot

Odsłony

256

Cykl, w którym Wasz uwielbiany Ojciec Dyrektor przedstawia wybór najsmakowitszych tripraportów, które miało zaszczyt gościć NeuroGroove.

Bodaj najwspanialsza rzecz, która zdarzyła się w na polskiej "scenie narkotykowej" to reglamentacja acodinu, zwanego także kaszlakiem. Nawet nie wyobrażacie sobie mojej zgrozy, kiedy wchodząc na NeuroGroove codziennie czekało na mnie dziesięć nowych raportów o DXM, pisanych nieortograficznie przez jeszcze nie do końca wytrzeźwiałych gimnazjalistów. A jakie te raporty nudne były! Uwierzcie mi, że lepiej ubawić się można słuchając "Rozmów niedokończonych" na antenie mojego radia, niż czytając te wypociny!

Ale w dziedzinie tripraportów z DXM, tak jak i wszędzie, zdarzają się też chlubne wyjątki. Raporty wciągające, wartkie, fascynujące, takie po których myślisz sobie: "żałuję, że mnie tam nie było!" i taki też raport pragnę przypomnieć Wam dziś, choć jeśli go już znacie to oczywiście pamiętacie go doskonale. To klasyka klasyki i jednocześnie przygoda jedyna w swoim rodzaju. Dorosłe dziś gimbusy, patrzcie, jak pisze się raporty!

Oto "Plateau sigma, czyli św. Tomasz i Jasna Góra" pióra Nagniota!

Ministerstwo tripraportingu przypomina:

Co decyduje o tym, że raport jest dobry? Po pierwsze - nienaganna polszczyzna. Po drugie - szczegóły, cała masa szczegółów. Chcemy przecież wiedzieć, co dokładnie podmiot psychodeliczny miał na myśli. Nie bójcie się więc metafor, porównań, onomatopei, synekdoch, hiperboli, anafor, oksymoronów i metonomii. Unikajcie za to anakolutów, ok? (choć i od tego są wyjątki). Po trzecie - akcja!, suspens!, katastrofa!, przypał!, oświecenie! - jeśli coś z tego przydarza się w raporcie, stanowi kropkę nad i, wisienkę na torcie i smakowite zamknięcie dzieła. Po czwarte - bez zbędnego przynudzania, naprawdę nie interesuje mnie opowieść o tym, jak przed zażyciem poszliście do Seby, który sprzedał wam kryształ, który następnie zanieśliście do Janusza, który zadzwonił po Zdzicha... i tak dalej. Nie, coś takiego to gówno, nie raport!

https://neurogroove.info/trip/plateau-sigma-czyli-sw-tomasz-i-jasna-gora...

Oceń treść:

Average: 10 (2 votes)

Komentarze

Żeglarz (niezweryfikowany)
Zajefajny pomysł z odświeżaniem dobrych raportów. Mógłby powstać osobny dział na NG przesiewający ziarno od plewu. Mam nadzieję, że dzisiaj zapoczątkowany cykl będzie rychle kontynuowany.
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • MDMA
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

na początku trochę wątpliwości, ale towarzystwo, klimat, muzyka zrobiły swoje.

Wszystko działo się na domówce sylwestrowej organizowanej w domu, w którym kiedyś mieszkałam a teraz jest przerobiony na gabinet mamy. Byłam trochę spięta, bo to pierwsza taka impreza organizowana w tym domu, na około mnóstwo wścibskich sąsiadów (piszę to bo w dalszej opowieści się do tego odniosę). Po spaleniu paru blantów i bong (bongów?) mój chłopak podchodzi do mnie i pyta się czy nie chciałabym spróbować MDMA. Sporo czytam na temat narkotyków, więc temat nie był mi obcy, wiedziałam jak mniej więcej to działa, ale nigdy nie próbowałam.

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Spokojny dzień.

Nie spałem całą noc. Po męczącym dniu w pracy usiadłem do komputera. Popracowałem do rana i poszedłem znów do pracy. Czas goni. Musimy oddać projekt za 3 dni. Nerwówka... Zmęczony jak pies wlokłem się do domu. 16:30 Przechodziłem obok apteki i kupiłem acodin, myląc go z thiocodinem. Chciałem kodę na zmęczenie, a kupiłem deksa. OK, niech będzie. Po drodze do domu spotkałem się z dilerem. W tym czasie zjadłem opakowanie acodinu (150 mg DXM). Pogadaliśmy i wróciłem do domu z jednym gramem maryśki. Zmęczony jak pies, niewyspany ale z jednym małym ziółkiem w dłoni.

  • 4-HO-MIPT
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Słoneczne popołudnie, najlepszy skład - czwórka przyjaciół (Ja, M, G oraz J), chęć przeżycia najlepszej podróży jakiej dotychczas mieliśmy okazje doświadczyć, stanu który kończy i rozpoczyna nowy etap naszego życia. Miejsce – początek pod lasem, później powrót do centrum naszej miejscowości i ogromna ilość przygód jakie podczas tripu nas spotkały.

Popołudnie: W tym momencie miała zacząć sie nasza podróż, niestety z pewnych wzgledów musielismy poczekać do około godziny 17 na pełną ekipe bez której podróz ta nie miała by sensu, ale o tym później. W między czasie zrobilismy małe zakupy, chipsy, sok, baterie do głosniczków. Rozeszliśmy sie do domów przygotowac sie mentalnie gdyz dzieliły nas minuty od podrózy. Wraz z Jahem przyszlismy do mnie, wybraliśmy odpowiednia muzykę (Shpongle, Total Eclipse, Cell, Bluetech, Asura, Zero Cult) może coś pominałem ale to szczegół, oczywiscie najlepiej wyselekcjonowane tracki.

Na wstępie pragnę poinformować, że jest to mój pierwszy TR, który napisałem wspólnymi siłami z 'jak napisać trip raport' także proszę o wyrozumiałość

Do rzeczy:

...

SET & SETTING: Dobrze znany park, pobliskie osiedle, towarzyszem był kolega

(w dalszym tekście oznaczany jako K.) na końcówce tripu, czerwcowe popołudnie, całość wynikła na spontanie, w planach miałem po prostu spotkanie ze starym kolegą, nastrój raczej dobry,

randomness