Przemycał narkotyki w wózku inwalidzkim. Nowy sposób na transport

Mężczyzna podróżujący z Sint Maarten został zatrzymany na lotnisku w Hongkongu. W jego wózku inwalidzkim odkryto dużą ilość narkotyków. Sprawę badają lokalne służby.

pokolenie Ł.K.

Źródło

vibez.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

37

Mężczyzna podróżujący z Sint Maarten został zatrzymany na lotnisku w Hongkongu. W jego wózku inwalidzkim odkryto dużą ilość narkotyków. Sprawę badają lokalne służby.

Nie tak miała zakończyć się podróż 51-letniego mężczyzny. Turysta przemieszczający się z karaibskiego kraju Sint Maarten przez Paryż został zatrzymany do kontroli na międzynarodowym lotnisku w Hongkongu. Ostrożność i wzmożoną czujność funkcjonariuszy granicznych wzbudziły nietypowe przeszycia na fotelu wózka inwalidzkiego.

Narkotyki ukryte w siedzeniu

Urzędnicy celni rozpruli siedzenie wózka inwalidzkiego. Decyzja okazała się słuszna, ponieważ w środku, zamiast wypełnienia, znaleźli 11 kg kokainy o łącznej wartości 1,5 mln dol. Podejrzany o przemyt został aresztowany. Mężczyzna tłumaczył się, że jest dyrektorem firmy zajmującej się wynajmem samochodów, a wózek pożyczył od przyjaciela. Jeśli dochodzenie wykaże, że za przemytem stał podróżnik, grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.

To nie pierwszy przypadek przemytu narkotyków w wózku inwalidzkim. W listopadzie 2022 r. celnicy w Nowym Jorku zabezpieczyli kokainę o wartości 450 tys. dol. przemycaną w kołach wózka. We wrześniu 2022 r. w Mediolanie doszło do próby przewiezienia kokainy o wartości prawie 1,6 mln dol. w tapicerce zmotoryzowanego wózka inwalidzkiego.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Alkohol
  • Golden Teacher
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Do samego tripa nastawiony byłem bardzo pozytywnie, przed zjedzeniem popytałem wielu znajomych, którzy wcześniej mieli kontakt z psychodelikami — szczególnie grzybami — o m.in. czas działania, przebieg, możliwe problemy, dawkowanie itd. Wszystkie informacje pokrywały się ze sobą, więc czułem się pewnie i zdecydowanie. Grzybki miały zostać zjedzone na terenie bardzo spokojnej dzielnicy na obrzeżach dużego miasta — kilka bloków, w większości szerokie ulice i domki jednorodzinne. Znajduje się tam niewielki park, wieczorem i w nocy praktycznie zawsze pusty, w którym często przesiadujemy paląc ziółko i nigdy nie było tam żadnego przypału, a więc idealne miejsce na początek tripa. Tamta noc była w miarę chłodna - około 10 stopni na plusie, ale byłem ciepło ubrany, miałem również plecak a w nim 3 litry wody, chusteczki do nosa i trochę jedzenia. Ulice w tej okolicy po zmroku są cały czas puste, rzadko spotyka się nawet pojedynczy samochód, a co dopiero pieszego. Jest to w miarę zielona okolica, przy prawie wszystkich ulicach rosną drzewa i krzaki, jest też kilka parków i skwerów.

Czekałem na tę chwilę od dobrych kilku dni, od kiedy kolega (dalej będzie nazywany B.), który swoją drogą zawsze bał się psychodelików, nigdy nie brał i unikał ich, po raz pierwszy przyjął u znajomego łącznie około 4 gramów nieznanego gatunku grzybów — najpierw 1,5g, a po wejściu fazy kolejno 1,5 i 1 na dorzutkę. Po tamtym wieczorze skontaktował się ze mną i oznajmił, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak niezwykłego — że jest to stan nieporównywalny do MDMA, amfetaminy, koksu, zioła ani niczego innego co kiedykolwiek próbowałem.

  • Bad trip
  • Marihuana

Nas

raport usunięty z obawy przed inwigilacją

  • Dimenhydrynat

Moje przeżycia są nieco trudne do opisania, bo była to moja pierwsza jazda w

życiu i nie mam do czego jej przyrównać.



Mam 21 lat i jeszcze nigdy przedtem niczym się nie odurzyłem. (zero alkoholu,

trawy, nawet papierosów itp.) Była to moja wielka życiowa idea i żadne namowy

ze strony kolegów nigdy mnie nie przekonały. Coś widocznie we mnie pękło, bo po

opisie aviomarinowych halucynacji jednego z moich przyjaciół postanowiłem

"sprawdzić jak to jest".


  • Szałwia Wieszcza

Set & Setting - Styczeń 2010, wieczór około 18:00, u kolegi w pokoju z gronem znajomych. Dzień wcześniej widziałam efekty u innych, ja sama musiałam się przespać z myślą zapalania owego daru natury.

p.s. - opis ten powstał w ciągu pierwszej godziny po wróceniu do naszego świata, teraz dopiero ma szanse ujrzeć światło dzienne. Pozdrawiam!

Wiek - 22 lata.

Doświadczenie - MJ, Haszysz, Amfetamina, Kokaina, Alkohol, Salvia Divinorum, Mefedron, MDMA, Proszki, Leki.