Przemycał narkotyki w wózku inwalidzkim. Nowy sposób na transport

Mężczyzna podróżujący z Sint Maarten został zatrzymany na lotnisku w Hongkongu. W jego wózku inwalidzkim odkryto dużą ilość narkotyków. Sprawę badają lokalne służby.

pokolenie Ł.K.

Źródło

vibez.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

38

Mężczyzna podróżujący z Sint Maarten został zatrzymany na lotnisku w Hongkongu. W jego wózku inwalidzkim odkryto dużą ilość narkotyków. Sprawę badają lokalne służby.

Nie tak miała zakończyć się podróż 51-letniego mężczyzny. Turysta przemieszczający się z karaibskiego kraju Sint Maarten przez Paryż został zatrzymany do kontroli na międzynarodowym lotnisku w Hongkongu. Ostrożność i wzmożoną czujność funkcjonariuszy granicznych wzbudziły nietypowe przeszycia na fotelu wózka inwalidzkiego.

Narkotyki ukryte w siedzeniu

Urzędnicy celni rozpruli siedzenie wózka inwalidzkiego. Decyzja okazała się słuszna, ponieważ w środku, zamiast wypełnienia, znaleźli 11 kg kokainy o łącznej wartości 1,5 mln dol. Podejrzany o przemyt został aresztowany. Mężczyzna tłumaczył się, że jest dyrektorem firmy zajmującej się wynajmem samochodów, a wózek pożyczył od przyjaciela. Jeśli dochodzenie wykaże, że za przemytem stał podróżnik, grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.

To nie pierwszy przypadek przemytu narkotyków w wózku inwalidzkim. W listopadzie 2022 r. celnicy w Nowym Jorku zabezpieczyli kokainę o wartości 450 tys. dol. przemycaną w kołach wózka. We wrześniu 2022 r. w Mediolanie doszło do próby przewiezienia kokainy o wartości prawie 1,6 mln dol. w tapicerce zmotoryzowanego wózka inwalidzkiego.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Set: urlop, trwające od kilku dni radosne podniecenie w związku z tripem, w szerszej perspektywie - trochę standardowych, siedzących gdzieś z tyłu głowy problemów, nic wielkiego Setting: sobota, schyłek lata, lekko zasnute chmurami niebo. Puste mieszkanie, pobliskie jezioro wraz z okalającym je lasem, tramwaj

21:32. Stoję na maleńkim balkoniku w bloku z wielkiej płyty i palę papierosa. Stara rura ze mnie - myślę sobie - skoro o tej godzinie po urodzinowych gościach został tylko zapach łychy, paczka po bibułkach i tytoń wdeptany głęboko w ruski dywan. 

I ten zupełnie niepozorny, starannie poskładany kawałeczek folii aluminiowej, zatknięty zapobiegawczo w suchym i chłodnym miejscu, gdzieś między jajkami a kostką masła. 

  • Bad trip
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Tytoń

Nastawienie: Dobre, pozytywne Nastrój: W miarę neutralny Okoliczności: Ognisko kolegi, znałem tylko parę osób, nieciekawe towarzystwo. Otoczenie: Końcówka listopada a więc początki zimy, las nad sztucznym jeziorem, wieczór, ciemno, ogółem również nieciekaiwe.

Po szkole dostałem telefon od kolegi (N) że jest ognisko wieczorem, żebym wpadał, będzie fajnie i tak dalej. Postanowiłem się tam wybrać z moim z kolegą z klasy (K), znamy się już dosyć długo i często razem gdzieś chodzimy. Wieczorem K wpadł pod mój dom, po czym poszliśmy gdzieś kupić alko. Potem spotkaliśmy się z N i z paroma innymi kolegami i koleżankami, i oszliśmy już nad jeziorko. Było to dosyć daleko więc pokonanie tej trasy nam trochę zajęło.

  • MDMA (Ecstasy)

I kolejna impreza techniczna z pod znaku CITYBEATS tym razem gościem była Gizelle, miejsce bibki (dom działkowca) masakrycznie wypasione a to dzięki idealnej izolacji od otoczenia :) fajny undergroundowy klimacik ;). Bibka była wypasiona pod względem muzy i ludzików z których duża część to były mi dobrze znane mordki (Pozdrowionka dla wszystkich bibowiczów). Pozatym była cudna pogoda, nawet ognisko było hehe czegoś takiego jeszcze nie widziałem - istne acidowe ognicho, które płonęło tuż przed lokalem z którego dochodził rytmiczny pulsujący bicik :D mmmmmmm.

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

no w pyte, słuchajcie

Zbliżałem się do ślęży, siedząc w przepełnionym autobusie ludźmi, uzbrajam się w poważnie, wręcz samobójczo nabitą lufkę i wypalam całość na pierwszym lepszym znalezionym placu zabaw- po wyjściu z pojazdu, nie zostało mi nic więcej jak tylko doczłapać się na szczyt.