Katowice: Sklep z dopalaczami zabarykadowany - kontener blokuje wejście
Właściciel lokalu przy ul. Plebiscytowej wypowiedział umowę najmu osobom sprzedającym dopalacze, którzy teraz mają miesiąc na zamknięcie sklepu. Mieszkańcy skarżą się jednak, że dopalacze wciąż można tu kupić. W środę rano było to jednak trudne. Przed sklepem postawiono ogromny kontener na gruz.
Źródło
Odsłony
317Katowice. Właściciel lokalu przy ul. Plebiscytowej wypowiedział umowę najmu osobom sprzedającym dopalacze, którzy teraz mają miesiąc na zamknięcie sklepu. Mieszkańcy skarżą się jednak, że dopalacze wciąż można tu kupić. W środę rano było to jednak trudne. Przed sklepem postawiono ogromny kontener na gruz. Drzwi do lokalu zostały zabarykadowane.
- Dzisiaj o godz. 8.00 sklep z dopalaczami został zabarykadowany kontenerem MPGK. Po kilku godzinach kontener przesunięto. Podobno właściciel budynku interweniował w tej sprawie - napisał do redakcji czytelnik Dziennika Zachodniego.
Ale kontener ponownie blokował wejście do sklepu około. godz. 15.00. Kto go przesunął? Na kontenerze widnieje informacja, że jest własnością Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Katowicach. Kto i w jakim celu zamówił kontener na ul. Plebiscytową i dlaczego został przesunięty pod witrynę sklepu z dopalaczami?
Straż miejska wie o kontenerze, ale nic ponad to. - Otrzymaliśmy informację o kontenerze przed sklepem z dopalaczami na ul. Plebiscytowej. Z tego co wiem, nie było podejmowanej interwencji z naszej strony - mówi Jacek Pytel, rzecznik Straży Miejskiej w Katowicach.
Choć okolica sklepu jest kontrolowana, na ul. Plebiscytowej wczoraj i dziś po południu można było zauważyć patrole policji oraz straży miejskiej.
Przypomnijmy, że już wcześniej pisaliśmy o inicjatywie mieszkańców Katowic, którzy przygotowali petycję o zamknięcie sklepu z dopalaczami i skierowali ją do prezydenta miasta Marcina Krupy, ministra spraw wewnętrznych i administracji, wojewody śląskiego oraz do kierownictwa policji i straży miejskiej. W ciągu kilku dni pod petycją podpisały się 432 osoby.
- To, co dzieje się na ulicy Plebiscytowej, przekracza wszelkie granice. Znajduje się tu sklep z dopalaczami, przed którym zbierają się agresywni ludzie. Nie czujemy się bezpiecznie - podkreślali mieszkańcy Katowic.

