"Fakty Konopne" wychodzą ze szlachetną inicjatywą - macie okazję pomóc!
W związku z tym, że w stosowanie medycznej marihuany w Polsce jest bardzo utrudnione, a ostatnio jedyny lekarz, który leczył dzieci marihuaną został zwolniony, postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i sami wspomóc młodych pacjentów potrzebujących medycznej marihuany.
Dlatego oferujemy zakup Kalendarza Konopnego, z którego część zysków zostanie przeznaczona na zakup olei CBD dla 3,5 letniej Oli Janowicz, która choruje na padaczkę lekooporną, głębokie opóźnienie rozwoju i zespół dymorficzny. Ma uszkodzony układ nerwowy, nie uśmiecha się i nie okazuje emocji.
Leki farmakologiczne nie działają na tego typu padaczkę i chcemy zafundować Oli zapas oleju CBD, który najefektywniej redukuje u niej napady padaczki.
Kalendarz Konopny składa się z 12 stron w rozmiarze A3.
Dla Ciebie to tylko 20zł, a dla Oli mniej cierpienia!
Kalendarz do zamówienia na stronie www.kalendarzkonopny.pl
urodziny kolegi, przyjemne miejsce, las, jezioro
niepokój, zaciekawienie. Głównie rynek, praca na dworze od osiemnastej do drugiej w środku zimy i dwóch znajomych
21:00.
Klasycznie z Mikołajem spotykam się na rynku z ulotkami, środek zimy więc jest cholernie zimno. Kolega już kosztował parę razy wężulków i miał lekkie ciśnienie. Spotykamy jego znajomego Krystiana, który jest uzależniony ale dogadujemy się na gram. Kacper zostaje i rozdaje ulotki, ja z Krystianem wyruszam w stronę Ksero24h na Stawowej.
21:30.
Zaniepokojony idę za Krystianem. Skręcamy w uliczke, Krystian puka w okienko i krzyczy: "MKĘ!" i wykłada dwa banknoty dwudziestozłotowe a w zamian dostaje woreczek z białym kryształem.
21:45
Ciemny pokój, późna noc.
Wszystko zaczęło się od wypadku, albo wypadek był pewnego rodzaju katalizatorem. Słoneczna pogoda, rześki, sierpniowy poranek i ja na rowerze, jadący do pracy. Ja kontra samochód.
Diagnoza: uszkodzone nerwy w ramieniu i połamany palec.
Wiare porzuciłem już dawno, ale leżąc na sorze przez moment pomyślałem, że bóg chyba na prawdę na mnie spogląda, przynajmniej od czasu do czasu.
Po wyjściu ze szpitala, po czterodniowym pobycie, mimo że ręka napierdalała jak szalona, cieszyłem się, że w końcu odetchnę od roboty.