Hej, ho ! Okazuje sie ze SD to masakrycznie potezny psychedelik.
Szkoda ze mialem tak malo. T-R w sumie malo spektakularny ale mi sie
nudzi to napisze, ha !. Szkoda ze mi biedactwo uschlo, musze sie
zaopatrzyc w nowa sadzonke :)
Naukowców z University of Washington podjęli próbę oszacowania efektów legalizacji używki na konsumpcję napojów alkoholowych.
Korzystanie z marihuany do celów rekreacyjnych jest legalne w 4 stanach USA. Naukowców z University of Washington podjęli próbę oszacowania efektów legalizacji używki na konsumpcję napojów alkoholowych.
Nadużywanie alkoholu zajmuje obecnie w USA trzecie miejsce na liście modyfikowalnych czynników ryzyka zgonu. Koszty alkoholizmu szacuje się tam na ok. 224 mld dolarów rocznie (dane z 2006 r.).
Naukowcy z University of Washington zastanawiali się, czy ułatwiony dostęp do marihuany spowoduje rzadsze sięganie po napoje wyskokowe, czy wręcz przeciwnie, skoro wiadomo, że stężenie tetrahydrokannabinolu (THC) we krwi zwiększa się przy jednoczesnym stosowaniu alkoholu.
Analizie poddano 750 wcześniejszych badań dotyczących marihuany i alkoholu, z czego 15 skupiało się na zależnościach między jedną a drugą używką.
Co się okazało? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, a wyniki analizowanych badań nierzadko były ze sobą sprzeczne. Przykładowo – część badań wskazywała na zmniejszenie się liczby hospitalizacji z powodu zatrucia alkoholem w stanach, w których zalegalizowano rekreacyjną marihuanę, z drugiej jednaj strony, w tych samych stanach wzrosło spożycia alkoholu wśród studentów palących marihuanę (zmniejszyło się jednak wśród uczniów szkół średnich).
Autorzy badania zwracają uwagę na dość krótki czas, jaki upłynął od legalizacji marihuany w analizowanych stanach oraz na fakt, że w tym samym okresie wprowadzano istotne zmiany przepisów regulujących handel alkoholem – np. w stanie Washington, w którym marihuana jest legalna od 2012 r., prywatni przedsiębiorcy mogą sprzedawać alkohol dopiero od 2011 r. Do pełnego wyjaśnienia wpływu legalizacji marihuany na spożycie napojów alkoholowych potrzeba więc jeszcze przeprowadzenia wielu kolejnych badań i analiz.
Hej, ho ! Okazuje sie ze SD to masakrycznie potezny psychedelik.
Szkoda ze mialem tak malo. T-R w sumie malo spektakularny ale mi sie
nudzi to napisze, ha !. Szkoda ze mi biedactwo uschlo, musze sie
zaopatrzyc w nowa sadzonke :)
Jest jakoś jedenasta rano, wpadam do kumpla co by go wyciągnąć do lasu wspinaczkowego. Otwiera, nie chce wpuścić, ale i tak wchodzę. W środku syf, ubrania na podłodze, stolik zajebany nawet nie wiem czym.
Na szafce obok kanapy — tacka. A na niej BARDZO dużo kokainy.
- To nie moje — mówi T. Mógł się chociaż wysilić na jakieś lepsze kłamstwo.
- No hehe nie twoje, ale leży tutaj u ciebie.
- Chcesz, to bierz.
- A ile mogę?
- Bierz, ile chcesz.
Park Krajobrazowy ujścia Warty, pod Kostrzynem. Ciepły sierpniowy dzień, piękna pogoda, pozytywne nastawienie. Dużo miłości.
Spróbowanie LSD jest jedną z idei, które pojawiły się w mojej głowie dość dawno- zanim jeszcze zjawiło się przy mnie moje Hitori. Moim poszukiwaniem LSD kieruje jakieś fatum, lub klątwa, gdyż za każdym razem gdy chciałem tego kartona spróbować działy się dziwne rzeczy lub też nie udawało mi się. Kilka razy trafiał trefny karton (chyba BRDF), raz Igor mi zjadł (pozdro IGI:)) ,raz zabrakło kasy bo był inny plan, sto razy nie było jak załatwić.
W międzyczasie zapomniałem oczywiście o tym kwasie, poznałem hometa, grzyby oraz inne tryptaminy a także LSA.
S&S – zmęczony po powrocie z zakupów, ledwo żywy, ostra gastrówa ale brak sił na jedzenie, nastawiony pozytywnie, mój pokój, praktycznie sam w domu (do czasu)
Substancja - 225mg DXM
Doświadczenie – THC, alkohol, szlugi
Godzina ~16, powrót z zakupów do domu, ztyrany (caly dzień od 8 rano na nogach zapierdalałem po obcym mieście) paczuszka Acodinu w kieszeni. O 18:30 ojciec wychodzi do pracy, a więc aby niczego po mnie nie zczaił zaplanowałem aplikację o 17:00, akurat wkręciło by się po wyjściu ojczulka.