z adnotacja TRIP PANA Georga Müllera
wlasciciela strony http://www.pilzepilze.de/
tlumaczone przez Jaguara
wynalezione i dostarczone przez Rapatanga.
Komitet zarekomendował rozszerzenie leczenia marihuaną pięć lat po tym, jak rząd zalegalizował stosowanie preparatów zawierających kannabinoidy do celów medycznych.
Komitet naukowy powołany przez francuską Narodową Agencję ds. Bezpieczeństwa Leków i Produktów Leczniczych (ANSM) zarekomendował rozszerzenie leczenia marihuaną pięć lat po tym, jak rząd zalegalizował stosowanie preparatów zawierających kannabinoidy do celów medycznych.
Na dzień dzisiejszy, stosować marihuanę we Francji można legalnie tylko do leczenia kilku chorób. Ale jedynym zarejestrowanym lekiem jest syntetyczny preparat Marinol, który bardzo rzadko bywa przepisywany przez lekarzy, a naturalne ekstrakty i wyciągi z kwiatostanów konopi wciąż pozostają niedostępne.
Nowy komitet rekomenduje jednak rozszerzenie zastosowania medycznej marihuany, która miałaby być przepisywana przez lekarzy jako lek pomocniczy lub zastępczy dla leków tradycyjnych, które nie odnoszą żadnego skutku, w ramach następujących terapii i doległości:
- chroniczny ból
- epilepsja
- terapia onkologiczna
- terapia paliatywna
- stwardnienie rozsiane
Komitet przed wydaniem opinii skonsultował się z lekarzami oraz stowarzyszeniami pacjentów z Kanady, Niemiec, Szwajcarii i kilku krajów południowoamerykańskich. Jego szef, Nicolas Authier, powiedział Quotidien du Medicin, że marihuana powinna być dostępna w aptekach jako lek recepturowy, co pozwala na uniknięcie długiej, biurokratycznej drogi, którą przejść muszą w krajach UE wszystkie zarejestrowane preparaty medyczne.
Teraz komitet musi jednak odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób preparaty z marihuany zostaną udostępnione pacjentom. Ostateczną odpowiedź mamy poznać do września 2019, kiedy gotowy raport trafi na biurko ministra zdrowia.
z adnotacja TRIP PANA Georga Müllera
wlasciciela strony http://www.pilzepilze.de/
tlumaczone przez Jaguara
wynalezione i dostarczone przez Rapatanga.
Wszystko zaczynało się jak u każdego.
Pierwszego razu z kodą (thiocodin) to nawet nie pamiętam, ale wiem że nie urzekła mnie swoim działaniem, wtedy wolałem DXM ale po jakiś 6 m-c znudził mi się i postanowiłem troszkę bardziej zabawić sie z kodeiną.
Pozytywne nastawienie dosyć ekscytujące ze względu na pierwsze podejście do tej substancji. Siedziałem w pokoju z siostrą.
Godzina 20:30 wrzucam kartonik 2.8 mg na górne dziąsło i zapuszczam świat wedlug kiepskich. Przychodzi siostra i ogląda ze mną. Nic się nie dzieje, nie moge sie doczekać, włączam kolejny odcinek i sie zczeło wejście.
T+0:30 Nie wiem czemu zaczełem czuć przerażenie, wszystko zaczeło wydawac się strasznę. Mówie do siostry że nie może mnie zostawić, ona na to ze posiedzi ze mną jeszcze jakiś czas. Zaczela patrzeć sie dziwnie i mówi do mnie że jedna źrenica jest malutka a druga wielka. Ale się tym zbytnio nie przejełem.
Pomagałem koledze nauczyć się do kolokwium. Kiedy skończyliśmy był już późny, piątkowy wieczór, czułem silne zmęczenie psychiczne. Wcześniej wypiłem 300ml piwa. Byłem zmęczony i raczej nastawiony na typowo rozrywkowo/ imprezowy trip. Tymczasem substancja zrobiła mi niespodziankę fundując mistyczne przeżycie.
Rzeczy nieoczywiste zaczęły zdawać się trywialne. Miejsce racjonalnego myślenia zajęło postrzeganie abstrakcyjne. Z każdą sekundą zalewała mnie fala nowych doznań. Moja percepcja zmieniła się w nieznany mi dotąd sposób.
Otaczający mnie świat zacząłem postrzegać jako czterowymiarowy. Pokój stał się czaso-sześcianem. Jak mogłem być takim głupcem i nie dostrzec tego wcześniej? - pytałem raz po raz w myślach sam siebie.