Dlaczego LSD tak długo działa? Wbija się w nas, dosłownie

Focus informuje o "najnowszym badaniu", o którym u nas mogliście przeczytać w styczniu 2017 ;)

pokolenie Ł.K.

Źródło

Focus
Błażej Grygiel

Odsłony

620

Halucynogenny efekt narkotyku potrafi trwać od 12 do nawet 18 godzin. To długo, znacznie dłużej niż inne narkotyki. Dlaczego tak się dzieje? Najnowsze badanie przynosi odpowiedź.

Podczas badania narkotyku okazało się, że okres jego połowicznego rozpadu (wtedy można go wykryć we krwi przyjmującego) trwa mniej więcej od 30 do 60 minut. Tylko dlaczego efekty halucynogenne potrafią występować znacznie dłużej, nawet jeśli nie da się ich wykryć.

Żeby to poznać naukowcy wykonali specjalne zdjęcia za pomocą krystalografii by sprawdzić w jaki sposób cząsteczki LSD łączą się z ludzkimi receptorami serotoniny. To właśnie te połączenia prowadzą do halucynacji. Okazało się, że podczas reakcji cząsteczki narkotyku wtłaczają się w wolną przestrzeń wewnątrz receptora i robią to na tyle mocno, że nie mogą potem z takiej “kieszonki” wyjść. Następnie białkowa struktura receptora owija je i zatrzymuje jeszcze silniej. Można to porównać do zabliźniającej się rany, albo bardzo mocnego przytulania.

Właśnie ten mechanizm, według Bryana Rotha z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapel Hill i współautora badań, decyduje o tak długiej skuteczności LSD. Dodaje, że najprawdopodobniej jest on charakterystyczny tylko dla tej substancji, ponieważ psylocybina (spotykana na przykład w halucynogennych grzybach) czy DMT (dimetylotryptamina) mają znacznie krótszy czas działania. Wyniki badań mają zostać użyte do prac nad nowymi skuteczniejszymi lekami psychiatrycznymi. Substancje czynne o równie silnym działaniu mogą pomagać w leczeniu na przykład schizofrenii oraz depresji. Już teraz ich technologia opiera się właśnie na interakcjach z receptorami serotoniny.

Przed naukowcami pozostaje jednak duże wyzwanie: wyeliminowanie efektów ubocznych w postaci halucynacji. Z drugiej strony Roth przekonuje, że podpatrzona u LSD metoda złączenia z receptorami może otworzyć drogę do tak zwanego mikrodawkowania – czyli sposobu podawania leku, gdzie nawet najmniejsza i tym samym jak najmniej obciążająca organizm dawka leku stanie się skuteczna. Na pierwszy ogień ma iść leczenie schizofrenii, a pierwsze testy nowej metody mogą rozpocząć się już za dwa lata.

Poznanie tego mechanizmu może posłużyć do wyjaśnienia fenomenu "flashbacków". To sytuacja gdy osoba czuje się jakby była pod wpływem narkotyku, mimo tego, że od ostatniego przyjęcia minęły tygodnie, a nawet miesiące. Przez wiele lat brak odpowiedzi na pytanie o ten fenomen doprowadził do powstania legend miejskich, jakoby narkotyk miał się odkładać w tłuszczu lub innych tkankach człowieka i stamtąd o sobie przypominać.

Oceń treść:

Average: 8.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Był letni wieczór, ostatni dzień wakacji. Od dawna

czekałam żeby się zbuhać i zapomnieć o nękających mnie

problemach, a zresztą następnego dnia trzeba było iść

do szkoły, więc musiałam to jakoś wykorzystać. Kolega

zaproponował mi jaranie, zgodziłam się bez wahania,

tym bardziej, że było za darmo. Było z nami jeszcze

parę osób, ale nie znałam ich zbyt dobrze... Wzięłam

pierwszego bucha... może trochę za mocno się

zaciągnęłam, bo zaczęłam się ksztusić. Trwało to może

  • Ayahuasca
  • Mimosa tenuiflora
  • Przeżycie mistyczne
  • Ruta stepowa

specjalnie wyszukane miejsce nad Wisłą, pragnienie oczyszczenia, uzdrowienia, wglądu...

Mieszankę ruty i mimozy nazywam roboczo europejską Ayahuaską ponieważ zawiera podobnie jak amazońska Ayahaska - DMT.

Wcześniej wypiłem tą mieszankę na wigilię co między innymi dało mi wizje związane z Jezusem.

Teraz chcę opisać podróż, którą miałem kilka dni temu (noc z 14 na 15 kwietnia 2011).

Postanowiłem, że zdecyduję się na spożycie Aji samotnie w Naturze, tylko jeśli znajdę miejsce, które będę odbierał jako bezpieczne i wspierające. Wybrałem się na wędrówkę z plecakiem nad Wisłę w okolicy Konstancina.

  • 1P-LSD
  • Bad trip

Nienajlepszy stan psychiczny, pusty dom, późna jesień

Mając w pamięci swoją psychodeliczną inicjację (jakby ktoś był ciekaw, ostatni TR opowiada o tamtej nocy), jej zbawienne skutki oraz naprawdę gładkie wejście, tym razem postanowiłem popływać w "nieco" głębszej wodzie. O ja naiwny, o ja niecierpliwy, biada mi i biada tym, którzy myślą jak ja wtedy. Naczytałem się kilku opowieści o wysokich dawkach LSD i myślałem, że jestem już wręcz psychodelicznym wybrańcem, którego nie ruszy nic. Przyszedł dzień próby, o czym postaram się opowiedzieć najciekawiej, jak tylko się da (i na ile pamięć pozwoli, bowiem miało to miejsce 5 lat temu).

  • Kofeina
  • Pierwszy raz
  • Pseudoefedryna

Stan psychiczny: raczej zły, chęć uszczęśliwienia się Nastrój raczej neutralny, odprężenie Nastawienie pozytywne, poczucie : "I tak nic nie poczuję", W domu, wśród rodziny, głodny

Postaram się dokładnie odtworzyć moje myśli i to, co  robiłem.

Otóż pewnego sobotniego ranka obudziłem się w domku rodzinnym w Górach. Wyjechaliśmy na weekend, miałem masę wolnego czasu. W domu znalazłem opakowanie Claritine Active. Przeczytałem, że zawiera 120mg pseudoefedryny siarczanu. Stwierdziłem, że 2 tabletki to będzie odpowiednia dawka i zabrałem się do eksperymentalnej ekstrakcji. Przebiegała następująco: