Sama młodzież nie da rady

Artykuł z "Życia Warszawy" z 16 VI 1981; rozdział książki "Po tej stronie granicy"

Sama młodzież nie da rady


rozdział książki pt "Po tej stronie granicy" (do spisu treści)
okladka okładka

"Życie Warszawy"
16 VI 1981

- Uczniowie warszawskich szkół średnich, których apel w sprawie narkomanii zamieściliśmy w "Życiu" 8 bm., nazwali swoją organizację Młodzieżowym Ruchem "Monar", zapożyczając nazwę od kierowanej przez pana placówki. Tym samym niejako zobligowali pana do włączenia się w ich program działania. O ile wiem, jest pan dla nich kimś w rodzaju duchowego przywódcy. Jak profesjonalista widzi możliwości realizacji zamierzeń młodzieży?

- Sądzę, że jest to jedna z bardziej obiecujących dróg prowadzących do stworzenia autentycznej profilaktyki i owocnej terapii dla młodzieży uzależnionej. Bezpośrednio po otrzymaniu apelu skontaktowałem się z przedstawicielami szkół i prawie natychmiast przystąpiliśmy wspólnie do opracowania programu działania. Doszliśmy do wniosku, że młodzież uczestnicząca w tym ruchu oprócz samych chęci musi mieć także pewne podstawy do pracy ze swoimi uzależnionymi kolegami. Niezbędne jest więc szkolenie. Wyobrażamy sobie je tak: w każdej szkole średniej klasy II i III wybiorą spośród chętnych do działania w ruchu "Monar" jednego kandydata, ucznia, który cieszy się największym zaufaniem i autorytetem, jak również posiada pewne predyspozycje osobowościowe do niesienia pomocy innym.

Spośród kandydatów wszystkich klas danej szkoły wybranych będzie w drugim etapie tej specyficznej olimpiady 3 liderów, których przeszkolimy w Ośrodku Rehabilitacji Monar w Głoskowie. Oczywiście, uczniowie ci muszą mieć zgodę rodziców na czynne uczestnictwo w zajęciach resocjalizacyjnych w kierowanej przeze mnie placówce. Zakładamy siedmiodniowy okres szkolenia, po którym młodzież ta stanowić będzie trzon specyficznej poradni (bez gabinetu oczywiście) na terenie danej szkoły. Natomiast pozostali wybrani w plebiscycie klas uczniowie stworzą koło młodzieżowego ruchu "Monar", ściśle powiązane z ową nietypową poradnią. Zadaniem członków tych kół będzie przeciwstawienie się narkotycznej modzie. Również nauczyciele czujący ten problem powinni czynnie włączyć się do ruchu, a przynajmniej jeden spośród grona pedagogicznego danej szkoły musi przejść praktyczny kurs wiedzy o uzależnieniach. Zważywszy liczbę szkół średnich na terenie stołecznego województwa, Głosków nie da po prostu rady przeszkolić wszystkich wytypowanych nauczycieli i uczniów. Muszą więc powstać placówki przeznaczone jedynie na szkolenie kadr dla ruchu "Monar".
Nie ulega wątpliwości, że przeszkoleni uczniowie, zgrupowani w kołach "Monaru " dotrą do swoich kolegów - początkujących narkomanów.

I co dalej? Gdzie ich kierować, jak leczyć, skoro nie mamy w kraju ośrod ków resocjalizacyjnych?
- Po wspólnych dyskusjach doszliś my do wniosku, że w obecnej sytuacji, kiedy po prostu niemożliwe jest pokrycie kraju siecią wyspecjalizowanych ośrodków, z pomocą powinno przyjść społeczeństwo. Ja i moi młodzi przyjaciele wierzymy, że uda się zrealizować prosty plan, aby młodzieżą uzależnioną zajęły się polskie domy, chętne nieść pomoc. W praktyce ten projekt przedstawia się następująco: uczeń chcący zerwać z nałogiem musi być odizolowany od środowiska narkomanów i najczęściej także od własnej rodziny. Trzeba mu na pewien czas zorganizować rodzinę zastępczą.
Rodzina lub osoby samotne chcące przyjąć pod swój dach chorego ucznia nie muszą być specjalnie przeszkalane. Wystarczy ciepło, życzliwość i zrozumienie. Dorośli ci, wspólnie z członkami koła "Monar" z danej szkoły realizowaliby program resocjalizacyjny tego domowego mini-ośrodka. Na pewien czas, 2-3 miesiące, w zależności od zaawansowania choroby, uczeń wypadałby z czynnego uczestnictwa w szkole, jednakże nie traciłby z nią kontaktu. Odrabiałby lekcje i codziennie odwiedzaliby go koledzy a w wyznaczony dzień jego opiekun-nauczyciel.
Po skończonym domowym programie leczniczym uczeń wracałby do swojej szkoły, do klasy gdzie otoczony szczególną troską kontynuowałby dalszą naukę. Sprawą wymagającą dopracowania jest problem odtruwania organizmu przed rozpoczęciem kuracji. Jest to zagadnienie ważne, gdyż wieloosobowe oddziały detoksykacyjne (Warszawa dysponuje zaledwie jednym takim dziesięciołóżkowym oddziałem w szpitalu przy ul. Nowowiejskiej) są zarazem uniwersytetami wiedzy o braniu narkotyków. Z drugiej zaś strony nad odtruwaniem musi czuwać lekarz. Na apel młodzieży odpowiedzieli już lekarze. Sądzimy więc, że znajdą się wśród nich ludzie, którzy wezmą pod swoją opiekę mini-ośrodki domowe "Monaru".
- Akcja ma szansę powodzenia, o ile znajdą się ludzie chętni do udzielania takiej pomocy.
- Czy sądzi Pan, iż w obecnej sytuacji, kiedy to każda polska rodzina walczy przede wszystkim o zaopatrzenie domu, a więc o byt, znajdą się tacy którzy zechcą wziąć na swoje barki dodatkowy ciężar?
- Jak wskazuje historia, polskie domy wielokroć dawały przykład wielkiej ofiarności. Obecna sytuacja młodzieży uzależnionej od narkotyków jest dramatyczna. Szacuje się ich na około 500-600 000 - a nawet gdyby było w Polsce tylko 100 000 młodocianych narkomanów, to i tak jest to liczba przerażająca. Lata 1980-84 niewątpliwie będą charakteryzowały się dalszym lawinowym narastaniem tego zjawiska, chociażby ze względu na recesję gospodarczą. Z kryzysu przecież nie wyjdziemy w ciągu roku czy dwu lat.
- Musimy więc już dzisiaj położyć tamę rozprzestrzenianiu się narkomanii. I w tym względzie w sukurs młodzieży muszą przyjść ludzie, którzy dobro całego młodego pokolenia traktują równoznacznie z dobrem własnych dzieci. Są tacy ludzie i na pewno włączą się do ruchu "Monar" - A co z młodzieżą, która już nie uczy się i bierze narkotyki, najczęściej od kilku 1at. Jak im pomóc?
- Tutaj ruch młodzieżowy nie wystarczy. Potrzebne są długoterminowe ośrodki resocjalizacyjne, uwzględniające w swoim programie leczniczym takie aspekty, jak użyteczna dla młodzieży praca, nauka, kształtowanie właściwych postaw moralnych, przystosowywanie do normalnego życia w społeczeństwie. Ośrodki te powinny być zbudowane w dużej mierze rękami samej młodzieży. Muszą to być ich własne domy, przez nich rządzone. Kadra wychowawcza może pełnić tam rolę doradczą. Samorządność i demokracja to jedyna podstawa każdego udanego programu resocjalizacyjnego.
- Trzeba więc znaleźć na terenie kraju co najmniej 10 obiektów które po nieskomplikowanym zaadaptowaniu mogłyby służyć jako placówki trzydziesto-czterdziestoosobowe, leczące tę młodzież. W Głoskowie mamy już 20 młodych ludzi legitymujących się trzyletnim okresem abstynencji. Zgłosili oni chęć pomocy w zorganizowaniu takich ośrodków na terenie kraju.
- Młodzież chce przyjąć na siebie bardzo trudne zadania. Czy zdaniem Pana są one realne?
- Oczywiste jest, że sama młodzież nie poradzi sobie z problemem narkomanii. Na jej apel odpowiedzieli także dorośli. Stołeczne Kuratorium czynnie poparło ideę ruchu, organizując spotkania z dyrektorami szkół warszawskich. Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza szkolić swoich psychologów i kuratorów, uczulić sędziów na to zagadnienie. Pomoc zaoferowała Milicja Obywatelska. Do ruchu chcą przyłączyć się organizacje młodzieżowe.

Jesteśmy dopiero na początku drogi.
Przypuszczamy więc, że zyskamy dalszych sojuszników. Bardzo liczymy na pomoc Kościoła. Zgłoszą swój akces zapewne dalsze organizacje i instytucje, a zwłaszcza służba zdrowia. Sądzę, iż Stołeczny Zespół Neuropsychiatrycznej Opieki Zdrowotnej dla Dzieci i Młodzieży w Zagórzu koło Warszawy kierowany przez dr Ewę Andrzejewską, w skład którego wchodzi Ośrodek Monar, będzie sojusznikiem młodzieży w ich działaniach.
Dziękujemy za rozmowę.

Ewa Dux
"Po tej stronie granicy" (do spisu treści)

Kategorie

Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Set: Pozytywny nastrój, lekka ekscytacja ale utrzymuję wewnętrzny spokój. Setting: Piątek wieczór, senne kilkutysięczne miasteczko. Miejscówka nr1: kilkuosobowa posiadówa przy browarze w zacisznym miejscu koło szkoły i bliskości lasu. Miejscówka nr2 (docelowa): Miniobóz gdzieś w polach, ok 1 km od miejsca nr1.

Prolog

  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

rucham psa jak sra

  • Efedryna

Autor: ReAcToR


Waga: 45kg (malo jak na mój wiek :| )


Wiek: 18 lat

  • Klonazepam

Około roku 2001 już nie miałam ochoty zmagać się ze sobą. Nic nie

przeżywałam, nic w moim życiu się nie działo, prócz tego, że musiałam lizać

dupy osobnikom poważanym w stadzie, ogólnie wpasowywać się w panujące

porządki i status quo. Męczyło mnie to jak klatka. Byłam zawsze tą  złą, tą

mało tajemniczą, tą nieemanującą kobiecością, po prostu dobrym kumplem do

kieliszka i zwierzeń. Ale też podobno miałam takie hobbi, że obrażałam

ludzi. Po śmierci matki miałam napady lęku i poszłam do doktora, który od

randomness