Nazwa substancji: marihuana
Poziom doświadczenia: lekko doświadczony
Dawka: 0,5grama na 3 osoby
Giną młodzi ludzie. Pierwszy zgon zanotowano w Poznaniu, następny w Szczecinie, kolejny znów w Poznaniu. Niemalże w tym samym czasie do Kliniki Toksykologii AMG w Gdańsku trafił 17-letni Darek.
Chłopiec wyszedł po zeszyt i został znaleziony nieprzytomny na klatce schodowej kilkanaście kilometrów od domu.
Był w stanie ciężkim - z ostrą niewydolnością wątroby, zaburzeniami pracy nerek i serca, z problemami związanymi z krzepnięciem krwi.
Wszystkie ofiary łączy nie tylko młody wiek i identyczne objawy poprzedzające zgon. Każdy z nich został poczęstowany, prawdopodobnie pierwszy raz w życiu, tajemniczym narkotykiem. Czyżby na rynku pojawiła się nowa i niebezpieczna trucizna?
- Doszły do nas informacje o 10 podobnych przypadkach na świecie - twierdzi dr Jacek Anand z Kliniki Toksykologii AMG. - Umierały dzieciaki, które wcześniej nie zażywały nałogowo środków odurzających. Sprawcą okazał się narkotyk, będący pochodną amfetaminy. Jest kilka teorii, które mogłyby pomóc rozwiązać zagadkę, dlaczego te dzieci zginęły. Jedna z nich mówi, że jest to związane z niewystępowaniem u co 10 osoby z rasy kaukaskiej (czyli większości Europejczyków) pewnego enzymu. Inna o reakcji alergicznej. Zażycie tego właśnie narkotyku zabija pewną grupę osób.
Warszawska klinika uznała, że Darek nie przeżyje przeszczepu wątroby. W tej sytuacji w Gdańsku podłączono chłopca do MARS, urządzenia dializującego, które działa równocześnie jak nerka i wątroba. Darek jest pierwszą osobą w Polsce, która przeżyła zatrucie śmiercionośną tabletką.
Nazwa substancji: marihuana
Poziom doświadczenia: lekko doświadczony
Dawka: 0,5grama na 3 osoby
Wieczór, pokój, nastrój wyrównany.
Data tripa: 10.04.2014
Od początku wybór poszedł na metodę podania domięśniowego. Wszystko wymieszałam razem i rozpuściłam w 3,5 ml wody. Zwykle nie mam problemu z wejściem do mięśnia, tutaj nie chciałam ewentualnie marnować materiału podając go podskórnie. Dlatego też zanim poszedł strzał upewniałam się. Zdawało mi się, że weszłam w mięsień, do tej pory w sumie nie jestem pewna jak w końcu było. Bliżej jest wersji tego, że poszło IV, co jak wiadomo = duże zaskoczenie, bo szybsze wejście i zdecydowanie mocniejsze.
Takie sobie- miejsce dość obce i ryzykowne, ale oczekiwania pozytywne. Przynajmniej u mnie.
••••••••••••••••••••••••••••••••••••
WSTĘP
Tak więc, opisywany trip, a raczej trzy następujące po sobie tripy będą miały miejsce w pokoju hotelowym. Obecnie jestem na wyjeździe szkolnym.
W wydarzeniach będą brali udział trzej istotni towarzysze. Nazwijmy ich Żołądź, Kasztan i Kokos.
Przyjechałem na ferie do mojego znajomego na drugim końcu Polski. Miałem wynajęty nieduży pokój, siedzieliśmy tam razem. Byłem nieco spięty i podekscytowany, może nawet nieco zestresowany tym co miało za chwilę nastąpić.
Pierwszy raz DMT, bardzo dziwny i stresujący trip.
W sobotę wieczorem (około 10 - 11) wciągnąłem donosowo mniej więcej 100mg DMT.
To co się potem stało było niesamowite i przerażające zarazem.
Komentarze