Odmienne stany świadomości

Otaczają nas substancje, które z człowiekiem są w stanie zrobić prawie wszystko. Ogłupiają, podniecają, stymulują, osłabiają. Pod ich wpływem tworzyli już prehistoryczni autorzy - duży tekst o substancjach psychoaktywnych opublikowany w miesięczniku Focus, marzec 2006.

Rozbłyski światła, rytmiczna muzyka, szalony taniec do utraty sił, serwowane przez wtajemniczonych środki, które przywracają energię i potęgują doznania... Tak mogłaby się zaczynać relacja ze współczesnej dyskoteki. Równie dobrze z szamańskich obrzędów sprzed setek, a może tysięcy lat.

Jaskiniowe loty

Nie wiadomo, kiedy człowiek po raz pierwszy sięgnął po środki odurzające. Zapewne wtedy, gdy uświadomił sobie ograniczenia i kruchość swej egzystencji, poczuł ból istnienia i odkrył, że niektóre rośliny potrafią go łagodzić. Archeolodzy odnaleźli ślady makówek i nasiona konopi w grobach z epoki neolitu. W trzecim tysiącleciu p.n.e. na Dalekim Wschodzie ludzie żuli już betel, a w Mezopotamii wytwarzali alkohol. W V wieku p.n.e. Herodot pisał o Scytach odurzających się haszyszem. Ryty naskalne w grobowcu na bretońskiej wysepce Gawinis sprzed 8000 lat wywołują takie wrażenie, że wielu badaczy podejrzewa ich twórców o działanie pod wpływem substancji halucynogennych. Skomplikowane, powtarzające się wielokrotnie wzory geometryczne nie mają bowiem żadnego odpowiednika w naturze.

Naukowcy nie znaleźli żadnej cywilizacji pierwotnej, która obywałaby się bez środków odurzających. Obojętnie, gdzie przyszło im żyć, w mazońskiej dżungli, syberyjskiej tajdze, na stepie czy pustym - ludzie wszędzie znajdowali substancje zmieniające świadomość. Botanicy opisali ponad 200 roślin o takich właściwościach, do dziś odkryto w nich kilka tysięcy związków chemicznych. Największą grupę stanowią alkaloidy, czyli zasady zawierające atom azotu. Łączy je zdolność wpływania na funkcjonowanie układu nerwowego człowieka. Efekty mogą być różne - od uspokajania i znieczulenia, przez pobudzanie po wywoływanie halucynacji.

Alkaloidy w czystej postaci są toksyczne, przyjęte w dużych dawkach powodują zatrucia, także śmiertelne. Dlatego od czasów prehistorycznych zażywanie zawierających je preparatów starano się kontrolować. Po środki odurzające dawniej nie sięgano dla przyjemności, lecz w ściśle określonych celach i czasie - dla nawiązania kontaktu z bogami i duchami, wprowadzenia się w trans podczas rytualnych obrzędów, wzmocnienia sił i odwagi przed wyruszeniem na łowy lub wojnę. Młodzież uzyskiwała prawo korzystania z używek dopiero po inicjacji. Dziś rolę strażnika wzięło na siebie państwo, które określa, co i komu jest dozwolone.

Używka a narkotyk

Dawniej o tym, co dozwolone, decydowała religia i tradycja, dziś - przepisy prawa. Środki dopuszczone do obrotu określa się zazwyczaj jako używki, zakazane - jako narkotyki. Podstawą podziału jest ich szkodliwość, moc i właściwości uzależniające. W wypadku roślin nieprzetworzonych nie jest to kryterium precyzyjne, o czym świadczy odmienne traktowanie tytoniu i marihuany. Wątpliwości nie wzbudzają wyizolowane i zsyntetyzowane środki psychotropowe. Przepisy regulujące dostęp do używek i narkotyków wydają się stałe, ale w rzeczywistości ulegają zmianom. W XIX w. w europejskich miastach działały palarnie opium i kluby miłośników haszyszu. W XX w. do dobrego tonu należało palenie tytoniu, dziś napiętnowane. Freud uważał kokainę za cudowny lek, zawierające ją napoje reklamowano tak, jak dziś kawę czy herbatę.
W Holandii można palić papierosy z marihuaną, co w sąsiedniej Francji grozi już konsekwencjami. Dla Indian z Andów zakaz żucia liści koki jest równie bsurdalny, jak dla Europejczyków alkoholowa prohibicja. Muzułmanie zdelegalizowali obie te używki, ale nie mają nic przeciwko raczeniu się wywołującym podobne efekty ghatem.

Wizje sztucznego raju

Poczułem nieprzeparte pragnienie położenia się i zamknięcia oczu. Dostrzegłem migoczące światło i kolorowe plamy, które powoli nabierały kształtów. Powietrze cudownie pachniało, świat stał się zielony i błękitny, wokół mnie przelatywały ogromne, barwne motyle i ptaki. Obrazy zmieniały się błyskawicznie, chociaż próbowałem, nie mogłem ich zatrzymać - angielski psycholog Havelock Ellis był jednym z pierwszych naukowców prowadzących poważne badania nad środkami halucynogennymi. Eksperymenty przeprowadzał na sobie, a ich efekty opisał w głośnym tekście „Nowy sztuczny raj", z którego pochodzi cytowany fragment.

Znacznie dalej posunął się Amerykanin Timothy Leary, który testował psychotropy na studentach-ochotnikach. Został za to usunięty z Uniwersytetu Harvarda, kontynuował jednak doświadczenia z grzybami halucynogennymi i LSD, założył pismo „Psychodelic Reviev" i - parafrazując słynne stwierdzenie Marksa: „religia to opium dla mas" - obwieścił, że religią XXI wieku będą doznania osiągane w odmiennych stanach świadomości. Mianował się jej pierwszym kapłanem i podjął walkę o legalizację halucynogenów, a zwłaszcza LSD. Celu nie osiągnął, ale jego teorie zyskały wielu wyznawców wśród hipisów i uczestników młodzieżowej rewolty lat 60. XX wieku.

Plamy i zygzaki

Nauka rozpoznała już mechanizm działania środków psychotropowych. Większość z nich wpływa na układ nerwowy i hormonalny, zmieniając tempo wydzielania i ilość neuroprzekaźników oraz hormonów odpowiedzialnych za nastrój, wydojność czy samopoczucie. Podjęto też próby wyjaśnienia mechanizmu powstawania halucynacji.

Według teorii Davida Lewisa-Williamsa i Thomasa Dowsona, mózg potrafi wytwarzać obrazy nawet jeśli nerwy wzrokowe nie odbierają bodźców świetlnych. Wystarczy spojrzeć na słońce i zamknąć oczy - pod powiekami ukażą się tzw. po-widoki, które podzielono na sześć kategorii: linie równoległe, prostopadłe tworzące kratę, plamki, zygzaki, linie zakrzywione, rozgałęzienia.

Na te pierwotne, abstrakcyjne struktury mózg nakłada obrazy, które pochodzą już z przeżyć osoby doznającej halucynacji. Dla Indianina z Amazonii zygzak zmieni się w jaguara, dla Europejczyka - w węża, dla Chińczyka w smoka. Czerwona plama może być krwią, duchem, rzeką. Używając sformułowania Ellisa, każdy zobaczy taki sztuczny raj lub piekło (gdy wizje są przerażające), jaki podpowiada mu kultura, w której się wychował.


Armageddon (niezweryfikowana), 15. Maj 2006 - 20:10

W cholerę zajebisty artykuł :D że ja pierdolę. Lekcja o dragach że hej.


Bart (niezweryfikowana), 19. Czerwiec 2006 - 0:40

Nono lekcja na pewno. Tylko dla co niektórych może być źróbłem cennych informacji na temat " skąd czarpać coraz to nowsze przyjemności ". Ale sam artykuł dobry.


Mikosz (niezweryfikowana), 25. Lipiec 2006 - 0:53

......jak ich proszę:/ "Alkę in Chains" ??!!??


chiwy (niezweryfikowana), 6. Sierpień 2006 - 14:21

wiecie gdzie zdobyć albo jak można zdobyć tabletki z meskaliną


OUTaż (niezweryfikowana), 26. Sierpień 2006 - 21:02

naprawdę miło się czytało...
mam jedno zastrzeżenie Cobain był przecież vocalistą Nirvany! :/


Markos (niezweryfikowana), 22. Październik 2006 - 0:04

Alice in Chains - wokalistra nazywał się Layne Staley i zmarł tragicznie w 2002 ( przyczyna śmierci - ostre odurzenie spowodowane przez przedawkowanie połączenia heroiny z crackiem )

Nirvana - woklaista Curt Cobain. Zmarł 5 kwietnia 1994 ( przyczyna śmierci nieznana )

[ To w ramach wyjaśnienia :D ] <- "ramy wyjaśnienia " XD
___________________________________________________

Ogólnikowe podejście do tematu w artykule ale inaczej musiałby on zająć kilka(naście) stron.
"Ogólnie" rzetelna robota.
Takie Drugs trought the Ages w skrótowej formie.


Anonim (niezweryfikowana), 28. Grudzień 2008 - 22:33

tez potrzebuje zdobydz moze wiesz juz jak albo ktokolwiek?


XaoO (niezweryfikowana), 1. Maj 2008 - 13:36

Z meska syntetyczna nie radze zabaw...chyba ze juz wczesniej zarles pejotla i wiesz co cie czeka. Ja mialem rozmowe z duchem meski po ktorym obudzilem sie w jakis chaszczach z pocieta reka i druga trzymajaca szklo.. Jak chcesz polatac polecam Salvie to ci da mniej wiecej pojecie co cie czeka na mesce


piki (niezweryfikowana), 10. Grudzień 2006 - 15:24

trzeba zawsze zwracać uwagę na źródło informacji którą czytamy , po pierwsze artykuł ukazał się w czasopiśmie ( ten fokus to chyba mięsięcznik ) , czyli jest to popularna lipna gazetka medialna ( w tej gazetce na poważnie nie podchodzą do tematów ) , kto dzisiaj wierzy jeszcze mediom ? , a po drugie co za zakoleś jest autorem tego artykułu , czy to jakiś profesor . Nie wiem kto to jest ale to chyba jakiś pismak który podobnych artykułów może napisać kilka w ciągu dnia , i każdy będzie miał tyle wspólnego z prawdą co ... ( media z prawdą albo leper z uczciwością ) . Nikt przy zdrowych zmysłach chyba dzisiaj już nie wierzy środkom masowego przekazu .


Anonim (niezweryfikowana), 9. Styczeń 2007 - 2:39

Kazimierz Pytko w 1990 roku otrzymał nagrodę Kisiela. Zawsze można zapytać: a ten Kisiel co to za koleś? Tak poważnie to tak daleko idące wnioski dotyczące prasy są absurdalne. Prasa jest nie tylko narzędziem propagandowym, ale także forum wymiany myśli. Nie rozumiem ataku na autora powyższego artykułu. Focus był (nie wiem czy jeszcze go wydają) jednym z najlepszych magazynów popularnonaukowych w Polsce, a autor w przejrzystej i interesującej formie przedstawił historię narkotyków, powstrzymując się od moralizowania.