Beta-ketony - Skutki uboczne, zmiany powstałe wskutek użytku β-ketonów

Dział poświęcony licznej grupie pochodnych katynonu, oraz jemu samemu. Podstawą ich budowy jest 1-arylopropan-1-on-2-amina.
Więcej informacji: Beta-ketony w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 1151 Strona 114 z 116
Rejestracja: 2012
  • 988 / 152 / 2

17 lipca 2019Stteetart pisze:

Smiesznie sie to czyta bo jeden pisze o naduzywaniu alko i lajtowym cpaniu a drugi odwrotnie.
Ja piszę i o tym i o tym... "nadużywanie alko" było spoko - kiedy tak na prawde tego świata ketonowego nie znałem, flaszki szły dzień w dzień, jak nie piwo to wino jak nie wino to wódka - okazja do napicia się była zawsze. Póki nie zaczęło mnie boleć "pod żebrem" ot taki drobny ból ale bardzo wkurzający. Tak mnie to zaczeło wkurzać, że zrobiłem sobie pierwszy raz w życiu badania zarówno wątroby jak i morfologii krwi. Gdy zrobiłem badania ASPAT i ALAT zmieniło to trochę moje życie. Wyniki były wywalone w kosmos, się przeraziłem, stąd moja subiektywna ocena zarówno ketonów jak i porównanie do nich nałogu z alko.
Rejestracja: 2010
  • 177 / 8 / 0

Po raz pierwszy od paru lat dałem się w weekend namówić na walenie jakiś beta-ketonów. Nie mam pojęcia co to było, znajomi na wszystko mówią mefedron...
Sama faza niezbyt mi się podobała, czułem się pobudzony na ciele, ale psychicznie zamulony, w ogóle nie chciało mi się gadać + duża chcica na seks.

Cierpię na nerwicę lękową , przyjmuje sulpiryd z rana, i pregabalina 150 mg. Czy ten jednorazowy wyskok mógł mi coś namieszać w bańce?
Niestety od tego czasu czuje się dużo gorzej psychicznie, ale też dużo nakręcam się że " po co ja to robiłem", "może coś sobie pogorszyłem" itp.

O prawie karnym wobec marihuany

Rozmowa Ewy Pluty z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego z adwokatem Steliosem Alewrasem, specjalistą od prawa narkotykowego i członkiem naszego Stowarzyszenia. Poruszane są najbardziej istotne kwestie polskiego prawa wobec konopi oraz ukazane absurdy, jakie zawiera.

Nowy sposób leczenia zakażonych koronawirusem? Francuscy naukowcy testują... plastry nikotynowe

Nikotynowy receptor acetylocholiny (nAChR) może odgrywać kluczową rolę w zapobieganiu covid-19 – sugerują wyniki badań przeprowadzonych we francuskim szpitalu Pitié-Salpêtrière.
Rejestracja: 2019
  • 2 / / 0

17 lipca 2019DuchPL pisze:
17 lipca 2019Stteetart pisze:

Smiesznie sie to czyta bo jeden pisze o naduzywaniu alko i lajtowym cpaniu a drugi odwrotnie.
Ja piszę i o tym i o tym... "nadużywanie alko" było spoko - kiedy tak na prawde tego świata ketonowego nie znałem, flaszki szły dzień w dzień, jak nie piwo to wino jak nie wino to wódka - okazja do napicia się była zawsze. Póki nie zaczęło mnie boleć "pod żebrem" ot taki drobny ból ale bardzo wkurzający. Tak mnie to zaczeło wkurzać, że zrobiłem sobie pierwszy raz w życiu badania zarówno wątroby jak i morfologii krwi. Gdy zrobiłem badania ASPAT i ALAT zmieniło to trochę moje życie. Wyniki były wywalone w kosmos, się przeraziłem, stąd moja subiektywna ocena zarówno ketonów jak i porównanie do nich nałogu z alko.
Możesz napisać PW, na temat tego bólu pod żebrem?
Rejestracja: 2017
  • 16 / / 0

Kiedyś jak kupiłem 1 grama hexa to miał być niby ostatni jednak skończyło się na ponad 600g lub więcej nie liczyłem dokładnie, jednak na początku nie zwracałem za bardzo uwagi na negatywne opinie o bk, do czasu jak zauważyłem jak zaczęło mnie i moich znajomych zmieniać, jestem 6 msc po efylonie, jednak do teraz mam paranoje i inne różnego rodzaju jazdy, wcześniej mogłem czytać o wszystkim bo mnie interesowało i ogólnie było bardzo pozytywnie, teraz momentami to bym się zajebał, zryta psycha i ogl. dupa, też z bardzo miłego i normalnego człowieka zacząłem się zmieniać w agresywnego wychudzonego bardziej niż jestem (w naturze ekto), już nie chodziłem do szkoły więc miałem więcej czasu, z ketonami jest tak że jak weźmiesz raz i się czujesz hujowo to wmawiają ci ze jak weźmiesz więcej to będzie lepiej jednak jest kompletnie na odwrót im więcej tym gorzej, sam momentami wierzyłem w tą 1 wersje, szybko zmieniają na gorsze ostatnio 1 raz heroiny próbowałem to bym powiedział że jest zdecydowanie lepsza, bez zastanowienia, więcej osób przeciwko siebie zaczynają być po tych puderkach a niszczy to jak cholera amfa to też w sumie ścierwo jest, nie polecam raz nie wezmę alcaru to świruje, więc jak ktoś jeszcze nie próbował a chce to bym polecał czym innym się pobawi, chociażby MDMA które do bk to jak niebo i piekło, jest w pytkę więcej o wiele lepszych substancji, Pozdro
Rejestracja: 2018
  • 6 / / 0

25 sierpnia 2019DywanMuslicrafT pisze:
ostatnio 1 raz heroiny próbowałem to bym powiedział że jest zdecydowanie lepsza, bez zastanowienia,
Na jeden raz no może i tak ale ogólnie? Człowieku zastanów się co gadasz, poczytaj se jak ludzie nie mogli wyjsc z H jak juz wjebali sie
Rejestracja: 2012
  • 854 / 98 / 0

Niewiele rzeczy uzależnia jak H, ale paradoksalnie niewiele jest również dragow mniej szkodliwych fizycznie.
Gdyby mieć pewne źródło i nie martwić się o hajs można grzać latami. Fizycznie rozpierdala tak naprawdę zdobywanie tematu i domieszki.

Co do ketonów. Ogromnie się cieszę, ze juz nigdy więcej tego gówna w moim życiu. meth przetyrala mnie nieporownywalnie delikatniej. Funkcje poznawcze bardziej zajebalem sobie lodem, do stanu sprzed już nie wróciłem, ale emocjonalnie, społecznie i psychicznie ketony zdegradowaly mnie o wiele bardziej.
Po dwoch latach absty od wszystkiego poza ziolem, psychodelikami i dyso powoli dochodzę do siebie. Do stanu wyjściowego nie wrócę, ale da się żyć.
Rejestracja: 2013
  • 2 / / 0

Ogolnie jezeli chodzi o beta ketony to mialem w trakcie bardzo dlugiego brania przerwe. trwała prawie 2 lata i byłem wyprany z jakichkolwiek emocji ale kiedy poznalem kogos kogo kocham nagle caly swiat odzyl ruszyl dalej zamiast stac w miejscu po nastepnych dwoch latach znowu wrociłem do tego bo kolega miał ostatki ostatko, Więc uległem.i tym razem mam problemy z powrotem do rzeczywistosc. czyli to jest jednak tylko kwestia nastawienia. tego zazkogo się uważamy wmomencie przerwania
Rejestracja: 2018
  • 159 / 60 / 0

Dawno mnie nie było na forum... cóż, myślę że po delegalu z sierpnia 2018 i sporej przerwie, a następnie - powrocie do używania ketonów, jako tzw. "stary wyjadacz" (żaden powód do dumy) warto byłoby się wypowiedzieć...

Co się zmieniło? Czy odczuwam jakieś negatywne skutki zażywania ketonów? Hm...

Od momentu pierwszej kreski 4-MMC mam totalnie spaczony punkt odniesienia dotyczący tego "co jest najlepsze". Jest to mój drag nr 1 i jeżeli mam do czynienia z jakimkolwiek innym narkotykiem, to bez przerwy marudzę, że "to nie to". Myślę, że po części przez ten fakt nie potrafię cieszyć się tak zajebistymi substancjami jak np. LSD - wszystko jest "nie takie jak trzeba".

Nerwica i schizy, które próbowałem (jak idiota) leczyć benzo. Ketony spowodowały wjebanie w benzo, a wjebanie w benzo spowodowało szereg innych nieprzyjemnych odczuć. Negatywy uwydatniają się w sytuacjach, gdzie poczuję lekki brak pewności siebie lub gdy nawet leciutko się czegoś wystraszę. Schiza i totalna paranoja, godziny spędzone na trzymaniu się za serce. Dodam jeszcze wkurwiającą bezsenność. Gdy nie biorę żadnego uspokajacza to sen jest daleki od ideału.

Spaczone podejście do seksu. Im sorry, ale ketonowe spierdolenie jest dalekie od szeroko rozumianej normy.

Tiki nerwowe. Dziwne "prądy", przechodzące przez całe ciało. Mimowolne ruchy szczęką, zagryzanie warg, szczękościsk bez stimów (mam tu np na myśli szczękościsk po DXM, ketaminie, LSD i ogólnie chyba wszystkim oprócz depresantów i marihuany), ciągłe zaciąganie nosem... nadpobudliwość ruchowa (nie potrafię normalnie siedzieć, muszę non stop ruszać nogami lub rękoma). Mlaskanie, nadmiar śliny w mordzie, wkurwiające przełykanie śliny, której prawie nie ma (wtf), ciągłe uczucie suchości w mordzie. No i nos prawdopodobnie już nigdy nie wróci do kondycji "sprzed ketonów".

Do tego, gdy tylko wracam do jakichkolwiek stymulantów, to wszystko co najgorsze się uruchamia. Benzo nie biorę już od kilku miesięcy, ale tym razem odstawka benzo nie zadziałała kojąco na całą sytuację (a kilka lat temu zadziałała). Gdy tylko próbuje coś szybszego przyćpać, to zaraz mam napięty brzuch, wręcz napompowany. Problemy z oddechem (zapowietrzanie się), ból w nadnerczach(??? anyway w tych okolicach) no i trudności w porozumiewaniu się z ludźmi - czyli wprost przeciwnie do tego, co początkowo dawały mi dragi z tej grupy.


Czy to MDMA, czy to feta, czy to CMC - zawsze coś jest nie tak, zawsze coś mi dokucza i zawsze czuję się niezbyt komfortowo. O ile w przypadku emki czasami zdarza się tak, że mam normalną fazę jak za dawnych lat, to w przypadku innych stimów/euforyków nie. Wyjątkiem jest 4-MMC, po mefedronie czuję się zajebiście i oprócz przekurewskiego potencjału uzależniającego nie wymienię jego żadnych wad.

Pojawiły się też problemy z nadciśnieniem, zaburzenia odżywiania (totalny brak apetytu mimo wyraźnej niedowagi) no i o wiele szybciej czuję się wypłukany z elektrolitów. Odczuwam potrzebę uzupełniania magenzu, potasu itd o wiele mocniej niż kiedykolwiek (a ćpam mniej niż kiedykolwiek!)

Kiedyś robiłem 5g klefedronu w ciągu 24h, a 3-CMC ok. 2g/dzień. Teraz gdy zasiadłem do metaklefa to zrobiłem lekko ponad 0,5g i... jakość posiadanego sortu nie była najwyższa, zatem faza była tępa, chujowa i pusta. Zupełnie "nie to". Dorzutki zamiast poprawić sytuację związaną z niedoćpaniem, jedynie poryły bardziej pod względem odczuwania schizowych skutków ubocznych. Wyglądało to mniej więcej tak:
1 szczur = zapchany nos, cholerny ból, lekko wyczuwalne działanie
2 szczur - czuć dopaminkę, ale nos JUŻ odmawia posłuszeństwa, a serducho bije za mocno jak na tę substancję i wyraźnie odczuwam spięcie każdego miejsca na ciele
3 szczur = po oczyszczeniu nosa weszło dosyć mocno ale... ale to nie było przyjemne. To była męczarnia. Siedzenie kilka godzin aż ci przejdzie ten chujowy stan i zapijanie fazy (polegającej na napierdalającym sercu i nadciśnieniu, niczym więcej...) browarami. Ofc bez oczekiwanego skutku w postaci snu.

Pamiętam czasy, gdy waliłem szczura żeby mi się lepiej spało. Teraz nie mogę się nawet naćpać tak, żeby faza sprawiała mi radośc.

Chyba temat tych substancji jest dla mnie definitywnie zamknięty. Only 4-MMC.
Pozdrawiam, Static.
Rejestracja: 2017
  • 5891 / 971 / 2

02 listopada 2019statyczny pisze:
Pozdrawiam, Static.
Plotka mówi o 3mies bez dragow i alko, żeby jako tako funkcjonować.

Przy czym odnosi się to do momentu przerwania cpania kietonow.

Było już setki razy pisanr, że ketony wypierdalajacej tolerke na wszystko.
Można zaryzykować stwierdzenie, że na benzo i opio także, bo jak napisales- przesuwają punkt odniesienia.

Co do śliny to zbyt mało napojów/owocow/warzyw spozywasz. I tyle

Co do samych ubokow to najcięższe są te pierwsze miesiące :-)
Ciągnie ku ketonom jak Kaczyńskiego do władzy.

Co do samych ubokow najlepiej prostuje je spokój i stała suplementacja adaptogenami, Wit z gr B i duża ilością wody plus ofcors potas/ magnez i inne pierwiastki.

Ja już cpam śladowe ilości dragow i Rc. Większości ubokow które opisujesz nie doświadczyłem lub były na poziomie o wiele niższym.
Tylko, że dla mnie kariera zakończyła się z ostatnią kreska klefedronu.

Po ketonach już nic nie jest takie jak było. Zwłaszcza jak się tego wjebalo lekko ponad 2kilo że wskazaniem na 2,5kg.
A z ketonow szło wszystko od heksia przez śladowe ilości apvp przez pv8/pv9 aż po cece i mece.
Rejestracja: 2015
  • 703 / 160 / 0

02 listopada 2019statyczny pisze:

nadpobudliwość ruchowa (nie potrafię normalnie siedzieć, muszę non stop ruszać nogami lub rękoma).
U mnie wkrótce minie 2 lata od zakończenia 3-letniej "przygody z ketonami", ale nadal pozostał mi ten właśnie efekt - kiedy np. siedzę przy kompie, albo gdziekolwiek, muszę się pilnować, bo inaczej gram podwójną stopę na wirtualnej perkusji ;) Czekam, żeby to minęło, ale nie mija.

I jeszcze, skoro już zabrałem tutaj głos, ketonom przypisuję też negatywno-pozytywny efekt taki, że chyba tak sobie wyeksploatowałem układ dopaminergicznym że ostatecznie uwolniłem się od dążenia do tych małych bodźców dostarczających dopaminę - jak gierki, oglądanie gównostronek w necie, porno itp. - po prostu nie mam ochoty na żadne niekonstruktywne przyjemności, żyję sobie bez problemu bez tych wszystkich głupot, mam to po prostu w dupie. Może to jakaś forma zobojętnienia, a może uwolniłem się spod jarzma swojego striatum, a zatriumfował u mnie cortex. Jeśli ktoś nie wie, o co biega, polecam nienaukowy artykuł do poczytania: https://krytykapolityczna.pl/nauka/jak- ... iszczenia/

Na pewno mam też permanentnie obniżony poziom serotoniny, w ogóle jej nie czuję w żadnej sytuacji. Do tego jakiekolwiek suplementy przestały na mnie działać - cokolwiek suplementuję, działa jakbym pił wodę i jadł gips.
Posty: 1151 Strona 114 z 116
Wróć do „Katynony (β-ketony)”
Na czacie siedzi 1073 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość