Zgony użytkowników forum.

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 985 Strona 95 z 99
Rejestracja: 2017
  • 119 / 24 / 0


[mention]a.m.s.g.[/mention] zmarł 21. Grudnia 2017r.
Rejestracja: 2009
  • 328 / 6 / 0


14 grudnia 2017JSC pisze:
Dzielnicowy zasnął ponoć na własnym łóżku po jakimś mixie opio z benzo i może z czymś jeszcze, ponoć
pamiętam, że DHC tam było.
R.I.P.
dobry użytkownik, zawsze zagubiony.
bzd solo nie zabija.
pzdr.

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

Narkotyki na festiwalu w Cieszanowie. Zatrzymano 7 osób

"Jeden z nich - 36-latek przyznał, że w lufce, którą trzymał w ręce, znajduje się należąca do niego marihuana i tylko częstował nią kolegę. Podczas przeszukania tego mężczyzny policjanci ujawnili także woreczek z białym proszkiem."
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 1 / / 0


Pare godzin temu zmarl uzytkownik tego forum. Niestety nie wiem jaki nick mial.

Poznalismy sie na dtx w krk.

Pochodzil z trojmiasta.

Mateusz L.(ksywa Doktorek) mielismy chlopaku plany. Trudno w to uwierzyc.

Dostal Zatoru, wylew krwi do glowy.

Pierdolony hel , Kurwa.


26 lat, razem ponad wszystko.
Ja oszukalem smierc, ty nie dales rady. Kurwa ;/


Byla to krotka znajomosc ale prawdziwa. Dobralo sie dwoch chemikow, i co teraz. Zostalem sam. Jest to szok dla nas wszystkich.

Pozniej dopisze reszte, musze sie poskladac. Pozniej dam edycje. Po wszystkim. (*) ;/
Rejestracja: 2009
  • 327 / 4 / 0


23 listopada 2017MrMagnificus pisze:
A jeszcze - to sprawa z początku roku, ale nie widzialem tu wzmianki na ten temat.
Nie żyje też AlexGBL. Byl vendorem tutaj na forum i jednym z wiekszych w Warszawie...
Rowny, porzadny, bardzo przyzwoity koleś, pomocny, dobry kolega...
wiadomo czemu zmarł ? porządny vendor . swego czasu wypiłem od niego chyba cysternę
Rejestracja: 2014
  • 1724 / 389 / 0


Nie żyje użytkownik mało udzielający się na forum, ale bardzo znany w łódzkim otoczeniu. Miał tu nick "niedorzecznosc" - [mention]niedorzecznosc[/mention] - o ile kojarzę. Jakub Z., każdy raczej używał tego na Z. w rozmowach z nim. Był wspaniałym człowiekiem, niestety problemy z kręgosłupem i układem krążenia plus miłość do stymulantów iv (nie ćpał w ciągach, rekreacyjnie brał i próbował większość dragów, taki typ człowieka, lubił dyso i sajko) mogła skończyć się tragicznie. Nie wiem, co się stało - jeszcze.

To sprawdzona informacja od jego siostry i ukochanej. Jeśli jest tu ktoś, kto go kojarzy, to informuję i... nie wiem, co mam dalej napisać, to dla mnie kolejny sygnał żeby "stąd" spierdalać. Niedługo odbędzie się pogrzeb., jego siostra wysłała informacje do jego bliskich znajomych. Proszę o uszanowanie jego pamięci, płaczę, to człowiek który w pewnym sensie mnie "stworzył" w bardzo trudnym momencie. Nie mogę w to jeszcze uwierzyć.

Mieliśmy razem plany. Odszedł w momencie, kiedy dużo zaczęło się zmieniać. Ale nie tak, kurwa, miało się zmieniać.
Rejestracja: 2012
  • 2131 / 66 / 3


[mention]PorucznikTucznik[/mention] vel Zordon, dosyć znany osobnik z okolic Warszawy. Miał rzucać, pozrywał kontakty, ale z tego co słyszałam to nie żyje po przedawkowaniu MAF, co by się zgadzało, bo był od niego dosyć mocno uzależniony.
Rejestracja: 2016
  • 2566 / 371 / 3


Tucznik już w styczniu odpadł z gry, nawet nie wiedziałem jaki ma nick.
Tak, przedawkowł MAF, zapaść i z tego co słyszałem również wylew.

Nie dawkujcie fenta na oko, przyjaciele.
Rejestracja: 2017
  • 5342 / 746 / 0


Zwlaszcza ze MAF to nie MAF.
Tylko o tym GDZIE INDZIEJ.
Rejestracja: 2018
  • 0 / 4 / 0


Nie ogarniam tego forum i gdzie to napisać mam nadzieję, że dobrze robię.

Wiem, że większość z Was nie zrozumie powagi sytuacji, ale w głębi duszy mam nadzieję, że choć jednej osobie uzależnionej jestem w stanie pomóc, mam nadzieję, że choć jedna osoba zrozumie co to naprawdę znaczy "ból istnienia". Jestem siostrą Denisa K. Nie moge go nigdzie tu znalezc. Zawsze mial nick typu 'knopers albo knopers666", ale byl na pewno użytkownikiem.
ON NIE ŻYJE.

Sebastian K. też. (Na wykopie @PiesekSmieszek tu nie wiem). Pisali na narko grupach ([cut]) posty we wtorek i w środę (7.03) w nocy. W środę razem odeszli. To już ponad tydzień temu, a ja dalej w to nie mogę uwierzyć. Pogrzeb Denisa był dzisiaj w Szczecinku. Nie planowali tego, chcieli żyć. Mieli plany, Denis we wtorek robił zakupy w TK Maxie i pytał w nocy czy coś jest zadane z angielskiego na jutro.

Prawdopodobnie przedawkowali fentanyl mieszając przy okazji alkohol i inne rzeczy. Nie wiemy jeszcze na sto procent co. Denis jak odszedł to wyrwał mi kawałek duszy. Ogromnie cierpię i przykro mi się patrzy kiedy rodzice muszą walczyć z systemem tego chorego kraju żeby jak najszybciej wyprawic pogrzeb. Jutro minie ponad tydzień, a każdy dzień wydaje się być wiecznością.W czwartek zobaczylam po raz pierwszzg jego zimne ciało, na 45 min za 150 zł. Cena jak za masaż w świetnym SPA, prawda? Jego zimne sztywne ciało ogole nie przypominalo mojego braciszka... W niedzielę rodzice kupili mu garnitur. Do trumny...
[cut]? Jak tragiczna jest ta nazwa... To nie jest zabawa. Denis zaczął od alkoholu i marihuany. Potem były kryształy, trampki, neurole, tio, acodiony i inne rzeczy. Ciągle mu było mało. Już raz był na OIOMie przez fentanyl. Prawie umarł 3 lata temu. Znaleźlismy go sinego, walczącego o małe oddechy, bo fentanyl powoduje depresje układu oddechowego i nie można zrobić nic. Prawie umarł po cichutku w swoim pokoju w piękny słoneczny dzień, kiedy nikt nigdy nie pomyślał, że coś takiego mogło by mu przyjść do głowy. Zapytacie czemu sięgnął znowu po to gówno? Nie wiem i się nigdy nie dowiem. Dilera też nigdy nikt nie złapie i umrą kolejni i kolejni. Denis był wyjątkowo zdolny i inteligentny. Programował i uczył się na Polibudzie na mechatronice. I czytał dużo o lekach. Myślał, że wie wszystko co jak działa, że ma kontrole, a że my się czepiamy. "czy ja wyglądam jakbym umierał?" "nic nie biorę" to najczęściej mówił. A my się baliśmy jak cholera. Dzwoniliśmy co chwilę, walczyliśmy, nawet raz był w ośrodku, ale nie chciał się poddać terapii. Myślał, że to go nie dotyczy. Że inni to prawdziwi narkomani skazani przez sąd, że biorą dopy a on jest mądry i nie jest taki jak oni. Ale oni dzisiaj żyją. A on nie... Mój ojciec do końca w niego wierzył, wynajmował mu mieszkania, mimo że ja nie dałam rady z nim mieszkać (niszczył mi życie przez narkotyki, nie był sobą, robił dziwne rzeczy) zabierał go co chwilę do miasta rodzinnego, Denis wtedy miał detox, regenerował się i znów wracał do Poznania, jak się później okazało, do swojego grobu.
Zanim sięgniecie jeszcze raz po to gówno to zdajcie sobie pytanie czy Wy na pewno nie macie problemu i spójrzcie wokół na swoją rodzinę, która bardzo cierpi, a po śmierci bliskiej osoby cierpi się najbardziej. Jest to ból nie do opisania. Śmierć jest najgorsza bo wtedy nie ma drugiej szansy i nie da się nic naprawić, porozmawiać, iść na detoks. Ja tęsknię za moim bratem mimo tego, że przez ostatnie lata z ciężkim sercem patrzałam jak jego problem się poglębia. Płakałam, krzyczałam tak jak teraz to robię codziennie i nic to nie dawało. Nawet się nie pożegnaliśmy bo ciągle się kłóciliśmy o te głupie narkotyki, oddaliliśmy się od siebie, a ostatnią niedziele spędziliśmy w drodze do Poznania kłócąc się. Ale ja dalej miałam nadzieję, mimo że moja mama błagała Denisa żeby przyjął komunię i się wyspowiadał bo się bała, że umrze. Myślałam co ona gada. On nie umrze. Mu się to nie przytrafi. Patrzcie tylko. Miała to być impreza jak każda inna. Tylko trochę grubsza bo jego przyjaciel ćpun specjalnie przyjechał. Ale następnego dnia Denis chciał złożyć życzenia narzeczonemu swojej kuzynki, przecież we wtorek wieczorem jeszcze ojciec z nim rozmawiał...
Ja dalej w to nie wierzę. Tylko jak widzę te klepsydry i słyszę te kondolencje to sprawia jakby to się działo naprawdę. A mi ciężko to przyjąć to wiadomości. Ciągle czuję i mam wrażenie, że on żyje. I na zawsze będzie żył w moim sercu. Miał tylko 20 lat...

Wycięto dane prywatne i nazwę grupy, przeniesiono. | STR88

kka

Rejestracja: 2008
  • 16 / / 0


16 sierpnia 2017sprawdzone_info pisze:
Kilka dni temu umarł Valof
Najprawdopodobniej przedawkowanie depresantów, opiatów, benzo i BDO.
Jako jego dziewczyna i jedyna osoba, której rodzice udostępnili wyniki toksykologii, sprostuje że wykazała spożycie clonazepamu, oksykodonu, morfiny(prawdopodobnie kodeina tak wyszła,bo spożywaliśmy dość często) i oksymorfonu. o Całej reszcie wiedziałam i miał zaledwie kilka kilkanascie tabletek tego wszystkiego(oksykodonu zjadł 1 tabletke przed moim 5 dniowym wyjazdem i jedna w dniu mojego wyjazdu) natomaist nie wiem skąd oksymorfon, na ściągnięcie tego z dn nie było go stać, bo budżet mielismy wspólny, zresztą nie było mnie jedynie 5 dni. klony to była jedna paczka kupiona na pół ze mną, gdzie już wcześniej zjedlismy sporo, więc nie połączył ze sobą dużej ilości depresantów, spożycie było na przestrzeni tygodnia róznych substancji, a znając go 4 lata potrafił przeżyć naprawdę końskie dawki takich rzeczy, to co przyjął to było takie prawie nic. Nawet w orzeczeniu napisali,że zgon mógł wynikać z przypadkowej reakcji jednych leków z drugimi, tyle, że nie spożył ich na raz. \plus nikt nie handluje oxymorfina i nie stać by go już na nią było, bo miał stówe a kupił już klony i oksykodon. Też nie było to samobójstwo, bo akurat na tamten okres czasu pierwszy raz był naprawdę szczęśliwy.. Więc z jego życiorysem podejrzewam, że został zabity i wiąże to z dknetem, zresztą kto to wie co on umiał odwalić,komu podpaść, czy być świadkiem czegoś.
Jak jestem w błędzie to wytłumaczcie skąd nagle oxymorfon, który był lekiem na rynek amerykanski o sporej cenie. Przed śmiercią zresztą się kogoś bał i mówił, że dostaje groźby, ale uważał,ze ktoś go chce jedynie nastraszyć.
Pewnie całe swoje życie będę drążyć temat i tego tak nie zostawie, mimo,że dla policji ćpun to ćpun i po prostu się zaćpał. Dla mnie nie, bo byłam z nim blisko, nie roiłby planó na przyszłość, nie wyczekiwałby mojego powrotu, nie chodziłby na leczenie do monaru, gdyby mu na życiu nie zależało. Staram się tu nie udzielać, bon te posty zostają na zawsze jeszcze jego podpis na forum, że nigdy nie umrze razi mnie w oczy, ale chce żeby było to jasne, że wiódł szczęśliwe życie przed śmiercą, byliśmy razem szczęśliwi, on pogodził się z rodziną po wielu latach nieporozumień i kłótni, dostawał zlecenia, nie bał się, że skończy bezdomny, bo rodzice mu pomagali stanąć na nogi,płacili za jego leczenie, przyjmował na stałe leki antypsychotyczne co sprawiło, że stał się naprawdę normalnym człowiekiem, który mógł w końcu coś osiągnać. Może dlatego to tak boli, zresztą nigdy z niego nie rezygnowałam niezależnie w jakim był bagnie, ale tym razem udało nam się wyjść na prostą. Kiedyś i tak się dowiem kto i dlaczego to zrobił mścić się nie muszę, bo życia mu to nie zwróci, ktoś jedynie rozpierdolił przy okazji moje.
Posty: 985 Strona 95 z 99
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość