Organiczne substancje psychoaktywne oddziałujące na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala
Większość informacji na temat odurzania oraz nowości sie czerpię:
z hyperreal.info
1744
82%
z wikipedii
61
3%
od znajomi
142
7%
z innych żródeł
171
8%

Liczba głosów: 2118

ODPOWIEDZ
Posty: 944 • Strona 95 z 95
  • 46 / 2 / 0
Można powiedzieć, że to ci mają pecha na których te środki działają euforycznie. Bo jest taka grupa ludzi na których te specyfiki powodują bardzo nieprzyjemne stany - ja się do tej grupy zaliczam i to jest szczęście.
  • 9 / / 0
TL;DR
Sorry za duzy post, to jest moja historia jak zaczalem i jak to wszystko sie skumulowalo, zaczynajac od wziecia jednej na bol glowy. I jak spedzilem ostatnie 3lata szkoly i rok pracy na duzej dawce opio CODZIENNIE, ani jednego dnia w szkole nie bylem trzezwy.
A dodatkowo jak "po rzuceniu opio" mozemy odstac "supermoce" xD.... Milej lektury.

Ja zaczalem gdy mama mi oddawala jakos 150 tab Tramalu po 75 i 200mg co miesiac bo lekarz zle wypisywal bo nie ogarnial komputera.
Jak w koncu ogarnela ze tym sie mozna nacpac to przestala i chowala w domu bo sama zaczela brac (niby na bol ale ciekawe ze w tym czasie xd, ale uzalezniona nie jest)
Ja czasami jak nie mialem dostepu do kodeiny/pieniedzy to juz na 2/3 dniu bylem w stanie obliczac czas w jakim mama wychodzila do kuchni/lazienki i w mniej niz 5 sekund otworzyc plecak, wyciagnac opakowanie, zamknac plecak, uklepac go jak byl, i usiasc spowrotem idealnie jak wczesniej / wybiec z pokoju na palcach i udawac ze wstalem idac w jej strone zeby nie slyszala jak siadam... Byly tez duzo lepsze przypadki, nawet jak raz byla w bardzo wielkim bolu az po lekarza dzwonila, specjalnie bralem minimalnie byle zeby mi starczylo i zebym jej nie zabral. Nie udalo sie jeden dzien, bylem wtedy na 2 albo 3 dniu tez, zabralem i starczylo na 3 dni cos takiego.

I najciekawsze w tym wsysktim to ze wiekszosc takich sytuacji praktycznie nie pamietalem, wszystko dzialo sie jakby walka o przezycie, serce bilo mi z 200 na sekunde, kolega mi nawet mowil ze slychac serce bardziej niz samochody na dworze (w srodku miasta) (moze przez oddech nwm)...
A do tego nie jestem zbyt dobry w takie skradanie sie itd, ale gdy chodzilo o opio na zejsciach... wyobrazcie sobie ze przez 4 lata, mialem zejscia moze z 20-30 razy max...
A wiekszosc czasu bralem wtedy kodeine za ktora placilem po 30zl/ 1 dzien (czsami 60) (15 aptek przez cale miasto przechodzilem po wstaniu rano, musialem miec wykres w jakich aptekach kiedy bylem, i zaznaczalem w jakich ostatnio jaki aptekarz byl podejrzliwy / cos takiego) (myslalem ze nie moga mi sprzedac jak jestem uzalezniony) ... Takze wiekszosc czasu kradlem pieniadze na to, codziennie... Ale znaczna wiekszosc czasu kradlem karte z portfela...

To byl wyczyn bo w 1-2 sek otwieralem torebke, wyciagalem portfel (zeby nie szelescic w torbie), otwieralem specjalnie zeby nie slychac zamka torbe tez), wyjmowalem karte (przed tym macajac zeby szybko znalesc ta wlasciwa, czasami wlozylem spowrotem podobna zeby jak moze wyjsc przez nastepne 10min to uzyje mojej i nie zauwazy moze(plan b byl taki ze mowie ze zle odlozylem wczoraj jak bylem po zakupy, i oczywiscie po tym wszystko wlozyc spowrotem...
I teraz czesc druga, jak wraca z kibla np to musialem wymyslic powod ze wychodze na dwor na mala chwile, cos typu "zara bede kolega mi podaje pendrive" albo "ide z psem" i przywiazuje psa gdzies gdzie go nie bedzie widac i biegne obok do apteki (dwie apteki obok mnie w obrebie jakos 50-100m)
No i oczywiscie jak juz wroce to musze udawac ze mam pendrive czy cos, jak ma gdzies wyjscc to musze zmienic uwage, albo cos typu "mama chodz tu mi pomozesz w pokoju" robie zeby cos trzymala "yyy czekaj mlotkiem musze" lece do pokoju, torba,portfel,karta,portfel,torba,ustawic jak bylo, bez dzwieku, drzwi, szafka, mlotek, szafka, spowrotem, 5 sekund.

Ktos mial podobne momenty? Czasami po udanej akcji czulem sie jak jakis nwm... superman. Oczywiscie to juz przeszlosc, dalej biore kodeine ale np przez ostatni tydzien moze z 2-3 opakowania max, ine dostaje haju juz praktycznie, ale mam przez to duzeee problemy, na przyklad zejscia juz mnie nie tykaja, przyzwyczailem sie, ale za to spac nie moge, jak nie wezme kodeiny / za wczesnie / za malo/ itp/ to nie moge zasnac, mialem czasami tak ze po tydzien nie moglem spac... musialem na sen kupic, albo wypic z 3-4 piwa (chociaz to nie zawsze mnie usypialo, i budzilem sie praktycznie po 3-4 h jak troche wytrzezwieje)

Kazdemu komu moge, nawet tym co nie moga wiedziec ze jestem uzalezniony cos wymysle jakas historie i mowie zeby nigdy nawet jak lekarz wypisze nie brali tego. Wolal bym duzo wiecej stracic niz te kilka lat jak jeszcze dorastalem. Teraz przez to nie mam nic od szczescia po kolegow, po hobby, siedze w domu przed kompem i nawet nie cpam bo nie mam po co, jak cpam to siedze i sie nudze tak czy tak, nawet na wiekszych dawkach mefedronu siedze i sie patrze w monitor, najczesciej scrolluje youtube bo nie mam juz co ogladac, tylko ze wtedy godzinami / kilka dni pod rzad... Gdyby nie te tabletki jebane co lekarz rozdawal jak cukierki.... i za jakies 200+ tab 100-200mg na miesiac placilem okolo 20-25zl...
Tak kradlem tez recepty zeby wykupic albo podrabialem i kradlem zeby nie bylo ze ja. "Witam dziendobry! teraz chcialam wykupic ta recepte na ... co mi pan wypisal, ale tak patrze i nie ma wypisanego tego zapomnial pan chyba haha,..... " (z gory mowie tak udalo sie wtedy, albo przynajmniej mama nie chciala w to uwierzyc czy cos, ale lakarz wypisal jakos, chociaz ma wglad czy wypisal czy nie )
  • 29 / 10 / 0
Biorę kodeinę od jakichś 3 lat, może 4. Pierwsze razy były niesamowite, w końcu poczułem się dobrze. Naprawdę dobrze. Nie czułem się tak dobrze przez długi, długi czas. Drag idealny. Brak zejścia, obniżonego samopoczucia a gdy brałem ją wieczorem - ten niesamowity stan pół snu. Nigdy nie byłem w ciągu, nawet nie zdarzyło mi się brać dwa dni z rzędu. Na początku zeszłego roku odstawiłem wszystko, głównie kodeine. Wytrzymałem chyba 3 miesiące, i nie, nie był to dupościsk. Poniżej coś we mnie pękło, nawet nie za sprawą jakiegoś wydarzenia, tak po prostu, pewnie przez stres, albo: 'ciekawe jak porobi po takim czasie'. No i porobiło. Mocno. Nigdy nie przekraczałem 240mg. Później znowu wróciłem do molly raz na jakiś czas, grudzień był totalnie pokurwiony. Jednego dnia brałem GBL'a drugiego tramadol i tak codziennie. Jakiś czas temu byłem dwa dni w ciągu na 480mg. Czy gdybym miał możliwość nie wziąłbym nigdy kody? Nie. W tamtym okresie była ona dla mnie ratunkiem. To stimy i bk zniszczyły moje ciało i psychikę (x lat temu). Czy takie branie raz na tydzień-dwa jest okej? Wiem, że mógłbym tak do końca... Chyba, że chcę się zabić co czasem mi się zdarza - wtedy przychodzi mi chęć zamówienia heroiny i totalna destrukcja. Mimo wszystko, czuję, że (jak ktoś już wspomniał w tym wątku, chyba 'Melodyne') to opio-tulenie nie jest wcale takie jak się wydaje, to nie 'rozowa wróżka tylko spocony wujek', chociaż chory umysł myśli o tym pierwszym. Cóż, mimo, że nie widzę jakichś okropnych skutków ubocznych to najgorsze rzutują na: motywację oraz chęć rozwoju. Nie chcę znajdować się za x lat w tym samym miejscu gdzie jestem obecnie, z drugiej strony wiem, że jeśli nie przestanę CAŁKOWICIE brać to nic się nie zmieni. Tak dobrze szło mi budowanie nowych nawyków, potrafiłem ograniczyć prokrastynacje do minimum. Nie wiem co się zawsze dzieje. Może to... 'tyle zapierdalam, gdzie jest nagroda? JA CHCE NAGRODY' - zaczęło się od myśli, skończyło na czynach. Perspektywa zapierdalania x lat żeby coś osiągnąć jest okropna - hej, przecież wszyscy tu obecni przywykliśmy do nagradzania się szybko, łatwo i przyjemnie. Nie poświęcając zupełnie nic (oprócz pieniędzy, zdrowia psychicznego i fizycznego - ale kogo to tak naprawdę obchodzi, liczy się tu i teraz). Ćpuny nie potrafią poświęcić teraźniejszości dla przyszłości. Dodatkowo uwielbiam molly, ale nigdy nie mam umiaru, napierdalam całą noc, teraz brałem tydzień po tygodniu, nie dość, że słabiej klepło to zwała była przeogromna. Kończę mój wywód. Znośnego tygodnia.
  • 17 / 7 / 0
Ja prawie wszystkie informacje dotyczące ćpania zdobyłem na tym portalu. Jeżeli nie zdobyłbym ich tu to zapewne zdobyłbym je gdzie indziej. Skrajną głupotą byłoby z mojej strony zrzucanie winy za swoje własne debilne decyzje na ten portal... W końcu sam odpowiadam za swoje życie, próby udowadniania samemu sobie, że nie jestem nawet chociażby częściowo winny za swoje decyzje jest zwykłym marnotrawiniem czasu. Zdawałem sobie sprawę, że pakuję się w coś niebezpiecznego ale szukałem jakichkolwiek sposobów aby nie czuć się tak źle... Zacząłem ćpać jak miałem 16 lat. To jeszcze były czasy kiedy nie wiedziałem, że mam autyzm i nie znałem podłoża swoich problemów w kontaktach społecznych. Miałem stwierdzoną ciężką depresję i silny lęk społeczny. Byłem bardzo zdesperowany, aby należeć do jakieś grupy rówieśniczej ale zwyczajnie mi nie wychodziło. Często miewałem paranoiczne myśli, jakby to jakaś inna osoba celowo ingerowała w moje otoczenie tak, aby jedynie mi się zdawało że nie radzę sobie dobrze w relacjach społecznych. Miałem kilka przekombinowanych teorii, przez co miałem też dużo różnych, dziwnych pomysłów jak tą rzekomą osobę oszukać np. specjalnie podkradałem mamie papierosy i mimo ogromnej niechęci nauczyłem się samemu palić papierosy aby "wbić" się do grupy szkolnych palaczy (nie przyjęli mnie). Planowałem samobójstwo tak czy siak, więc pomyślałem dlaczego by nie spróbować tej kodeiny i Acodinu, przecież i tak umrę... Acodin nie przypadł mi bardzo do gustu, za to kodeina wręcz pochłonęła mnie od razu... Tutaj się ujawnił mój kardynalny błąd, a mianowicie to, że nie doceniałem siły uzależnienia które stało się powodem do życia. Po co się męczyć, skoro można wziąć cudowną miksturę która sprawia że czuję się nagle świetnie jak w grach RPG. Dalszą część już chyba gdzieś napisałem na tym portalu, więc nie będę się powtarzać... W skrócie: rzuciłem po 4-letniej miłości z panią kodeiną na 2 lata, ale teraz od kilku miesięcy wróciłem do nałogu.
ODPOWIEDZ
Posty: 944 • Strona 95 z 95
Artykuły
Newsy
[img]
Jacht z kokainą o wartości 80 milionów funtów zmierzał w stronę Wielkiej Brytanii

Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów.

[img]
Handel narkotykami: Rynek odporny na COVID-19. Coraz większe obroty w internecie

Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach.

[img]
Meksyk: Sąd Najwyższy zdepenalizował rekreacyjne spożycie marihuany

Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia.