Zanim weźmiesz jakikolwiek opioid zastanów się 150 razy

Organiczne substancje psychoaktywne oddziałujące na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 870 Strona 87 z 87

Większość informacji na temat odurzania oraz nowości sie czerpię:

82%
z hyperreal.info
1491
3%
z wikipedii
60
7%
od znajomi
121
8%
z innych żródeł
146

Liczba głosów: 1818

Rejestracja: 2018
  • 231 / 14 / 0


Kurde, na pewno nie żałuję, że spróbowałam opio. Ludzie tak straszyli wjebaniem, ostatecznie nic mi nie jest i dalej preferuję eufo-speedy raz na jakiś czas. To muszą być jakieś specjalne predyspozycje.

Dodam, że na lekach tolerka leci logarytmicznie.
Rejestracja: 2015
  • 1200 / 131 / 0


Ja żałuje, że spróbowałem kodeiny.
Nie wjebałem się, zawsze odstawiałem. Troche mi zbrzydła i nie biorę jej okazyjnie ani już wogóle. Nie wiem czy wrócę. Możliwe. Żal mi głównie pieniędzy, dużo pieniędzy, lepiej było kupić więcej trawy, starczyłoby na nowy sprzęt elektroniczny, ale znając kodeinę czuję, że to było niemożliwe. Nawet żałując.
Chujowo. ':)

Jak działają dopalacze?

Dobrze wiedzieć przed Sylwestrem ;) Dość obszerny i w większości całkiem do rzeczy artykuł z periodyku „Służba Zdrowia”.

Nowa Zelandia: Rząd zapowiedział referendum ws. legalizacji marihuany

Rząd Nowej Zelandii zapowiedział, że następne wybory powszechne w kraju, w 2020 roku, będą połączone z referendum ws. legalizacji rekreacyjnego palenia marihuany - informuje AFP.
Rejestracja: 2018
  • 8 / / 0


22 grudnia 2018Bunny22 pisze:
Tak sobie czytam różne tematy na forum i myśle, że warto napisać o tym z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy mianowicie (dotyczy to głównie silnych opiatów). Przychodzi taki moment, w którym cokolwiek by się nie robiło z dodatkiem opiatów staje się wielokrotnie lepsze, co więcej człowiekowi w ciągu, który bierze czy to acetylowaną m czy to fentanyl czy po prostu morfinę w celu ‚normalnego’ samopoczucia wydaje się, że funkcjonuje normalnie co nie jest prawdą - tak naprawdę jest mocno pod wpływem w każdym tego słowa znaczeniu, dotyczy to również tych co nie dostąpili zaszczytu ‚braku działania’ lecz w tym przypadku również ma miejsce zjawisko złudnego normalnego a nawet lepszego funkcjonowania co moim zdaniem jest kluczowe dla opiatów (benzodiazepin i barbitóranów w pewnym sensie również) trudno jest sobie to uświadomić bo nie jest to oczywiste tak jak w przypadku przykładowo stymulantów to poczucie normalności, możliwości trzeźwego działania, jest znacząco ograniczone. Warto zdać sobie z tego sprawę zanim się weźmie jakikolwiek opioid - nie będzie się czuć odurzenia czy nietrzeźwości po pewnym czasie, będzie się czuć szczęśliwszym wszystko co się będzie robiło będzie przyjemniejsze z dodatkiem. Tylko znalezienie zajęcia, czegoś co kocha się bardziej niż opio i przy czym zdamy sobie sprawę, że nawet biorąc dla ‚normalnego’ samopoczucia wykonywanie tego jest nie możliwe i nie mam tu na myśli prostych hobby, znalezienie czegoś takiego będzie naprawdę bardzo, bardzo trudne, może zająć lata, może nawet pół życia lub nie nastąpić nigdy, czymś takim dla jednego może okazać się miłość do fizyki kwantowej, lub np. uświadomienie sobie geniuszu matematycznego na trzeźwo, który był stłumiony i niemożliwy do realizacji pod wpływem (oczywiście te przykłady to metafory). Dlatego właśnie programy substytucyjne, i różne metody leczenia są nieskuteczne bo tak naprawdę tylko coś silniejszego niż opioid i niemożliwego do pogodzenia z nim pozwoli na rozstanie. Warto sobie uświadomić jakie to trudne i jak niewiele jest takich rzeczy i jak duże jest ryzyko, że jednak miłość do opio będzie silniejsza lub, że nie znajdzie się nic co daje większe szczęście. Oczywiście są osoby, które przestają brać z innego powodu, w inny sposób ale warto się zastanowć czy mając nieograniczone środki, i wszystkie opioidy w zasięgu ręki dalej by ich nie brały
Po czasie pewne obszary w mózgu, które kojarzą nam się z opio wygasają.
To tak jak ze ściskaniem gąbki, można ją pościskać ale po czasie w zgięciu i tak się wyprostuje.
Po prostu po dłuuższym czasie taki człowiek będzie zapomniał o opio aż zapomni do pewnego poziomu i będzie czerpał radość z innych rzeczy. Receptory też będą bardziej wyczulone na endofriny z innych źródeł.
Tak jak piszesz, najważniejszy jest mindset, więc uśmiech i do przodu :]

lol

Rejestracja: 2006
  • 2319 / 153 / 0


@PikoKiko no niestety tak to nie dziala. Po dlugim ciągu w Twoim mozgu zachodzą trwałe zmiany.
Rejestracja: 2011
  • 5493 / 405 / 0


Spróbowałem opio i wjebałem się psychicznie.Wcale nie żałuję, to co mi dają opioidy jest dla mnie panaceum.
Rejestracja: 2017
  • 12 / 1 / 0


Żałuję, że spróbowałem opio, to był najgorszy błąd (no może jeden z najgorszych...) w moim życiu. Parę lat temu miałem przygotowany plan samobójstwa, kodeinę wziąłem bo "skoro i tak umrę to czemu by nie spróbować? Co lepsze : być martwym czy być uzależnionym?". No i bum. Nagle okazało się, że wcale nie muszę się zabijać, bo odnalazłem sens życia! Ćpanie opiatów. Nie chciałem już szukać przyjaciół wśród ludzi, bo kodeina zapewniała mi wszystko, czego potrzebowałem. Ciepło, akceptację i poczucie bycia kochanym i potrzebnym. Wkrótce poznałem się też z trampkiem i tak razem wegetujemy do dzisiaj. Już mam za sobą tydzień detoksu. Jutro idę do psychiatry z nadzieją, że może dostanę buprę bo skręt jest kurewsko nie do zniesienia. Najgorsze jest to uczucie osamotnienia, gdyż to był główny powód mojej depresji i dla którego zacząłem ćpać. Po opioidach wszystko było takie piękne, samotność nie istniała... a teraz jestem w punkcie wyjścia, a nawet znacznie do tyłu od niego. Do niczego nie mam chęci, nienawidzę ludzi i desperacko ich potrzebuję. Chyba już zwariowałem. Ludzie, apeluję : nie bierzcie tego syfu PRZENIGDY. Nawet, jak wam zleci lekarz. Powiedzcie, że nie chcecie opioidów i basta. Są inne leki, które działają tak samo i nie uzależniają tak kurewsko. Miejcie dobre życie.
Rejestracja: 2017
  • 1576 / 201 / 2


@panDrimur, ok, to co napisałeś jest zrozumiałe, ale jedno mnie zastanawia. Napisałeś, że miałeś taką depresję, obniżony nastrój/jego brak, paskudne samopoczucie, że planowałeś samobójstwo. Dopiero jak się nagrzałeś kodeiną, Twój mózg został nakarmiony pozytywnymi emocjami. Okej, teraz walczysz z nałogiem, ale co by było, jeśli wtedy byś nie podjął decyzji o wzięciu kodeiny? Jesteś przekonany, że szukałbyś innego rozwiązania? Czy starczyłoby Ci sił, chęci, motywacji do zmiany życia/podejścia do niego? Na Twoim przykładzie widać, że nałóg opio nie jest czarno biały...
Rejestracja: 2017
  • 12 / 1 / 0


Naprawdę nie wiem co o tym myśleć... jakbym nie wziął to pewnie skończyłoby się kolejną nieudaną próbą samobójczą i marnowaniem czasu pogotowia i straży, kiedy mogliby w tym czasie faktycznie ratować inne życie, które przynajmniej jest cokolwiek warte. Czy szukałbym rozwiązania... nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Faktem jest, że opioidy faktycznie w jakiś sposób powstrzymały moje samobójcze plany, bo zamiast na samookaleczaniu się skupiałem się raczej na kołowaniu ćpania. Czy to dobrze, czy to źle - nie mam pojęcia, być może coś w tym jest co napisałeś/aś. Parę dobrych stron to miało też... zacząłem szukać innych sposobów na "zdrowszy haj", w lecie zabrałem się nawet za jazdę na rowerze w celu "nagromadzenia endorfin" i po takim porządnym zmęczeniu się czułem się podobnie do kodeiny, ale ostatecznie i tak nic mi nie zastąpiło "tej jedynej". Na nowo też zająłem się swoją pasją - elektroniką (naprawy, projektowanie i składanie układów, nauka nowych rzeczy). Utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to rzecz, która daje mi najwięcej satysfakcji i chciałbym wiązać z elektroniką swoją przyszłość... Ale wszystkie te "dobre chwile" z kodeiną i tak zawsze kończyły się tak samo. Jeszcze większym dołem, jeszcze gorszym samopoczuciem i w dodatku głodem narkotykowym. W sumie żałuję, że się nie zabiłem. Może nałóg nie zawsze jest czarno-biały, ale stanowczo odradzam wszelkie substancje odurzające, szczególnie w celu "leczenia" psychiki. Naprawdę nie warto. Naprawdę.

lol

Rejestracja: 2006
  • 2319 / 153 / 0


Drimur a długo bierzesz?
bo ja łapię podobne doły, ale u mnie to zajęło wchÓj dużo czasu, żeby doprowadzić się do takiego stanu
Rejestracja: 2010
  • 357 / 19 / 0


Naprawdę zastanówcie się i 200razy.Nawet człowiek nie wie jak to podstępnie uzależnia.Ok 6 lat byłem politoxy.Jak nie stimy,to sajko i co wpadło w ręce.koda tylko czasami.Właściwie tylko jak nie było nic innego.Dużo zielska również paliłem w tym czasie.Później ponad 2 letni ciąg na GBL.Jakos odstawilem.No,ale musiałem sobie go czymś zastąpić.Poleciałem do apteki i od razu wpadłem w ciąg na kodzie.Nagle nie umiałem już brać co jakiś czas.To też chyba przez tego giebla.Nauczył mnie wpadania w ciąg.Pozniej PST,czasami,majka i oxy iv.Teraz miałem 7dni przerwy.Po raz enty zarzekałem się,że to koniec.Taa...drugi dzień z rzędu wziąłem 600 kody.Zaraz narzeczona wróci z pracy,a mi kurwa pierwszy raz od dwoch lat tak histamina wyjebała,że mam pysk jak burak.Tolerka w tydzien spadla,ze szok.Wiem,ze to na chwilę.Już widzę jaki będzie dym.Wziąłem urlop i grzeje łooo Jezusiu...Tak z opio już chyba 4 rok leci.
Posty: 870 Strona 87 z 87
Wróć do „Opioidy”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości