Z jakich substancji ZREZYGNOWALIŚCIE, powiedzieliście "koniec z tym"?

Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 87 Strona 1 z 9
Rejestracja: 2018
  • 182 / 21 / 0


Wiadomo, że trudno tak oceniać i wyrokować przyszłość, bo różnie może być - "los płata figle", "życie pisze różne scenariusze", ale poteoretyzujmy.

Ja osobiście już raczej nie zapalę, nie chcę, miałem okazję to odmawiałem itd. Sztucznej "maryśki" czyli kanabinoindów, amy, ury, jwh, fakehashe, plasteliny, "wungle" itd. Kiedyś paliło się trochę tego jak się było młodszym, a czy głupszym to trudno ocenić, każde pokolenie ma swój czas jak śpiewało Kombi. Acodin raz sprobówałem, ale też raczej pod wpływem presji i sytuacji, a nie z własnej chęci, jakoś "apteka" nigdy mnie nie kręciła.

Raz czy dwa zarzuciłem psychodelę, drugi raz w pixie była akurat i szczerze kompletnie nigdy mnie do tego nie ciągnęło itd. Ani do grzybów, ani do kwasów, może kiedyś się zarzuci grzyby, ale wątpię, bo tyle lat miałem okazje, pytania itd. i jakoś nie.

koksu w PL na pewno nie będę jadł, chyba że z neta ktoś coś, albo ja kiedyś, a tak to raczej nie bardzo chyba, że poza PL, a plan jedyny to jakaś wycieczka z ekipą do Ameryki Południowej i tam spróbowanie miejscowego sortu.
Rejestracja: 2016
  • 808 / 98 / 0


1. metkatynon
Za duża chęć na jeszcze, o wiele dużo za duża. Póki go nie biorę to nie mam ciśnienia. Jedno wzięcie - potem masakra.
2. kodeina
Nie widzę sensu jej brać. Jest dla mnie marnowaniem kasy. Wolę już nic nie brać niż kodę. Może jej nie doceniam, ale nie ma się mi akurat co dziwić.
3.PST
Pozostał mi po peście taki uraz.
4. Hexen
Eh, jak on wyniszcza. Ale dalej pamiętam pierwszego strzała, pierwsze wejście. Wow.

Największe zagrożenie (jeśli już miałabym teoretyzować) stwarza ostatnia substancja.

Amerykański sen, opioidowy koszmar

Wypisywane w Polsce drżącą ręką opioidy, w USA przez co najmniej ostatnie dziesięciolecie leczyły bóle zwyrodnieniowe kręgosłupa, przeciążone kolana, a nawet dolegliwości związane z wyrzynaniem się zębów mądrości. To nie mogło się skończyć dobrze.

Nevada: marihuana to nie powód, by odrzucać kandydata do pracy

Od 2020 roku w amerykańskim stanie Nevada pracodawcy nie będą mogli odrzucić kandydatów do pracy tylko dlatego, że w ich krwi ujawniono marihuanę – podaje CNN.
Rejestracja: 2018
  • 990 / 184 / 2


Ja również zrezygnowałem całkowicie z marihuany i syntetycznych kanna. Swoje już kiedyś wypaliłem i mam dosyć (kilka lat jarania prawie non-stop i potem długa przerwa), a każda próba w ostatnim roku kończyła się niezbyt dobrze. Nauczyłem się odmawiać i lepiej się z tym czuję, niż jakbym miał palić na siłę.
Rejestracja: 2016
  • 465 / 19 / 0


morfina. Było za fajnie, za dobrze,za drogo i zbyt grubo.
Rejestracja: 2018
  • 5 / 4 / 0


Z psychodelików, pomogły mi swego czasu bardzo i nie umiem jeść tego dla zabawy, w przeciwieństwie do znajomych, którzy losowo zarzucają kartony w wolny weekend. Z zielska, bo zaczęło mi robić paranoje i instant autyzm połączony z padaczką. Z alkoholu poza piwem (jedno zwykłe albo max dwa radlery, jakby pod ręką były bezalkoholowe to bez różnicy, tylko dla smaku napoju) bo kłóci mi się z lekami, na których będę raczej do końca życia.
Rejestracja: 2017
  • 193 / 12 / 0


marihuana, w koncu zrozumialem jak to zamula i oglupia czlowieka przy codziennym paleniu. Niby dopiero 3 tydzien bez bucha, ale nauczylem sie odmawiac mimo wszystko i widze roznice po sobie... Doslownie inny czlowiek, nawet w szkole jakos lepiej zaczelo isc.
Kiedys trzeba doroslec, z blantem w rece daleko do przodu sie nie zajdzie ;)
Rejestracja: 2014
  • 2776 / 213 / 0


marihuana,syntetyczne kanna,dysocjanty i psychodeliki to już nie na moją głowę...
Rejestracja: 2018
  • 143 / 52 / 0


1.Hexen - ze względu na zbyt cienką granicę między "za słabo", a "za mocno". Efektem przekroczenia tej granicy było dwukrotne zbliżenie się do śmierci oraz kilkukrotne ataki paniki, które doprowadziły mnie do poważnych problemów nerwicowych.

Co prawda sesja zimowa na pierwszym roku studiów, a konkretnie jej zdanie, to zasługa tej substancji. Trzaskałem małą kreskę co 3-4 godziny, puszczałem muzykę i czytałem, bo nie miałem na nic innego ochoty, a trzeba było się czymś zająć.

Żadna inna substancja nie była bliższa do posłania mnie do grobu.

2.Ogólnie - wszystkie mocne stymulanty działające głównie na noradrenaline, z małym progiem dawkowania (alfy, efylony, mdphp itp) - to nie dla mnie. Nie umiem się tym bawić, nie umiem znieść walącego serca jak młot, nie umiem NIE DORZUCIĆ, mimo świadomości że będzie za grubo.

3.Syntetyczne kannabinoidy - nigdy mnie nie jarały, ale za gówniarza jak nie było trawy, to kombinowało się jakieś "plasteliny" czy mocarzo-podobne gówna. Do porzucenia tych substancji zwyczajnie musiałem dojrzeć. Ostatni raz z braku laku ogarnęliśmy to sobie jakiś rok temu w akademiku z ziomkami i gdy znajomy na godzinę się "zawiesił", to się wystraszyłem i powiedziałem sobie, że to definitywnie ostatni raz. Poza tym po chuj brać coś, co działa nieprzyjemnie?

4.DXM - próbowałem 2-3 razy, nigdy nie wszedłem na 2 plateu, bo pierwsze było nieprzyjemne. Nie wiem co ludzie widzą w tej substancji, ogólnie wypierdolenie serotoninowe, niezbyt to fajne, jakbym zajebał jakiegoś bieda-ketona słabej jakości. Problemy z chodzeniem też nie są czymś czego poszukuje wśród substancji psychoaktywnych. Może jeszcze kiedyś dam szansę, nie skreślam, ale jest to gdzieś na szarym końcu mojej listy zabawek politoksykomana.

Nie przeszkadza mi chęć powrotu do substancji, nie przeszkadza mi ciśnienie, nie przeszkadzają mi rzeczy które można zakwalifikować do kategorii "ZA FAJNE". Nie o to mi chodzi. Jak coś jest za fajne to spoko :D Rzecz w tym, że dla mnie "za fajne" ostatnio są tylko benzodiazepiny. Dawno nie czułem po wzięciu czegokolwiek innego takiej bezsilności związanej z utratą kontroli - coś w stylu, że bierzesz i już wiesz, że jesteś wpierdolony po uszy ze względu na zajebistość tego co bierzesz :D
Rejestracja: 2017
  • 869 / 199 / 0


´tylko´ stymulanty, alkohol, benzo. inne uzywki mi nie podeszly, takze luz.
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 657 / 86 / 0


ja zrezygnowałem z amfy, 11 lat temu, po okresie obfitego uzywania. miałem dość substancji, po której wszystkiego mi się chciało, w sensie pić, palić szlugi, kopcić jointy, ruchać, a niczym nie mogłem tych chęci zaspokoić, paka tytoniu na dzień, gram zioła na raz i po kwadransie człowiek nie pamięta nawet że palił, o gorzale nie wspominając, no i jeszcze akcje z ptakiem, bez sensu
Posty: 87 Strona 1 z 9
Wróć do „Substancje psychoaktywne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Shzafazee i 1 gość