Z jakich substancji ZREZYGNOWALIŚCIE, powiedzieliście "koniec z tym"?

Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 87 Strona 2 z 9
Rejestracja: 2011
  • 29 / 2 / 0


1. feta - rzuciłam ja na rzecz meferonu :D
2. mefedron - sama nie pamietam jak przestałam go brać, byłam ostro wjebana.
3. mj - badtripy po buchu, zajaram sobie od czasu do czasu ale to już nie to co kiedyś, kiedy się paliło codziennie jak szlugi.
4. Szlugi - ale mam ochote wrócić.
5.DXM - brałam tez dzień w dzień przez pewien okres czasu. Udało mi się jednak przedawkować i jakoś mnie to zraziło do siebie.
6. MDMA/piguły - okazjonalnie lubie przyjebax, ale to już nie to co za małolata. Teraz wezmę raz na sto lat, bez ciśnienia.
7. koks - zupełnie mi nie podchodzi.

Różne mieszkanki ścisłe nie określone czym były. - już nie eksperymentuje, chyba z tego wyrosłam. Wole sprawdzone rzeczy, coś jak powrót do domu, w którym Cię już nic nie zaskoczy.

W porównaniu do tego co było kiedyś, dumnie mogę się stwierdzić, ze jestem już (prawie) czystym człowiekiem. Wiele zawdzięczam ludziom, których spotkałam na swojej drodze i nerwicy, która obrzydziła mi wiele substancji. :yay:
Rejestracja: 2018
  • 143 / 4 / 0


raz zapaliłem syntetyczne kanna i było to tak nieprzyjemne doświadczenie, że zaraz po tym prawie cały gram poszedł do kibla i więcej tego typu substancji nie zamierzam ruszać.

Farmaceutyczny gigant oskarżony o wywołanie fali śmiertelnych przedawkowań

Nad potężną rodziną Sacklerów – właścicielami amerykańskiej firmy farmaceutycznej Purdue Pharma produkującej OxyContin – zbierają się czarne chmury. Czy w końcu nadszedł czas, by zapłacili za swoją rolę w rozpętaniu i podtrzymywaniu największej epidemii uzależnień w historii USA?

Wydał “El Chapo” i zmniejszył sobie wyrok

Vicente Zambada-Niebla, jeden z głównych świadków w procesie barona narkotykowego Joaquina "El Chapo” Guzmana, został skazany przez sędziego federalnego w Chicago na 15 lat więzienia, ale na wolność może wyjść już nawet za pięć.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 705 / 0


17 września 2018serotoninowy pisze:
marihuana,syntetyczne kanna,dysocjanty i psychodeliki to już nie na moją głowę...
Do tego jeszcze dodam metkata ( zawsze po nim szedł bełt :kotz: )
Rejestracja: 2015
  • 653 / 128 / 0


Zrezygnowałem z prawie wszystkich substancji psychoaktywnych :cool: z wyjątkiem okazjonalnego testowania legalnych środków pochodzenia roślinnego (np. Sceletium, Heimia, serdecznik, ice plant, Kava Kava, itp. itd., ogólnie tzw. magiczny ogród :-) ).

Do środków cięższego kalibru nie mam zamiaru wracać, bo wiem czym to się kończy, sam wlazłem do tej cuchnącej rzeki i sam się z niej wydostałem, co prawda dość mocno ubłocony, ale cieszę się, że przynajmniej nie utonąłem. Bardzo pomogło mi uświadomienie sobie, że dragi to nic innego, jak po prostu samobójstwo, tylko że rozciągnięte w czasie (nie pamiętam, kto to napisał, ale jest to bardzo trafne spostrzeżenie, jak odnajdę cytat na forum, to dam karmę). Mniej więcej rok temu zacząłem dochodzić do wniosku, że jednak wolę wybrać dalsze życie, niż się z nim rozstawać.

W okresie zainteresowania psychonautyką, zwłaszcza w końcowym stadium, kiedy przekroczyłem wewnętrzny rubikon i zaczynałem się z tego wydobywać, zauważyłem, że to wszystko wynikało m.in. z braku jakiegoś specjalnego, niematerialnego dodatku do życia (być może ujawniło się puste miejsce po wygaśnięciu przekonania do religii), zamiast tego zacząłem skręcać w stronę zainteresowań, które w sumie można określić jako urban szamanizm, taki wewnętrzny, na własne potrzeby. To mi pozostało po okresie zainteresowania substancjami psychoaktywnymi, na dzień dzisiejszy nie wydaje mi się, żeby to jakoś kolidowało z ogarniętym życiem, a nawet pomaga, np. moje receptury mieszanek herbat ziołowych już zyskały uznanie kilku osób.

A na hajpie jeszcze zostałem właśnie ze względu na działy "magiczny ogród - inne" i "zdrowie", oraz po to, żeby dręczyć i moralizować użytkowników %-D :old: , zwłaszcza w tych działach, gdzie miałem jakieś doświadczenia praktyczne :finger: .
Rejestracja: 2014
  • 40 / 1 / 0


zrezygnowałem z cukru jako najgorszzego narkotyku, jesli chodzi o dragi to jeszcze z żadnego..
Rejestracja: 2018
  • 1661 / 270 / 154


Odstawiłam wszelkie opiaty i opioidy po ponad dwóch latach nałogu. Byłam na odwyku, nadal chodzę na terapię. Bardzo bym chciała nie wracać do opio, bo mam dla kogo żyć, ale tęsknota niestety zostaje…
Rejestracja: 2017
  • 838 / 68 / 0


marihuana przynajmniej na jakiś czas. Może kiedyś zapalę jakąś easy sativę w dobrym s&s.
Wódka, bo mi po niej odpierdala.
Opio, bo słabo na mnie działają.
feta, bo jest chujowa.
Rejestracja: 2017
  • 1141 / 160 / 0


ja natomiast postanowiłem, że nie będę zażywał już więcej amfetaminy. spróbowałem, trochę sesji zaliczyłem. jak działa już się przekonałem przez te wszystkie razy i w ogólnym rozrachunku nie jest warta niszczenia sobie zdrowia. działała w porządku, skupienie, motywacja, energia. jedyne czynności, które lubiłem po niej robić to sprzątanie czy jakaś praca fizyczna. tak przyjemnie szły nudne obowiązki i zauważyłem, że powoli weszło mi jej branie przed robotami różnymi w nawyk, a praca bez niej nie była już tak satysfakcjonująca gdy została wykonana. ale jak mówiłem, te parę godzin motywującego rushu, a potem przeżywanie katuszy... nie jest to warte niszczenia sobie psychiki oraz zmuszania organizmu do pracy w nienaturalnych obrotach. właśnie ten nawyk brania do pracy zmotywował mnie do rzucenia jej. natomiast jako narkotyk rekreacyjny nie znajduje się u mnie nawet na podium, po prostu według mnie amfetamina nie służy do ćpania regularnego. a dlaczego? myślę, że każdy wie co się dzieje z psychiką po nawet niedługich ciągach, i jak czujemy się, gdy jesteśmy zmuszeniu powrócić do rzeczywistości.

druga sprawa, kwestia wychudzenia ciała po trzech sesjach z niewielkimi dawkami. szczerze to gdy dopiero zaczynałem, to myślałem sobie, że żeby dorobić się dosyć zapadniętych policzków, to trzeba brać w długich ciągach. jak się natomiast w praniu okazało? że wystarczyły trzy weekendy nawet z zachowaniem odpowiednich przerw, suplementacja, czy sypianie w nocach normalne w tygodniu nie uchroniło mnie przed wyglądem kościotrupa. mimo tego że jadłem dobrze i regularnie to widzę po swojej twarzy, że amfetamina odcisnęła na niej swoje piętno. nie mówię już o dziwnej wysypce, ale wiem, że ona znika. przywrócenie twarzy do porządku też pewnie długo nie zajmie. to jest drugi powód dla którego postanowiłem przestać, po prostu obawiam się, że ludzie coś zobaczą.

nie mówię już o samych zjazdach i ich psychofizycznych skutkach. jest to okropne, doszedłem do wniosku, że co to jest za narkotyk, który daję ci chwilę przyjemnego pobudzenia, a na następne dwa dni zostawia cię z tym całym gównem. od wczoraj postanowiłem, nie będę się dawał tak wyniszczać.
Rejestracja: 2018
  • 1181 / 46 / 0


U mnie:

- Metkantynon
- pseudoefedryna
- efedryna
- Hexen
- benzydamina
- Gałka muszkatołowa
Rejestracja: 2017
  • 838 / 68 / 0


Haha hexen wyrzuciłem to gówno z głowy :-D . Oczywiście, że nigdy w życiu tego nie tknę, chyba, że jakiś chuj da mi nieświadomkę to zrewanżuje się jakimś sajkosem %-D .
benzydamina to substancja na raz czy dwa tu nie ma z czego rezygnować , ale też więcej tego nie tknę (ten smak :kotz: )
gałka jest spoko raz na rok why not? :-D .
Dodam jeszcze WSZELKIE syntetyczne kanna. NEVER FUCKING EVER.
Posty: 87 Strona 2 z 9
Wróć do „Substancje psychoaktywne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości