Życie na trzezwo?

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 1969 Strona 169 z 197
Rejestracja: 2016
  • 178 / 21 / 0

Od 11 miesięcy nic nie biorę, nawet zioła nie jaram. Wcześniej ciągi amfetaminowo, metamfetaminowe, do tego wódka, browary, relanium i zolpidem. Np. 3 tygodnie leciałem cały czas na metamfetaminie i amfetaminie (co miałem pod reką to waliłem a mete też paliłem) przy tym cały czas jakieś browary, jak już miałem grubo po kilku dniach bo browary nie wchodziły to waliłem wódkę. Na noc, po kilku dobach kilka relanium czy zolpidemów i po 2 dniach od nowa. Dodam, że mete miałem prosto z gara, naprawdę spoko. Pewnego dnia rzuciłem mete, za kilka dni stopniowo fete - na początku sie oszukiwałem, że jak zapierdole rano a w nocy pójdę spać i prześpie noc to to nie jest branie... ale od grudnia nawet fety nie brałem i nie paliłem zioła. Jakoś jedynie na święta leciałem z kokainą przez dobe i koniec, do tej pory. W między czasie siedziałem w Polsce w AŚ przez pół roku to zacząłem ćwiczyć itp. Wszystko jest spoko, nawet mi się nie chce ćpać tylko najgorzej, że mam straszne wahania nastroju, raz chce mi sie płakać, raz się denerwuje i ogólnie to smutno jest. Dobrze pod tym względem, że myśle normalnie, nie mam paranoi i potrafię załatwiać sprawy. To co przy ćpaniu wydawało się problemem nie do przejścia na trzeźwo to chuj nie problem. Przytyłem 14kg, wyglądam znowu jak człowiek. Dodam, że mam stycznośc z materiałem cały czas ale nie ciągnie mnie do tego aby sobie przyjebać bo wiem co przez to straciłem.
W każdym razie często nocami w ogóle nie śpię, usypiam ok 6 rano, wybudzam się o 9 i znowu śpię do 17. Ciężko jest mi tak funkcjonować i strasznie mnie to irytuje.
Najgorsze jest to, że jak kiedyś byłem duszą towarzystwa tak teraz w ogóle mam wyjebane na ludzi i najchętniej to bym siedział w domu. No i wyjścia do sklepu sprawiają mi problem, tz nie wiem dlaczego ale czuję ciągły nieuzasadniony niepokój jak mam gdzieś iść, w sklepie chce jak najszybciej wziąć zakupy i od razu iść, nie wdawać się w rozmowy - a z tym jest trudno bo zna mnie bardzo dużo osób. A te rozmowy naprawdę sprawiają mi problem, czuję się bardziej zestresowany - kiedyś absolutnie tak nie miałem, no jedynie na paranojach.
Nie wiem czy nie iśc z tym gdzieś do lekarza czy coś. Załatwiłem sobie hydroksyzyne i estazolam. hydroksyzyna mam wrażenie, że w ogóle na mnie nie działa a estazolamu jeszcze nie zacząłem jeść.
Dodam, że np jak wypije 4 piwka to czuje się normalnie i nie czuję stresu, ale bez alko jest ciężko.
Rejestracja: 2011
  • 572 / 37 / 2

@Dorzuć do tego terapię indywidualną, Twój stan psychiczny powinien zacząć stopniowo zacząć się poprawiać i w nowy rok wjedziesz z impetem czego Ci życzę. No i waliłeś trochę tych substancji, więc można Cię zakwalifikować jako pełnoprawnego politoksykomana. Oswajaj się z myślą, że jeśli chcesz z tego wyjść to musisz pożegnać się z alko.
05 października 2019Ralphi3 pisze:
W przypadku alkoholu albo twardych jak heroina terapia jest w dodatku mizernie nieskuteczna. Jakieś 97% pacjentów i tak wraca do nałogu. Nie, dziękuję.
Mylisz się tutaj całkowicie. alkohol ma jedną z wyższych zaleczalności jeśli chodzi o używki. Przykładami ludzi sukcesu są chociażby Peja, Kękę, Glaca (Sweet Noise), Borys Szyc. A zza granicy to nie wiem. Bo się, aż tak nie interesuję. Ale co drugi artysta miał lub ma problemy z alkoholem/narkotykami. Jeżeli chodzi o heroinę to powoduje ona dokładnie takie same szkody jak każdy inny opiat. Niska szkodliwość cielesna, skrajnie wysoka szkodliwość psychiczna. Tylko szybciej mogą wystąpić pewne symptomy niż np przy kodeinie, bo na tej drugiej łatwiej utrzymywać względnie normalny styl życia. Ale i tak szybciej wykańcza raczej fentaś. Chociaż to tylko moje domysły, bo w życiu nie miałem styczności.
W ogóle przypomniała mi się jedna tematyczna zagadka: "Czym się różni alkoholik od narkomana?"
"Alkoholik jak ukradnie to ucieknie, a narkoman jeszcze pomoże Ci szukać."

Legalizacja marihuany w Kanadzie to fiasko? Wielu wciąż kupuje ją od dilerów

Po prawie dwóch latach od legalizacji rekreacyjnej marihuany w Kanadzie likwidowane są szklarnie, zyski z legalnej sprzedaży są niższe niż zakładano, a dilerzy handlujący na czarno wciąż mają się nieźle – do regularnych zakupów u nich przyznaje się bowiem prawie połowa obywateli. - Działanie kanadyjskiego rządu jest dla mnie rozczarowaniem – mówi Jakub Gajewski, wiceprezes stowarzyszenia Wolne Konopie.

Marihuana zakamuflowana jako psia karma

Policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Lublinie zabezpieczyli blisko 100 kg marihuany. Wartość zabezpieczonych środków odurzających szacowana jest na około 4 mln zł. Do sprawy zatrzymano 29 letniego mieszkańca Katowic. Policyjne działania prowadzone były na terenie woj. śląskiego. W zatrzymaniu 29 latka uczestniczyli lubelscy antyterroryści.
Rejestracja: 2019
Użytkownik zbanowany
  • 33 / 15 / 0

Ale pamiętam, że statystyki z jakiegoś w miarę pewnego źródła wskazywały, że przy najcięższych depresantach jak alko / hera około2-3% jednostek kończy terapie pozytywnie na zawsze, reszta upada. Poszukam źródeł, aczkolwiek obecnie piję i jaram sobie do poduchy po zarwaniu nocki na walkę golovkina z derewyanchenko więc mi się nie chce ;/
Rejestracja: 2011
  • 572 / 37 / 2

Ja znam osobiście jednego (a poznałem wielu) heroiniste, który zerwał z nałogiem no, ale 10 miesięcy to jednak za krótko by powiedzieć, że już rzucił to w cholerę.
Rejestracja: 2019
  • 303 / 69 / 0

Nie wiem, czy tylko mnie się tak wydaje, ale chyba statystycznie więcej alkoholików wychodzi raz na zawsze z nałogu niż opiatowców? Skoro przy opio statystyki to od 3-7%, jestem ciekawa jak wygląda to przy alkoholu i innych narkotykach. Nie wiem z czego to wynika- czy z większej ilości alkoholików ogólnie czy większej skuteczności terapii przy alkoholizmie ale dużo częściej można spotkać alkoholika niepijącego x lat niż opiatowca, trzezwego dłużej niż kilka miesięcy.
Rejestracja: 2011
  • 572 / 37 / 2

I dobrze Ci się wydaje. Alkoholicy nie posiadają tzw. narkomańskich zachowań. Nie kłamią w żywe oczy, mniej samooszukują się, raczej nie zaprzeczają własnym postanowieniom (chyba, że przyjechali zrobić sobie przerwę od picia), mnóstwo tego jest, nie rośnie tak szybko tolerancja, alkoholizm potrafi wyglądać w ten sposób, że pijesz dwa piwa przez 20 lat. A znasz opiaciarza, który 20 lat wali 2 opakowania antka?
Można powiedzieć, że alkoholizm to lżejsza forma uzależnienia od uzależnienia od narkotyków. Mówię tutaj o każdym narkotyku tzw "twardym". alkohol nie kosi tak neuronów odpowiedzialnych za wytwarzanie dopaminy jak amfetaminy, mefedron, kokaina, benzo czy opio. Dlatego tacy ludzie po miesiącu terapii jak się trzymają założeń, chodzą na mitingi są czyści. Przed narkomanem długa droga, bo już nie ma zbyt wiele neuronów odpowiedzialnych za dopaminę i musi zacząć to endogennie wytwarzać. Życie jak przeciętny kowalski dla niebiorącego narkomana to depresja i wegetacja, dlatego tak mało osób z tego wychodzi. Trzeba mieć cel, do niego dążyć jak kiedyś do narkotyku.
Rejestracja: 2019
  • 20 / 1 / 0

alkoholicy nie klamia z zywe oczy? chyba malo ich znasz :) tak smao potrafia odpierdzielac jak kazdy inny uzalezniony.
Rejestracja: 2011
  • 572 / 37 / 2

Pewnie, że kłamią jak każdy człowiek, a nawet więcej. Ale nie porównuj ich do narkomanów. Narkoman na ciągu będzie Ci wmawiał, że szpilkowate źrenice w nocy to on ma od światła.
Rejestracja: 2019
  • 303 / 69 / 0

Narkomani są tak świetni w oszukiwaniu, że potrafią okłamac nawet samego siebie. Widzę to po sobie. Staram się być mimo wszystko świadoma swoich mechanizmów uzaleznieniowych a i tak bez przerwy wpadam w pułapki własnych kłamstw. Wydawało mi się na przykład, że nie jestem w ciągu. A tu nagle zonk, jak któregoś dnia obudziłam się na skręcie. No ale jak to, przecież biorę na sportowo, skąd ten skręt? Jak zaczęłam to sobie wszystko liczyć, popatrzyłam na kalendarz to wyszło, że przez ostatnie 3 tygodnie brałam praktycznie codziennie, kilka razy zdarzyło się, że z przerwa jednego górą dwóch dni. Takim to oto sposobem udało mi się okłamac samą siebie ;)
Co do okłamywania innych- ja naprawdę czasem zastanawiam się, jakim cudem tak dużo ludzi wierzy w te moje historyjki. Przecież one są tak oczywistym kłamstwem, tak banalne i proste do podważenia. A jednak przechodzą, oczywiście u ludzi, którzy o narkomanii wiedzą tyle, co się naczytali w książkach czy widzieli w serialach/ filmach. Bo ćpun ćpuna zawsze rozpozna i tanią narkomańską ściemę też czuć na kilometr.
Co do życia na trzezwo- już zaczynam za nim tęsknić, ale jeszcze nie czuję się gotowa na ogrom pracy, który czeka mnie, jeżeli zdecyduje się do niej dążyć. Bo już wiem, że będzie to kurewsko trudne, nie ma we mnie już naiwnej wiary, że "wszystko będzie dibrze" i że uda mi się po prostu przestać, jak stwierdze, że nie chce już dalej tkwić w nałogu. Staram się już chociaż ze sobą być szczera, wystarczy, że oklamuje wszystkich dookoła i jestem powodem cierpienia moich bliskich. Chociaż siebie nie muszę bezczelnie okłamywać.
Rejestracja: 2010
  • 46 / 3 / 0

sypia sie proszki i leca kartki w kalendarzu byl 2014 jest 2019 ile to juz lat od melanzu do melanzu w melanzu. W oszukiwaniu samych siebie my i nasza glowa jest cudownym przykladem ze mozna sie zbubic we wlasnych myslach i swiadomosci.
Posty: 1969 Strona 169 z 197
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 1097 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: deStael, TymekDymek i 1 gość