Współpracujemy przy projekcie badawczym Stowarzyszenia Substytucyjnego Leczenia Uzależnień "MAR" - czytać pierwszy post

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 491 Strona 43 z 50
Rejestracja: 2020
Użytkownik nieaktywny
  • 143 / 21 / 0

No tak, ale profesor wydaje się w ogóle uważać psychoterapię za jakiś opcjonalny dodatek do terapii, a nie jej trzon. To jest dla mnie co najmniej dziwne.
Rejestracja: 2012
  • 213 / 76 / 0

Stacki daje doktor bardzo „amerykańskie”. Dwa neurole, antydepy, betablokery, stabilizatory itp. ładnie, ładnie. Ja na pewno na takie leczenie bym się nie zgodził. Co najmniej zastanawiające jest też wrzucanie co drugiemu użytkownikowi diagnozy chad. A jest wywiad rodzinny, rezonans, obserwacja pacjenta itp.?

Do metodologii takich badań i aspektu finansowego się nie będę odnosił, bo nie tutaj na to miejsce, ale jakoś szczególnie teorii spiskowych bym na ten temat nie szył. A czy zbieranie danych pacjentów w zamian za potencjalnie krótkotrwały dostęp do psychotropów jest etyczne? Medycyna i tak dawno taka przestała być %-D

Na obronę tego projektu mogę powiedzieć, że jak sama nazwa wskazuje, jest to projekt leczenia substytucyjnego. Czyli zamieniasz jeden nałóg na inny (lub kilka innych) ale w (teoretycznie) kontrolowany sposób, stack masz z apteki (czyli czysty) i jesteś (powinieneś być) pod opieką lekarza.

Nie pasuje? To leków bierz jak najmniej, zapierdalaj na CBT i pracuj nad sobą %-D
Pozdrawiam.

Ekstaza pod kontrolą

Współczesny, zachodnioeuropejski szaman siedzi za biurkiem w domowej bibliotece w Hanowerze. Na pozór nie ma żadnych atrybutów szamańskich. Rozmawiamy jeszcze w pandemicznych, sterylnych warunkach, świeżo oswojeni z narzędziami do wideokonferencji.

W jakich dzielnicach Lublina narkotyki są najbardziej rozpowszechnione?

Dziesiąta to dzielnica, w której narkotyki są najbardziej rozpowszechnione, drugie są Tatary. Takie dane prezentuje Urząd Miasta, który przygotowuje nowy plan walki z narkomanią, i pyta o opinię mieszkańców.
Rejestracja: 2020
  • 2 / / 0

Jeśli chodzi o leczenie substytucyjne to ja się jak najbardziej na to piszę. Jestem w trakcie owego po nadużywaniu przez dłuższy czas opiatów i wystąpieniu uzależnienia fizycznego oraz co za tym oczywiście idzie zespołu odstawiennego i szukam nowych lepszych rozwiązań leczniczych.
Rejestracja: 2017
  • 6325 / 1116 / 2

05 września 2020Amfadeusz pisze:
Jeśli chodzi o leczenie substytucyjne to ja się jak najbardziej na to piszę
Nie łapiesz sie.
05 września 2020starysteve pisze:
A jest wywiad rodzinny, rezonans, obserwacja pacjenta itp.?
Nie. Ja mam objawy CHAd tylko na stokach i dużych dawkach nikotyny ew na zjeździe

A jednak na codzien mam CHAd ;)
05 września 2020wzwood pisze:
No tak, ale profesor wydaje się w ogóle uważać psychoterapię za jakiś opcjonalny dodatek do terapii, a nie jej trzon. To jest dla mnie co najmniej dziwne.
A to są psychiatrzy podchodzący kompleksowo do leczenia?
Rejestracja: 2014
  • 1772 / 448 / 0

W moim przypadku gorąco polecał, także ten. Ale zapierdalanie do ldz stale to ponad moje siły. Tak, wiem, każda wymowka dobra.
Rejestracja: 2016
  • 2908 / 803 / 0

05 września 2020Teabadger pisze:
Fakt jest taki, że leki mają za zadanie aktywizować pacjenta, uwolnić go na jakiś czas od dolegliwości, które uniemożliwiają mu normalne funkcjonowanie. Pacjent w tym czasie powinien podjąć się terapii (u odpowiedniego specjalisty, z czym jak wiemy, bywa trudno), żeby znaleźć w sobie przyczynę np. lęków, zrozumieć ją i usunąć. To oczywiście dotyczy schorzeń psychosomatycznych. Niektórzy zdają się tego nie rozumieć - skaczą z leku na lek, odbijają się od lekarza do lekarza, ale z antydepresantami jest jak z opio - zaleczają skutek problemu, ale nie leczą jego powodu.
Jeszcze nie rozumiesz na czym życie polega. Terapia to nie jest żaden cud, nasze problemy często nie mają źródła egzogennego, ba, ich pochodzenie jest endogenne. A leczyć endogenne problemy egzogennym oddziaływaniem terapeutycznym jest bardzo trudno czy wręcz niemożliwe.
Rejestracja: 2010
  • 1380 / 169 / 0

Dobrze wiem, na czym życie polega, z nie jednego rynsztoku wyszedłem, w końcu nie muszę o wszystkim na forum pisać. Przyczyny endogenne to np. choroby autoimmunologiczne. Lub uwarunkowania do schizofrenii. Można długo wymieniać. Co innego osoba, która się leczy, a co innego, ktoś, kto najpierw ćpa, potem się "leczy" i ćpa, zaburzając działanie leków, a potem się skarży, że nie działają. Albo jedno, albo drugie, nie ma nic pomiędzy. Albo "leczenie" tego typu, czyli legalna, apteczna faza: da pan doktor metylofenidat na skupienie i energię, pregabalinę na lęki i bóle, alprazolam doraźnie na ataki paniki, <antydepresant> na sen i aktywizację, a, jeszcze w krzyżu mnie łupie, oj jak mocno, to może jeszcze DHC... no i możemy zaczynać się leczyć... :mniam:
Rejestracja: 2020
Użytkownik nieaktywny
  • 143 / 21 / 0

Również nie chce mi się wierzyć, że większość osób na tym forum ma wrodzone zaburzenia psychiczne, jeśli miałbym obstawiać to większość ćpało przez x lat, a potem zdziwienie, że występuje depresja, lęki, psychozy, o zatrzymaniu się w rozwoju emocjonalnym nie wspominam. Oczywiśćie mogą być osoby o endogennych zaburzeniach psychicznych, które odkryły że leki/narkotyki je "leczą", ale szczerze mówiąc ja zacząłem pić, żeby radzić sobie z nieśmiałością, a potem ćpać żeby radzić sobie z atmosferą w domu. Ale nieśmiałość to jeszcze nie choroba, tak samo jak pojebany rodzic, a zaburzeń nabawiłem się dopiero od dragów i leków. Nie ekstrapoluję oczywiście swojego przypadku do ogółu, ale wydaje mi się że jest tak jak mówię. Ja zawsze czułem się nieswojo wśród ludzi, nigdy nie wiedziałem co powiedzieć i jak się zachowywać, ale to że rodzice nie zadbali o moją wystarczającą socjalizację w wieku 0-4 lat to również nie jest nic wrodzonego, a szczerze nawet nie klasyfikuję tego jako choroby i zgaduję, że dzięki temu rozwinęły się u mnie inne części mózgu, niż te odpowiedzialne za bycie duszą towarzystwa. Ale chorobą bym tego nie nazwał.

Moim zdaniem najważniejsze to zauważyć, że tak naprawdę to lek jest trucizną. 1 terapia SSRI + trazodon, roczna abstynencja od benzo i prawie 3 lata (prawie) abstynencji od alkoholu (z małymi upadkami bez ciągów) i nigdy nie czułem się lepiej. Wszystkie zaburzenia, które leczyłem ćpaniem zniknęły. Nie mówię, że u wszystkich tak będzie, ale twierdzę, że ćpając nie jesteś do końca w stanie ocenić skąd bierze się Twój nastrój - najczęściej doła nie powiążesz z tym, że kilka dni temu skusiłeś się na klona i teraz receptory GABA próbują "nadrobić" będąc nadreaktywnymi. No bo przecież w swoim mniemaniu jesteś kolejny dzień trzeźwy.
Rejestracja: 2010
  • 1380 / 169 / 0

@wzwood
Ot to to. Gdy się przez długi czas modyfikuje biochemię swojego organizmu poprzez dostarczanie mu z zewnątrz boźdzców chemicznych, to wytwarzają się różnorakie przystosowania (niektóre z nich nazywamy syndromem abstynencyjnym, jak po benzo czy opio). Powstają też inne, mniej oczywiste, niż opio skręt (stąd różne depresje, lęki, bóle nawet długo po odstawce). Odwracanie tego stanu rzeczy wymaga abstynencji od środków, które owe przystosowania spowodowały, nie da się inaczej. Nie ma i nie będzie, przynajmniej w najbliższym czasie, magicznej piguły na wszelkie bolączki. Tylko czas leczy rany. I wykorzystanie tego czasu do spojrzenia na siebie i swoje dotychczasowe życie z innej perspektywy.
Rejestracja: 2016
  • 2908 / 803 / 0

Ale czy predyspozycja do nałogu jest wrodzona? Czy cecha jaką jest nieśmiałość nie jest głównie składową genów, których ekspresja przebiega w określonym wieku, a dla których czynniki egzogenne mają dodatkowe, bardzo istotne znaczenie?
Przepraszam za nieskładność poprzednich zdań, na szybko i bez polotu.
Posty: 491 Strona 43 z 50
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 1608 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość