Od dzisiaj koniec..

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 52 Strona 2 z 6
Rejestracja: 2021
  • 55 / 5 / 0

@4002

Ok, być może rozumiem skąd wzięła się nasza dyskusja, dość niefortunnie podzieliłem swojego posta.

Tak, dragi to zrobiły w połączeniu z akcjami które OP po nich odwalał.
Zdrowy psychicznie człowiek, nawet przy stosowaniu narkotyków, nie zniszczy sobie życia tak, jak zrobił to OP.
Przecież gość wie, że nawalił. Miał całkowitą świadomość tego, że jego działania do tego doprowadzą. Mimo to kontynuował te działania.


Jeśli chodzi o definicję, to chodziło mi o to czego składową jest kontynuacja destrukcyjnych dla delikwenta działań, przy pełnej świadomości, że jego zachowania wpływają na niego/bliskich/relacje/pracę negatywnie. Chodziło mi oczywiście o uzależnienie, które jest chorobą.

I to z tego powodu napisałem, że to nie wina OP, że zrobił to i owo. Koniec końców to on ponosi za to odpowiedzialność, ale to nie tak, że gość kogoś zwyzywał, po czym przeprasza i przyznaje się do winy. Gość nawalił, tak, ale jest chory, potrzebuje profesjonalnej pomocy. Winny to jest delikwent który mając 3 promile rozjeżdża człowieka na pasach.

Ktoś bardzo dobrze napisał, że dodatkowe psychiczne katowanie się dokonanymi przez siebie durnotami jest delikatnie mówiąc niekorzystna dla zdrowia. Dlatego proponuję nie katować się poczuciem winy. Mam nadzieję, że lepiej się zrozumieliśmy :krowa:
Rejestracja: 2021
  • 329 / 48 / 0

@ImGoingHighIn505 jesli zakwalifikujemy egoizm i hedonizm jako chorobe. uzaleznienie nie jest zadnym usprawiedliwieniem, bo wiekszosc tutaj sama do niego doprowadzila. sa kowalami wlasnego losu

dla mnie wine ponosi czlowiek, nie substancja. to czlowiek bierze cos zdajac sobie sprawe z osobniczych mozliwosci uzaleznienia sie

'skoro ktos jest alkoholikiem to nie jest winny rozjechania kogos na pasach - to alkohol'

wine rozwazam jako negatywny rezultat dzialan jednostki; na trzezwo, czy pod wplywem. nie ma sensu sobie ryc glowy, jak sie nic nie zmienia. poczucie winy moze byc motorem napedowym do naprawy szkod, ktore sie wyrzadzilo

Pervitin w III Rzeszy. Nawet gospodynie domowe faszerowały się metamfetaminą

Usuwanie zmęczenia, łagodzenie lęków, leczenie depresji, pobudzanie umysłu i ciała do pracy, poprawa libido i wsparcie w odchudzaniu – to tylko część profitów jakie zgodnie z zapewnieniami producenta miały wynikać z przyjmowania pervitinu. Preparat wprowadziła na rynek w 1938 roku firma farmaceutyczna Temmler-Werke. Zrobił on karierę nie tylko na froncie, ale też wśród zwykłych Niemców.

Zbigniew Ziobro przebacza “królowi dopalaczy”

Zaskakująca wolta w sprawie Jan S., znanego jako “króla dopalaczy’, który odpowiada obecnie przed Sądem Okręgowym w Warszawie za 14 przestępstw, w tym podżeganie do zabójstwa Zbigniew Ziobry, który miał mu “przeszkadzać w interesach” oraz nakłanianie do nękania funkcjonariuszy policji i usiłowanie wręczenia im łapówek. Proces w tej sprawie ruszył w grudniu ub.r., dotychczas odbyły się trzy rozprawy, a sąd przesłuchał dwóch świadków.
Rejestracja: 2020
  • 1415 / 246 / 0

Trochę słabe jest to, że czuję się jakby mi odebrało kilkanaście IQ.
Ponadto, raz nie umiem się skupić na czymś konkretnym i robię 5 różnych rzeczy,
a po chwili jest na odwrót i jeśli jest coś co mnie rozprasza niepotrzebnie to się wkurwiam w chuj.
Chcialem odpisac na to:
"Tak, dragi to zrobiły w połączeniu z akcjami które OP po nich odwalał.
Zdrowy psychicznie człowiek, nawet przy stosowaniu narkotyków, nie zniszczy sobie życia tak, jak zrobił to OP." - to dragi, czy chory psychicznie gosc zepsuly te relacje w koncu? jak jebniesz komus mlotkiem w glowe - to Ty uderzyles, czy mlotek?

że w takiej sytuacji zrobila to ta osoba mlotkiem, bo bez konkretnego narzędzia czy w/e by tego nie zrobiła, ale potem przez 5 minut się zastanawiałem, czy to ma jakiś sens i nie doszedłem do niczego.
Taka przykładowa sytuacja. Nawet nie wiem jak to nazwać, może to lekki brainfog.
W dodatku pierwszy raz od chyba 5 lat zdarza mi się takie coś jak drzemki w ciągu dnia, no i nie ma chuja żeby ich nie było.
Myślałem, że mam jakiś przeruchany uklad endokannabinoidowy i ten olejek mnie tak zwala z nóg, ale jak go nie zażywam to dzieje się to samo. Jednak nie zaburza to mojego rytmu dobowego, jest on zdecydowanie bardziej uregulowany niż wcześniej.

A co do waszej dyskusji i wspominaniu, że jestem chory psychicznie bo uzależniony - ja niejedną z relacji o których wspomniałem zdążyłem rozpierdolić zanim się w cokolwiek konkretnie wjebałem.
I nie jest tak, że czuję jakieś niesamowite poczucie winy przez to wszystko, nie towarzyszy mi przez cały dzień myśl "ale wszystko zjebałem ja pierdole", ani "jebane dragi wszystko zjebały" (nie wiem które byłoby bardziej idiotyczne).
Po prostu jestem świadom tego, że zepsułem niejednokrotnie i tyle. Ale w niektórych z tych sytuacji, te osoby też mogły zrobić coś więcej niż się wyjebać na mnie od razu, myślę, że już na samym początku (przy tym ciągu na kanna) była duża szansa, żebym nie poleciał dalej tak jak poleciałem. Nie żebym miał im to za złe albo zwalał winę na nich. W końcu te problemy zaistniały w większości dzięki mnie.
Rejestracja: 2021
  • 329 / 48 / 0

@pawoleh666 jak postanowienie?

nie nakrecaj sie przypadkiem negatywnie. duzo przed Toba pracy i trudnosci do pokonania. latwiej jest wpasc w cos, niz sie z tego wygrzebac
trzeba byc swiadomym skutkow korzystania z poszczegolnych narzedzi, gdy sie za nie chwyta
niektore relacje sa z gory skazane na porazke
ludzie latwo skreslaja innych, bo to najprostsze rozwiazanie;
kiedys 3 dobrych kumpli postanowilo sie na mnie wyjebac, bo pod wplywem tworczych opowiesci mojej ex wykreowali sobie jakis dziwny obraz mojej osoby, ktory z prawda niewiele mial wspolnego
poszlo o to, ze palilem, mimo, ze oni rowniez to robili, a jeden z nich to w ogole mnie zapoznal z trawa. uwierzyli w jej klamstwa i nie podjeli pojedynczej proby rozmowy ze mna. swoja droga laska chyba byla chora psychicznie - mowila, ze jej siostra sie leczy psychiatrycznie - ale kto wie, czy nie dublet :korposzczur:
wiec odpuscilem owe znajomosci i nie zaluje tego, poniewaz prawdziwemu kumplowi trzeba odjebac na prawde nieziemska swinie, by mogl czlowieka skreslic, nie podejmujac walki o ta znajomosc
ludzie przychodza i odchodza. kumple sa jak jest fajnie i zabawa, przyjaciele zostaja z toba nawet w najczarniejszej dupie
skup sie, by naprawiac to co jest tego warte, a nie wszystko bedzie. szkoda tracic energie, zwlaszcza przy jej deficycie
zastanow sie co przed ciagami psulo relacje, na ktorych Ci na prawde zalezalo i pracuj nad tym
na poczatek proponuje egoizm/hedonizm, a potem kopac glebiej

TMq

Rejestracja: 2006
Użytkownik nieaktywny
  • 622 / 110 / 0

@4002 Moim zdaniem dużo prościej być trzeźwym.
Co do nienakręcania się negatywnego lepiej pominąć tą kwestię i napisać by się pozytywnie nakręcał. Nawet "pozerstwo" szczęśliwego po 3 dniach aktorstwa pokazuje się tak, że na 3 dzień gdy już nie "udajesz" się przyłapiesz na uśmiechu. Zachodzą jakieś zmiany biochemiczne w mózgu z neuroprzekaźnikami coś tam kiedyś liznąłem na ten temat jednak darowałem sobie rozumienie mechanizmu działania bo i to zbędne dla mnie ważne że działa :korposzczur:
Ogólnie brak dragów= brak huśtawek nastroju, tym samym idzie on na lepszy poziom. Wiadomo że też ustabilizowanie go trochę trwa, ale się to zwraca z nawiązką. No i zachęcam każdego do pracy nad sobą zarówno trzeźwych jak i tych co wybrali życie z dragami bo i z nimi można być w przyszłości lepszą wersją siebie niż aktualnie. :korposzczur:
Dodam że to egoizm jest taki że będąc lepszym dla siebie jesteś z automatu lepszy dla wszystkich no i sam doceniasz, że cię lepiej traktują i tym samym jesteś/czujesz się jeszcze lepiej a tym samym otoczenie w Twoim towarzystwie itd. W skrócie chcesz dać komuś szczęście musisz być sam szczęśliwy inaczej to tylko pozerka szczęścia ale jak pisałem i ona ma swoje plusy :korposzczur: No bo 100 razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą, lub tak jak chyba sam napisałeś "słowo ciałem się staje". No i co do samych dragów lepiej z tego względu podejść z nastawieniem że to super łatwe bo i przynajmniej w moim przypadku tak jest :korposzczur:


Sory za delikatną zamotkę, no ale pewne rzeczy ciężko zmieścić w małej oprawie by były zrozumiałe dla większości.
Rejestracja: 2021
  • 329 / 48 / 0

@TMq pytanie czy dla osoby na odstawce po dlugim ciagu pozytywne nakrecanie sie nie jest zbyt trudna opcja, ktora zniecheci do dzialania
slyszalem o mechanizmie u ludzi z depresja, gdzie widok osoby szczesliwej jeszcze bardziej podkreca im chorobe, z uwagi na niemoznosc osiagniecia stanu zadowolenia dostaja dola x2
IMO lepiej kazdy etap przechodzic z osobna, by podczas skakanie sobie nozki nie zlamac :korposzczur:
ja z moimi nie zauwazylem wiekszych hustawek niz bez, ale ja to nadal siedze w piaskownicy i gowna nie tykam. znam swoje zapedy i mozliwosci :pacman:
stalem sie lepsza wersja siebie nie bez ich udzialu, ale nie sciagam ciezkich mlotkow z gornej polki :korposzczur:
z egoizmem sie nie zgodze - otoczeniu na nic sa egoisci - zyja dla siebie, ludzie dla nich to narzedzia do osiagania wlasnych celow, rania ich - tak to rozumiem
dla mnie odstawka jest super ciezka - nie lubie sie oszukiwac. durnych szlugow nie moge rzucic, a co dopiero byloby z jakims gownem - strach sie bac! :pacman:

TMq

Rejestracja: 2006
Użytkownik nieaktywny
  • 622 / 110 / 0

Dobra inaczej. Napisz jaka Twoim zdaniem jest najprostsza metoda zamiast pisać czego nie robić :korposzczur:
I serio proszę napisz jak uważasz, no i zwróć też uwagę w tym miejscu bo to co nie robić a to robić są dwoma diametralnie różnymi rzeczami i te pierwsze większość mówi i wie a te drugie? :korposzczur:

Jak u Ciebie samopoczucie bez huśtawek to i się chwali :korposzczur: Tylko jak piszesz gówna nie tykasz a u innych różnie z tym bywa u mnie patrząc z perspektywy czasu po wszystkim były huśtawki nastroju :korposzczur:

Z egoizmem widocznie za bardzo namotałem %-D
No bo jak najbardziej masz rację, tak samo jak i często cienka granica jest z narcyzmem z tym że bardziej chciałem pokazać drogę alternatywną. Moim zdaniem lepszą od tej którą zaproponowałeś czyli pójścia na początku w egoizm :korposzczur:
Tak wiem jaki egoiz miałeś na myśli tzw "zdrowy" tylko i tak uważam, że lepiej za jednym zamachem budować siebie jak i otoczenie bo jest dużo łatwiej a czemu napisałem w tamtym poście.

Możesz szlugi rzucić. Jak ktoś zabrania to ja pozwalam %-D Dla mnie wszystko łatwe, jak jeden sposób daje kiepskie rezultaty próbować inny albo tyle razy aż się uda. Tu jest też taka kwestia podłoża psychicznego bo np ktoś nastawia sięna rzucanie szlugów i dajmy na to nie pali 3 dni po czym jara z powrotem i jedna ma nastawienie "kurwa się nie udało" itd no to jest jej w huj ciężej od osoby "o zajebiście z palcem w dupie wytrzymałem bez szlugów 3d, znaczy od jutra znów te 3d będę na luzie nie palił"... pierwszy ruinuje psychikę i się pogrąża, drugi buduje i wychodzi z gówna ;)

ZX

Rejestracja: 2018
  • 1171 / 376 / 0

no bo z ta kanna to poleciales, popierdoli ci i tyle, twoje problemy stana sie jeszcze wieksze.
Akurat trip to ci nie zaszkodzi (chyba, ze bad trip), ale jesli chcesz wrocic do zywych i lepiej sie poczuc, to musisz przejsc na j akas malo szkodliwa substancje i w niewielkich ilosciach i tylko jedna zakladajac, ze nie wchodzi z interakcje z suplami, ktore bierzesz. I tych supli, to tez najlepiej jeden, bo takie stacki czy miksy to w sumie dzialanie nie jest wcale takie jakbys sobie pomyslal, bo wspolnie dziala inaczej niz z osobna, do tego ich jakosc z takiego zwyklego czy nawet lepszego sklepu jest bardzo watpliwa.

I substancja najlepiej nie moze byc mocna i szkodliwa, czyli najbardziej to nie syntetyczne kanna czy mefedron / MDMA, ale amfa czy alfa tez, tym bardziej dysocjanty i opio. Ja pierdole, chyba nikt nie napisze zaraz, ze syntetyczne kanna i mefedron nie sa szkodliwe :)
Rejestracja: 2020
  • 1415 / 246 / 0

A zapomnialem w ogole dodać w poprzednich postach, że przy okazji tej odstawki robię sobie też jakąś dłuższą przerwę od benzodiazepin.

Na 2 tyg po tym ostatnim tripie planuję zarzucić znów LSD, ale bez LSA (ten jebany smak tych nasion mam w mordzie do teraz i jak tylko o tym myślę, to zbiera mi się na rzyganie).
Zawsze mi to dodaje siły przy odstawkach, przyda się. I chociaz na jakiś czas wyrzuca z głowy myśli o jakimś w założeniu jednorazowym wyskoku z weedem, czy czymkolwiek.

Co do tego stacku to spoko, popróbuje jeszcze z różnymi wariacjami. Sprawdzałem już kilka różnych na przestrzeni ostatnich 2 mies i wiem, jakich kombinacji nie wprowadzać, a jakie działają ok.
A co do tego synt. kanna to to już było na tyle dawno, że się z tego w pełni zrecoverowałem, luz.

I dla mnie nie ma czegos takiego jak badtrip, ten ostatni raz na początku był taki okropny, że w głowie miałem już scenariusze typu psychiatryk i haloperydol dordzeniowo do końca życia, ale jak widać wyszło na plus.
Gdybym miał możliwość, to bym wszedł na terapię esketaminą, którą kiedyś prowadzilem już (preparat jak Spravato w USA) i bylem bardzo zadowolony z rezultatów, nie miałem wtedy nawet ochoty na ćpanie czegokolwiek.
Rejestracja: 2021
  • 329 / 48 / 0

20 kwietnia 2021TMq pisze:
Dobra inaczej. Napisz jaka Twoim zdaniem jest najprostsza metoda zamiast pisać czego nie robić :korposzczur:
I serio proszę napisz jak uważasz, no i zwróć też uwagę w tym miejscu bo to co nie robić a to robić są dwoma diametralnie różnymi rzeczami i te pierwsze większość mówi i wie a te drugie? :korposzczur:

Jak u Ciebie samopoczucie bez huśtawek to i się chwali :korposzczur: Tylko jak piszesz gówna nie tykasz a u innych różnie z tym bywa u mnie patrząc z perspektywy czasu po wszystkim były huśtawki nastroju :korposzczur:

Z egoizmem widocznie za bardzo namotałem %-D
No bo jak najbardziej masz rację, tak samo jak i często cienka granica jest z narcyzmem z tym że bardziej chciałem pokazać drogę alternatywną. Moim zdaniem lepszą od tej którą zaproponowałeś czyli pójścia na początku w egoizm :korposzczur:
Tak wiem jaki egoiz miałeś na myśli tzw "zdrowy" tylko i tak uważam, że lepiej za jednym zamachem budować siebie jak i otoczenie bo jest dużo łatwiej a czemu napisałem w tamtym poście.

Możesz szlugi rzucić. Jak ktoś zabrania to ja pozwalam %-D Dla mnie wszystko łatwe, jak jeden sposób daje kiepskie rezultaty próbować inny albo tyle razy aż się uda. Tu jest też taka kwestia podłoża psychicznego bo np ktoś nastawia sięna rzucanie szlugów i dajmy na to nie pali 3 dni po czym jara z powrotem i jedna ma nastawienie "kurwa się nie udało" itd no to jest jej w huj ciężej od osoby "o zajebiście z palcem w dupie wytrzymałem bez szlugów 3d, znaczy od jutra znów te 3d będę na luzie nie palił"... pierwszy ruinuje psychikę i się pogrąża, drugi buduje i wychodzi z gówna ;)
-przede wszystkim przepracowac problemy kazdego etapu z osobna. nie odkladac, by sie nie skumulowaly. nie isc do przodu jak tylu brakuje. pierw problemy dotyczace tylko siebie, nastepnie interpersonalne. jak sie sam nie ogarnie to z innymi tematow takze nie pozalatwia. zmiana jego postawy moze byc znakiem dla bliskich, ze realnie chce cos zrobic i pomoze im wyciagnac reke na zgode. dystans ich dzielacy nagle sie 'sam' zmniejszy.
-odciac sie od pokus. znajomym 'od kielicha' powiedziec 'sorry pauzuje, tu chodzi o mnie, nie o was'. odpoczac od hyperka, bo sa tu niepotrzebne bodzce.
-zajac aktywnie czas, powrot do starych hobby, znalezienie nowych. poznac nowe osoby, ktore nie maja bagazu dawnej znajomosci
-w chwilach kryzysu substytucja czyms lzejszym od nalogow, lepiej w samotnosci (nie pokazywac, chwili slabosci, bo nic to nie da). odreagowac (jednorazowo, jedynie chwila slabosci) i isc dalej z miejsca gdzie sie bylo przed kryzysem
-pojsc do psychiatry po minimalne wsparcie farmakologiczne. sprobowac psychoterapii raz jeszcze, tym razem z innym nastawieniem (to co mowisz, bo mogl lazic tam z obowiazku, z niechecia i bez przekonania) i byc aktywnym w jej trakcie - 'ciagnac psychoterapeute za jezyk', a nie biernie sluchac
-zwiekszac wymagania wobec siebie, na poczatku nie dokladac sobie niepotrzebnie

^^to tak bez wiekszych przemyslen, przy malym doswiadczeniu, ale moze to byc kluczowe - patrzac z boku na to widzi sie inny obraz

mi podbija nastroj, uspolecznia, pomaga wyjebac sie na glupoty zycia codziennego - naturalnie jestem zamulony i aspoleczny od dziecka, w dodatku za bardzo sie przejmowalem wszystkim dookola - troche weltschmerz - jak reka odjal :korposzczur:

to ja namotalem - mowiac "pojsc w egoizm/hedonizm" mialem namysli w rozwazaniach, czy to nie te cechy spowodowaly utraty relacji przed jego ciagami. IMO narkomania czesto wywodzi sie wlasnie z tych cech. bomba jest niepodzielna i indywidualna, moze byl takim typem czlowieka i bez narko. granicami zewnetrznymi, ktore warto rozwazyc sa "on - wampir spoleczny" i "niewarci znajomosci koledzy". tacy kumple, ktorzy sa, gdy jest zabawa. mysle, ze problem lezy gdzies pomiedzy tymi skrajnosciami. a moze ich drogi i tak by sie rozeszly niewazne co by zrobil. warto znalezc przyczyne, by moc ja wyeliminowac. To co napisales tez masz sens; teraz on jest najwazniejszy i musi zrobic u siebie porzadek zanim pojdzie dalej. ludzie na tym etapie moga mu przeszkadzac, chyba, ze nowi, obcy.

kurde teraz to bedzie mi latwiej rzucic kiepy :korposzczur:
no rozumiem podejscie i przygotowanie psychiczne. moim problemem jest to, ze jestem moze nie egoista, ale wlasnie hedonista i robie to na co mam ochote nawet jak mi to szkodzi. rozsadek mowi 'rzuc!', a hedonizm 'na hooj?!' jednak szlugi chcialbym i co jakis czas probuje. udaje sie na pare dni/tygodni/miesiecy. to jednak nie motywuje mnie w ogole do dalszego dzialania w temacie, ale tez nie powiedzialbym, ze demotywuje w jakikolwiek sposob - mam neutralne w miare odczucia z przegranej. sa tez rzeczy, ktorych nie chce nigdy rzucac, bo jak mowilem uwazam, ze mi pomagaja. mam je pod kontrola, wrecz sie juz troche znudzily. 3. grupa to te, nad ktorymi chcialbym miec wieksza kontrole :pacman: a 4. to tego czego nigdy nie tkne, by sie hedonizm nie rozkrecil :uwaga:
Posty: 52 Strona 2 z 6
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 2328 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Patrykb4 i 1 gość