Zagubiłem się w swoim życiu, nie oczekuje wsparcia, opowiadam swoją historię :)

Moderator: Zdrowie

Posty: 6 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2019
  • 633 / 35 / 0

Siemka wam wszystkim, pisze tutaj podzielić się trochę swoim życiem, robię to między innym dlatego, że potrzebuje to z siebie wyrzucić.
To wszystko są historie, które spowodowały u mnie problemy z psychiką. Opisałem jak doszło do tego, że brałem i dlaczego przeskakiwało to dalej.
Jestem wręcz pewny, że ostatnia sytuacja jest powodem, przez który mam nerwicę na wysokim poziomie.


Zacznijmy od wieku 14 lat, wtedy się to wszystko zaczęło. Poznałem dziewczynę, pierwsze pocałunki, pierwszy seks, pierwsze zielsko
Spoiler:
Zaczęliśmy interesować się mj jako, że należałem do kultury Hip-Hop, który mocno ją promował w tamtych czasach
W tym samym roku, już bliżej piętnastki ,zaraz po Marszu Wyzwolenia Konopi, poprosiłem starszego brata aby ogarnął mi jarenkę, niezapomniana pierwsza lampa z pół grama. :halu:
Od tamtej pory, sporadycznie popalaliśmy mj z miesiąca na miesiąc coraz więcej, już przy i po 16 roku życia, moją codzienną misją było jak tu ogarnąć na palenie, kombinowaliśmy z kumplem. Moja dziewczyna raczej paliła odświętnie gdzieś na spotkach, ale
Spoiler:
Tylko przez to palenie przestało nam się chcieć uczyć, mi i przyjacielowi. Zaczęliśmy też czasami sięgać po mąkę. Przyszedł moment, że obydwu nas chcieli zamknąć w Ośrodku bo laliśmy zupełnie na szkołę. My, żeby się bronić uciekliśmy do OHP, wtenczas pogorszyły się moje relacje z dziewczyną, bo lekcje miałem popołudniami. Prawda jest taka, że i tam nie chodziliśmy na lekcję, bo poznaliśmy samych swoich. Jeździliśmy tam tylko aby wspólnie kminić jakieś jaranie. Po powrocie, wracałem to chciałem tylko zjeść i iść spać i moja dziewczyna miała tego dość. Zaczęła się robić dziwna, trochę skryta i zauważyłem, że mocno pilnuje telefonu. Nigdy jej nie sprawdzałem fona, ale jej zachowanie mnie do tego podkusiło, skorzystałem z pierwszej okazji przejrzałem jej Whats Up, zdjęcia w bieliźnie i tematy o wyjściach w nocy. Nie myliłem się, 21 latek przyjeżdżał do niej w nocy, ona wychodziła oknem ze swojego mieszkania. Straciła tamten telefon i musiałem przepraszać teściową za kafelkę, żałuje, że jej wybaczyłem byłem nastolatkiem, ona moją pierwszą i tyle czasu razem, dlatego nie skończyłem tego . Później jeszcze na przeprosiny dałem jej Galaxy S3 co było kotem w tamtych czasach. Na dzień dzisiejszy, kolesiowi bym wysłał sms "Dzięki, że pokazałeś mi jaka z niej***"
Ale wtedy przeprosiła mnie za tamto, to ja wiadomo. Wydawało mi się, że wszystko będzie już po staremu. Nic bardziej mylnego pewnego dnia, jeszcze chwilę przed osiemnastką, ona znikła. Bez informowania nikogo wyjechała do niego do Niemiec, mieszkają tam razem do dziś i mają dziecko.. niech jej się powodzi jak najlepiej!
Ale trzeba przyznać, że gruby przykład kobiety dostałem za małolata, pewnie dlatego teraz nie jestem w stanie żadnej znaleść %-D

Dorastanie, na pewno miało wpływ na to jaki jestem. To były początki z narkotykami

Od razu gdy tylko skończyłem 18 lat wyprowadziłem się na wioskę do dziadków, aby odpocząć od miejskiej dżungli, od wszystkich pokus, żeby się wyciszyć.
Ostatecznie straciłem kontakt z prawie wszystkimi z dawnego miasta. Miałem dobry kontakt z przyjaciółką, która mieszka w mieście obok tej wioski.
Dostałem od rodziny na urodziny świetny prezent, kurs na prawo jazdy. Zacząłem pracować na tartaku, szybko odłożyłem sobie na golfa 4 (świetna trafiejka, perełka)
Szybko dostałem "awans" na kierowcę tripowego, bo większość nie była na tyle głupia %-D . A ja chciałem zaimponować nowym ludziom, że mam tak samo wyje** jak starsze elity z miasta. W które wprowadziła mnie moja przyjaciółka mieszkająca tam od lat, swoją drogą kobiety mają łatwiej we wszystkim. Szybko dzięki niej znalazłem nowych znajomych, którzy obracali się w tych samych klimatach co poprzedni tylko wielu z nich to stare koty, i chcąc nie chcąc zadając się z nimi, mój charakter czy zachowania kierowały się w ich stronę. Nie chcę napisać, że to byli moi idole, ale na tamtą chwilę imponowali mi. Szybko w nowym mieście zacząłem jeść krążki w ramach normalnego dnia już nie odświętnie %-D Na stole herbacianym posypany bat, na konsoli odpalony już tekken. Potem wypad na drive bez celu z świrami co przez miasto 180km/h zapierdalali. Chore i nieodpowiedzialne... jednak przynajmniej coś się działo. Świetnie wspominam te czasy, choć na pewno potraciłem tego zdrowia. Przestałem palić w zupełności trawę. Z początku jeszcze próbowałem, bo każdy jara, wiadomo jak jest. Ale mi po prostu okropnie nie służy, mimo, że wcześniej kochałem. To wolałem sobie wziąć piwko.
Przygoda z tym miastem trwała jakieś dwa lata, pryjaciółka wyjechała do Szwecji, a ja..

A ja poznałem przez Tinder ciekawą laskę. (tak dobrze czytacie, tinder)
Ze zdjęć wyglądała tak 5/10 jednak świetnie się z nią pisało, a ja dość długo byłem samotny. Któregoś razu umówiliśmy się na spacer, tak tylko porozmawiać no bo co nam szkodzi.
Tym razem dała ultimatum, ale jestem albo mnie usuwa, coś w środku mnie popchało do tego, aby jechać mimo okropnego zjazdu. Pojechałem, wtenczas gdy ją ujrzałem na żywo, kolana mi zmiękły. Z laski 5/10 okazała się sztuką 9/10
z którą Świętnie się żartowało, rozmawiało, miała sporo do powiedzenia i nie odpowiadała tylko "aha". Jak na moje oko inteligencją przewyższała mnie dwukrotnie, to również było zajebistę.
Szybko się zorientowałem, że wszystko mi w niej pasuje i mógłbym z nią spróbować.
Postanowiłem działać, umawiałem się z nią często, aż któregoś razu poprosiłem ją, aby ze mną była. Zapomniałem dodać, że miała roczną córkę która była świetną dziewczynką.
Wychodziliśmy na spacerki z małą, to takie dziwne uczucie w środku gdy się trzyma za rączkę takiego małego ludzika !
Życie mi się zaczęło układać, przestałem ruszać chemię, nawet o niej nie myślałem. Odpuściłem wyjazdy do Vixowiczów. Poświęciłem się rodzinie którą chciałem z nią tworzyć, byłem zakochany po uszy. Niestety nigdy nie może być zbyt kolorowo. Któregoś dnia siedziałem z takim znajomym u siebie na wiosce, piliśmy piwa, raczej łoiliśmy nie pamiętam z jakiej to okazji. Dostałem telefon od mojej dziewczyny, że tata dziewczynki chce młodą zabrać do siebie do domu na weekend, powiedziałem, że w żadnym wypadku. Dziecko płakało, moja się darła bo ona też tego nie chciała, bała się o córkę, ona Teściowa popierała tego tatusia, stanęła po jego stronie. Więc się wkurwiłem, rzuciłem słuchawką czy po prostu się jakoś pożegnałem. A ja należę, do bardzo nerwowych ludzi, a alkochol mnoży to dosyć mocno. Dałem się ponieść emocją i popełniłem błąd, wsiadłem za kółko po kilku dobrych browarach, koleżka mnie zatrzymywał, ale nic nie zrobił bo wie, że jak się napije to jestem nieobliczalny. Pojechałem, po 15 km wyrzuciło mnie z zakrętu, bo nie dość, że spity to jeszcze zapierdalałem, skasowałem lampę bokiem. Co ciekawe auto zdążyłem nawet wysprzęglić, żeby nie zgasło.
I z takim rozjebanym lewym bokiem, bez szyby i z krzywą felgą pełen adrenaliny, zajechałem jeszcze 30 km do niej do domu.
Spoiler:
Oczywiście po przyjeździe awantura o to co ja odpierdalam, co ja z samochodem zrobiłem. Ale to nie było ważne, ja pierwsze co, z pyskiem do ojca córeczki, że ma zapomnieć o braniu jej na weekend i niech stąd wypierdala. Powiedział, że uderzy z tym do sądu. Teściowa się wpierdoliła, że on jest w odwiedzinach u dziecka i ma do tego prawo. Przemilczałem, wyszedłem wkurwiony z podwórka podszedłem do Regulusa, kupiłem sobie jakieś piwa i czekam, aż będzie wracał. Po tym jak rozjebałem swoje autko, po tym jak ciągle musimy patrzeć na ten jego ryj, ciągle moja płacze, że on musi tu przyjeżdzać, a ona nie chcę. Byłem tak wkurwiony, że chciałem mu tak wjebać, żeby długo tu nie wrócił.
Po dosłownie 2 piwach i kilku fajkach idzie, ale szedł z 2 kumplami. Na nieszczęście, mam trochę nierówno pod sufitem i miałem ze sobą kastet. Myślę, jak mam mieć szanse z trzema to muszę go użyć. Jak tylko się zbliżyli ja ruszyłem w ich stronę, wziąłem zamach i na całe szczęście byłem na tyle pijany, że nie zdążyłem go trafić w ryj tylko w gardę. Bo na dzień dzisiejszy wiem, jakie to niebezpieczne gówno. Tych dwóch na widok kastetu, trzymali dystans i próbowali mnie kopać, ale nic z walki bo w ułamku sekundy jakiś bohater, co wszystko widział, zdusił mnie od tyłu, zakręcił na glebę i kazał dzwonić na palantownie. Przyjechali i nas zawinęli. I co najciekawsze, ja byłem jako poszkodowany mimo, że zaatakowałem z bronią biała która jest u nas zabroniona jako pierwszy to jednak ich było czterech, bo tego co podleciał też wzieli. wydaje mi się, że grubość kartoteki ojca Lilki też miała na to wpływ . Nikt nie został poszkodowany, mnie nie ukarali za posiadanie broni białej i nawet mi go nie zabrali. A już kiedyś przy przetrzepaniu jak znależli u mnie, to zabrali i z sądu dostałem 300zł. Bardzo przyzwoita ta komenda była:). Ich chyba też puścili bez niczego
Odebrał mnie z komendy teściu, który był za mną jak cholera, wylądował kiedyś na dołku bo znaleźli przy nim pył i prowadził nafurany, prawko out. ma takie same oczy jak ja kolorystycznie, zachowanie też podobne, czasem się zastanawiam czy to aby nie mój ojciec %-D
Od tamtego dnia zamieszkałem z nią, strasznie dziwne okoliczności wyprowadzki %-D Mieli naprawdę ogromne chatę. Nie jakieś luksusy, stary DOM z dużym metrażem.
A mimo to zawsze pełny DOM ludzi, jeszcze przed atakiem nerwicy, to było piękne miejsce. Z każdym, o wszystkim pogadałem . Szwagrzy, ich koledzy czy ich dziewczyny :korposzczur:
Mieliśmy własny spory pokój, mogłem pomagać w zajmowaniu się młodą, no i spaliśmy wspólnie ahh..
Spoiler:
Koło dwóch tygodni po wydarzeniach z komendą, i ojcem młodej, wydarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał, i utworzyło to szramę w mojej psychice, ale chyba największą w mojej byłej

Ojciec młodej powiesił się na wiadukcie, tuż przy ruchliwej drodze w środku nocy. To był szok, nikt nie mógł w to uwierzyć, nawet ja. Tamten okres był bardzo dziwny, ja zacząłem wychodzić sam nad takie małe jeziorko i popijać w samotności, ona była zamknięta w sobie. Atmosfera taka w domu, że szło siekierę powiesić. Moja była kobieta podejrzewała, że ja mam coś z tym wspólnego, bo na komendzie gdy czekaliśmy skuci mówiłem mu "Zabije cię, dostaniesz kose zobaczysz" czy coś w tym stylu. Oczywiście ja tego nie mówiłem naprawdę, ale ona tak bardzo nie wierzyła, że się powiesił , że łapała jakieś psychozy.

Po czasie, gdy temat zniknął z codziennych rozmów, powoli sytuacja się ustabilizowała, podjęliśmy duże kroki w naszym życiu, postanowiliśmy wziąć ślub cywilny (Może i szybko, ale teraz te życie się szybko toczy) oraz postarać się o kolejne dzieciątko, tym razem z mojej krwi dziecko, bo Lilka też była moją córeczką, tylko nie z krwi, kumacie. Byłem bardzo szczęśliwy, zakupy mi nigdy nie sprawiały takiej radości, tu jakieś ozdoby ona sobie dobierała chodziliśmy za sukienką, kupiłem sobie garniczek.. Czułem się, niepowtarzalnie Już nie jak jak dzieciak, zagubiony Piotruś Pan, tylko prawdziwy mężczyzna. Na nich mi tylko zależało, na sukcesie i spełnieniu tych planów. Chodziłem z córeczką za rączkę, a mamusia kupowała jakieś pierdółki do włosów za butami chodziła. Normalnie by mnie coś trafiło nie lubię zakupów, ale to było zupełnie co innego. Albo wyjścia na kulki, takie place dla dzieci. Aż chciało się chodzić, jak widziałem radość córeczki. Po 2 miesiąca zrobiła test okazało się, że jest w ciąży no i szczęście sięgnęło samego szczytu, to był ostatni raz gdy moje szczęście się tam znalazło. Po jakimś czasie miałem robotę na wyjeździe, pojechałem na 2 tygodnie bez zjazdu na weekend, ale na drógi już zjechaliśmy gdy wróciłem do domu to już nie była moja kobieta, zupełnie jakby ktoś ją podmienił, zimna, smutna, nie wiadomo o co chodzi. Cały dzień starałem się dowiedzieć co się dzieje "nic" "nic" ... Jednak w nocy w łóżku tak bardziej prywatnie było, to szeptam jej o co chodzi. Ona nic, ale ze łzami w oczach. To w końcu wydusiłem to z niej że ona jednak nie jest gotowa na drugie dziecko i z tym ślubem się też pośpieszyliśmy.. wściekłem się, ale powiedziałem, że teraz to trochę za późno i poszliśmy spać. Cały weekend była okropna, wyskakiwała mi z tekstami, że ja ją do dziecka zmusiłem. Może i nalegałem, ale nie zmusiłem. Wyjechałem znów w delegacje, mocno pamiętną delegacje, podczas jednej z rozmów, powiedziała, że ona nie weźmie ślubu. Myślałem, że wyjdę z siebie, prawie cała rodzina moja już była przygotowana.. Ja nie wytrzymałem i znów zacząłem pić, syto i często. Przepijałem delegacje, olewałem od niej telefony.. wydarzyło się o wiele, wiele więcej ALE DO SEDNA Ona pewnego dnia, skończyła nasz związek, bo cytuje "Pośpieszyliśmy się, my do siebie nie pasujemy" na pytanie o dziecko powiedziała, że będę mógł się z nim widywać. Jednak ona nie chce ze mną być, mam nie wydzwaniać ona zadzwoni jak się dziecko urodzi... gdzie to może dopiero 3 miesiąc ciąży był. Na szczęście miałem jak kimać u zioma, zabrałem swoje rzeczy i się do niego na pewien okres wprowadziłem. Ona nie odbierała telefonów więc postanowiłem pojechać. "Usłyszałem tylko, że ona nie chce ze mną rozmawiać, odezwie się jak dziecko się urodzi, idż sobie" teraz to było solidnie powiedziane tak, żeby dać mi do zrozumienia, że ma mnie tu nie być. Totalnie chciała wymazać mnie ze swojego życia bez żadnych wyjaśnień. Przynajmniej, żadnych sensownych. Od jej znajomej dowiedziałem się, że jest już w domu z dzieckiem. Pojechałem tam, spotkałem ją i nawet zobaczyłem syna. Wyglądał jak taka mała kuleczka, ale miał identyczne błękitne oczy! Jednak spierdolona teściowa szybko go zabrała. Ale to co usłyszałem od mojej niedoszłej , zmieniło moje życie na zawsze "Przy porodzie nie podałam cię jako ojca, nie masz praw do niego" no i o tym, że chcę abym zniknął z jej życia.... Oczywiście milion dialogów pomijam. Do dziś nie wiem czym sobie zasłużyłem na coś takiego.

Po tym wydarzeniu z firmą pojechaliśmy do Niemiec w delegację, wziąłem dużo prądu a z diety 49 euro byłem w stanie codziennie chodzić najebany. Wracałem tylko po robocie na hotel, szedłem do sklepu kupowałem flachę, zamykałem się i wałkowałem jedną piosenkę w kółko "Monet" i czułem się, jakbym nie wiedział jak mam dalej żyć, nie wiedziałem co ja mam zrobić, czy to wszystko jest prawdą. Nie mogłem spojrzeć nikomu w oczu bo było mi wstyd, nie chciałem z nikim rozmawiać.
Od tamtej pory miałem napady lęków, w miejscach publicznych, ale nawet jak mój chrzestny przyjeżdżał to się trząsłem. No ogólnie nerwica dawała i dalej daje mi w kość.
Szybko odkryłem, że alkohol łagodzi wiele objawów, i jest on dla mnie takim kołem ratunkowym jak przestaje panować nad swoimi nerwami dzięki temu zostałem alkoholikiem

Ale najbardziej mnie boli i mi przeszkadza to, że nie potrafię tworzyć z ludżmi relacji. Nie umiem utrzymywać relacji z nikim, nie potrafię odzyskać starych relacji nawet tych z przyjaciółmi.
Nie chcę być gwiazdą, nie chce zostać rozchwytywany, nie chcę być duszą towarzystwa. Chcę spowrotem swoich przyjaciół! - Jak myślicie, jak psychiatra odpowie na to zdanie ?
Ja wam powiem co odpowie. Nic, wypisze recepte :korposzczur:

@DexPL
Czy jestem Polityksomanem?
Jeżeli rozumiem, to politoksoman to osoba wpieprzona w więcej niż jedną substancję tak?
Pregę miałem przelotem dwa razy tylko. Benzo skombinuje tylko gdy już naprawdę nerwy mnie rozpierdalają, tak jak ostatnio dlatego sobie rozkminiłem. Są jeszcze inne rzeczy które lubię od czasu do czasu przyjąć, ale to co kilka miesięcy. Jestem alkoholikiem to na pewno, jak tylko czuje, że nerwy w środku mi się buzują to pije sete. Jak muszę iść gdzieś między ludzi i nie mam benzo, to tak samo musze sobie chlupnąć. Co ciekawe, jak siedziałem miesiąc w domu to nawet przez myśl mi nie przechodzi, żeby się napić. %-D Czy jestem Polityksomanem?
Rejestracja: 2019
  • 15 / 4 / 0

@KarmiKlasik
Zadaj sobie jedno zajebiscie istotne pytanie. czy takie życie jakie masz obecnie cię satysfakcjonuje. a następnie zacznij je zmieniać.

Ta laseczka nie była czy nie jest przypadkiem chora psychicznie?
Załatwiła cię tak samo jak tego pierwszego z którym dziecko miała

Poradnik Uliczne BHP – przykłady sytuacyjne

Czym jest „Uliczne BHP”? Jest to umowna i potoczna nazwa na wspólne określenie zasad, według których poruszamy się w publicznej przestrzeni. Są to wewnętrzne wzorce dotyczące naszego prywatnego bezpieczeństwa. Stworzone samodzielnie bądź grupowo, w oparciu o okoliczną sferę działań. Ustalone przez nas i srodze przestrzegane. Jest to kawałek teorii, który stosowany w praktyce odczuwalnie zwiększa szanse na uniknięcie przykrych sytuacji.

Litwa: Narkomania w czasie pandemii

Zgodnie z litewskim ustawodawstwem metadon, jako substytut heroiny podczas leczenia odwykowego, ma być dostępny we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego w kraju. Niestety, kuracja metadonowa ogranicza się tylko do dużych miast. Zdaniem ekspertów pandemia w żaden sposób nie wpłynęła na przebieg kuracji odwykowej. Policja twierdzi, że obrót narkotykami w ubiegłym roku zmalał, aczkolwiek statystyki mogą być mylące.
Rejestracja: 2008
  • 1192 / 287 / 0

aKonkrety Kolego - Bo książkę to z czego wynika oraz jak na to wszystko wpłynęła Twoja druga połówka tutaj może Ci napisać połowa forum. Np ja tez w wieku lat chyba 19stu napisałem Tu taką książkę gdyż byłem zagubiony wlasnie przez nią (miłość życia) , przez narkotyki itd. Konkrety są takie - Jaki okres czasu jesteś uzależniony i od czego konkretnie?? Ja np wtedy opowiedziałem sobie ze wszystko inne idzie jak leci ale najwiekszy problem mam z alko - bez niego nie zassne i jest potrzebny - zawsze do snu nawet jak nic się nie dzieje i nie ma żadnego spotkania towarzyskiego - Deetox i to od walki z nim rozpocząłem całą batalię która potem co prawda poszła w złym kierunku ale to nie znaczy że tak musi być z Tobą. Więc jeszcze raz Ile bierzesz i co bierzesz? być może w 97 linijce o tym wspomniałeś ale jest to pytanie kluczowe i powinno to być napisane wypisane wytłuszczonym drukiem w widocznym miejscu.

Blu

Rejestracja: 2007
  • 3057 / 263 / 0

W tej opowieści przewija się jeden wspólny mianownik nieszczęść - alkohol. Nawet jak ci dobrze idzie to nachlejesz się i to zaczyna cały ciąg wydarzeń, który kończy się katastrofą.
Tacy ludzie jak ty nie powinni tykać nawet piwa.

Nie wiem czemu laska cię zostawiła, może wkręciła sobie że zamordowałeś jej exa, może sama ma problemy psychiczne.

ZX

Rejestracja: 2018
  • 1095 / 352 / 0

ta, poprzedni chlopak nie zyje, a ty chcesz miec z nia dziecko :)
Rejestracja: 2019
  • 40 / 5 / 0

Czy w Waszych rozmowach często mówiła Ci, że pijesz za dużo? To był Wasz główny powód kłótni!? Czy akceptowała, to ,że ciągle jesteś podpity, lub pijany?
Posty: 6 Strona 1 z 1
Wróć do „Opisz swój przypadek”
Na czacie siedzi 2084 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość