Długotrwały niepokój / lekkie ataki paniki po grzybach

Moderator: Zdrowie

Posty: 7 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2011
  • 8 / / 0

Szanowni forumowicze,
chciałbym opisać Wam mój przypadek i zasięgnąć porady/pomocy, bo sytuacja stała się na tyle upierdliwa, że utrudnia mi życie.

Od kilku lat leczę się na depresję. Wypróbowałem bezskutecznie masę leków z grupy SSRI, SNRI i IMAO. Większość z nich wcale nie działała albo okazała skuteczna krótkotrwale, po kilku miesiącach lepszego samopoczucia i odstawienia znowu popadałem w depresję. Nadużywałem alkoholu i paliłem ogromne ilości trawy.
Rozpocząłem terapię, ale szybko z niej zrezygnowałem, trafiłem na jakiegoś pacana, który kompletnie mnie nie rozumiał. Zrezygnowany, zacząłem eksperymentować z grzybami.
Robiłem to najbezpieczniej jak się dało, zaczynałem od małych dawek, zawsze w przygotowanym miejscu o zaplanowanej porze. Zauważyłem znaczącą poprawę po "sesjach" odbywanych względnie regularnie (co miesiąc albo dwa). Miałem jednak pewien incydent, mianowicie ciągłe palenie trawy i trochę nieprzyjemnych życiowych wydarzeń spowodowało, że zacząłem po raz kolejny wpadać w depresję. Doprowadziłem się do takiego stanu, że po grzybowym tripie (chyba nie bad tripie?) postanowiłem popełnić samobójstwo. Na szczęście nieskutecznie.
Po tej akcji przypisano mi nowe leki - duloksetynę. Bałem się tego brać, bo przy rozpoczynaniu nowego leczenia zawsze miałem poważne myśli samobójcze. W moim stanie było to niebezpieczne. Postanowiłem rozpocząć leczenie, ale żeby się uspokoić i zasnąć, znowu zapaliłem. Po upaleniu, mimo lekkiego strachu, że serio ze mną źle wszystko było jak zawsze. Następnego dnia rano wziąłem tabletkę. Osobiście uważam, że to na prawdę wymagający lek - nakręca niesamowicie, miałem milion zapętlających się myśli z poczuciem ciągłego strachu. Dla uspokojenia postanowiłem zapalić, co było fatalnym błędem. Dostałem okropnego ataku paniki, który utrzymywał się przez 2h. Od tego momentu przestałem brać cokolwiek oprócz leków - dawały wystarczający rozpierdol w głowie. Dodatkowo zapisałem się kolejny raz na terapię.
Po kilku miesiącach (ok. 7 miesięcy) stosowania leku i terapii czułem się dobrze, właściwie jak nigdy wcześniej. Przy odstawianiu (obniżenie dawki o połowę), stwierdziłem któregoś wieczora, że sobie zapalę. Dwa małe buszki i nagle jeb! atak paniki. Bez żadnych krzywych myśli, po prostu jakby ktoś włączył guzik. Z trawą próbowałem później kilka razy, całkowicie bez leków, ale dalej to samo - nie ważne gdzie, z kim i kiedy od razu czułem okropny niepokój, przy większej ilości atak paniki. Kilka tygodniu później spróbowałem grzybów. Na szczęście one nie zawiodły, w końcu mogłem cieszyć się wspaniałym tripem bez żadnego płaczu czy podobnych smutnych rozmyślań. Problemem było tylko dawkowanie - po ok. miesiącu duloksetyna była jeszcze ze mną dlatego dawkę zwiększyłem.
Któregoś czerwcowego popołudnia wrzuciłem 4g mocnego suszu. Myślałem, że dulo jeszcze osłabia efekt, grzyby też trochę leżały. Przez pierwsze 2h było bardzo mocno i przyjemnie (jednak nie straciły na mocy), względnie ogarniałem. Po tym czasie rozpoczął się koszmar. Zacząłem drżeć, pocić się i wymiotować. Zacząłem panikować, bo zaczęło mnie całkowicie odcinać. Potworny strach i uczucie, że umarłem. Ostatkami sił wziąłem trazodon, wróciłem. To moim zdaniem był prawdziwy bad trip. Dodam, że wcześniej zdarzały mi się mocne tripy, ale dawałem radę.
Przechodząc do meritum mojego posta - od tego momentu nie mogłem zebrać się do kupy przez kolejne 2 miesiące. Na widok kolorowej mozaiki czy wzorów, muzyki elektronicznej czy zapachu świec czułem niepokój, lęk, strach. Stan się pogarszał, bo zamyślając się momentami za bardzo już czułem niepokój.
Po tej akcji opowiedziałem całą sytuację psychiatrze i psycholog, bo było to nie do zniesienia. Oboje twierdzą, że to kwestia terapii - poruszanie trudnych rzeczy z przeszłości może powodować ten niepokój i lęk. Jasne, zgadzam się, ale kurwa nie taki lęk i dodatkowo bez żadnej przyczyny czy impulsu. Ostatecznie dostałem pregabalinę, biorę ją do dzisiaj w najmniejszej dawce (150mg/d). Lęki i niepokój ustąpiły, ale kiedy zdarzy mi się zapomnieć tabletki albo wziąć później niż standardowa pora wszystko wraca.
Problem w tej mojej historii jest taki, że przed rozpoczęciem leczenia duloksetyną zjawisko bezpodstawnego strachu i niepokoju było mi kompletnie nieznane. trawy jarałem od groma, srogie tripy po grzybach też mi się przydarzały, ale zawsze w jakimś stopniu potrafiłem to ogarniać. Po leczeniu dulo ciągle czułem się inny, nie do końca sobą, zbyt nakręcony i pewny siebie. Ciągle jestem zdania, że duloksetyna jest podstawą tych lęków. Oczywiście, jestem świadomy, że tym strasznym grzybowym tripem mogłem to jeszcze bardziej rozdmuchać. Czytałem gdzieś tutaj, że jest coś takiego jak HPPD. Co jednak z tym zrobić? Może jakieś leki, które normują neoroprzekaźniki? Lęk i niepokój próbuję ogarnąć na terapii, na razie bezskutecznie.
Proszę wybaczyć tak długi wywód, chciałem przedstawić historię w miarę dokładnie. Po prostu nie wiem już co robić. Udało mi się pokonać depresję dzięki terapii i tej jebanej duloksetynie, ale zamulone życie z pregabaliną albo ciągły strach i panika bez niej też mi się nie podoba.

ZX

Rejestracja: 2018
  • 1047 / 341 / 0

ja mysle, ze rachunek jest prosty, weź 33% razy ilość środków, które brałeś, do tego pomnóż przez (ilość przedawkowań / 10 + 1)
Czyli 5 substancji, razy 5 przedawkowań to 33% * 5 * (5 / 10 + 1) = 247.5% masz rozpierdolony mózg.
Teraz możesz obliczyć, jak to będzie postępować w miare próbowania nowych substancji oraz jak będziesz brał za duże dawki co skutkuje atakami paniki. Ok. 1000% odpierdolisz się z powodu złego stanu psychicznego, i można by obliczyć, kiedy to nastąpi, ptawdopodobnie za 2-3 lata.

Konopie medyczne w postaci doustnej? W polskich aptekach ich wykonanie jest niemożliwe…

Polskie apteki obecnie wydają konopie medyczne wyłącznie w postaci suszu, który pacjenci „zażywają” w formie waporyzacji lub palenia. Ich przetwarzanie w aptekach, w sposób umożliwiający przyjęcie doustne, jest z wielu powodów niemożliwe lub nieopłacalne. Problemy aptek w tym zakresie opisuje Konsultant Krajowy w dziedzinie farmacji aptecznej, dr n. farm. Bożena Grimling.

Kokaina nie jest już elitarnym narkotykiem

Według Urzędu Celnego w Hamburgu ilość kokainy skonfiskowanej w niemieckich portach morskich w 2020 roku ponownie osiągnie rekordowy poziom z poprzedniego roku. W 2019 roku, według raportu Federalnego Urzędu Kryminalnego, władze przejęły co najmniej dziesięć ton narkotyku. Po rekordowym przejęciu 4,5 tony kokainy w lipcu 2019 r. celnicy odkryli również większe dostawy w 2020 r .: na przykład w marcu w kontenerze ze żwirem dla kotów z Peru znaleziono 1,8 tony narkotyków.
Rejestracja: 2018
  • 318 / 67 / 0

Duloksetyna podnosi noradrenalinę i zbytnia ilość może powodować zdenerwowanie i niepokój. Mobilizuje ciało to działania, a ty chcesz się wyluzować na tripie... bez sensu.

Dostajesz paranoi od jarania wg mnie. Jaranie potęguje skrywane schizy/problemy. Najlepiej ograniczyć albo rzucić. Próbowałeś olejek/susz cbd? Można mieszać go z ziołem i może tak nie ryć albo najlepiej bez THC go brać, nie powoduje bomby i działa jak antagonista (przeciwnie do THC) rec. kanaboidowych. Rozluźnia i działa prozdrowotnie (też nie spodziewaj się cudów..).


W ogóle śmiesznie ukrywasz winowajcę (THC+muchomory) chyba:
29 listopada 2020lechu3 pisze:
Po tej akcji opowiedziałem całą sytuację psychiatrze i psycholog, bo było to nie do zniesienia. Oboje twierdzą, że to kwestia terapii - poruszanie trudnych rzeczy z przeszłości może powodować ten niepokój i lęk.
Ja to zrozumiałem, że opowiedziałeś im tripa, a oni stwierdzili, że to trudne rzeczy z przeszłości są winne? %-D nie wierzę..
29 listopada 2020lechu3 pisze:
Na widok kolorowej mozaiki czy wzorów, muzyki elektronicznej czy zapachu świec czułem niepokój, lęk, strach.
Szkoda, że od zapachu grzybów i gandzi nie czujesz strachu...

Ja bym mniej palił, mniej grybów brał, pregabalinę zostawił, duloksetynę wyjebał za okno i jakiegoś nootropa przekąsił.

Tylko sobie nic nie zrób :uwaga:
ZX Ci to pierdolnął matematycznie nawet haha %-D
Rejestracja: 2012
Użytkownik zbanowany
  • 1340 / 258 / 4

moim skromnym zdaniem

5G
Rejestracja: 2011
  • 8 / / 0

30 listopada 2020ZX pisze:
Czyli 5 substancji, razy 5 przedawkowań to 33% * 5 * (5 / 10 + 1) = 247.5% masz rozpierdolony mózg.
Nie mieszałem tych wszystkich substancji. Pierwsze leki zacząłem brać jakieś 5 lat temu, każdy testowany osobno przez kilka miesięcy, odstawienie i inny po wymaganym czasie.
30 listopada 2020hubii pisze:
Dostajesz paranoi od jarania wg mnie. Jaranie potęguje skrywane schizy/problemy. Najlepiej ograniczyć albo rzucić. Próbowałeś olejek/susz cbd? Można mieszać go z ziołem i może tak nie ryć albo najlepiej bez THC go brać, nie powoduje bomby i działa jak antagonista (przeciwnie do THC) rec. kanaboidowych. Rozluźnia i działa prozdrowotnie (też nie spodziewaj się cudów..).
Nie jaram od momentu próby samobójczej, trawy spróbowałem później 2-3 razy żeby sprawdzić czy ataki paniki się powtarzają, paliłem raz z dodatkiem CBD, może trochę lepiej, ale nadal to nie to samo co kiedyś. Te próby były w przeciągu ostatniego roku.
30 listopada 2020hubii pisze:
W ogóle śmiesznie ukrywasz winowajcę (THC+muchomory) chyba:
29 listopada 2020lechu3 pisze:
Po tej akcji opowiedziałem całą sytuację psychiatrze i psycholog, bo było to nie do zniesienia. Oboje twierdzą, że to kwestia terapii - poruszanie trudnych rzeczy z przeszłości może powodować ten niepokój i lęk.
Ja to zrozumiałem, że opowiedziałeś im tripa, a oni stwierdzili, że to trudne rzeczy z przeszłości są winne? %-D nie wierzę..
Co do grzybów - raz wziąłem przy schodzeniu z duloksetyny (chyba 3g) - było słabo, ale spoko. Później po ok. 2 miesiącach po odstawieniu wziąłem więcej i przydarzył się ten bad trip z odciną. Nigdy nie brałem równolegle z THC, nawet jak paliłem kiedyś, to odstawiałem jaranie na tydzień przed tripem.

Co do psychiatry i psycholog -opowiedziałem wszystko i tak właśnie stwierdzili. Jakiś czas przed tripem poruszałem jakieś gówna z przeszłości więc połączyli to w całość. Stwierdzili, że tak często się zdarza i jestem typowym przykładem.
30 listopada 2020hubii pisze:
Ja bym mniej palił, mniej grybów brał, pregabalinę zostawił, duloksetynę wyjebał za okno i jakiegoś nootropa przekąsił.
Jestem tylko na pregabalinie od lipca chyba a stan jest ciągle taki sam. Mógłbyś napisać coś więcej/polecić jakiegoś nootropa?
30 listopada 2020hubii pisze:
Tylko sobie nic nie zrób :uwaga:
ZX Ci to pierdolnął matematycznie nawet haha %-D
Nie zamierzam, ale trudno mi nawet uwierzyć w te oszacowane 2-3 lata :)
Rejestracja: 2019
  • 468 / 156 / 0

Z doświadczenia nie tylko mojego, wiem, że jak już się uda użyć grzybów prawidłowo i osiągnąć jakiś efekt terapeutyczny, to palenie trawy szybko ten efekt niweluje i cofa do poprzedniego stanu.

Pytanie brzmi, po co palić i ryć sobie beret co chwilę, skoro znasz już skutki.
Rejestracja: 2018
  • 318 / 67 / 0

@lechu3
Kurde ziomuś ja też dużo przejarałem. Też miałem wchuj lęki i do tej pory mam, ale trwają krótko, jak taka pseudominipadaczka, jak mnie coś podkurwi to ciężko mi się uspokoić, czasami pojawiają się bez powodu. Staram się nie nadawać temu jeszcze większej mocy i nie sięgam po używkę wtedy (teraz walę detoks jeszcze pare miechów %-D ), coś jest spierdolone haha, nie pomalujesz.
Pregabalina bardzo pomaga, ale staraj się nie zwiększać dawki, bo później się ciężko schodzi, chociaż w sumie możesz, jak Ci jeszcze źle, ale 300 wg mnie lepiej nie przekracać (raz kiedyś w trudniejszy dzień, albo żeby się zboombić, ale to już naprawdę raz i chuj, nie ma żartów %-D ).
Nootropy? temat rzeka. Poczytaj sam, powąchaj, nie wiem co chcesz osiągnąć. Mniejszy lęk? Pamiętam, że na noopept zajebiście zareagowałem za pierwszym razem, ale następne razy bez szału. Ogólnie teraz biorę semax z 9mbc i też jest bardzo dobrze. Możliwe, że jeden działa lepiej od drugiego, ale ch wie który, mi się wydaje, że semax ma potencjał. Wszystko to ma dużo bdnf, ngf. Już drugi dzień jadę na mniejszej dawce pregabaliny ze 150 na 75 tera. Już miałem schizy, że mnie obgadują dzisiaj kurwa, aż się usmiechnąłem, ale czułem się chujowo, ale zjadłem obiad odpocząłem i mi przeszło, 2 takie napady lęku w sumie dzisiaj razem trwały z godzinę półtora. To są takie gierki właśnie, zobaczymy jutro %-D
Oprócz tego polecam nac, kawa, obiad z warzywami, woda mineralna, ruch.
Albo sarmy, siłownia.
01 grudnia 2020lechu3 pisze:
Co do psychiatry i psycholog -opowiedziałem wszystko i tak właśnie stwierdzili. Jakiś czas przed tripem poruszałem jakieś gówna z przeszłości więc połączyli to w całość. Stwierdzili, że tak często się zdarza i jestem typowym przykładem.
Haha %-D
Ogólnie mają rację, że to gówna z przeszłości są głównym problemem wg mnie.
Ale konkretnie winą badtripa była trawa i myślałem, że wyciąłeś ją z ich wypowiedzi, a tu zdziwko, to co oni kurde %-D
Ja ekspert nie jestem, takie 2 ważniejsze zdania podkreślone wg mnie, słuchaj lekarzy, powodzonka.
Posty: 7 Strona 1 z 1
Wróć do „Opisz swój przypadek”
Na czacie siedzi 1967 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości