2 lata biegania po aptekach

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 44 Strona 5 z 5
Rejestracja: 2014
  • 293 / 16 / 0

15 lutego 2021Enrique pisze:
W przypływie beznadziei napisałem ten post powyżej, głupi jak tak teraz czytam hah. W każdym razie wygrałem z tym ścierwem.
Ojj nie nie wygrałeś i nie ma czegoś takiego jak "wygranie" z uzależnieniem. Niestety ale to jest bardzo zgubne myślenie i naprawdę warto wryć sobie to do głowy, bo kiedy nawet po roku czystości będziesz miał zakodowane że jesteś od tego uzależniony to łatwiej będzie ci pokonać - uwaga słowo klucz - nawroty

Dobrze że się zdetoxowałeś i jesteś czysty, ale myśleniem "wygrałem z tym" robisz katastrofalny błąd, bo kiedy przyjdzie ci pierwszy nawrót np. za pół roku (a PRZYJDZIE, zawsze przychodzi, każdemu i bez wyjątku), złe wspomnienia po braniu będą odległe i całe cierpienie które przeszedłeś będzie się wydawało zamglone i mniejsze. Bez względu na to, że jesteś przekonany (jak każdy kto przechodzi detox), że "już nigdy tego nie powtórzę, trzeźwość jest super, wróciłem do hobby, takie życie jest 1000x lepsze" i wierzysz że nałóg odcisnął na tobie takie piętno, że zawsze będziesz traktował opio jak największego wroga. Jeżeli nie podejdziesz do tego we właściwy sposób (czytaj nie zmienisz podejścia "wygrałem z tym") nie stworzysz sobie w głowie pewnej bariery ochronnej i przy którymś nawrocie twoja psychika cię oszuka. Dlatego właśnie mówi się że po odstawce już zawsze jest się chorym na alkoholizm/narkomanię. Po prostu jest się okresie remisji.

W efekcie, gdy przyjdzie nawrót (a przyjdzie powtarzam i będą przychodziły kolejne przez wiele lat), to pojedyncza myśl, wspomnienie o kodzie która zabłąka ci się przypadkowo w głowie w jakieś wyjątkowo nudne popołudnie, w ciągu kilku(nastu) dni stanie się jedyną myślą i poczujesz ciśnienie psychiczne większe niż kiedykolwiek. Ten moment będzie kluczowy, bo twoja psychika będzie próbowała wielu sposobów żeby cię zrobić w chuja. A to dlatego, że niestety ale pewne mechanizmy uzależnienia zostają w głowie na zawsze. Jeżeli od samego początku podejdziesz do rzucania w dobry sposób, to z dużym wysiłkiem ale uda się pokonać to ciśnienie. W przeciwnym wypadku twoja psychika zbierze do kupy wszystkie błędy, które popełniasz obecnie, żeby cię pokonać.


Piszę to bo byłem na tym samym etapie i poniekąd liczę że skorzystasz z moich błędów. Pierwsze 2 lata grzania, pierwsza odstawka. Myślałem że rzucam na zawsze i nie będę nigdy więcej wjebany. Przez kolejne ~7 lat przerabiałem na zmianę ciągi i 3-4 duże odstawki (czytaj na pół roku i więcej).


Zobrazuje jeden ze sposobów jak mojej psychice udało się zrobić mnie w chuja

Jeden duży nawrót miałem po roku. Przez ten rok moje życie zmieniło się z identycznego jak to co opisałeś na "wygrałem życie". W międzyczasie i zupełnie niecelowo puściłem w zapomnienie złe wspomnienia z grzania, ale wspomnienie z przyjemnych aspektów gdzieś tam zostało. W każdym razie okazało się silniejsze od tego pierwszego.

Pojawił się nawrót - przechodząc koło apteki zobaczyłem na trawniku puste opakowanie po kodzie. I tyle. Po prostu mój wzrok zarejestrował tą pustą pakę, a po sekundzie moja uwaga wróciła do poprzednich spraw i nie wróciłem już myślami do tego.

Parę dni później siedzę sam w domu, nudzę się. Akurat miałem okres kiedy niewiele się działo, w pracy letni przestój (taka branża), a z racji że to sezon urlopowy wszyscy znajomi gdzieś tam za granicą. Ja też miałem jechać za kilka dni na wakacje. Akurat skończyłem ostatni sezon serialu i czuję pustkę, bo to był zajebisty serial. Do tego jest niedziela wieczór, weekend się kończy, a że w pracy też nudy to nie widzi mi rano wstawać. I nagle w głowie pojawiła się myśl o kodzie. Nie skojarzyłem tego z zobaczeniem tej pustej paki parę dni wcześniej. Myślałem wtedy że naszło mnie przypadkowe wspomnienie.

(Później, będąc już w grubym ciągu i zastanawiając się gdzie zrobiłem błąd, zrozumiałem że dla mojej psychiki uczucie pustki po serialu było na tyle podobne do pustki gdy rzucałem rok wcześniej, że w połączeniu z zobaczeniem tej paki na ziemi zainicjowało nawrót)

Wracając do tematu - automatycznie zacząłem przywoływać wspomnienia z grzania. Trwało to może kilka sekund. Niestety jak wspomniałem - pozytywne aspekty wryły się w głowę trochę mocniej niż negatywne. W efekcie taki też obraz grzania przywołałem. Idealne na wypełnienie mojej pustki. Pomyślałem - a może bym sobie tak wrzucił, tylko dzisiaj. W sumie ta apteka koło której wtedy przechodziłem jest 24/7.

I tu mała kalkulacja: z jednej strony koledzy ostrzegali, że nie ma czegoś takiego jak "wezmę tylko raz". No i sam się o tym przekonałem po jednej odstawce, wziąłem raz i potem codziennie przez rok. Kiedy to było, z 3-4 lata temu..?

Ale z drugiej, odstawienie nie wydaje się teraz takie straszne, a poza tym za 3 dni jadę na moje wymarzone wakacje. Przez te dwa tygodnie bankowo o tym zapomnę. Jak się okazało nie zapomniałem. Wakacje owszem były zajebiste, ale potem powrót do rzeczywistości, minął tydzień-dwa, a w pracy dalej nudy. No ale pierwsze lody przełamane, drzwi do powrotu się otwarły. Niedługo "tylko drugi raz", po kolejnym "tylko trzeci raz". Z każdym kolejnym coraz łatwiej przekonać siebie, znaleźć jakiś argument za. Po miesiącu okazało się że w każdym tygodniu był "tylko jeden raz". A dalej każdy wie jak to jest (;


Piszę to żeby ci pokazać tok myślenia, który mnie doprowadził do jednego z wielu powrotów. Niestety uzależnienie to choroba która zostaje z nami na zawsze i montuje takiego chochlika w głowie, z dostępem do podświadomości, który czeka na odpowiedni moment żeby podłożyć nogę ;d

Takie są fakty, możesz sobie to uświadomić samemu, po latach detoxów, skrętów i ze zjebanym życiem, albo zaufać doświadczonym ;d


Hobby odżyło, nie robie nic ostatnio poza sprawdzaniem muzyki na youtube i wydaje mi się, że zawsze byłem muzykalny, ludzie mówili, że mam talent muzyczny więc jak odsłuchuje te kawałki to mam ciary nie do opisania i nie mogę się powstrzymać przed ekspresją emocji i bujam się jak bonobo.
To jest normalne, dlatego że przez opiaty wszystkie odczucia i doznania zostają spłycone, po 2 latach organizm jest od nich odzwyczajony przez co odczuwasz emocje dużo mocniej. Tak jest tylko na początku, niedługo minie (a właściwie wróci do normy) i dobrze być tego świadomym, bo kiedy tak się stanie często pojawia się duża ochota żeby sobie przyjebać
Pregaba pomagała ale w większych dawkach musi być niż zalecają. A jak minął jakoś znaczniej ból w nadbrzuszu i jadłem już normalnie schabowego a nie kleiki z ryżu i jogurty to naćpałem się nią bo chyba cząstka ćpuna tkwi dalej gdzieś. No i było fajnie, polecam od 6 do 8 tabsów, a wkręca się długo bo do 5 godzin dopiero.
Ćpanie zastępcze to bardzo zły pomysł. Smutna prawda jest taka, że jeśli poważnie myślisz o odstawce, powinieneś odstawić wszelkie ćpanie. Inaczej bardzo ciężko będzie ci nie wrócić
W każdym razie to nie wiem czy będę brał jeszcze chociaż rekreacyjnie opiaty. Jak już to chyba ekstrakcja z antidolu bo ból tego nadbrzusza był ogromny. Cieszę się niezmiernie z zaoszczędzonego hajsu. Przez te lata nic nie robiłem ze swoim życiem, a powinienem bo od zawsze byłem wywrotowcem, a teraz by wypadało to ponaprawiać bo nie chcę żyć tak jak teraz do końca już. Ambicja wróciła. Narkotyki to nie sposób na życie mimo że parę łbów powie pewnie inaczej bo się "lepiej czują". Narkotyki to sposób na chwilową zabawe i to popieram. Peace
Polecam skontrolować stan trzustki, serio. OZT i te sprawy
Rejestracja: 2019
  • 584 / 92 / 0

15 lutego 2021Kommitum pisze:
alkohol czy jakies nosy (ktorych juz nie biore grubo pare lat) potrafie walic co tydzien/dwa, a i tak nie jestem uzalezniony. Po prostu jak jest tydzien to mam inne sprawy na glowie, obowiazki, mniejsze czy wieksze przyjemnosci.
Błąd, uzależnienie jest wtedy jak się to planuje i już wiesz w środę iż w piątek polecisz.

"Większość Polaków chce legalizacji marihuany"

- Nieraz w Sejmie i poza nim zdarzało mi się zapalić z politykami dżointa i to nie ja częstowałem. Walczymy o legalność konopi i wygramy. Onet rozmawia z Andrzejem Dołeckim - działaczem społecznym, prezesem społecznej inicjatywy Wolne Konopie walczącej o legalizację marihuany w Polsce.

Kierowca MZA bezpodstawnie zatrzymany przez policję. Postanowienie sądu

Kierowca MZA, Zbigniew Kogut, został zatrzymany przez policję na podstawie fałszywego wyniku testu na obecność narkotyków w organizmie. Do zdarzenia doszło w lipcu tego roku w okresie wzmożonych kontroli po wypadku z udziałem kierowców Arrivy. Teraz sąd uznał, że zatrzymanie było nieprawidłowe i bezpodstawne.
Rejestracja: 2020
  • 12 / / 0

Trzustka, wątroba, żołądek -wszystko w porządku. Na SORze przebadali mnie pod kątem tego wszystkiego i w łóżku potem kontemplowałem istnienie boga, że tyle czasu zarzucania, a nic sobie nie zrobiłem. Zapewne masz rację jeśli chodzi o uzależnienie, nie pomyślałem o tym w ten sposób. A raczej napewno masz rację bo wczoraj miałem największe ciśnienie dotychczas od tych 14 dni żeby pójść do apteki. Bo w końcu 2 tygodnie to już się odtrułem chyba, raz to nie zaszkodzi, zasnę w końcu i może tolerancja spadła to klepnie fajnie. Długo to nie trwało bo może pół godziny/godzinę i skutecznie zbiłem te myśli. A właśnie ćpanie tej pregaby czy wczoraj dwa piwa biorą się z tej bezsenności i braku możliwości znalezienia sobie miejsca, wszędzie niewygodnie bo coś boli lub gorąco lub zaraz zimno. Myślałem, że jak minie ten fizyczny dyskomfort to już nic nie będzie mnie ciągnąć. Jak będzie - zobaczymy. Plan jest taki, że siłownia ma wlecieć na grubo. Z gówniarskich powodów ale każda motywacja dobra niby. Chce poniekąd wyleczyć złamane serce pod byłej imprezując w moim miasteczku sezonowym w lato i bawiąc się relacjami damsko - męskimi za namową i historiami tegoż kolegi właśnie ;)
Rejestracja: 2020
  • 172 / 31 / 0

"Nawroty" są u osób trzeźwych a od zaprzestania picia/ćpania jest długa droga i niektórzy mimo, że nie biorą ileś miesięcy to dalej nie są trzeźwi tak naprawdę, bo alkohol czy narkotyki dslej są w ich życiu a oni ich tylko chwilowo nie dostarczają do organizmu.
Wiem... ciężko się rozstać jak kilkadziesiąt lat to one/on był przewodnikiem naszego życia... i to wokół nich się nasze życie kręciło ale jedynym skutecznym wyjściem jest "ciach" - inaczej się nie da i naprawdę nikomu trzeźwość się nie udała... on sobie na nią naprawdę ciężko zapracował i pracuje do końca życia, bo głody będą się pojawiać do samego końca.
Posty: 44 Strona 5 z 5
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 2094 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości