Kryształ

Dział dostępny także bez rejestracji, gdzie szybko możesz otrzymać odpowiedź, gdy czas jest na wagę złota.

Moderatorzy: Wszyscy moderatorzy, Zdrowie

Posty: 7 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2019
  • 1 / / 0

Witam,
Od ok. 3 lat konsumuje dosyć regularnie Kryształ (3cmc) i uważam, że najwyższy czas zakończyć ten rozdział w moim życiu. Przez pierwsze półtora roku zażywałem z kumplem i chodziliśmy po mieście lub na imprezy,a przez kolejne półtora roku aż do chwili obecnej biorę sam - zawsze w domu. Kumpel zdecydował się na zamknięta terapię i po 8 miesiącach wyszedł wolny od nałogu. Ja myślałem, że mam nad tym kontrolę i jak chce to mogę nie brać np. przez 2 miesiące. Zrozumiałem jednak, że nie potrafię zapanować nad tym pragnieniem i zażywam średnio raz na tydzień. Stworzyłem sobie taki nawyk: Kryształ + oglądanie porno. Krótko mówiąc dzwonie po temat, żeby cały wieczór i noc masturbować się przy pornosach. Jest to nieodłączny element mojego ćpania. Do pewnego czasu nie widziałem tego z boku. Teraz brzydze się tym. Jak tylko najdzie mnie na to ochota wyłącza mi się świadomość. Nie wiem co robić z wolnym czasem po całym tygodniu pracy to dzwonie i jadę po towar. Dziś przeszedłem samego siebie, bo spedzilem przed komputerem około 20h. Nie chcę tego więcej powtarzać. Pod koniec zeszłego roku chodziłem przez miesiąc na terapię dzienną otwartą, ale nie mogłem tam wytrzymać i zrezygnowałem. Od pewnego czasu znowu szukam pomocy - w przyszłym tygodniu zaczynam terapię indywidualną z terapeutą uzależnień. Jednak obawiam się, że to może nie wystarczyć. Mam wrażenie, że moje uzależnienie jest głęboko zakorzenione w mojej głowie i do tego połączone z drugim jakim jest pornografia.

Zależy mi na życiu wolnym od uzależnień.

Proszę Was o pomoc co dalej najlepiej robić.
Może ktoś z Was był lub jest w podobnej sytuacji?
Dziękuję.
Rejestracja: 2016
  • 47 / 19 / 0

Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie. Skoro kolega po terapii wrócił do siebie to dlaczego Ty tego nie zrobisz? Nie szukaj wymówek jeśli to robisz to tak naprawdę czekasz tylko aż sytuacja będzie naprawdę kryzysowa czy wtedy będzie łatwiej ? Nie będzie. Im szybciej tym lepiej w Twoim przypadku. Później zaczną dochodzić coraz to trudniejsze do odwrócenia na prostą kwestie

Izraelski naukowiec twierdzi, że Mojżesz był odurzony gdy rozmawiał z Bogiem

W Biblii nie brakuje intensywnych momentów – a to krzewy stają w ogniu, pioruny biją z niebios, głośne symfoniczne dźwięki wiodą proroków i świętych do intruzji sacrum. Mojżesz przeżył kilka doświadczeń podczas których zetknął się z bogiem w wyrazisty zmysłowo sposób. Ale czy zwyczajnie doświadczał tych rzeczy, czy też będąc w zmienionym stanie świadomości?

Kanada: 10 mg THC w cukierkach zebranych przez dziecko w Halloween

Do domu w Nowej Szkocji (Kanada) została w czwartek wezwana policja. gdy rodzic sprawdzający słodycze zebrane przez dziecko podczas Halloween znalazł wśród nich paczkę żelków z napisem „Sweed Factory”.

ZX

Rejestracja: 2018
  • 374 / 136 / 0

Moim zdaniem znacznie wyolbrzymiasz problem i wpędzasz się w nieuzasadnione poczucie winy które jest spowodowane twoim sposobem rozumowania. Możliwe też są zaburzenia myślenia, tj psychozy czyli schizofreni od prochów.
Po pierwsze, walenie konia to nie grzech. Od tego nie dostaje się depresji, ślepoty ani nic co katolicka propaganda pisze od stuleci. Jak się jest młodym to można i po kilka godzin walić dziennie i nic od tego ci nie będzie, chyba, że wpędziesz się w jakieś głupie poczucie winy i za każdym razem będziesz miał przykre emocje kiedy to robisz. To jest wina twoich słabych emocji których nie rozumiesz zbyt dobrze. Jednak dobrze by było znaleźć dziewczynę.
Co do prochów, to raz na tydzień to też nie jest jakieś szczególne uzależnienie. Problemem wydają się być twoje emocje, których nie rozumiesz i które pogłebiają twój stan i nad którymi nie panujesz.
Na moje oko to potrzebujesz czegoś siłowego, żeby z tym skończyć, tj zamknąć się w ośrodku, bo wtedy twoje emocje które cię do tego pchają nie będą skuteczne i z czasem ci to minie. Ale 8 miesięcy to się wydaje wiecznością, nie wiem, czy 3 miesiące nie były by wystarczające.
W innym przypadku musiałbyś zrobić to w maksymalnie komfortowej sytuacji, tj, jak się odetniesz, to będziesz cierpiał, wprawdzie niewiele bo co tydzień to jest uzależnienie ale nie takie same co codziennie (to zupełnie inna bajka), ale jest, i dobrym rozwiązaniem jest znaleźć sobie zamiennik. Dobrym zamiennikiem jest zioło, które również daje kopa dopaminowego i do tego dobre upierdolenie i mimo, że może się nie podobać za pierwszym razem, z czasem będzie ci się podobać bardziej i bardziej. No i wtedy, jak już masz dzwonić do dilera po prochy, zadzwoń po zioło.
Jak już będziesz przestawiony na zioło, to rzucić zioło jest o wiele prościej niż prochy i do tego szkodliwość jest 10x mniejsza. I nie widze nic złego i chyba nikt inny normalny w waleniu konia po ziole (no po pierwsze to nie wygląda tak jak po prochach, 20h pod rząd). I tak stopniowo wycofasz dragi ze swojego organizmu.
Jak się upierasz, że nie chcesz zioła, a zioło jest naukowo udowodnione, że pomaga rzucić dowolny uzależniający specyfik w tym heroinę, to po prostu redukuj ilości i częstotliwości. Np. kupuj sobie worek co 2 tygodnie teraz i tak przez jakiś czas i potem co 3 tygodnie i wydłużaj aż zaprzestaniesz całkowicie.
Ludzie młodzi, których mózg jest skonstruowany tak, że nie mają świadomości swoich emocji (to działa prawdopodobnie poza twoją świadomością) przeżywają rzeczy intensywniej, niż są tego świadomi, i to właśnie twoje słabe strony tj emocje i młody wiek (intensywność) powodują te problemy. Znajdź sobie jakieś hobby albo co, granie, pisanie, albo inne dragi, ale prochy to największe gówno po opioidach jakie istnieje (opio-wraki pewnie się nie zgodzą, ale zgonów tam jest znacznie więcej).
Rejestracja: 2019
  • 10 / 6 / 0

03 grudnia 2019Patryk37 pisze:
Witam,
Ja myślałem, że mam nad tym kontrolę i jak chce to mogę nie brać np. przez 2 miesiące. Zrozumiałem jednak, że nie potrafię zapanować nad tym pragnieniem i zażywam średnio raz na tydzień. Stworzyłem sobie taki nawyk: Kryształ + oglądanie porno. Krótko mówiąc dzwonie po temat, żeby cały wieczór i noc masturbować się przy pornosach. Jest to nieodłączny element mojego ćpania. Do pewnego czasu nie widziałem tego z boku. Teraz brzydze się tym. Jak tylko najdzie mnie na to ochota wyłącza mi się świadomość. Nie wiem co robić z wolnym czasem po całym tygodniu pracy to dzwonie i jadę po towar.
To wygląda trochę tak, jakbyś wkręcał się w poczcucie winy, tym silniejsze, że związane z łączeniem obu praktyk.
Trudno wyznaczyć bezwzględne normy ilościowe, ale jeśli masz wrażenie, że masturbacja u Ciebie wiąże się z jakimś przymusem, niekoniecznie związanym z zaspakajaniem Twojego popędu, to może być tak, że się w ten sposób się poniekąd znieczulasz.

Taka tendencja jest na tyle naturalną reakcją na stres, że występuje u ssaków innych niż człowiek (co opisano dość wyczerpująco w kontekście nerwic eksperymentalnych).
03 grudnia 2019ZX pisze:
Moim zdaniem znacznie wyolbrzymiasz problem i wpędzasz się w nieuzasadnione poczucie winy które jest spowodowane twoim sposobem rozumowania. Możliwe też są zaburzenia myślenia, tj psychozy czyli schizofreni od prochów.
Po pierwsze, walenie konia to nie grzech. Od tego nie dostaje się depresji, ślepoty ani nic co katolicka propaganda pisze od stuleci. Jak się jest młodym to można i po kilka godzin walić dziennie i nic od tego ci nie będzie, chyba, że wpędziesz się w jakieś głupie poczucie winy i za każdym razem będziesz miał przykre emocje kiedy to robisz. To jest wina twoich słabych emocji których nie rozumiesz zbyt dobrze. Jednak dobrze by było znaleźć dziewczynę.
Co do prochów, to raz na tydzień to też nie jest jakieś szczególne uzależnienie. Problemem wydają się być twoje emocje, których nie rozumiesz i które pogłebiają twój stan i nad którymi nie panujesz.
Pełna zgoda.

Masturbacja sama w sobie to całkiem zdrowa sprawa, jeśli w danym momencie nie ma się z kim oddawać odpowiednim zajęciom w kameralnych podgrupach %-D .

Z jednej strony, u osób wrażliwych poczucie winy w ogóle łatwo prowadzi do błędnego koła, bo chcąc się pozbyć negatywnych emocji sięga się najczęściej po "sprawdzone" sposoby...
Z drugiej, raz na tydzień faktycznie nie brzmi jak diaboliczne szpony nałogu.
03 grudnia 2019Patryk37 pisze:
Do pewnego czasu nie widziałem tego z boku. Teraz brzydze się tym. Jak tylko najdzie mnie na to ochota wyłącza mi się świadomość. Nie wiem co robić z wolnym czasem po całym tygodniu pracy to dzwonie i jadę po towar. Dziś przeszedłem samego siebie, bo spedzilem przed komputerem około 20h.
Spróbuj sobie znaleźć jakieś hobby, najlepiej coś, co możesz robić z niećpającymi znajomymi.
Skoro bierzesz w warunkach domowych i bez towarzystwa, zapisz się na zajęcia z czegoś, co powinno Cię cieszyć, albo w ogóle siedzenie w domu w okolicznościach, w których zazwyczaj Cię kusi, zastąp np. wyjściem z dobrymi kumplami, dłuższymi spacerami, itp.

Jeśli nie pracujesz typowo fizycznie, to zupełnie zrozumiałe, że odczuwasz zmęczenie psychiczne.
Wtedy pomaga sport, a jeśli się przynajmniej trochę "dociśniesz", będziesz się czuł odprężony, to świetnie zastępuje nieprzyjemną pustkę - całkiem przyjemną.
Fakt, bywa, że do tego trzeba się zmusić, ale późniejszy przypływ energii wynagradza to z nawiązką %-D .

Ewentualnie jakaś relaksacja / praktyka uważności (mindfulness).
To potrafi pomóc, zwłaszcza jeśli mało rzeczy Cię bawi / angażuje, i nierzadko odczuwasz "kaca codzienności", jak to trafnie ujął pewien kumpel.
03 grudnia 2019Patryk37 pisze:
Pod koniec zeszłego roku chodziłem przez miesiąc na terapię dzienną otwartą, ale nie mogłem tam wytrzymać i zrezygnowałem. Od pewnego czasu znowu szukam pomocy - w przyszłym tygodniu zaczynam terapię indywidualną z terapeutą uzależnień. Jednak obawiam się, że to może nie wystarczyć. Mam wrażenie, że moje uzależnienie jest głęboko zakorzenione w mojej głowie i do tego połączone z drugim jakim jest pornografia.
Nie mam w tym względzie doświadczeń, ale znajomi chodzili na terapię ambulatoryjną (dzienną) z powodu depresji, i odbierali ją jako totalną masówkę.
W ten sposób łatwo można się nasłuchać nic niewnoszących banałów, znudzić się i zniechęcić.

Myślę, że na razie warto dać szansę terapii indywidualnej, jeśli nie będziesz miał poczucia, że zmierza w konstruktywnym kierunku, najprawdopodobniej pójście w ślady kolegi ma sens.
Rejestracja: 2018
  • 124 / 12 / 0

Nie ma czegoś takiego jak uzależnienie oni ci to wmawiają. Wolność jest nieefektywna i przykra. Wolność to okrągły kołek w kwadratowej dziurze. To do czego doprowadzili, u mnie na ośce to nawet treawy dobrej jakości nie ma, a zmieniają to. Zamykają rc.io A analog alfy mnie klepał, dawał natłok myśli warte zamówienia klefedron też kocham. amfetaminy znaleźć nie mogę, a za dzieciaka brało się wszystko, ludzie za darmo sypali w jakich ja czasach żyje i policja tylko napierdala. U mnie za mnie psa skazali na dychę bo zatłukł sąsiadkę bo mi trawy w bloku szukali bo sypałem jakiejś parówie alfe i nmke dałem. Za trawę kurwa.
Rejestracja: 2019
  • 10 / 6 / 0

04 grudnia 2019CpamStrach pisze:
Nie ma czegoś takiego jak uzależnienie oni ci to wmawiają. Wolność jest nieefektywna i przykra. Wolność to okrągły kołek w kwadratowej dziurze.
Wiadomo, na krucjatach przeciwko bardzo strasznym substancjom psychoaktywnym tracą głównie użytkownicy, poczas gdy nieuczciwi dilerzy zyskują.
Czytałam o teoriach socjologicznych, które zakładają, że outsiderzy stanowią większe zagrożenia dla integralności społeczeństwa niż ci, którzy aktywnie występują przeciw jego normom.
Tyle że nie da się sprowadzić dyskusji o uzależnieniach do kwestii kulturowych.

Chwytliwa retoryka, zgrabna metaforyka, ale sorry...

Powiedz to ludziom, którzy daliby się pokroić za opioidy, bo przez głód czują się, jakby mieli umrzeć.
Powiedz to rodzinom ludzi, którzy odjechali na tamten świat z powodu nagłego odstawienia alkoholu lub benzo przy hardkorowym uzależnieniu.

Nikt tu nie zwalacza substancji psychoaktywnych i ich dostępności.
Niektórym tylko niespecjalnie podoba się to, że ludzie robią sobie za ich pomocą krzywdę.
I to niekoniecznie muszą być jacyś demoniczni "oni".

Jeśli ktoś czuje, że dana substancja więcej zabiera niż daje, to może bezpieczniej zrobić sobie przerwę niż straceńczo brnąć dalej.
Rejestracja: 2018
  • 124 / 12 / 0

W większości ten problem stworzony jest przez otoczenie. I tą sztuczną manipulację tobą. Aktualnie w sumie zaćpałbym cokolwiek z nudów. Kryształki i inne proszki też lubię. Heroine chyba też brałem, choć sam twierdzę że to wyjeba była. Ciężko porównać bo raz, w sumie dwa. Sam fakt ogarnięcia tych substancji... To zakończ, trudniej ci będzie zerwać z środowiskiem. Jak sam konsumujesz to nie wiem. W sumie fajnie się w kabel dawało te cmc, oczyfko od dilera z pod bloku co amfe chyba też miał. Tylko czym jest ta amfetamina bo nie sprawdzają, a ja przestałem czuć działanie hcyba. xD Walnij sobie za dużo to ci się odechce. Skąd hajs na kryształ brałes? Jak pracujesz to gitara. Jak nie, to nawet dając się pokroić za niego, to walniesz raz w tygodniu maksymalnie. Luzu więcej, bierzesz bo chcesz, nei chcesz to nie bierzesz. Na tych krucjatach nikt nic nie zyskuje co najwyżej ktoś kogoś maczetą sieknie w sytułacji jak to nielegal :) A wtedy to jest problem bo wszyscy w okół to widzą i możesz mieć nawet nomex i maske na ryju, to wpadnie skill, takie natchnienie i jesteś ośmiornicą np. Wystarczy uderzyć taką osobę i widać. ;) Żywy od nas chyba tylko czarny kot po 20 latach został. Bo to z awanti jak miałem 4 lata. Bo pobijesz to ciebie pobiją .. i tak dalej. To nie rób tych awanti że to złe i nie wiem jak u was ale u nas policja jezdzi jak pojebana ja z domu sie boje wyjsc z ziolem. xd Nie przechwycili ci cmc? :)
Posty: 7 Strona 1 z 1
Wróć do „Sytuacje kryzysowe”
Na czacie siedzi 155 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości