Głody, po 2 letniej abstynencji i rozpadzie związku....

Moderator: Zdrowie

Posty: 8 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2012
  • 39 / 1 / 0

SIwma

Napisałem, bo rozjebał mi się 7 letni związek (jak Ja trzezwiałem w osrodku 5 msc i szpitalu to Ona korzystała z życia), od tego czasu mineło już 4 msc, chodze na terapie (indywidualna i grupowa), wpierdalam leki od psychiatry, pale zieleń żeby nie żreć neuroleptyków.
Zapiłem od tamtego razu kilka razy, byla tez koka no i opiaty w które byłem wjebany tyle lat. Regres jak chuy.
Poradzcie drogie ćpunki, co robić, jak zyć na trzeźwo gdy cała motywacja i wartości się rozsypały...
Gdzie ten "zdrowy egoizm" ??
Gdzie sens trzezwienia, jak się wszystko sypie (jeszcze problemy w pracy)?
Nie chce walić, bo to nie ma sensu. Chcę być trzeźwy i się rozwijac, ale nie wiem już co mam sam robić. na dodatek rozjebane emocje po toksycznym związku...
Pozdrawiam i łącze się w bólu z innymi, bo to cięzka ale warta zachodu droga...

@pitka, przenoszę temat do działu Opisz swój przypadek, tam bardziej pasuje. Pozdro! taurinnn
Rejestracja: 2017
  • 980 / 224 / 0

jak juz pewnego dnia zechcesz wytrzezwiec to osiagniesz cudowny stan wyjebania na wszystko i wszystkich ( moze oprocz najblizszych ). dopoki bedziesz tak sobie biadolil, ze ex, ze praca...to bedzisz wracal do punktu wyjscia.

ZX

Rejestracja: 2018
  • 357 / 126 / 0

Generalnie na dobrej drodze jesteś. Palenie zioła na detoxie jest ok bo w razie czego łatwo z niego zejść (lekka depresja może być ale to mały huj w porównaniu do kilku lat szczęścia).
Nie wiem jak u ciebie wygląda kontrola picia ćpania, ogólnie to normalny człowiek może pozwolić sobie lekko zapić od czasu do czasu czy coś tam jebnąć i nigdy się nie wpierdala. Inną sprawą są przypadki, że ktoś zapije raz ale tak mocno, że się dziury w mózgu robią (serio się robią, widziałem to na zdjęciach mózgu przed i po) i jeszcze do tego wpada w niekontrolowany ciąg. Jeśli zaliczasz się do tej drugiej grupy, to niestety musisz całkowicie zrezygnować z uzywek typu alko, opio, benzo, koks i cokolwiek w co można się wpierdolić z poważnymi konsekwencjami.
A tak, to skup się na przyszłości, będziesz żył jak normalny człowiek, to znajdziesz sobie normalną, fajną dupę, znajdziesz sobie lepszą pracę i już teraz możesz nad tym pracować. A nie pierdol o przeszłości bo tak tylko wpędzisz się w jakieś gówno typu depresja, walenie albo co.
Generalnie myśl, że to się wszystko unormuje, twoje receptory wrócą do normalnego stanu prędzej czy później ale to wymaga czasami do ok. 2 lat od zaprzestania ćpania i przez ten czas może być lekko hujowo ale nie ma sensu szukać powodów żeby znów się wjebać. Musisz myśleć o tym, że wkrótce się poczujesz normalnie i tego się trzymaj i twoje gorzkie żale to przejciowa faza która minie jeśli wytrzymasz.
Rejestracja: 2012
  • 39 / 1 / 0

Dzięki wielkie, za pomoc jak widać dział i temat mało "fejmowy". Wiem użalam się nad sobą, może to dlatego że mam 30 lat i po wytrzeźwieniu pragnąłem założyć DOM i rodzine, jako przystań dla nich i wsparcie trzeźwości. Dziś na dodatek zdechł mi pies po 11 latach, męczyła się biedna całą noc i wywiozłem do weterynarza. Nie wytrzymalem, chuj w zapalenie ucha i gorączkę, chodzilo o tą ulgę poczucia wewnętrznego rozrywania na pół. Kurwa skręt to jest nic, nie sądziłem że teraz jak już zacząłem nawet żreć ten trazaodon nie wytrzymam. Wziąłem kodeinę bo bałem się mocniejszego opio, najgorsze jest to że ulżyło i dlatego wjebalem się w opiaty... Boje się o samego siebie, na dodatek właśnie jak mówicie "każdy ma wyjebane", no Ja nigdy nie miałem "wyjebane", wręcz przeciwnie zawsze czułem się winny nawet rzeczy niezależnych odemnie. Pomóżcie bo ja już mam wrażenie że ci jebani terapeuci, grupy a już próby ustawienia mnie na lekach jeszcze sprawiły że mam problem z potencja i pewnością siebie (ex jest sexoholiczka).
No one sumie wiecznie jestem sam bo 98% znajomych baluje, nie mają pasji etc...
Pozdro, jest opór chujowo ale bojowo mimo że się upierdolilem.

Nie wiem co mam robić, co mnie na trzeźwo pasjonuje. Nie odczuwam wsparcia i akceptacji, mimo że zawsze byłem "samotny wilk" i dobrze mi z tym było, ba musiałem ludzi "wypychać" że swojego życi. Teraz został to co mówił kiedys jeden z moich terapeutów o sobie "nie zapomnę jak nastał ten dzień, w którym jeszcze skurwysynki będziecie błagać żeby komukolwiek zależało na własnej trzeźwości", tak było jak miałem stabilność i jakiś "DOM", który wydawało mi się że tworzyłem, a dziś jest dzień w którym uwierzyłem sam na sobie.
Wiem że chlanie i ćpanie nie przywróci psa l, ale teraz tym bardziej boję się tych głodów. Na początku po wyjściu z ośrodka 2 lata temu, przez miesiąc mi się tak chciało ćpać że na nieświadomie zakładałem buty w majtkach "na lunatyka", albo nagle tak suchy skręt mnie dopadał. Na chuj się porobiłem :/
Rejestracja: 2015
  • 1288 / 172 / 0

Dobrze, wygadałeś się nam. Słusznie. Również słusznie, że coś z problemem uzależnienia robisz.
Teraz sprawę trzyma rozwiazać krótko i konsekwentnie. Masz 30 lat więc jeszcze możesz to naprawić. Dlatego nie bierz więcej, zacznij pracować nad sobą i motywuj się z myślą zbudowania sobie życia na nowo, z inną kobietą, nowym zwierzakiem i może jakąś pociechą. Obiecuje, że napełni Cię to większą satysfakcją niż to poprzednie życie które nie wyszło. Czas ucieka, gdybyś się zbliżał do 40stki było by już cięzko, ale jeszcze tak nie jest, gdy ten dzień nadejdzie możesz już być szcześliwie ustawiony i trzeźwy, więc głowa do góry, wstawiaj i naprawiaj co się da bo nikt tego za ciebie nie zrobi.

Głody znikają bardzo szybko, jedynie będzie trzeba się zmierzać z tymi schematami myślenia, które kierują Cie do ćpania i można je interpretować jak głód bo występują czasem nawet objawy somatyczne. Trzeba być ich świadomym, że one występują i nie są tak racjonalne jak się wtedy wydaję. Jeśli chodzisz na terapie, utrzymaj ją, nawet gdy będziesz trzeźwy. Nie mówie o ośrodkach tylko zwykłej rozmowie ze specjalistą.
Rejestracja: 2018
  • 63 / 15 / 0

Mi na duzy problem z koko w chuj pomoglo bieganie. Stracilem kilka kilo I z poziomu "kalectwo", gzie na 1 "bieganie" przypadaly 3 dni zakwasow I chodzenia bokiem po schodach do przebiegniecia 3km bez zatrzymania. Najlepsze jest to, ze nawet nie lubie biegac, ale mimo to cisnalem te 5km tylko dlatego, ze polubilem Stan "po". Nic tak nie zabija stresu, zaden drag. Bardzo wazne jest tez, zeby w razie zlamania swojegio postanowienia sie nie obwiniac. Rekonwalescencja to dlugotrwaly proces I relapse (jak to napisac ladnie i poprawnie po polskiemu?) jest normalna sprawa. Zdarzaly sie I prawdopodobnie beda zdarzac. Nie ma sensu biczowac sie myslami, tylko wyspij sie I rano probujesz jeszcze raz. Osiagniecie trzezwosci raczej nie stanie sie wlasnie tego dnia, ktorego, jak Chylinska powiedziales sobie "dosc". Dopiero gdzies po drodze, po wielu upadkach ci cos "przeskoczy w glowie" (tak jak Zielinskiemu, oby). Jest jedna zasada - musisz nieustannie napierdalac do przodu niezaleznie od okolicznosci. Pozdro
Rejestracja: 2016
  • 140 / 13 / 0

Masz gdzieś w okolicy mitingi NA?
Jeśli nie to są mitingi na Skype (wejdź na stronę Anonimowych narkomanów i poszukaj), są grupy na Fcb (na przykład "właśnie dzisiaj"). Kontakt z drugim, czystym uzależnionym jest nieocenionym wsparciem w precesie zdrowienia.
Pogody ducha :)
Rejestracja: 2012
  • 39 / 1 / 0

Dziękuję wam "ćpaki ssaki" :)
Ja chodzę na terapię grupowa raz w tygodniu i trwa 2h i tak już od 2 lat, na NFZ. Dodatkowo raz w tygodniu indywidualna, jak hajs pozwoli.
Mysle o Yodze, no i kurwa jak przełamać tą nieśmiałość i brak pewności siebie spowodowane przez ostre rycie bani oraz "zadzbanienie w związku"? Świadomość głodów mam i wiem, że nie warto oszukiwać mózgu bo Cię zniszczy i upokorzy.
Gdzie znaleźć nowych ludzi którzy zamiast melanżu wola np. iść do kina, bilard jakąś szans, pośmiać się etc. ? Bo Ja całe życie z "wariatami", już ich pożegnałem.

P.S: Fajnie jak ktoś to czyta, daje słowa pocieszenia że z największego mixowanego uzależnienia da się po detoxie odbyć terapię i egzystować. 3 lata temu już bym był po 3mg bunondolu, 2,3mg Xanaxu, klony 8mg i od 6 browarów w gore, lub 0.5L vodki.
Najgorsze to mieć 30 lat i wszyscy pozakładali rodziny albo wyjechali z kraju, są zawsze "compadres melanges", nawet w ramach SZACUNU towar po mniejszej cenie (i najlepsze że 3 lata temu bym się jarał jak debil, dziś mnie to nawet wkurwia).
Dzięki za słowa uznania, mam nadzieję że nic nie dzieje się bez przyczyny i może komuś innemu też będzie łatwiej.
Posty: 8 Strona 1 z 1
Wróć do „Opisz swój przypadek”
Na czacie siedzi 41 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości