Wychowany na marihuanie

Moderator: Zdrowie

Posty: 22 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2019
  • 15 / 2 / 0


Witam.
Chciałbym opisać swój przypadek
Jestem uzależniony od marihuany po uszy.
Zaczęło się niewinnie w 3 klasie gimnazjun. Pierwsze jointy bonga itp.
W wieku 17 lat postanowiłem posadzić swoje pierwsze rośliny. I od tego jestem bardzo uzależniony. Od 4 lat moje życie wygląda tak samo non stop zamuła i ciągłe paleni zioła. W sezonie po zbiorach zawsze robiłem kosmiczne ciastka i nalewki które w ogóle mnie rozleniwiły. Nie mam planów na przyszłość do tego doszły myśli samobójcze. Do tego dochodzi wieczne shizowanie że policja w końcu się doczepi ,że ktoś mnie w końcu podkabluje z tym jaraniem non stop. Uzależniłem się tak mocno od tego jakże nieszkodliwego narkotyku że, nie pracuje. Chodzę spać o 3 nad ranem i wstaje jakoś o 14. Nic mnie nie cieszy i nie dogaduje się z ludźmi .

Chciałbym uwolnić się z tego lenistwa i nieogarnięcia. Moje pytanie brzmi czy są jakieś leki na moją porytą banie?
Mam obecnie 21 lat. Nie wyobrażam sobie przyszłości bez mj.
Może jakieś antydepresanty czy coś?
Rejestracja: 2019
Użytkownik zbanowany
  • 62 / 14 / 0


Psycholog + terapia z prawdopodobnym udziałem psychiatry, który dobierze leki. Dasz radę, ale raczej na pewno nie sam - bo musisz sam siebie zmienić.

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

70-latkowie skazani za przemyt narkotyków o wartości miliona funtów

Brytyjska para została skazana na 8 lat więzienia za przemyt narkotyków o wartości miliona funtów. Kokainę przewozili na pokładzie luksusowego statku, w podszewce walizki.
Rejestracja: 2019
  • 26 / 1 / 0


Joł ja płyne od 14 roku życia a mam 20 ale kiedyś leciałem gróbiej dopki amfa od 4 lat teraz sam buszek i grzybki co jakiś czas by tolerka nie rosła za mocno siłka 5 razy w tyg to czuję się nawet ok choć zmiany nastroju stany depresyjne są i problem z pamięcią krótkotrwałą, nieraz trzaski typowe z czymś zamule.
Pale teraz trochę mniej niż wcześniej kiedyś nieraz trzaskałem po 20 wiader dziennie i tak mało było, jakiś czas temu miałem przerwę z tydzień całkowicie nic i teraz pale waporyzator to idzie z 0,5 g na wapki i z 2-3 bonga to nie ma lipy i kieszeń nie boli aż tak
Rejestracja: 2019
  • 15 / 2 / 0


Bardziej martwię się moim brakiem zainteresowań. Nic nie może mną ruszyć. Ciągle tylko palenie lampy nawozy nasiona sadzenie.
Rejestracja: 2016
  • 519 / 263 / 2


Przejdź się do psychiatry, najlepiej takiego od terapii uzależnień, to on ci ustawi dobre leki. Znajdź może jakiś Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnień i tam pójdź do psychiatry, to gratis dostaniesz psychoterapię w temacie uzależnienia, w pełni na NFZ.

A, do psychiatry nie jest potrzebne skierowanie jakby co.
Rejestracja: 2018
  • 47 / 6 / 0


Nie interesuje Cię nic bo marycha ci zawyżyła tolerancję na wszystko inne. Tak samo jak nie kopie cię pare buchów z blanta tak samo nie chce Ci się wyjść na rower bo daje mniejszy wystrzał dopaminy, ale jak przestaniesz palić to mózg przyzwyczai się do nudy (ilość i czułość receptorów się zwiększy) i poczujesz znowu przyjemność i spełnienie (tak jak po detoksie za pierwszym buchem). Mózg na detoksie postraszy Cię pewnie znowu śmiercią, ale to potrwa tylko kilka nocy i minie. Nie zrób sobie krzywdy, to złudzenie, przystosowanie organizmu do świata, w którym nie palisz.

Tak jak wyżej - idź do specjalisty i nie słuchaj wymówek w głowie. Powodzenia.
Rejestracja: 2019
  • 15 / 2 / 0


Siema chciałbym dodać że jestem z okolic Krakowa i mam pytanie czy w Krakowie jest jakaś poradnia leczenia ludzi uzależnionych od marihuany? Trochę mi wstyd sam przed sobą iść do takiego specjalisty bo przecież marihuana nie uzależnia.
Rejestracja: 2019
  • 15 / 2 / 0


Jeśli jest ktoś doświadczony w tego typu detoxach może poradził by jakieś lekarstwa na moją zrytą banie. Mam lęki do tego stopnia że nie pokazuje się w miejscach publicznych. Brak mi motywacji a o mojej ujebanej pamięci nie wspomne. Niby mieszkam z rodzicami i siostrą ale w ogóle z sobą nie rozmawiamy. Gdy ostatnio byłem u psychiatry dostałem kwetiapine lecz nie biorę jej gdyż tylko śpię po niej. W skrócie nie czuje nic. Żadnych pozytywnych uczuć tylko w głowie non stop mam zakodowane poczucie winy.
Nie pracuje gdyż nie mam poczucia szczęścia i satysfakcji z zarobionych pieniędzy. Oglądając film w telewizji albo słuchając muzyki nie czuje nic.
Kompletne dno i wodorosty. Chciałbym spróbować znowu antydepresantów. Jakoś 3 miesiące temu odstawiłem lek oriven 150 mg przedtem brałem oriven 75mg ale nie przynosił żadnych efektów oprócz tzw. kocich oczów. Jeszcze więszke poczucie winy sprawia mi myśl że jestem pierdolonym nieudacznikiem i darmozjadem. Taka czarna owca rodziny.
Rejestracja: 2018
  • 47 / 6 / 0


Nałóg to choroba woli i jeśli świadomie zauważyłeś problem i chcesz się leczyć to kurewski sukces i ta choroba przegrywa.
Masz przeorane receptory gościu już pisałem o tym. Wg mnie te lęki (które ja też miałem) to nie lęki tylko ekspresowe przystosowanie organizmu do nowych warunków - tworzenie nowych receptorów przez organizm aby mniejsza dawka dopaminy działała (oglądanie tv, przebywanie z rodziną xD). To boli jakiś czas. Tak samo organizm jest zestresowany po ciężkim wysiłku fizycznym (wyobraź se że masz nadrobić kilka lat w pare tygodni na siłce xD), to tak samo układowi nerwowemu ciężko jest przystosować się tak szybko do zmian, a że ty to interpretujesz jako lęk albo śmierć to to już twoja wyobraźnia. Też by mnie mózg straszył śmiercią jakbym cały tydzień nakurwiał na siłce %-D
Tylko jak znowu zapalisz to je rozkurwisz i zabawa zaczyna się od nowa. Powinieneś być wdzięczny naturze za ten mechanizm, ponieważ gdyby nie rosnąca tolerancja to cieszyłyby nas te same rzeczy ciągle tak samo i chuja byśmy osiągnęli.

Zamknij się w ośrodku na tydzień lub dwa nie ma się co wstydzić. Tam Ci dadzą żreć i leki (powietrzem, śmieciowym żarciem nerwy się nie ogarną). Ten lęk to regeneracja. Nie chamuj jej. Ona nie trwa wiecznie. Jedziesz tam kurwa %-D
Wpisz se w wyszukiwarce terapia uzaleznien krakow nfz albo bez nfz.
Rejestracja: 2014
  • 2720 / 325 / 0


Też zostałem wychowany przez maryśkę, nie polecam żadnemu młodemu człowiekowi tego, w tych latach sam organizm ma się wychowywać i dojrzewać.

Po 20sce+ można już coś przypalić.
Posty: 22 Strona 1 z 3
Wróć do „Opisz swój przypadek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość