Co polecacie na imprezy na początek?

Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 65 Strona 3 z 7
Rejestracja: 2016
  • 2721 / 593 / 0


25 sierpnia 2019Elegist pisze:
[...]
Ktoś tu wspomniał o problemach z serotoniną i ma rację, biorę SNRI. Wiem, że wenla ma nie po drodze z MDMA, ale pytałem o to psychiatre w kontekście zespołu serotoninowego, powiedział, że ryzyko minimalne, ale nie wiem jak to się ma do długotrwałego procesu leczenia. Na to nie oczekuję odpowiedzi bo nikt z was tego nie wie. Z MDMA jestem skłonny zaryzykować.
Jeszcze raz dziękuję za wyrozumiałość i rzeczowe odpowiedzi.
Zapomniałeś o tym istotnym detalu, że już się leczysz SNRI, od razu inna gadka. Manipulujesz nami tam, by uzyskać odpowiedź "tak, weź dragi i idź biegaj na łąkę". Na SNRI nie ma prawa zadziałać MDMA, co Ci po wiedzy o zespole serotoninowym skoro będziesz miał 1/10 i to stłamszonej fazy? Ale Ty już zdecydowałeś "chcę się wjebać", także życzę powodzenia, Twój umysł domaga się wykoślawienia! Tylko czekam jak za parę lat na stałe zagościsz na forum ze zdegradowaną osobowością i 20 punktami IQ mniej.
Rejestracja: 2018
  • 5 / / 0


Nie radzę zaczynać od niczego innego jak tylko psychodeliki. MDMA jest fajna jednorazowa opcją, aczkolwiek nigdzie nie znajdziesz stuprocentowej partii; zawsze znajdzie się domeszka fety bądź dopalaczy. Z kolei na stymulanty w twoim przypadku nawet nie patrz pogłębisz problem milion razy. Na początku radziłbym Ci medytować.
To serio pomaga w fobii społecznej- znam to z autopsji. Ewentualnie za rogiem wrzesień, więc wybierz się na jakąś pobliską łąkę i spróbuj znaleźć grzyby. Chodzisz do elitarnego liceum, więc z pewnością wiesz jak wyglądają :)
Mam nawet już gotowy plan dla Ciebie:
Medytacja-1h, napiszesz jak Ci poszło. Jeśli się nie uda to medytacja 1h plus grzyby. Medytacja przed tripem aby wprawić Cię w dobry nastrój- to ważne aby uchronić Cię przed bad tripem. Medytacja może nie uczynić Cię prospołecznym(50%) ale na pewno poczujesz się wyluzowany co zaowocuje przed tripem jak i na przyszłość.
Daj znać jak Ci poszło

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

(Nie)zaskakujący efekt legalizacji „rekreacyjnej” marihuany

Autorzy badania przeanalizowali, jak zmiany w statusie prawnym marihuany w poszczególnych regionach i stanach USA w ciągu ostatnich dwóch dekad wpłynęły na śmiertelność.
Rejestracja: 2010
  • 3291 / 299 / 0


Na początek imprezy polecam przycisnąć jaja do umywalki i zapytać siebie w lustrze : czy je mam?. Następnie zacząć działać xd
Rejestracja: 2018
  • 1060 / 282 / 0


Kurwa ludzie czy ten temat to żart? xD Medytacja spoko, ale wiedz że ma 0% skuteczności w chronieniu przed chorobami psychicznymi które podejrzewam że autor może mieć. Dopóki na trzeźwo sobie w bani nie poukłada to zabawa psychodelikami to balansowanie na cienkiej linie z której jak pierdolniesz to nie będzie co zbierać. Btw, że ty kupujesz emkę z fetą czy ketonami to nie znaczy że w PL nie ma czystego MDMA.

Poza tym taka ciekawostka, wiecie co łączy wielu uzależnionych od narkotyków (obojętnie jakich)? Nieleczone lub źle leczone zaburzenia i choroby psychiczne. Wnioski niech autor wyciągnie sam, każdy tu w sumie to samo powtarza tylko innymi slowami. Może dotrze w końcu.
Rejestracja: 2018
  • 5 / / 0


Wrak człowieka
Po co tak agresywnie ? Często fobia społeczna wynika z kompleksów a medytujących się ich pozbędzie.
Medytacja nie ochroni go przed schizofrenika czy paranoja ale różne zaburzenia obsesyjno- konwulsyjne też.
Co do psychodelików to goście powyżej poruszyli temat i uważam że jeśli juz to lepiej brać psychodeliki niż fete.
Zawsze to tak w cudzysłowiu. Powiedzmy że często/większości są z domieszką a pisałam to bo on raczej będzie nie zorientowany w temacie
Rejestracja: 2019
  • 173 / 27 / 0


Popieram poprzedników. Na imprezy najlepsze jest MDMA, ale jeśli bierzesz SNRI to po prostu nie zadziała
Psychodeliki za to mogą być pomocne, bo działają przeciwdepresyjne. Ale jeżeli jesteś dodatkowo lękowcem, to możesz sobie zafundować niezłego bad tripa.
A co dostępu, to to jest naprawdę żaden problem. Ja w pół roku z poziomu: jestem grzeczna studentką i nie umiem sobie sama nawet ogarnąć zioła, przeszłam na poziom: ogarnę WSZYSTKO w tym mieście, na niektóre rzeczy potrzebuje po prostu więcej czasu.
Rejestracja: 2018
  • 5 / / 0


Wie ktoś może dlaczego nie mogę używać prywatnych wiadomości?
Piszę że muszę się zarejestrować albo brać udział w dyskusjach a to przecież robię:)
Rejestracja: 2018
  • 25 / 3 / 0


Wiele postów się pojawiło więc postaram się jakoś pobieżnie odpowiedzieć na różne kwestie,
Po pierwsze, w żaden sposób nie manipuluję żebyscie zachęcali mnie do ćpania, a wręcz, jako kompletny nuworysz, wykładam wszystko w tak szczery i trywialny sposób, że jestem w ogóle pozytywnie zaskoczony poważnym odbiorem mojego wątku, jak na razie pojawił się chyba tylko jeden trollpost, niezły wynik jak na to forum.
Po drugie wiem, że nawet jeśli SNRI I MDMA nie jest szczególnie zabójczym połączeniem, to musiałbym przerwać leczenie na jakiś czas żeby coś poczuć. Przetestowane już z kodą. Obiektywnie, przerywanie leczenia to idiotyzm, ale czy ono coś daje - nie wiem, może trochę. Na pewno wielu z was wie, że są momenty, w których wszystko zwisa i można zrobić różne głupoty, żeby się lepiej poczuć. Dotychczas moje najglupsze imulsywne wybryki to łączenie benzo z alkoholem a to dlatego, że to jedyne substancje do których mam dostęp, a to trochę przestaje satysfakcjonowac.
Po trzecie, psychodelikami na razie się w ogóle nie interesowałem i nie wiem jaki mają wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne, wolałbym póki co zostawić ten temat.
Po czwarte, mając świadomość co opio robią z ludźmi postanowiłem skierować się bardziej w stronę stymulantow, i tak np. w życiu nie spróbowałbym heroiny, może będę eksperymentowal z kodą jeszcze parę razy i miał nadzieję że nie skończę na fentantylu, ale się zobaczy.
Po piąte, doceniam cały wkład w odciagniecie mnie od tego syfu - mnóstwo truizmów, no ale przynajmniej mówionych przez narkomanów ze stażem a nie matkę czy słynnego pana Inspektora Sanitarnego. Chyba jednak uświadomiło mnie to w przekonaniu, że albo się idzie na całość, albo się nie ćpa w ogóle.
Zrobiło się łzawo i filozoficznie, więc przejdźmy z powrotem do konkretów.
Na razie odciagneliscie mnie od twardych narkotyków, MOŻE zostaje amfa/MDMA JAK będzie okazja. To już wasz mały sukces, dziękuję.
Nurtują mnie jeszcze dwie kwestie, już poza głównym tematem żałosnych imprez itd.
1. Co myślicie o okazjonalnym paleniu trawy, powiedzmy co weekend, w kontekście uzależnienia fizycznego i psychicznego? Oraz czy załatwianie trawy na mieście to także zły pomysł czy tutaj ryzyko oszustwa/wciśnięcia syntetyka jest bardzo małe?
2. Ktoś tu pisał, że uzależnienia od benzo i opio to te najgorsze. O ile szkodliwość i problemy z opio to kwestia oczywista, to zastanawia mnie, co jest złego w uzależnieniu się od benzo, poza tym, że pojawia się jakiś dodatkowy przymus w życiu. Benzo jednak naprawdę pomagają (może nawet powstrzymały mnie przed samobojstwem parę razy, kto wie?), nie trzeba się bać o dostępność bo chodzę do psychiatry, nie działa psychoaktywnie, pomaga normalnie funkcjonować, nie jest niebezpieczne dla zdrowia i życia, ponadto nie biorę rekreacyjnie tylko terapeutycznie. Ostatnio prawie codziennie, co ja bym zrobił bez mojego ukochanego alprazolamu?
Miło, jeśli ktoś dotrwal do tego przydługawego posta. Myślę, że po odpowiedzi na moje dwa ostatnie pytania temat można zostawić, bo wnioski wyciągnąłem, dziękuję.
Rejestracja: 2017
  • 240 / 21 / 0


Bardzo dobry post Jamedris.

Ja byłem w podobnej sytuacji co autor tematu przez ostatnie X lat. Depresja i wycofanie społeczne, aczkolwiek dość delikatne, normalnie mam pracę itp. Ale później brak chęci na jakąś aktywność itp.

Leczyłem się u psychologa i psychiatry, końskie dawki iMAO, SNRI, SSRI, neuroleptyków - i nic. Łykałem jak cukierki. Zero poprawy sytuacji mimo wypróbowania max dawek około 10 leków.

Niedawno jakoś przypadkiem trafiłem na paroksetynę i tutaj dopiero odczułem lekką poprawę. W międzyczasie zacząłem brać dragi (najpierw psychodeliki, potem doszły benzo, stimy i wiele innych). Po konsultacjach z lekarzem, odstawiłem paroksetynę, chociaż znowu nie odczuwam żeby było lepiej niż przed leczeniem.

Też mam osobowość skłonną do uzależnień, szczególnie depresantów, stymulanty mnie jakoś nie przekonują, raczej nie chodzę na imprezy itp, a samemu nie ma co robić po nich. Co innego benzodiazepiny, ich złudzenie trzeźwości i tego że nic się nie dzieje jest ogromnie zdradliwe. Łatwo się wjebać w benzo RC i to już przy użyciu małych dawek, przed nimi przestrzegam. Ja nie mam jakichś lęków czy fobii na co dzień, ale często biorę benzo wieczorem, po wkurwiającym/męczącym dniu w pracy, lub na sen. I co tym zyskuję? Nic, po prostu zasypiam bez wkurwiania i wiercenia się i następuje jakby "przewinięcie" dnia. Patrz jakie to nielogiczne.

Masz 2 opcje: 1. to zmień psychiatrę i weź się w garść, a 2. - bardziej ryzykowna to MDMA lub psychodeliki. Z tym że psychodeliki absolutnie nie na imprezę tylko z kimś zaufanym albo sam i przy perfekcyjnym set and setting. Każda inna opcja typu "chcę się wjebać w ciężki syf jak wy" jest nonsensem i zastanów się 3 razy zanim coś takiego pomyślisz.

A i dodam jeszcze jedno - dużo ludzi poleca psychodeliki i rzeczywiście nie ma praktycznie opcji uzależnienia od nich, ALE po niektórych tripach miałem też lekkie nasilenie depresji, odczuwałem jakby bezsensowność wszystkiego. Dodatkowo nie ma z kim o tym pogadać, wszędzie jesteś stygmatyzowany i w ogóle kończy się to jeszcze większą izolacją i byciem "innym"...

Dobra - kolejny edit: co złego w uzależnieniu od benzo? Bardzo dużo, po pierwsze szybko rosnąca tolerka, groźne efekty odstawienne, spłycenie emocji (ktoś gdzieś napisał fajnego posta, że życie ucieka między palcami), obniżenie funkcji kognitywnych, zobaczysz za parę lat jak cię benzo otępi...
Ostatnio zmieniony 25 sierpnia 2019 przez Sawant, łącznie zmieniany 4 razy.
Rejestracja: 2016
  • 2721 / 593 / 0


Myślę, że bardzo okazjonalne palenie trawy raz na miesiąc nie zniszczyłoby w żaden sposób terapii. Raz na tydzień to już trochę za często, pomyślisz kiedyś "byle do weekendu" - potem zacznie się palenie codzienne. Miesięczny odstęp czasowy dość dobrze zniweluje ryzyko uzależnienia i zjawiska "zrytej głowy" i brain foga. Ponoć są przypadki, które zachorowują po pojedynczym zapaleniu zioła, ale mimo to nie obawiałabym się jakoś szczególnie.
Mówisz, że jesteś już zdecydowany, ale spróbujesz tylko wtedy, kiedy zostaniesz poczęstowany - to się chwali! Tyle dobrego.
Posty: 65 Strona 3 z 7
Wróć do „Substancje psychoaktywne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Herbata47 i 3 gości