Pokolenie dopalaczy - Neohipisi, ćpanie - london5 retrospekcja.

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 21 Strona 2 z 3
Rejestracja: 2010
  • 4138 / 517 / 11


No przecież chyba każdy to wie.
Inspirowałem się tą sceną.
Z był jak doktor Gonzo, a ja chyba skończę jak Thompson.

sem

Rejestracja: 2008
  • 807 / 21 / 0


london jak myślisz kim będziesz na starość?

Dramat w szpitalu psychiatrycznym. Pacjenci trafiają na OIOM z przedawkowania

Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

Zlikwidowali plantację prowadzoną przez 67-latkę

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Choszcznie zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej zatrzymali 67- latkę, podejrzewaną o uprawę konopi indyjskich.
Rejestracja: 2018
  • 46 / 12 / 0


Ty Londi miałeś doktora Gonzo w osobie Z.

Ja w studenckich czasach niejakiego Zło Wieszczego. Co razem wychlaliśmy i przećpaliśmy, to nasze. Ale schemat ten sam. Szlajanie się po pustkowiach toruńskich przedmieść. On mnie skwaszonego wyciągał z szamba (dosłownie), ja mu nieraz kwadrat udostępniłem jak np. schlany rzygał za dwóch albo cisnął jakieś nieprawdopodobne zygzaki językowe porobiony powojem hawajskim.

Do dzisiaj nie zapomnę żarcia suszonych muchomorów. Myślałem że wyrzygam wszystkie flaki a On miał pizdę życia, doprawiając się własnym moczem niczym syberyjski szaman. Czuwał nade mną jak w jakimś transie, żebym za bardzo nie poszedł w Tamtą Stronę.

Bogowie, wróćcie te piękne chwile. Chociaż na chwilę....
Rejestracja: 2010
  • 4138 / 517 / 11


Ja zawsze będę młody, nie będę stary nigdy.
Rejestracja: 2018
  • 982 / 138 / 0


Nie wiem czemu, a może wiem, i to mnie najbardziej przeraża że po dragach i ogólnie zmieniaczach świadomości mam wrażenie nieśmiertelności umysłu w którym po śmierci jest życie wieczne, sen boga we wiecznym raju, a jak jestem trzezwy, tzn jak mam tzw dzień powszedni to jeśli potęgą mojej wyobrazni rozkminiam co jest po własnej śmierci to każdy tok rozumowania kończy się na zgaśnięciu w czarnej pustce i ewentualnej pozornej złudnej nadziei że odrodzę się w innym nowym istnieniu, ale towarzyszy temu lęk że będzie tylko jeszcze gorzej i te cierpienia których uniknąłem w obecnym, uzupełnią się w następnym wcieleniu. W obecnym życiu ratuje mnie droga środkowa i oświecenie znalezione w zwykłych emocjach i odczuciach innych ludzi z jednoczesnym zachowaniem indywidualności, ale tej na którą zapracowałem i udowodniłem jej rację istnienia.

https://www.youtube.com/watch?v=s-Kzm6e7yh0
say truth-hypnotic halucination

https://www.youtube.com/watch?v=RdEF6-oykrI
say truth-chce ci powiedziec

https://www.youtube.com/watch?v=RIY7D74rVXM
Say Truth - Dzień Pierwszy

https://www.youtube.com/watch?v=dsf5zZWLTGg
Say Truth - Dzień Drugi
Rejestracja: 2010
  • 188 / 24 / 0


powinienes zainteresowac sie buddyzmem - podstawa zasada to to ze kazda forma zycia jest naznaczona cierpieniem i nigdy sie z niego nie wyzwolisz. jedyna alternatywa nie jest, jak w chrzescijanskim pojmowaniu tych spraw, kraina i nagroda wiecznej szczesliwosci - a stan niebytu absoutnego. ten stan pustki i nieistnienia jest tam pozadany i w zadnej mierze nie jest kara. jesli w ogole rozpatrywac to najbardziej prymitywnym mechanizmem kary i nagrody to Twoje istnienie jest kara
Rejestracja: 2010
  • 4138 / 517 / 11


Ćpanie to wolność, pamiętam jak tak krzyczałem.
Rejestracja: 2018
  • 982 / 138 / 0


@nie lubię

Nie dygaj, buddyzmem intersuję się od dawna, zarówno tym tybetańskim jak i zen. Nawet moja ksywka osobista została wymyślona dlatego że przynosiłem znajomym do przeglądania książkę o buddyzmie. Ja te sprawy mam poukładane w głowie i nazwane po imieniu, rozdzielone pomiędzy wiarą, wiedzą i emocjami, i cierpię z powodu skrajności które są niezależne ode mnie i wychodzą poza mój własny pogląd i dystans. Ok, dzięki że trafiłeś w zrozumienie. Btw. Chrześcijaństwo też mam w sobie jako wartość, dzwiganie i umieranie na krzyżu to też cierpienie i odnośniki do niego.
Rejestracja: 2013
  • 177 / 26 / 0


"grono znajomych który głośny melanż cieszy
to mogło kiedyś imponowac, teraz śmieszy..."
nie wiem czy też tak macie, ale żeby mieć ochotę wyjść na jakieś urodziny, sylwestra czy inny sped, najlepiej... się czymś porobić. Te 10-15 lat temu każda domowka, każdy jebany grill na którym i tak mało kto zdążył zjeść kiełbasę, był wyczekiwany i dostarczał człowiekowi tyle radości. Teraz jak mam wyjść gdzieś na dokładnie zaplanowana imprezę, z wydarzeniem na fejsie i kurwa dziewczyny robią sałatki, chłopaki przynoszą czipsy to chce mi się przeważnie zostać w domu. Melanż się kręci wtedy jak jebne parę piwek, spontanicznie kogoś spotkam i akcja toczy się sama. Na trzeźwo stałem się strasznym introwertykiem z fobia społeczna, dlatego na takie planowane imprezy chodził bym najchętniej już najebany, gdyby nie to że ilość alkoholu która mogę przyjąć do zgonu nie jest jakaś wielka. Sprawę długi czas załatwiało benzo, ale obecnie z niego schodze i ciężko mi się rusza dupe na jakieś okazyjne imprezy, na których nie wypadałoby się nie pojawić. Dziwią mnie też moi znajomi którzy w wieku 30/30+ potrafią się jeszcze cieszyć takimi sprawami, choć wielu z nich już pozakladalo rodziny itp więc jest dla nich odskocznią to co dla mnie codziennością. Jest też tak że kiedyś walenie ścierwa to było wooow, sobota, ja cały na bialo, 40 zł w kieszeni i viceroye czerwone, klubing, kurwa zajebiemy po kichawie, wygrałem zycie. Potem czasy mefki, chodziło się 30 cm ponad chodnika i. Ile radości sprawiało jaranie. U mnie w okolicy sprzedawało się tzw połówki, czyli dwa nabicia lufy, worki czyli 4, no i giety (ciekawe czy obecni 15 latkowie kontynuują ta tradycje😁). Ile radości było z takiego worka na dwóch, się zajebie po dwa wiadra, dzisiaj liga mistrzów, poogladamy, zamówimy pizze, o kurwa, życie jest piękne. Potem pierwsze kolowania piedziesiatek, o kurwa ile palenia, kopsnij 4 bibulki, zajaramy po grubym lolku zanim zacznę to dzielić. Ja np zawsze musiałem kolowac cześć hajsu na spłacenia, bo za mało kontroli i za duża zajawka na zajebywanie sie😁 no ale przechodząc do meritum, po pierwsze układ nagrody tak styrany że ciężko zmobilizować go do jakiegokolwiek optymizmu, człowiek zajechany już chlaniem i cpaniem, stało się to codziennością i na trzeźwo przynosi wyrzuty częściej niż poczucie że było fajnie, choroba psychiczna w postaci stanów depresyjnych, leków, fobii oraz ogólnej niechęci do wszystkiego i anchedonii no i wkoncu ile można się jarac tym co się robi przez ponad pół życia. Ale za to jak już zacznę nie kończę telemarkiem :pacman: :pacman: :pacman:
Rejestracja: 2014
  • 1653 / 151 / 1


18 lipca 2019ZX pisze:
Wraz z wiekiem neurony obrastają i już nie czuć tych samych emocji co się czuło za młodu. Ostatnio wrzucaliśmy fetke w gronie 50+ i kilku małolatów - małolatów wystrzeliło mimo że dużo ketonów brali ostatnio, a grono 50+ stwierdziło, że zero euforii, tylko wyraźny bodyload czują i że hujnia i sie nie nadaje do niczego. A niby dobra fetka miała być.
Małolatów wystrzeliło po dobrych 50 mg a starsi w sumie w ciągu 2h wydmuchali po gramie i nic, tak samo się czułem, lekka stymulacja i na pewno zero euforii, może przez pierwsze 10 min coś tam było przy wejściu, ale potem zupełnie nic.
I też potwiedzam - feta, ketony - totalna hujnia jak już ma się te lata.

sorry, ale nie uswiadczysz euforii od noradrenaliny. Niezależnie od wieku, feta stymuluje a keretony fundują euforię :korposzczur:
Posty: 21 Strona 2 z 3
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: MotherNorth i 1 gość