Kodeina - uzależnienie vol.2

Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 40 Strona 3 z 4
Rejestracja: 2017
  • 84 / 12 / 0


Też lubię kodę, ale od czasu do czasu. Teraz wpadłem z czystego lenistwa: nie ma maków, apteki blisko, hajs jest, nie trzeba kołować recek, ryzykować z DM. Nic tylko iść do apteki. Natomiast po dwóch tygodniach takiego chodzenia, okazuje się, że nie jest to takie proste. Poza tym, bebechy błagają o litość, portfel jednak zaczyna odczuwać te dodatkowe 50zł więcej wydane dziennie, no i klepać, też coś nie do końca chce. To wszystko, przynajmniej mnie, skutecznie zniechęca do ciągu.
Rejestracja: 2017
  • 8 / 2 / 0


Jebać kodeinę, hazardzistą nie jestem a to jest gra w lotto - ugrzeje czy nie... Pierwszy raz wziąłem 150mg gdy lekarz mi przepisał na kaszel. Było naprawdę fajnie, sedacja, przyjemne ciepełko coś jak po opalaniu gdy wchodzi się do chłodnego pomieszczenia lecz 0 euforii. Brałem może 30 razy, sam nie wiem. Zwiększałem dawki dochodząc do 450mg przy jakimś 10 razie co i tak nie było satysfakcjonujące dla mnie, jedynie nasilenie poprzednich efektów. Na te 30 razy raz ale to jebany jeden raz ugrzałem się jak trzeba łapiąc noody i ogólnie przysypiając wtedy fakt było mega te ocknięcia przy noodowaniu coś pięknego :D. Taki stan udało mi się osiągnąć biorąc 450 mg kody i 150mg DXM, którego wtedy próbowałem pierwszy raz. Wziąłem za kilka dni ten sam setup i co? dupa... DXM wcale nie zadziałał a te 450mg weszło jak 150. Oceniam, że nie miałem wtedy tolerki bo przed wzięciem tych 450mg 2 tygodnie nie brałem wgl kody. Minął jakiś tydzień stwierdziłem, że wrzucę samego dexa załadowane 250mg i co? 0 totalnie 0 jakiegokolwiek efektu... Po upływie około 2 tygodni trzeźwości zakupiłem kode w większej ilości niż zazwyczaj bo zrobiłem skok z 450mg na 690mg. 2 tygodnie czysty, zarzucam wieczorem i co? jajo... Umiarkowana sedacja i przyjemne grzanie... Wkurwiłem się, to był ostatni raz kiedy wziąłem kode. I wiecie co, te 30 razy wcale nie brałem bo było aż tak zajebiście, szukałem po prostu coraz lepszej fazy. Za każdym razem brałem z nadzieją, że teraz przekonam się jak naprawdę działa kodeina, wreszcie będzie zajebiscie... Po tych 690mg stwierdziłem, że to gra niewarta świeczki, to po prostu pogoń za własnym ogonem i zrezygnowałem. Dziękuję :korposzczur:

Przez cztery lata gotowałem DMT w mojej kuchni

Piąty raz z rzędu potrząsnął, po kolei, 32 słoikami, z których każdy wypełniony był skrystalizowanym DMT, wodą i eterem naftowym. Metr obok na kuchence skwierczało pojedyncze jajko. Kiedy obiema rękami mieszał zawartość jednego ze szklanych słojów, opary gazu uciekły spod pokrywy. Willem zamierzał zrobić 25 gramów DMT o wartości 2250 EUR w trakcie jednej sesji...

Pożar w centrum rehabilitacji uzależnień w Ekwadorze. 18 osób nie żyje

W pożarze, który wybuchł w Guayaquil (Ekwador), w centrum rehabilitacji uzależnień od narkotyków i alkoholu, zginęło 18 osób – podało EFE w sobotę.
Rejestracja: 2010
Użytkownik zbanowany
  • 516 / 29 / 9


Mam 50 lat, jestem starym pseudohippisem i punkowcem jeszcze z lat komuny. Waliłem kodę parę lat i miałem kilka prób odstawienia. Brałem zazwyczaj codziennie 550 mg (3 paki Thio i 1 Neoazarina - tymianek ponoć dodaje odwagi i rzeczywiście daje i wzmacnia kodę według mnie) z łyżeczką pieprzu i 3 enerdżajzerami. Do dego obżerałem się na maxa, bo to też wzmacnia fazę. Pierwsza to wizyta u psychuszki: olała mnie - przepisała w uj Promazyny i listek Relanium 5mg. Próba nieudana. O dalszych mękach odstawiennych nie będę pisał, bo szkoda ekranu na me wywewnętrznienia :)

ZAPODAM MÓJ PRZEPIS, JAK W MIARĘ BEZBOLEŚNIE RZUCIŁEM W DIABŁY kodę:

1) Przez trzy tygodnie zmniejszałem dawki codziennie o 15 mg (systemem "goebbelsowskim", bo Amerykanie po złapaniu tego zbrodniarza faszystowskiego i morfinisty zmniejszali mu dawki o jedną tabletkę dziennie. A przywiózł jej potężną walizkę :D)
2) Po trzech tygodniach wyzerowałem kodę i przeszedłem na łykanie 3 czubatych łyżek suszu maczku kalifornijskiego (zamówiłem w MO) oraz łykałem 3 x dziennie kapsułki z ekstraktem Kava Kava (zamówiłem prosto z Polinezji, czyli u prawilnych źródeł. Dużo innych ekstraktów jest nieaktywnych np. firmy WON (czytać wspak)).
3) Awaryjnie miałem etizolam 2 mg od rcpotwora (dobry jest) i przy ciśnieniach na kodę (a łapały mnie co 3-5 dni) łykałem 1 - 2 pilsy.
4) Złapałem deprechę (baaardzo częsta po odstawieniu opio), poszedłem do psychuszki i od pół roku jadę na paroksetynie 2 x dziennie po 20 mg
5) Zrobiłem kilka sesji z DXM (po 600 mg), które również są wskazanie przy odstawianiu opio. Oraz zaliczyłem kilka tripów na łysiczkach i miprocynie.

I odstawienie przeszło prawie bezboleśnie - trochę się męczyłem na początku deprechy zanim rozkręciła się paroksetyna np. przeleżałem cały łikęd w wyrze, będa naprawdę w czarnej dupie. Obecnie łykam różeniec górski (arktyczny korzeń, rhodiola), Cavinton (winpocetyna - alkaloid barwinka - dobra na pamięć. Ulubiony lek studenciaków medycyny i farmacji w czasie sesji, Niestety na reckę, ale można sobie o każdej porze roku naskubać listków barwinka i żuć po 3 - 5 dziennie) oraz tabsy z wyciągiem z miłorzębu (ginkgo biloba).

I POSŁUCHAJCIE RAD DZIADKA GLOBALA - skończcie z tą jebaną, kapryśną kodą, bo szkoda zdrowia - szczególnie psychicznego. A thio dodatkowo ROZWALA PŁUCA (kolega lekarz tak mi powiedział i pani magister - misjonarka w aptece. I rzeczywiście mam kłopoty z miechami... Najzdrowsza jest Neoazarina - na niej bez szkód na zdrowiu fizycznym można jechać wieczność). Skończcie szczególnie codzienne ciągi, bo to najbardziej rozjebuje i człowiek ma ciągle kłopoty z kasą, np. ja zarabiam (jestem grafikiem komputerowym od 25 lat) 4 i pół tysia, a kasiory ciągle mi brakowało i obecnie mam 8 pożyczek do spłacenia (ale spoko - łącznie spłacam za nie 500 zł miesięcznie). Trzymta się i sukcesów odstawiennych życzę!
Rejestracja: 2011
  • 5495 / 406 / 0


Zawsze robię zapasy, jak wiem, ze mam kodeine w szafce to od razu humor lepszy i poczucie spokoju.Gorzej jak nie ma kody i trzeba kombinować, latać po aptekach.Obecnie jestem przygotowany na następny tydzień a zęby nie robić off-topu to uzależniłem się psychicznie, jak wyżej pisałem muszę mieć zapas.Inaczej chujowe samopoczucie, chęć zarzucenia kody - po prostu ciśnienie.
Rejestracja: 2017
  • 110 / 5 / 0


Już blisko końca miesiąca. Byłem 15 dni trzeźwy i 13 ugrzany, niekoniecznie dzień w dzień. Zawsze to jakaś zmiana noworoczna XD po prawie półrocznym ciągu bez przerw. Najgorsze jest jednak to, że gdy weźmie się ten jeden raz, PAWS wraca do stanu zero. Ehh, i gdy byłem blisko końca objaw fizycznych, brałem, i tak w koło macieju. Nie polecam ludziom bez masochistycznego podejścia do życia :)
Rejestracja: 2017
  • 64 / 4 / 0


Hej. Mam do Was pytanie - w ciągu tygodnia leciałem 1x dziennie Thiocodin w dawce 780 mg (wieczorami tylko, 5 dni). Rundę zakończyłem w piątek wieczorem, w sobotę rano normalnie wstałem, wieczorem pojechałem autem, miałem leciutki spęd rodzinny, odrobinę wypiłem. Na drugi dzień czułem się dziwnie - nie do życia, nie chciało mi się jeść, fajki nawet słabo wchodziły. Słabo też spałem, jakby mnie rwały nogi. A wszystko to po ad 40 godzin od ostatniej dawki kody. Z niedzieli na poniedziałek w nocy udało mi się w miarę szybko zasnąć, ale o 6:00 rano wstałem i poczułem się jakbym miał grypę żołądkową - raz rzyganko i sraczka. Stolec dzień wcześniej o tej godzinie absolutnie normalny. Po tym incydencie poczułem się lepiej - nie wymiotuję, pracuję w miarę normalnie. I zastanawiam się - czy to skręt, czy coś innego? Dodam że ostatnio mocno się pochorowałem i sporo wydzieliny mi spływało z gardła do żołądka, no i mam ciulową sytuację w domu.
Rejestracja: 2010
Użytkownik zbanowany
  • 516 / 29 / 9


1) Od jakiej dawki zaczynałeś, bo nie wierzę, że na start zapodałeś 780 mg...
2) Ile czasu leciałeś na tej dawce 780 mg? To jest dość dużo...
3) Ja bym obstawiał, że jednak dopadł cię zespół abstynencyjny, czyli skręt... :alergia:
Rejestracja: 2017
  • 64 / 4 / 0


11 lutego 2019global108 pisze:
1) Od jakiej dawki zaczynałeś, bo nie wierzę, że na start zapodałeś 780 mg...
2) Ile czasu leciałeś na tej dawce 780 mg? To jest dość dużo...
3) Ja bym obstawiał, że jednak dopadł cię zespół abstynencyjny, czyli skręt... :alergia:
Zaczynałem dawno temu od 150 mg. :)

Jak długo na tej konkretnej dawce? Trudno mi powiedzieć, ale w tym ostatnim ciągu 5 dni, tylko wieczorami.

Co do tego czy to jest skręt... nie wiem. Teraz czuję się normalnie, może odrobinę zmulony jestem, ale ani nie rzygam, ani nie sram, z nosa mi nie kapie, z oczu się nie leje, nie pocę się. A to 3 dni od ostatniej dawki na dobrą sprawę.
Rejestracja: 2017
  • 86 / 3 / 0


:extasy: No to skręt a co innego?
Niektórzy mają go po 12h inny po 24 moze byc tez po 40h zależy jak organizm reaguje.
Jak ty brałeś takie dawki to o tak miałeś leciutkiego skręcika tylko sie ciesz że nie bierzesz mocniejszych opio bo byś płakał z bólu.
No i jak kończysz takie ciągi to nie z dnia na dzień tylko stopniowo.
Ja kiedyś miałem mały ciąg na benzo rc i naprawde to było piekło na ziemi.
Wszystko trzeba stopniowo odstawiać a będzie ci lżej :extasy:
Rejestracja: 2017
  • 86 / 3 / 0


11 lutego 2019syluro pisze:
:extasy: No to skręt a co innego?
Niektórzy mają go po 12h inny po 24 moze byc tez po 40h zależy jak organizm reaguje.
Jak ty brałeś takie dawki to o tak miałeś leciutkiego skręcika tylko sie ciesz że nie bierzesz mocniejszych opio bo byś płakał z bólu.
No i jak kończysz takie ciągi to nie z dnia na dzień tylko stopniowo.
Ja kiedyś miałem mały ciąg na benzo rc i naprawde to było piekło na ziemi.
Wszystko trzeba stopniowo odstawiać a będzie ci lżej :extasy:
Dobra teraz napisales ze brałes 5dni pod rząd . Więc to był tylko mały szok organizmu który zaczął sie przyzwyczajac do opiatu we krwi.
To co przeżyłeś to było jak muśnięcie zimnego wiatru w policzek do prawdziwego skręta jeszcze brakuje ci 99 poziomów .
Posty: 40 Strona 3 z 4
Wróć do „Kodeina”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość