Choroba afektywna dwubiegunowa - wątek ogólny

Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.

Moderator: Zdrowie

Posty: 155 Strona 15 z 16
Rejestracja: 2014
  • 3289 / 784 / 2

No to ja mam nadzieję, że będę w tej mniejszości, co pozostawią za sobą coś, o czym społeczeństwo będzie pamiętać. Trzeba mieć motywację, żeby przekuć swoje słabości w osiągnięcia.
Rejestracja: 2017
  • 304 / 59 / 0

20 listopada 2019Carlosa pisze:
20 listopada 2019blackgoku pisze:
... da Vinci też miał prawdopodobnie afektywna, mozart tez....

Tylko oni zostawili po sobie arcydzieła... większość tutaj pozostawi po sobie rozwalone związki, długi i nic ponadto.
Jak nauczysz się ogarniać swoje okresy zwyżkowe i nimi zarządzać, to jesteś w stanie wykorzystać ich potencjał. Ja tak działam od lat. W hipomanii robię bardzo dużo kreatywnych i twórczych rzeczy (mam taką możliwość w pracy, która w dużej mierze właśnie polega na tworzeniu/ pisaniu/ wymyślaniu nowych rzeczy), a potem płacę za to obniżonym nastrojem. Po czym znowu nadrabiam te zniżki nastroju. Funkcjonuję tak od lat i to z dużymi sukcesami zawodowymi.

Antynarkotykowe reality show

Festyny, kolonie i pogadanki – tak wygląda w Polsce profilaktyka antynarkotykowa. Jerzy Afanasjew rozmawia z dr. Agnieszką Pisarską z Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Miliczu ma problem...

...bo jej przewodniczący został złapany na jeździe po pijaku.
Rejestracja: 2006
  • 1455 / 32 / 0

A czy wy też tak macie w tej chorobie, że na was wszelkie nawet słabe używki działają na was lepiej np zwykła zielona herbata albo kawa wywołuje silną euforie, a za to jak jesteście w depresji to alkohol wogóle jak by nie podnosi nastroju ?
Rejestracja: 2017
  • 304 / 59 / 0

Ja miałam tak, że jak byłam w manii, to nie czułam działania koksu, a działanie opiatów było tylko lekko wyciszające, a właściwie to powodujące normalność.
Rejestracja: 2014
  • 3289 / 784 / 2

nie
Rejestracja: 2019
  • 37 / 4 / 0


drmjp
Mam tak samo ja Ty, da się z tym żyć lecz jest kilka ale. Na początek stabilność związku, gdzie masz wsparcie a nie tylko wymagania, kasa by przeżyć a najlepiej praca. Przyjemna i satysfakcjonująca.
Poznanie własnego organizmu i działania leków oraz innych środków działających w naszych okresowych problemach.
Choruje od lat. Leczony byłem na początku na schizofrenie lecz nie działało na mnie większość leków,
Ostatni lekarz spróbował citalopranum 20mg rano oraz kwas walproinowy. Odstawiłem kwetapine 100mg na noc, uboki, złe samopoczucie, szczękoscisk podczas snu i przyjebanie do 10-12 spiąć od 21 do 6. Teraz jest inaczej, zobaczymy za kilka miesięcy
Rejestracja: 2019
  • 26 / 5 / 0

Na to wychodzi, że lepiej mieć chad niż depresję bo raz na jakiś czas otrzymuje się "bonus" który da się produktywnie wykorzystać. Z tego co tu czytam nie jest to puste pobudzenie a jakby zwiększona aktywność mózgu, tak ?
Czy można to porównać do działania pigułki z filmu "Jestem bogiem- limitless" ?
Jestem ciekaw jakie wtedy procesy zachodzą w mózgu z naukowego punktu widzenia. Nadaktywność neuroprzekaźników, blokowanie tych odpowiedzialnych za zmęczenie czy inne czary.
Czy dało by się na takim "haju" funkcjonować cały czas i jakie by to miało skutki dla organizmu.
Rejestracja: 2018
  • 2020 / 421 / 154

@brookbear Jedno i drugie (ChAD i depresja) to koszmar.
Tak, w manii (silnej) moja energia potrafi być wręcz nadludzka, potrafię przejść kilkadziesiąt kilometrów nie robiąc przerw i nadal mieć nadmiar energii, nie spać kilkadziesiąt godzin i być w pełni wypoczętą, itd., itd. Wszystko do czasu, to raz, a dwa, że nie zawsze się da tę energię produktywnie wykorzystać, bo czasem zrobisz wszystko, nie ma już nic do zrobienia, więc albo zaczynasz odwalać bardzo ryzykowne rzeczy, albo jesteś rozdrażniony i sfrustrowany.
Inna sprawa że potrafi występować równie dobrze mania drażliwa, która nie daje podniesionego nastroju, tylko wyjątkowe rozdrażnienie i energię bez koncentracji (czasem chyba nawet wolę depresję od tego rodzaju manii...). Albo gonitwa myśli utrudniająca skupienie.
Aktualnie akurat mam hipomanię i dopóki się trochę nie ,,ostudziłam'' haloperidolem, to mimo euforii gonitwę myśli miałam tak silną, że mimo euforii nie byłam w stanie na niczym się skupić i nic przyswoić.
Zarówno depresja, jak i niektóre rodzaje manii potrafią być wielkim cierpieniem.
Rejestracja: 2019
  • 26 / 5 / 0

Sam mam depresję więc wiem jak to cholerstwo potrafi namieszać w życiu. Różnica jest taka, że depresja nie daje jakby szansy na załatwienie swoich spraw, przygniata do podłogi. Był taki okres, że nie byłem w stanie się podnieść z łóżka. Przy ChaD jest ta możliwość wykorzystania manii do przełamania prokrastynacji i chociażby zapisanie się do lekarza czy nadrobienie zaległości.
Gdyby dało by się to jakoś kontrolować niektórzy nie potrzebowaliby narkotyków.
Rejestracja: 2019
  • 2 / / 0

Cześć,

W poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania przewertowałem cały wątek i postanowiłem zwrócić się z pytaniem do osób, które mają zdecydowanie większe doświadczenie ode mnie w temacie ChaD ;) .

Nie chcę tutaj opisywać „historii swojego życia”, chociaż zapewne to by było dość pomocne do zrozumienia całej sprawy, ale z drugiej strony, komu chciałoby się to czytać, więc zrobię to w skróconej formie.

Od momentu, gdy skończyłem 15 lat zawsze byłem osobą, która robiła przysłowiowe „100 rzeczy na raz”. Nie musiałem za dużo spać, pracowałem bardzo dużo, uprawiałem sporty ekstremalne, itd. Jednym słowem żyłem szybko, intensywnie, miałem skłonność do ryzyka i czułem swego rodzaju uzależnienie od adrenaliny i taki stan utrzymywał się latami. Ponadto zawsze starałem się wszystkim pomagać, jak tylko mogłem, dzielić się wieloma rzeczami i niestety nie byłem w ogóle asertywny, nie umiałem odmawiać.

Jeśli miałbym to jakoś podsumować, to opisałbym to jako stan ciągłej hipomanii, ale co dziwne nigdy nie miałem tych gorszych momentów, obniżonego nastroju, czy epizodów związanych z depresją aż do tego roku.

W tym roku na skutek wielu złych decyzji zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym bardzo dużo rzeczy posypało mi się niczym przysłowiowy domek z kart... Obecnie zmagam się od niespełna 3 miesięcy ze stanem, w którym nie chcę mi się z nikim rozmawiać, raczej stronię od kontaktu z ludźmi, a przesiadywanie w domu i nie wychodzenie z łóżka wydaje się być najlepszym pomysłem na spędzanie czasu. Co ciekawe, nie czuje się przy tym jakoś źle, czy fatalnie, nie mam myśli samobójczych, po prostu zwyczajnie „obraziłem się na rzeczywistość” i nie chcę mi się w niej funkcjonować, ale przecież tak nie można żyć i nie widzę żadnej poprawy w swojej egzystencji, mimo że każdego dnia powtarzam sobie „od jutra wszystko zmieniam i będzie lepiej”. Towarzyszy temu także anhedonia.

Moje pytanie brzmi, czy waszym zdaniem jest możliwe, żeby „uchować się” tak długo mając „uśpiony ChaD”, który odpalił dopiero pod wpływem jakiś negatywnych wydarzeń w życiu, powodując „twarde lądowanie” w depresji? Wiem, że to trochę wróżenie z fusów, ale mimo wszystko może ktoś miał podobną sytuację i będzie potrafił coś podpowiedzieć.

U psychiatry jeszcze nie byłem, bo ciągle uważałem się i czułem jako zdrowa osoba, ale skoro nie potrafię zmusić się praktycznie do zrobienia czegokolwiek, to doszedłem do wniosku, że jednak coś jest nie w porządku ze mną... Kolejny temat, który mnie nurtuje to leki – nie walczyć z farmakoterapią i zacząć wcinać „groszki” od razu, czy starać się wyjść z tego wszystkiego „pozytywnym myśleniem” i powtarzaniem sobie, że będzie lepiej? Wiem, że te pytania mogą brzmieć nieco irracjonalnie, ale nie sądziłem, że znajdę się w życiu w takiej sytuacji z takimi dylematami i tyloma pytaniami bez odpowiedzi, heh.

Z góry dzięki za wszystkie sugestie i ew. odpowiedzi, pozdro!
Posty: 155 Strona 15 z 16
Wróć do „Zaburzenia somatyczne, psychiczne i psychosomatyczne”
Na czacie siedzi 119 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości