Detox od trawy

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 5925 Strona 592 z 593
Rejestracja: 2011
  • 6837 / 630 / 0


Ja po odstawce trawy miałem koszmary i do tego prawie OOBE.Nieźle namieszała ta trawka w bani.
Rejestracja: 2019
  • 19 / 8 / 0


@sisi88 Powodzenia! fajnie jest się uwolnić od przymusu jarania, który sterował mną tyle lat. Dodam, że chodzę na terapię uzależnień, bo podobno jeśli się tego nie przepracuje, to po jakimś czasie powróci, być może pod inną postacią, już nie jointa, a np. alko albo sexu. To na pewno pomaga mi wytrwać mi w abstynencji :)
@UJebany Ja na szczęście nie miałam takich akcji, szczerze współczuje. Na mojej grupie terapeutycznej jest za to koleś, który po jointach dostał jakiejś psychozy i wylądował na obserwacji w psychiatryku. Ja tylko słyszałam, że jak człowiek ma zaburzenia psychiczne, to trawa może je pogłębić i wywołać paranoję. Mnie ona tylko pozornie uspokajała, pomogła lepiej spać i zapomnieć na chwilę o problemach.

Posiadanie w czynie ciągłym

...czyli pół kilograma marihuany na raty okiem prawnika.

Papuga ostrzegała handlarzy kokainy przed nalotami policji

- On musiał być wytresowany. Jak tylko policja podeszła bliżej, zaczął krzyczeć "mamo! policja!" - mówi policjant w wywiadzie dla brazylijskiej telewizji.
Rejestracja: 2019
  • 8 / / 0


@Martita01 Dzięki! Oj tak to jest wspaniałe uczucie. Mam nadzieję, że już ze mną zostanie, mimo, że wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Jesteś z wwa? Gdzie chodzisz na terapię? Nie wiem, czy jestem na to gotowa już. Mam za sobą miesiąc zdalnej terapii. Prowadziłam dzienniczek, miałam osobistego opiekuna. Ale zastanawiam się, czy powinnam też pójść gdzieś zrobić pełną terapię? Bo też mam takie myśli w głowie, że może nie każdy tego potrzebuje, ale z drugiej str jarałam tyle lat i to tych, gdzie człowiek się najbardziej rozwija.. Ale też nie ukrywam, że nie stać mnie na 150zł za godzinę spotkania z terapeutą :(
Rejestracja: 2019
  • 19 / 8 / 0


@sisi88 ja z Wwy, chodzę do poradni uzależnień w szpitalu wolskim i do psychiatry na Dzielnej/Monar po hydroksyzynkę. Wszystko za free, więc fajnie, że jest taka opcja. W poradni mam grupę 2x w tyg i indywidualną raz w tyg. lub raz na 2 tyg. Jestem zadowolona póki co. Grupa pierwsza ma trwać pół roku, później zaawansowana 4 miesiące, a dopiero po niej będę mogła przystąpić do grupy DDA (od dawna myślałam o terapii pod tym kątem). Na Dzielnej masz też opcję psychoterapii indywidualnej, w ogóle dużo w Wwie jest opcji, wystarczy poszukać tych poradni. Praktycznie w każdej dzielnicy znajdziesz coś.
W tej poradni istnieje też grupa wstępna dla tych, którzy nie potrafią zachować abstynencji albo nie są przekonani, że są w nałogu i potrzebują pomocy - może to się komuś przyda :)
Rejestracja: 2019
  • 8 / / 0


@Martita01 ja znalazłam info o programie Candis, w ramach którego mają specjalistów w różnych poradniach, 10 indywidualnych, darmowych spotkań. Ale trochę się boję, bo to rządowe itd, ale może świruje. A jak trafiłaś do tej poradni uzależnień? Po prostu znalazłaś adres i poszłaś? Ja to cały czas mam paranoje, że pójdę gdzieś i ktoś kiedyś wyciągnie na mnie, że się leczyłam.. Ale chciałabym bardzo pójść na jakąś darmową terapię, jakby jeszcze była grupowa to w ogóle. Także dziękuję za wskazówki, poszukam czegoś w swojej okolicy :)
Rejestracja: 2009
  • 6 / / 0


Spoiler:
Moja historia jest wrecz niepokojaco podobna. Zaczynam detox. Trwa juz godzine. Będe tu zagladał raz na jakiś czas.
Rejestracja: 2011
  • 3 / 1 / 0


Nie wiem czy to ma związek z tym, że nie spalałem gieta czy więcej dziennie czy zależy to od organizmu, ale jak czytam te historie o psychozach i płakaniu po odstawieniu trawy, to robię wielkie oczy. Takie coś? Chyba jednak dużo zależy od wkrętki w głowie :P Nie wkręcajcie sobie jakie to odstawienie jest ciężkie, to będzie wam łatwiej. To nie hera czy benzo, żeby ryczeć w poduche.
Dla mnie największym problemem było to, że bez trawki wkręcałem sobie w głowie, że "dzisiaj będzie nudno w chuj". I to mnie wkurwiało i popychało do tego, żeby iść po sztukę.
Choć, tak jak piszę, mniejsze dawki mogą mieć na to wpływ. Chociaż przejarane całe dnie to też była dla mnie codzienność. Jak miałem po południu pracę - do południa wiaderko - dwa, potem do pracy i wieczorem znowu wiadra/bonga w opór.
@Bunny wszystko zależy od nastawienia. Musisz zmienić myślenie, nie opierać życia na zielsku.
Powiem coś jeszcze, nigdy nie próbowałem odstawiać czegoś na siłę. Paliłem fajki, inni pajacowali - rzucali co chwile, znacie temat. Mnie to zawsze śmieszyło i mówiłem, że jak będą o tym myśleć i się obnosić, że rzucają to chuja - nie rzucą. Przyszedł jakiś dzień, w głowie samo mi się przestawiło, że palenie już przynosi mi więcej strat niż zysków i po prostu przestałem jarać. Oni w większości dalej palą. Nieraz jest ochota zapalić do piwka z kumplami, ale wtedy myślę, że za 3 minuty oni już będą mieli spalone, nic nie zyskają, a ja za to oszczędzę zdrowie/hajs.
Podobnie jest z zielskiem, choć fakt faza nie trwa 3 minuty :P Ale w pewnym wieku/stażu palenia, faza nie jest już tak przyjemna i satysfakcjonująca. Zero kreatywności czy czegokolwiek na fazie, lipa. Wtedy należy się tylko pozbyć przyzwyczajenia i uświadomić sobie, że bez fazy jest nawet ciekawiej niż na buchu. :)

Tak czy siak - życzę wszystkim powodzenia. I nie skupiajcie swojej uwagi na odstawianiu. Odstawianie polega na tym, że nie myśli się cały czas o temacie, wręcz przeciwnie.
Bądźcie silni :)
Rejestracja: 2019
  • 8 / / 0


Wszystko jest w głowie,tak jak pisze Tony nie ma sensu zbytnio się nastawiać : "dziś rzucam na dobre",przerabiałam to setki razy.W czasie palenia 8 lat najdłużej udawało się przetrwać 5 dni bez,gdzie oczywiście zamiast palić -piłam.Potem zmęczenie piciem i palenie wjeżdżało spowrotem jako "to mniej szkodliwe" .Na moje szczęście pod koniec zeszłego roku miałam tak dużo stresu (kłopoty osobiste) i zero gotówki,że nawet nie zauważyłam,kiedy minęły trzy tygodnie bez palenia...Oczywiście,była bezsenność,to chyba najgorsze,przez 1,5 m-ca spałam po 4 godz na dobę max no i światłowstręt tak mocny,że bałam się,że tracę wzrok hehe...Codzienne długie spacery po lesie,wychodzenie do ludzi tylko nie palących ,czytanie książek to był zestaw który uratował moją głowę.Radość z bycia wolnym jest bezcenna.Nic nie muszę,nie muszę chować się przed dzieckiem,nie muszę kombinować jak tu zapalić przed samym wejściem do pracy albo w trakcie,czas się rozciągnął,zawsze wydawało mi się,że paląc ogarniam tak wiele rzeczy...W rzeczywistości jednak wszędzie i zawsze byłam spóźniona,ograniczalam do minimum spotkania ze znajomymi czy rodziną bo zawsze najpierw chciałam zapalić (często "na zapas",świadomość,że przez 3 godz nie mogę wyjść zajarać...) ,palilam za dużo więc potrzebowałam " chwilę na ogarniecie" więc koniec końców zawsze się spoźniałam a po godzinie już znowu chciało się zapalić więc skracałam wizytę,jakieś głupie wymówki,wciąż w biegu i w stresie...Za nic nie chcę do tego wracać.Paranoja ,widzę to dopiero teraz....Jak palisz codziennie tyle lat,to nie masz nic wspólnego z wyluzowaniem Boba Marleya...Najgorsze,że nadal Ci się tak wydaje,nawet jeśli każdą wolną chwilę spędzasz samemu paląc w ukryciu.Wyobcowanie,słowotok ,wrzucanie tematów całkiem oderwanych od rzeczywistości....Patrząc na to z boku teraz - debil :D .
Nie warto być uzależnionym,od czegokolwiek.Każdy przymus robi z nas słabeuszy...O wiele lepiej żyje się ze świadomością,że mogę ale nic kurwa nie muszę 💪🙌💫💥
Z mojego doświadczenia i obserwacji innych ludzi każda zmiana otoczenia sprzyja rozprawieniu się z nałogiem.Detox od palenia na szczęście nie jest bardzo uciążliwy fizycznie,bezsenność,trochę problemów z żołądkiem,światłowstręt...Tak więc tak jak przy każdym "rzucaniu" czegokolwiek trzeba sobie zająć czymś głowę.I nie kombinować.Nie przeżywać,nie robić z tego show.Powodzenia wszystkim jaraczom ;)
Rejestracja: 2019
  • 19 / 8 / 0


@Indiaaanka38 trzeźwienie to nie tylko odstawienie substancji, ale też życie swoim życiem. Słyszałaś o współuzależnieniu? Widząc, co piszesz na innym wątku, od razu nasuwa mi się myśl, że masz z tym problem. Może jednak przydałaby Ci się jakaś terapia. Współuzależnienie może Ci nieźle namieszać i niszczyć tak jak drugsy :(
Rejestracja: 2019
  • 8 / / 0


To fakt Martita,jednak w swoim życiu robiłam już z cztery podejścia do terapii i szczerze mówiąc nie przemawia do mnie niestety :(.Jako że sami zazwyczaj musimy wszystkiego dotknąć w życiu aby się przekonać ( bynajmniej ja tak egzystuję ) to jak ma mi pomóc ktoś obcy,kto nie jest w mojej sytuacji ? Zaczęłam walić frytę w wieku 14 lat,mając 21 zamieniłam na zioło,dropsy,LSD,grzyby,MDMA i takie tam,oczywiście alko....Widzę jak to wygląda i zdaję sobie sprawę,że wciąż tkwię w permanentnym uzależnieniu dodatkowo wiążąc się z kimś wpierdolonym po uszy.Masz całkowitą rację,że to niszczy tylko w moim przypadku to i tak muszę po prostu dojść sama do punktu,kiedy to po prostu odejdzie...Rzucenie zioła na początku tego roku pokazało mi po raz kolejny,że mogę...Myślę,że reszta odejdzie też już niedługo,bo miłość miłością ale mam prawie 40 lat i na stanie w miejscu mam coraz mniej czasu...Właśnie przed chwilą,będąc w lesie zastanawiałam się nad tym,po co tutaj weszłam.Przecież sama najlepiej wiem,że szukanie pomocy dla kogoś,kto sam nie chce to jakiś debilizm....To chyba jest chwila,w której upewniam sama Siebie w tym,co i tak od dawna się do mnie dobija..Możliwe,że podświadomie szukałam tutaj jakiegoś oświecenia,złotego środka czy sposobu jak tu kogoś zmotywować,bo nie raz już widziałam,że faceci wychodzą z syfu dzięki kochającej dziewczynie...
Posty: 5925 Strona 592 z 593
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 84 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość