Palenie marihuany i późniejsze skutki uboczne (temat zbiorczy)

Negatywne konsekwencje przyjmowania fitokannabinoidów i sposoby im przeciwdziałania.

Moderatorzy: Konopia, Psychodeliki

Posty: 523 Strona 52 z 53
Rejestracja: 2012
  • 659 / 53 / 0


19 września 2019Karolrdm99 pisze:
Wlasnie sam zaczolem jarac jak mialem niecale 16 lat (moze ze 2 mies do 16 brakowalo) ale najwiecej jaralem majac 19-20.Dla mnie skutkiem ubocznym trawy jest to,ze mimo teraz nie jaram jakis 11 dzien to dalej mnie lapie lekkie doly i dalej mam ochote przyjarac i brakuje mi troche tej fazy.
Właśnie widać po Twojej wypowiedzi.
Rejestracja: 2019
  • 85 / 11 / 0


Pierdolenie, palę 21 lat i czasem jak się skupię przypomnę sobie co robiłem 3 dni temu

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Nielegalna substancja w płynie czyszczącym do drukarek

Funkcjonariusze opolskiej KAS podczas rutynowej kontroli towarów zgłoszonych do odprawy celnej zwrócili uwagę na podejrzaną przesyłkę z Tajwanu skierowaną do opolskiego przedsiębiorcy, zawierającą tusz oraz środek czyszczący do drukarek.
Rejestracja: 2017
  • 387 / 29 / 0


Siedem lat doświadczenia z marihuaną. W inaugurującym mój kontakt z tym narkotykiem 2012 roku to zaledwie kilka machów, otrzymane od ekipy "gwizdki" (nie miało się pieniędzy, to też traktowano jak śmiecia), w 2013 - pierwsze pełnoprawne jointy i wiadra. I tak elegancko, miód malina do schylku 2014. Niedający się opanować śmiech, nieziemski apetyt i psychodelia odeszły na rzecz introwertycznych stanów świadomości, bardzo sedatywnych i dyssocjalnych. Od tamtej pory zioło za każdym razem dostarczało negatywnych, przesiąkniętych niepokojem myśli, choć od nowej normy zdarzały się wyjątki - czasami (lecz naprawdę bardzo rzadko) trawa działała tak, jak należy. 2018 - pierwsze jazdy o podłożu karsiologicznym po zapaleniu nawet symbolicznej ilości, to znaczy wzięciu trzech, czterech machów ze zmieszanego z tytoniem jointa. 2019 - dwie kolejki jointa wysyłają mnie na Izbę Przyjęć przy ZOZ, gdzie puls wynosi 180 i przedmioty wypadają z rąk. Stan bardzo bliski przebytemu w październiku migotaniu przedsionków.

Koniec z trawą na zawsze.
Rejestracja: 2015
  • 786 / 58 / 0


Zapomniales dopisać jakie równolegle inne substancje przyczyniały się do zniszczenia organizmu. Ja nawet jak zapale na kacu mam inną fazę niż tuż po ćwiczeniach. A co dopiero po tych eksperymentach, które ty waliles. Dużo zdrowia życzę
Rejestracja: 2016
  • 519 / 31 / 0


@Baltimore
Sądzę że powinienes dopisać co w tym czasie zazywales równolegle
Rejestracja: 2012
  • 659 / 53 / 0


Albo domieszane syntetyki jakieś były.
Rejestracja: 2017
  • 387 / 29 / 0


mietowy3 pisze:
Zapomniales dopisać jakie równolegle inne substancje przyczyniały się do zniszczenia organizmu. Ja nawet jak zapale na kacu mam inną fazę niż tuż po ćwiczeniach. A co dopiero po tych eksperymentach, które ty waliles. Dużo zdrowia życzę
Panowie @mietowy3, @rodozz313, @Metropolis, przez wszystkie te lata nałogowo ćpałem wszystko, co się dało, przede wszystkim alkohol etylowy (morze alkoholu etylowego), beta-ketony (to dopiero wyścig szczurów, ustanawianie i bicie rekordów...), nienałogowo, acz wielokrotnie amfetaminę, no, i wszystko inne - wszak powiedziałem, ćpałem wszystko. Prochy, leki. Nalewki, maczanki.

@mietowy3, dzięki za życzenie mi zdrowia!
Rejestracja: 2012
  • 659 / 53 / 0


W sumie ja też musiałem się opanować, dostęp był do wszystkiego. Obawiam się, że te inne substancje narażają nas na popsucie lotów po naturze.
Rejestracja: 2019
  • 15 / 2 / 0


Tak w wieku 16 lat było palenie. W wieku 17 lat była już uprawa i eksperymenty z ciastkami ( te to dopiero potrafią przeorać banie) 18 lat i kolejna uprawa tylko że zamiast ciastek nalewka na bazie spirytusu. Myślałem że nie ma nic mocniejszego od ciastek...
I się przeliczyłem. Green dragon totalnie rozwalił mój układ nagrody. Ale cóż żyłem w przekonaniu że "Nikogo nie zabiła a jednak zakazana"

I tak mijają twoje lata młodości w przekonaniu że nic złego nie robisz. Przecież to tylko Maryśka nie jakiś tam mefedron czy coś w tym stylu.

Mam 21 lat DOPIERO a już chciałbym iść spać i się nie obudzić.

Wracając do tematu marihuana cię nie zabije. Zrobi z ciebie tępego Barana i przygłupa.
Bez uśmiechu bez spontaniczności poprostu ludzkie zombie
Rejestracja: 2019
  • 44 / 10 / 0


3 lata regularnego palenia. Absolutnie kocham tę roślinkę, pozwala poznawać znane od nieznanej strony, dostrzegać prawidłowości we wszystkim, zapewnia niesamowicie wydajny i głęboki sen, pozytywnie nastraja do świata, wznosi abstrakcyjność myśli na zupełnie nowy poziom, absolutnie genialnie się potem rozmawia i dyskutuje na najbardziej odjechane tematy. Jedna z piękniejszych rzeczy, jaką poznałem w życiu, ALE...

Po pierwsze: Trochę zweryfikowałem swój pogląd na legalizację. Kto twierdzi, że marihuana nie uzależnia, ten najzwyczajniej w świecie nigdy regularnie nie palił. Uzależnienie psychiczne jest ogromne i chociaż zaczyna zanikać zaledwie po kilku dniach, to zacząć ten kilkudniowy detoks jest niezwykle trudno. Kiedy nie ma palenia, jest po prostu źle i niefajnie, a wszystkie alternatywy spędzania czasu wydają się mniej atrakcyjne, niezależnie od tego, czym są

Po drugie: PROKRASTYNACJA. To moim zdaniem największy i najpoważniejszy skutek uboczny palenia marihuany. Wszystko jest odwlekane na później, byle tylko szybciej zapalić. Do tego okłamywanie siebie: jutro już nie palimy, ostatni raz zamawiamy KFC, jutro obejrzymy coś ambitniejszego niż debilne kompilacje na YT. Całkowity zastój życiowy, zero samorozwoju, praca po łebkach, zaniedbanie domu i rodziny. Zerowa motywacja do pchnięcia swojego życia do przodu, która może okazać się opłakana w skutkach

Po trzecie: To na pewno kwestia indywidualna, ale pojawiają się dziwne natręctwa, najczęściej związane z organizmem, generalnie jego funkcjonowaniem. Myśli typu "serce mi wali, na pewno mam zawał", "burczy mi w brzuchu, na pewno jakiś wrzód pękł i zaraz umrę" mam na porządku dziennym przy większej fazie i wkręcam sobie, że jak nie napnę mięśni klatki piersiowej czy brzucha, to na pewno te narządy wewnętrzne przestaną działać. Straszny debilizm, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Robiłem to tysiące razy, nigdy nic się nie stało i zawsze budzę się jak nowo narodzony, ale to nic, bo tym razem już na pewno umrę. Irytujące o tyle, że strach przez to polecieć wyżej. Na pewno kwestia psychiki, pewnie po prostu już tak mam, że każdy trip, nad którym nie panuję, musi być tripem złym

Po czwarte: Trudne do opanowania gastro. Jedzenie na fazie to coś niesamowitego, ale jednocześnie fatalnego dla zdrowia. Pali się jednak głównie wieczorem, a najlepiej smakuje oczywiście tłuste i słodkie. Nie raz i nie dwa razy zdarzyło mi się opieprzyć dosłownie całą lodówkę bez żadnej refleksji odnośnie tego, że wjebałem zakupy na cały tydzień. Dopiero na drugi dzień rano przychodzi moralniak. Niby nie musisz koniecznie jeść, ale pokusa jest naprawdę silna

Po piąte: Problemy z pamięcią. U mnie to tak trochę pół na pół, bo pamięć krótkotrwała leży i kwiczy, szukam przedmiotów trzymając je w ręku, szukanie kluczy czy telefonu po całym domu to codzienność. Z koncentracją też słabo, pisząc zjadam słowa lub je dubluję i walę literówki, a mówiąc dużo częściej gubię wątek. Czasem nie jestem w stanie zapamiętać nawet krótkiego ciągu cyfr jak kod BLIK czy czyjś numer telefonu. Co innego z pamięcią długotrwałą. Dzięki paleniu odzyskałem dostęp do dawno utraconych wspomnień z bardzo dużą ilością szczegółów. Wróciły nazwiska dawnych kolegów z klasy, tytuły filmów czy konkretne wydarzenia lub cytaty z dawnych lat. Zwłaszcza mając furtkę w postaci starych wpisów czy zdjęć, na fazie mogę wracać do przeszłości prawie jak w "Efekcie Motyla".

Podsumowując, marihuanę określiłbym jako uczciwą używkę, w której zysk równy jest kosztom. Aczkolwiek na pewno nie jest to tak, że sobie codziennie palisz i totalnie nic się z Tobą nie dzieje, bo jesteś po prostu innym człowiekiem, inaczej myślisz i inaczej na co dzień funkcjonujesz.
Posty: 523 Strona 52 z 53
Wróć do „Skutki uboczne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość