Przedawkowanie konopii i jego skutki.

Negatywne konsekwencje przyjmowania fitokannabinoidów i sposoby im przeciwdziałania.

Moderatorzy: Konopia, Psychodeliki

Posty: 188 Strona 16 z 19
Rejestracja: 2017
  • 323 / 28 / 0


06 kwietnia 2019UltraViolence pisze:
Żadnych szkód sobie nie narobiłeś, nie bój się. Jeśli pierwszy raz takie coś przeżyłeś, i do teraz czujesz się jakby Twój mózg był "przorany" to po prostu zrób sobie przerwę od zielonego i samo przejdzie. Miałeś srogiego bad tripa, mózg doznał szoku i po prostu nie pozbierał się po tym jeszcze do końca.
05 kwietnia 2019SIRPAWPIFIN pisze:
Paranoja, lęk, drgawki zwłaszcza w nogach?Po trzech buchach?Wy nie palicie jakiś syntetyków czasami?Tam w głowie może dziać się rożnie,ale uboki fizyczne po 3 buchach,coś mi tu śmierdzi.Jak ja bym miał,taka akcje,to bym w stu procentach podejrzewał że maczane w czymś.Nie wiem ja całe życie miałem tak,że jak miałem mocarne palenie,to po prostu wtedy,te dwa buchy wzięte z lufki wystarczyły i szedłem dalej,nie paliłem np całego szkła.Koledzy też mieli podobnie,żadnych scen nie było.Jak trafiały sie osoby,które nie mogły palić,to one źle bawiły się przy tym,byli przymuleni,nie była dla nich skórka warta wyprawki,że tak powiem.
Teraz są takie strainy, że głowa mała. Ziomek na indoorze uprawiał Ghost Train Haze, przyszedł czas testów i inny ziomek po 3 buchach stał w kuchni przez bite 45 minut, trzymał się za serce i patrzył na miasto z okna %-D Nie potrafił się ani ruszyć, ani nic powiedzieć, dosłownie warzywo. Ja przy tym samym palonku miałem atrakcję w stylu ataku paniki, a następnie kręcenia w głowie (a blanta do końca nie dopalił nikt z nas). Nie mów tylko, że jesteśmy amatorami, bo siedzę w tym od kilkunastu lat. :)
Ghost Train Haze - BARDZO mocne palenie (Amnezja to przy tym zabawka dla dzieci). Dobre tylko dla konkretnych zawodników kopcących dzień w dzień i nie bojących się niczego. Jeśli ktoś cierpi na ataki paniki, różne lęki czy paranoje - ta odmiana wszystko to wyciągnie na wierzch. Natomiast jeśli ktoś szuka relaksu przy tej odmianie to zdecydowanie go nie uświadczy. Strasznie psychodeliczny szczep, ściągasz bucha, drugiego, trzeciego, wydaje Ci się, że wszystko jest ok, nagle JEB czujesz się jakbyś dostał jakimś obuchem w głowę i nie wiesz co się dzieje %-D

Ludzie myślą,że im więcej THC to jest lepiej,a to nie do końca tak,bo najlepsze oceny zbierają odmiany wcale nie takie mocne w przedziale 15-18%.Jack Herer jest w tym przedziale,klepie dobrze,ale najlepsze dla mnie jest to ile trzyma.Nie wiem czy ja tylko po nim tak mam,że jest najbardziej wydajne i mnie tak tylko długo trzyma.Taki afgan kush,żadna rewelacja dzisiaj,a dalej jest to zajebiście działające palonko.W paleniu ziela w porównaniu z innymi używkami,nie trzeba najlepszego materiału.Nawet jak masz jaranie,które ma tylko 8-10% THC zapalisz i tez jest spoko,jest dobrze.Amnesia potrafiła dobrze skuć już głowę,a są już mocniejsze odmiany,to musi klepać,kop musi być dobry.
Rejestracja: 2019
  • 3 / / 0


Sluchajcie sprawa jest dla mnie wazna. Ziolo palilam kilka razy, od roznych dilów. Jak zaczynalam to wszystko bylo spoko, było śmiesznie i pelny relaks. Ale w wakacje kolega przyniosl ziolo, zapaliliśmy i juz po 10 sec mialam totalne wbicie w fotel ale to jeszcze bylo nawet przyjemne. Po 10 min zaczeła przychodzic do mnie faza falowo czyli ok 6 min fazy 30 sec powrotu swiadomosci. Tylko ze ta faza to byl DRAMAT. Nie wiedzialam ze istnieje. Po 2 sec zapominalam co przed chwila mowilam i co robilam. Kolezanka mowila ze przez 8 min powtarzalam ten sam ruch powtarzajac to samo zdanie "Ku*wa to jest straszne" xd Pamietam ze nie moglam chodzic bo czulam jak by podloga sie zapadala. Pamietam ze ktos mnie polozyl na kanapie ale nie bylam w stanie okreslic czy jestem sama w pokoju czy ktos jest ze mna.
+ prawie skoczylam z okna bo myslalam ze to sen i sie obudze
wedlug kolegi to byla amnezja...?
wczoraj znowu zapalilam tym razem totalnie pijana i przyszlo cos podobnego tylko bez zadnego przyjemnego stanu.
Po 15 min od zapalenia poczulam oddalenie od rzeczywistosci i skupienie uwagi na dreszczach w dloniach. Nie bylam w stanie ogarniac z kim i o czym gadam. Nie bylo zadnej euforii czy czegos milego. Znowu fazy tym razem byly falowo 4 min ogarniecia 3 min fazy
dodam ze osoby z ktorymi pale nigdy czegos takiego nie mialy
ktos mi powie o co chodzi i czy jestem jedyna? :trucizna:

Google Maps pomoże zwalczać uzależnienia w USA?

Wszystko to w ramach Narodowego Miesiąca Odzyskiwania (z ang. National Recovery Month), do którego Google przygotował funkcję Recovery Locator.
Rejestracja: 2011
  • 1881 / 628 / 0


Boże, który to już temat z kolei, o tym samym. Ludzie, zioło to nie jest tak niewinna używka, jak się niektórym wydaje... Pierwszy przypadek, przepaliłaś się normalnie. Nic nadzwyczajnego, albo zmęczenie, jaranie na głodnego, mocny staff, opad cukru i takie efekty są. Druga sytuacja też standard, po pijaku zioło potrafi zniszczyć prawie każdego. Mi staremu stonerowi się to zdarzało, fakt że rzadko, ale jednak.
Rejestracja: 2017
  • 284 / 47 / 0


dokładnie , mj to nie papieros ze mozna sobie kiedy sie chcei ile sie chce zapalic , trzeba uwazac :P
Rejestracja: 2018
  • 4 / 1 / 0


Chciałbym wam opowiedziec o wczorajszym(12.04.19) tripie ponieważ był bardzo nietypowy. Wracając ze szkoły koło 14 postanowiłem w połowie drogi, nad rzeką, w ustronnym miejscu, zajarać towar od kolegi (Pana X). Nabiłem lufę. Nie solidnie bo też nie wiedziałem jak mnie klepnie. Zdjąłem wszystko na jednego bucha którego trzymałem przez kilkanaście sekund jeszcze w płucach. Lufke wyrzuciłem I zacząłem wracac do domu (byłem około 2km od domu). Wyjąłem chipsy i zacząłem je jeść. I w tej właśnie chwili wszystko jak nagły deszcz mnie klepło. Solidnie. Obraz mi się klatkował i pulsował a jak szedłem to czułem że stoję w miejscu. Gdy jadłem chipsy czułem jak one zastygają w mojej buzi niczym cement, więc sięgnąłem po wodę. Picie nic nie pomagało. Czułem się jak w jakiejś grze, tylko najgorsze było to że wiedziałem że mam jedno życie i to się dzieje na prawdę a musiałem jeszcze do domu wrócić. Zapomniałem dodać że wraz ze mną nie było nikogo. Jak chciałem puścić muzykę z telefonu na słuchawkach, mimo włączonego internetu nic nie działało. Nagle miałem obawę że zostanie mi tak do końca życia. Wpadłem w panikę wewnętrzną, serce zaczęło strasznie szybko kołatać. Zacząłem siebie w miarę uspokajać, że to minie. Przeszedłem połowę drogi. Szedłem cały czas takimi dróżkami leśnymi ale nie kompletnie opustoszałymi. Nagle zobaczylem jakiś robotników, mieli mnie raczej w dupie ale jakoś ich nie słyszałem, słyszałem tylko jakieś wewnętrzne szmery. Najciekawsze jest to że mogłem zmienić sobie widzenie na tryb trzecioosobowy. Żeby normalnie iść musiałem się bardzo skupić. Właśnie i nie było jakoś ciepło tego dnia ale po zajaraniu nagle nie było mi zimno w ręce. Faza nasilała się I ewidentnie mnie przerastała. Nie był to mój pierwszy czy drugi raz. Jarałem już nie jeden raz i zwylke po paru buchach mnie nic nie brało oprócz gastro, ciężkich powiek i ogólnego zmulenia. Dobra, bezpiecznie przeszedłem przez przejscie dla pieszych. Jestem już w domu. Trudno się ogarnąć, jestem sam. Pije dużo wody i popijam trzy duże tabletki Witaminy C. Zacząłem przemywać twarz zimną wodą. Nic nie pomaga. Wpadam na świetny pomysł żeby się wyżygać do kibla. Cos tam wyżygałem, nie za dużo. Jeszcze bardziej mi się nie dobrze zrobiło. Wszystko kołuje. Godzina przed 15. Patrzę sms od siostry że zaraz będzie, pisze jej że źle się czuję. Ja się położyłem. Oczy miałem trochę skute. Wróciła, zrobiła mi herbaty, ja powiedziałem że nie kontaktuje i że żygałem i że chyba się lodami i chipsami zatrułem. Poszedłem na jakieś dwie godziny spać. Przykryła mnie kocykiem. Nawet przez zamknięte oczy świat wiriwał. Przez całą fazę miałem taką straszną obojętność jakbym nie był uczestnikiem życia tylko jego obserwatorem i że mogę patrzeć z perspektywy pierwszej osoby ale nie mam nad sobą kompletnej władzy. Przed 17 wstałem. Już trochę lepiej, znacznie lepiej ale jednak jeszcze coś ale minimalnie +plus straszny ból głowy. Wrócił ojciec. Dał mi wody zebym się napił. Dał mi jeszcze poleżeć. Na 18 pojechalismy do terapeuty bo mieliśmy umówioną wizytę. Fazy już nie było ale byłem tym wszystkim wymordowany I zmęczony. Widać to było po mniej twarzy. No i koniec tego trochę długiego raportu. Był to pierwszy trip tego typu. Dziwi mnie tylko że to był jeden buch. Albo kurewsko dobre zioło (a ja nie wiedziałem) albo chemol. Bo wcześniej wymieniony Pan X też mówił że go to wyjebalo ale jak mu opowiedziałem to co przeżyłem to powiedział że to co opisałem to faza po kwasie. Nwm, kwasu nie próbowałem. Ale cieszę się że mogę być już z wami na tej planecie :halu: :trucizna: :rzyg: :skret:
Rejestracja: 2018
  • 196 / 134 / 0


Zwykłe mocne palenie w połączeniu z niedoświadczonym użytkownikiem, nic nadzwyczajnego. Żadna chemia, normalne objawy przepalenia. A, i z fazą po kwasie to co opisujesz nie ma nic wspólnego :)

Ale jeśli masz tego więcej, to się ciesz, takie jaranie w dobrych warunkach to jest czysta magia.
Rejestracja: 2019
  • 10 / 3 / 0


Ja miałam najgorszego bad tripa (w sumie to wcześniej nigdy taka sytuacja po marihuanie mi się nie zdarzyła) po olejku leczniczym RSO z Holandii. Brałam go oczywiście w celach leczniczych.
Jednego dnia mnie tak przycisnął ból, że wzięłam parę kropli więcej.
Skutki były tragiczne. Dziwne spowolnienie czasu (5 minut trwało niczym godzina), niesamowite odrealnienie, poczucie, że z moim ciałem jest coś nie tak. Odczuwałam wszystko tysiąc razy intensywniej, miałam chociażby wrażenie, że mój oddech powoduje, że mi się zapada cała klatka piersiowa, kolana przy chodzeniu wyginały mi nogi na drugą stronę, a każdy ruch była niczym w smole. Najgorzej było w spoczynku, miałam wrażenie, że leżąc na łóżku mnie ono pochłania i wpadam do jakiejś czarnej dziury, gdzie są złe rzeczy. Nie wspomnę o okropnym lęku i horrendalnym spadku ciśnienia.
Na szczęście ruch (krótki spacerek z bliską osobą) i kupienie czekolady oraz coli i skonsumowanie słodyczy mi pomogło.

Bardzo niemiłe doświadczenie. Zastanawiam się, jak ma się działanie RSO do działania typowej marihuany. Wiem, że olej RSO jest uzyskiwany w specjalny sposób, jest też to bardzo mocny specyfik, ale nie spodziewałam się, że może dać takie nieprzyjemne doświadczenia psychiczne. Generalnie jakoś kiepsko reaguję na tego typu specyfiki. Po paleniu czy makumbie tak nigdy się nie czułam (choć po tym drugim też miałam spowolnienie czasu). Natomiast po RSO i Sativexie (to ten lek z konopii z THC, co jako pierwszy w Polsce został wprowadzony do aptek legalnie) miałam jakieś objawy uboczne. Po Sativexie jeden raz wylądowałam w szpitalu, a brałam go zgodnie z ulotką (napad nerwicy, zła saturacja, słabość i też dziwne odczucia fizyczne).
Także zawsze mnie nieco drażni, jak widzę, jak ludzie zachwalają marihuanę i piszą ''weź sobie olej z leczniczej marihuany, bo nie ma żadnych skutków ubocznych , a pomaga na wszystko''. Nie dość, że skutki uboczne występują (tak jak po każdej innej substancji i leku, nie ma specyfików doskonałych), to jeszcze wcale nie pomaga na wszystko (mi ani Sativex, ani RSO nie dały odpowiedniej ulgi w bólu, już sam CBD bardziej pomagał).
Rejestracja: 2019
  • 3 / / 0


Jezu totalnie rozumiem kolege na gorze. Wydaje mi sie ze mielismy dosc podobny stan. Czy to jest wypalenie? No chyba średnio bo w moim przypadku za duzo tego nie wypalilam. Moja wersja jest taka ze ziolo to bylo z jakims lekkim chemolem na ktore moj i pewnie twoj organizm jest wyczulony. Albo jest jakis rodzaj ziola na rynku ktore na niektorych po prostu tak dziala? Zauwazylam ze po stuffie od innego dilera NIGDY nie mam takiej fazy, nawet po pijaku na czczo i wgl w wymagajacych warunkach haha. O RSO nic nie wiem wiec sie nie wypowiem :liść:
Rejestracja: 2011
  • 1881 / 628 / 0


Tak, tak chemol... Każdy amator który nie ogarnie fazy twierdzi że chemol, powielając to śmieszne urban legend... Dostałaś dobry staff, a nie siano jak zwykle, to Cię wyjebało z butów.
Rejestracja: 2011
  • 1384 / 133 / 0


Jak wyżej. Dostałaś bardzo mocny temat, niski poziom cukru zrobił swoje i gotowe.
Przepalenie to nazwa potoczna - nie musiałaś wcale wiele spalić. Czasem wystarczy kilka buchów żeby stracić przytomność (bo do tego zazwyczaj prowadzi owy stan). Wpływa na to kilka czynników, między innymi aktualny stan psychiczny, zmęczenie, samopoczucie etc.
Spadł Ci cukier, nie ogarnęłaś fazy, tak się zazwyczaj to kończy. Praktycznie każdy doświadczony palacz w swoim życiu doznał bad tripa po ziole / przepalił się (jak zwał tak zwał).
Posty: 188 Strona 16 z 19
Wróć do „Skutki uboczne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość