Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
Zablokowany
Posty: 3200 • Strona 317 z 320
  • 503 / 65 / 0
25 czerwca 2026KapitanAizen pisze:

Druga rzecz to, że coś Tobie pomogło. Modlitwa, wspinaczki górskie, wychodzenie do ludzi nie znaczy, że innym pomoże.
dokładnie. ludzie zwyczajnie są różni i zbyt wiele zależy od indywidulnych predyspozycji. dlatego jednemu pomogą takie zdroworozsądkowe rady, drugiemu dopiero terapia, trzeciemu tylko leki, a dla tych, którzy mieli najmniej szczęścia na loterii genowej, nie ma ratunku i pozostaje aby wylogować się.
  • 9703 / 1915 / 2
29 czerwca 2026KapitanAizen pisze:
No przecież nie mówię o pustym napędzie. Tylko o tym, że robisz rzeczy bo nie masz anhedonii. A nie, że nie masz anhedonii bo robisz rzeczy. Koleś bez nóg nie chodzi na spacery dlatego, że nie ma nóg. A nie dlatego nie ma nóg, że nie chodzi na spacery.
Nie rozumiemy się, bo nie czytasz tego co pisze. Ja piszę o całkiem innym postrzeganiu życia które wyciąga ludzi z depresji czy anhedronii a Ty czytasz to bezpośrednio. Nie chodzi o chodzenie po górach, modlitwę czy cokolwiek innego.
Chodzi o to jak działa mózg i człowiek i jak to oeganizujesz. Nie idziesz od razu na mont blanc tylko ogarniasz wyjście z domu pod blok, kolejny dzień to wyjście do sklepu, potem parku itd.
Tak samo stawianie sobie celów, realizowanie planów itd.

No ale Ty masz swój lek i choj z resztą. Tylko, że przez te 16 lat kiedy tu siedzę to takich widziałem już tysiące. Wielu się odbiło od zycia, wielu działało krótko itd.
Lek jak to lek zapewne za tydzień, miesiąc czy rok przestanie działać i zostaniesz z tymi samymi problemami. Taki urok leków, receptorów itp.

Aczkolwiek fajnie się czyta i patrzy na te wszystkie fikołki logiczne jak przychodzi do dyskusji szerszej niż "kup se SSRI" albo "wiesz problem to dopamina".

Ps. Procesy które nami rządzą są te same. Niektórym pewne rzeczy trzeba sprzedać inaczej, czasem trzeba mózg oszukać. Często trzeba usiąść i zapytać samego siebie czego się boimy, i samemu sobie musimy odpowiedziec. Czasem trzeba zrozumieć jak działają poszczególne procesy, żeby coś ruszyło. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie kult sportu czy ruchu nie wszędzie jest popularny.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 364 / 37 / 0
@Stteetart
Zgadzam się z tobą chodzi tutaj o przejmowanie kontroli nad swoim umysłem, mózg można oszukać tylko niestety ale nie każdy dysponuje taką wiedzą i nie każdy ma psychikę niektórych takie stany psychicznie jak anhedonia bądź lęki po prostu przerastają. Dla przykładu jeden ma ducha wojownika jak Tyson wyjdzie na ring i będzie walczył drugiego sparaliżuje strach(indywidualny temperament).
  • 503 / 65 / 0
01 lipca 2026Stteetart pisze:


Ps. Procesy które nami rządzą są te same.
ten sam silnik nie oznacza, iż każdy jedzie na tych samych obrotach. geny i to, co człowiek przeszedł, robią różnicę w tym, jak mocno komuś siadł układ nagrody i jak zareaguje na tą samą metodę. innymi słowy z tego, że mechanizm jest wspólny dla wszystkich, nie wynika, iż jedna recepta zadziała na każdego. tak więc sprzedawanie tego jako uniwersalne rozwiązanie jest niebezpieczne, bo ktoś naprawdę wypalony spróbuje, nie zadziała, i zamiast szukać innej formy pomocy, to dojdzie do wniosku, że jest nieodwracalnie zepsuty.
  • 94 / 39 / 0
Z tym akurat się zgadzam – nie ma jednej recepty dla wszystkich. Różnimy się genetyką, historią życia, nasileniem objawów i tym, czy mówimy o anhedonii wynikającej z depresji, wypalenia, uzależnienia, przewlekłego stresu czy czegoś somatycznego.

Natomiast to nie zmienia faktu, że układ nerwowy działa według tych samych zasad biologicznych. Adaptacja do ciągłej wysokiej stymulacji, neuroplastyczność czy uczenie się przez nagrodę nie są indywidualnymi teoriami, tylko podstawowymi mechanizmami. Różnica polega na tym, jak długo trwa powrót do równowagi i jakie bodźce są potrzebne, żeby ten proces ruszył.

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś z tego wyciąga dwa skrajne wnioski: albo "to zadziała każdemu", albo "skoro nie zadziałało od razu, to jestem nie do naprawienia". Oba są błędne.

U części osób wystarczy zmiana stylu życia i stopniowe ograniczenie nadmiernej stymulacji. U innych potrzebna będzie psychoterapia, leczenie farmakologiczne albo diagnostyka w kierunku zaburzeń somatycznych. To nie są wykluczające się drogi.

Dlatego nie uważam, że mówienie o odbudowie wrażliwości układu nagrody jest "sprzedawaniem uniwersalnego rozwiązania". To raczej opis jednego z mechanizmów, który u wielu osób odgrywa istotną rolę. Tylko nie należy go przedstawiać jako jedynej przyczyny ani jedynego sposobu wyjścia z anhedonii.
  • 9703 / 1915 / 2
02 lipca 2026nanawacin pisze:
01 lipca 2026Stteetart pisze:


Ps. Procesy które nami rządzą są te same.
ten sam silnik nie oznacza, iż każdy jedzie na tych samych obrotach. geny i to, co człowiek przeszedł, robią różnicę w tym, jak mocno komuś siadł układ nagrody i jak zareaguje na tą samą metodę. innymi słowy z tego, że mechanizm jest wspólny dla wszystkich, nie wynika, iż jedna recepta zadziała na każdego. tak więc sprzedawanie tego jako uniwersalne rozwiązanie jest niebezpieczne, bo ktoś naprawdę wypalony spróbuje, nie zadziała, i zamiast szukać innej formy pomocy, to dojdzie do wniosku, że jest nieodwracalnie zepsuty.
XD serio ? Porównuje z człowieka do silnika ? Nie rób jaj.
I tyle wyciągnąłeś z tego posta ? Wskaż mi jedna uniwersalna radę jaką ktoś dostał. Jedna. Zacytuj posta i podkresl to wielkimi literami na czerwono. Ewentualnie wróć do szkoły i czytaj ze zrozumieniem.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 2098 / 514 / 0
01 lipca 2026Stteetart pisze:
29 czerwca 2026KapitanAizen pisze:
No przecież nie mówię o pustym napędzie. Tylko o tym, że robisz rzeczy bo nie masz anhedonii. A nie, że nie masz anhedonii bo robisz rzeczy. Koleś bez nóg nie chodzi na spacery dlatego, że nie ma nóg. A nie dlatego nie ma nóg, że nie chodzi na spacery.
Nie rozumiemy się, bo nie czytasz tego co pisze. Ja piszę o całkiem innym postrzeganiu życia które wyciąga ludzi z depresji czy anhedronii a Ty czytasz to bezpośrednio. Nie chodzi o chodzenie po górach, modlitwę czy cokolwiek innego.
Chodzi o to jak działa mózg i człowiek i jak to oeganizujesz. Nie idziesz od razu na mont blanc tylko ogarniasz wyjście z domu pod blok, kolejny dzień to wyjście do sklepu, potem parku itd.
Tak samo stawianie sobie celów, realizowanie planów itd.
Ale wielu ludziom nic nie da to wyjście przed blok jak mają anhedonię. Czy postawienie sobie celów. Bo realizacja celu nie daje radości. Tak jak niedowiezienie celu nie daje smutku. To jest obojętność. I nie ważne co sobie tam ktoś wyznaczy to do czasu kiedy coś nie zmieni fizycznie stanu organizmu np. poziomu neuroprzekaźników to można tkwić w zawieszeniu.

Mi się od razu zapala lampka ostrzegawcza jak ktoś w jakaś metodę jest tak wpatrzony jak Ty. Czy to keto, czy psychoterapia, czy wyznaczanie sobie celów itp.
Jest wiele dróg i dla każdego coś innego będzie lepsze.

Znam ludzi, którym pomogła terapia, znam ludzi którym pomogło SSRI, znam ludzi, którym pomógł Bóg, stymulanty, znam ludzi którzy próbowali niemal wszystkiego chodzą od terapeuty do terapeuty i po psychiatrach od lat i jest z nimi źle.

Mam lek, który na mnie działa. Więc się tym cieszę. A martwić się tym, że może kiedyś przestać to jak martwić się tym, że może kiedyś stracę pracę, albo złamię nogę. Jak mi się przytrafi to będę się martwił. Tym bardziej, że mózg jest neuroplastyczny i jak ktoś wpadnie w rytm robienia rzeczy i cieszenia się nimi po lekach to potem nawet po odstawieniu często to się utrzymuje.
  • 5396 / 967 / 0
@KapitanAizen znam ten stan, też kiedyś byłem w tym miejscu myślałem że znalazłem remedium byłem zadowolony, jednak 150mg po jakimś czasie już nie pamiętam dokładnie nagle przestało działać... Zwiększyłem do 300mg i dostałem tachykardii, od tamtego momentu leczę się już na nadciśnienie. Nie zniechęcam Cię i życzę powodzenia, też kiedyś miałem okazję zaznać stanu gdzie czułem się jak normalny człowiek dzięki bupropionowi i nagle czar prysł to było jak kubeł zimnej wody na głowe...

Nie pij kawy, ja pilem wtedy rano i po obiedzie pamiętam, na pewno to tez miało wpływ.

Zabawne że przed bupropionem przerabiałem wynalazki jak hexeny w workach po 5g a jak przestałem ćpać i zacząłem się leczyć dostałem bupropion to on mnie załatwił na cacy. Leczę nadciśnienie tętnicze od tamtego momentu bo niestety już nie udało się bez leków wrócić parametrów.
"Kiedyś... Wrócę do domu i opowiem to mamie, poczuje spokój jak po diazepamie, przeżyłem koszmar jak z ulicy wiązów to życie jest kruche więc się nie przywiązuj"
  • 2098 / 514 / 0
Właśnie przestałem pić kawę bo i tak mam energię. Chociaż wypijam dziennie ~4 litry coli zero więc tam z tego 400 mg kofeiny jest, ale to i tak mało jak na mnie.
A jak bierzesz teraz leki na ciśnienie to nie myślałeś żeby wrócić do bupropionu? Sam bupropion nie zwiększa jakoś istotnie ryzyka naczyniowego z tego co kojarzę. Popatrz sobie jakieś meta analizy jak to wygląda. Może nie ma powodu, żeby unikać.
  • 5396 / 967 / 0
@KapitanAizen Nie bylo by problemu, ja biorę już lata 5mg nebiwololu brałem na nim praktycznie każdy stymulant od amfy przez mefedron po vapo alfy i to w chorych dawkach a nie odczułem do dziś żadnych skutków tego mixu także na pewno bym mógł wejść znów na bupropion tyle że aktualnie to jest już inna sytuacja i mógłby jedynie zaszkodzić w sytuacji gdzie moim problemem teraz nie jest anhedonia czy depresja a mam problem z bezsennością, lękami i niepokojem. Także kompletnie nie jest to sytuacja gdzie bym zaczął brać bupropion bo w takiej sytuacji to by tylko pogorszył mój stan. Wtedy go dostałem jako substytut żeby nie ćpać, lekarz uznał że to będzie dobry pomysł i spróbujemy chociaż to były jeszcze czasy gdy psychiatrzy tak chętnie jak dziś ndri nie pisali, musiałem sam wykupic sobie bupropion, dostarczyła siostra go do psychiatryka i pielęgniarki miały karteczkę z opisem co i jak bo pierwszy raz na oczy ten lek widziały i na opakowaniu moje imię i nazwisko %-D łącznie taka sielanka trwała dwa czy trzy miesiące łącznie z pobytem chyba 3 tygodnie nim ocenili że dobrze reaguje i można mnie wypuścić, czułem się sobą i miałem motywację by poukładać życie, nie myślalem o cpaniu lekarz miał rację, a koniec już znasz.

Także życzę powodzenia, uważaj na prawdę na te kofeinę radziłbym te cole też odstawić ale decyzja należy do Ciebie.
"Kiedyś... Wrócę do domu i opowiem to mamie, poczuje spokój jak po diazepamie, przeżyłem koszmar jak z ulicy wiązów to życie jest kruche więc się nie przywiązuj"
Zablokowany
Posty: 3200 • Strona 317 z 320
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Marihuana we Francji — mandat 200 euro, program medyczny i wojna o CBD

Francja ma jedno z surowszych praw narkotykowych w Europie Zachodniej i jednocześnie jeden z największych odsetków użytkowników. Od 2020 roku działa tam mandat 200 euro — który wcale nie oznacza dekryminalizacji.

[img]
Utylizacja medycznej marihuany w Krakowie. Urzędowe plomby i specjalny nadzór

Medyczna marihuana oraz leki zawierające środki odurzające i substancje psychotropowe nie mogą po prostu trafić do zwykłego kosza na śmieci.

[img]
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze

33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.