Najgrubiej

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 1021 Strona 97 z 103
Rejestracja: 2019
  • 1 / / 0

Mniej więcej 0.7 mefedronu sniff na raz (350 w lewą , 350 w prawą) + sporo alko.

Jakoś w 2010r poznałem w robocie 2 typów i po pewnym czasie wyszło że lubią przyjebać w nos(tak jak ja xD) . Po pewnej nocce w robocie pojechaliśmy na browar do nich na bloki . Nie pamiętam ile poszło % ale na pewno kilka browarów i pare setek wódki . Po alksie wiadomka na co nachodzi chęć więc bach i ogarneli szybciutko 2 torby mefki ( dodam że w tamtych czasach nawet osiedlowi dile mieli zajebisty towar- kto pamięta ten wie)
Okazało się że chłopaki lubili polecieć naprawdę na grubo bo całą dwóję rozsypali na płycie CD- 3 szczury monstrualnych rozmiarów . Myślę - co wy jebnięci ?!
Jeden mówi że oni takie walą zawsze i zapierdolił prawie całą na raz w jedną dziurę !! Mówię chuj tam raz się żyję no i ciach ... Ledwo dałem radę to przyjebać by po chwili poczuć PIERDOLNIĘCIE którego nie zapomnę NIGDY ...
Substancja całkowicie zmienia profil działania przy takich dawkach , tego nie da się opisać słowami ale na pewno nie nazwałbym tego przeżycia przyjemnym . Nigdy wcześniej (ani później) nie próbowałem takich dawek jednorazowo . Zazwyczaj to było max 200mg gdzie już było mocno ale i mega przyjemnie . Tutaj faza była przynajmniej 3 razy za gruba ! Euforia była niesamowita ale pojawił się też strach że jest tak grubo że coś się może stać .Pamiętam że zrobiło mi się bardzo zimno , siedzieliśmy w furze. Założyłem kaptur i drżałem (był ciepły wiosenny dzień)powtarzając w kółko - ,,Ale jesteście Pojebani!!!" . Morde wykręcało mi okrutnie ale najdziwniejszy był odbiór dźwięku ... Wszystko jakby przyśpieszone i piszczące a w tle słyszałem jakby dzwoneczki czy chuj wie co ale to było mega dziwne .Nie wiem jak opisać to słowami. Kolory były tak żywe że raziły w oczy. Do tego doszły zaburzenia równowagi i pot który lał się strumieniami .
Dobre 2 godziny byłem na orbicie .
Teraz wiem że to się mogło skończyć dla mnie śmiercią albo trwałym kalectwem ale wtedy nie miałem prawie żadnej wiedzy o dragach, chodźby o zespole serotoninowym ... Sory że tak się rozpisałem ale chciałem opisać jak najdokładniej ;P

W każdym razie to była GRUUUUUUBA JAZDA ...
Rejestracja: 2010
  • 3417 / 354 / 0

Niemal kanna spotkanie... 3 x paliłem to gowno i 2x ladowalem na SOR. Zawsze mocna derealizacja .a w życiu bylem 2x na Sor. Z mj nie ma kłopoty, ale te maczany to syf total...

Antynarkotykowe reality show

Festyny, kolonie i pogadanki – tak wygląda w Polsce profilaktyka antynarkotykowa. Jerzy Afanasjew rozmawia z dr. Agnieszką Pisarską z Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Biskupi Meksyku: państwem rządzą kartele narkotykowe

Ta bolesna recenzja sytuacji ze strony meksykańskich hierarchów spowodowana jest kolejnymi krwawymi starciami grup przestępczych z policją i gwardią narodową, w których zginęło kilkunastu stróżów prawa. B
Rejestracja: 2010
  • 4203 / 604 / 16

A tam.
Po prostu nie masz tolerki, kiepski z Cb zakonnik.
Trzeba ćwiczyć, więcej palić !
Dla mnie ścieżka z u477, nie jednego wysłała z forum do piachu.
Mnie od razu zcięło w narty i posłało na oiom.
Rejestracja: 2013
  • 197 / 31 / 0

Najgrubiej to dla mnie było po ketaminie . Totalna derealizacja, jakieś zwidy że ktoś siedzi obok i w ogóle totalne odcięcie, nie wiedziałem pewnie jak mam na imię. Ba, nie wiedziałem czy jestem człowiekiem, nożyczkami, czy istnieje naprawdę. Strasznie dziwna bomba. Raz zajebałem przy ziomkach na pępkowym i ostrzegałem ich że przez jakieś pół godziny mogę wyglądać źle, ale wrócę. Okazało się że wyglądałem tragicznie przez godzinę, oczy mi się rozjechały w dwie strony, zero kontaktu i jeden ziomek, swoją drogą stary grzejnik chciał już powoli dzwonić po karetkę. Jak mi to zeszło, to jak gdyby nigdy nic zacząłem rozmawiać i myślałem że wszystko było ok i byłem w miarę ogarnięty, bo byłem do tego najebany i nawet nie pamiętałem że mnie tak odcielo :zombie:
Rejestracja: 2019
Użytkownik nieaktywny
  • 15 / 3 / 0

1. Najpotężniej-drugi raz z majką, duża ilość szlugów i w cholerę herbaty. Może dla wielu to komiczne, ale po niczym nie czułem się lepiej, nie wyobrażam sobie, żeby to było możliwe.
2.Parę porządnych kartonów.
Najpotężniejszy bad trip, w końcu go ogarnąłem pod koniec peaku, ale próbowałem spierdolić trip sitterowi, musiał na mnie skoczyć, żebym przestał biec, generalnie widziałem własny pogrzeb i napisany końcowe swojego życia w trakcie tripu. Potem nastąpiło oczyszczenie i zaakcpetowałem to, że nie żyję. Ego death na poziomie pytań: kim jesteście? -Twoimi przyjaciółmi, jesteś na kwasie. -Okej... ale kim ja jestem?
Rejestracja: 2019
  • 65 / 3 / 0

Ja generalnie miałam raz tak chora akcje ( początki przygód z jaraniem) ze potem nigdy więcej mnie nie łapało aż tak mocno nawet po kwasie itd..
No wiec tak.. butla,1g na głowę i ja wtedy początkująca.. wkręt był oczywiście ze zle wdycham i nic nie działa, a wiec lądowałam i ładowalam:.. potem chwile gadałam i obudziłam się na ziemi dużo dalej..... :halu: myślałam ze jestem w niebie, potem modliłam się by wrócić znów na ziemie i jak wrocilam to były fale i znów odchodziłam.. widziałam siebie stojącą obok itd. Nie wiem czy to nie było maczane w czymś szczerze mówiąc bo już później mogłam jarac bez limitu i nigdy tak nie było. Nawet kwas nie odwalił takiego numeru nawet w 1/10 choć na drugi dzień słyszałam oczami i widziałam uszami :cojest:

A i mam nadzieje,ze nie muszę dodawać ze wyłam żeby się skończyło.... za to teraz praktycznie jeśli jaralam częściej to prawie nic mnie nie łapie :/ uodporniłam się chyba dlatego wole raz a porządniej niż zbyt często
Rejestracja: 2007
  • 2029 / 124 / 0

najgrubiej (w pozytywnym sensie) miałem po mixie MDA, 4-MMC i alkohol
a tak najgrubiej że coś odjebłem etc., to często ale tylko i wyłącznie po najebaniu się wódką wszystkie inne substancje jakoś potrafię kontrolować
Rejestracja: 2019
  • 2 / 1 / 0

Najgrubiej miałem za pierwszym razem z MDMA + :liść: , 3 talerze snapchatów (każdy 220mg) zarzucane w odstępach 0,5/1h. Początek fajna euforia, otwarta rozmowa z przyjacielem o życiu/problemach ogólnie spoko, ale potem każdy przestał gadać i zaczęły się dziwne haluny. Wydawało mi się, że jestem w robocie i pakuję boxy a tak naprawdę siedziałem na łóżku i wymachiwałem rękoma w powietrzu emitując ruch pakowania pudełek. Doszło do tego ciągłe sapanie jak jakiś pojebany zwierz, wykręcanie ryja na wszystkie strony i hektolitry potu. Po wszystkim przez miesiąc bałem się tego kim byłem na fazie i tylko jarałem

To mój pierwszy post tutaj także ogólnie witam 😁
Rejestracja: 2019
  • 162 / 11 / 0

Pizde zycia mialem po mixie 1p-200ug+ 3 piguly jak dobrze pamietam 1 niebieski supermanek i philipp plein x2. Generalnie wejscie bylo wporzo, polecialem na browarka z kuzynem nad wiselke, zjaralismy z 3 dzidy. Posiedzielismy a kz 1.5h, potem wracalismy na chate, po drodze prawie przypal. Doslownie suka 15metrow przede mna zalaczyla syreny io juz myslalem ze po mnie, ale sie okazalo, ze to do sasiada koniec koncow xd Fakt faktem, ze nim sie dowiedzialem to po po wejsciu na posesje zapierdalalem niczym speedy gonzalez do domu, zeby wyjebac wszystko na ogrodek i to skitrac co zostalo. W taka paranoje to jeszcze nigdy nie wpadlem. Potem cos mi odjebalo, poszedlem sobie nad lake i tu sie zaczela konkretna pizda. Nagle telefon 3% baterii(debil jestem, nigdy rpzed wyjsciem nie laduje xd) , zero swiatla, zero nic. Zgubilem sie w srodku nocy posrod krzakow, drzew, no ogolnie zerowa widocznosc juz na 1 metrze, dodatkowo sie styralem jak swinia, bo niedaleko plynie wisla i sie balem, ze jak pojde w zla strone to sie wpierdole i bedzie po mnie xd Niby plywac umiem, ale na takiej fazie watpie, zebym ogarnal i jeszcze jakby nurt mnie porwal to niewiele sie te umeiejtnosci zdadza, wiec jako tako trzezwa ocene sytuacji jeszcze zachowalem. Bladzilem tak z godzine dobra, koniec koncow doszedlem do pewnego punktu i stwierdzilem ,ze pora sytuacje ogarnac i siebie, bo nie ukrywam potyrany bylem i sploszony jak kij wie co. Okazalo sie, ze szedlem brzegiem wisly wzdluz xd Potem ujrzalem swiatelko w tunelu (doslownie i w przenosnii KUUUUUUUUUUUUUUURWA) i wyszedlem spokojnie na lake i wrocilem do domeczku po schodkach xd Generalnie potem wyciagnalem jeszcze kuzyna, zebysmy spalili fife i mu to opowiedzialem to brechtal sie z dobre 15min ze mnie, ze cos takiego odwalilem. Teraz kazdy moj trip w ktory sie wybieram, to jebany sie o mnie martwi i blaga ,zebym nie odpieprzyl czegos glupiego xd
Rejestracja: 2012
  • 683 / 60 / 0

18 czerwca 2019p420 pisze:
najgrubiej (w pozytywnym sensie) miałem po mixie MDA, 4-MMC i alkohol
a tak najgrubiej że coś odjebłem etc., to często ale tylko i wyłącznie po najebaniu się wódką wszystkie inne substancje jakoś potrafię kontrolować
I Ty myślisz, że to było MDMA? Ciekawe..
Posty: 1021 Strona 97 z 103
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 161 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości