4-HO-MiPT; Miprocyna

Organiczne substancje psychoaktywne, oddziałujące na receptory serotoninowe w mózgu.
Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 2665 Strona 261 z 267
Rejestracja: 2018
  • 976 / 131 / 0


Psychodeliki jak żadna inna grupa substancji działają bardzo indywidualnie i subiektywnie, jeden po 300 mcg LSD będzie miał najlepszego tripa w życiu, drugi po 200 mcg zaliczy bad tripa i śmierć ego. Dlatego tak ważne jest harm reduction i solidne przygotowanie się do tripa, w większosći przypadków wszystko będzie ok, ale zawsze jest szansa na nieprzyjemności. Jak ktoś zaczyna to nie wie jak jego organizm zareaguje, dlatego jednak dobrze chociaż zadbać o S and S w takim przypadku.
Rejestracja: 2018
  • 170 / 7 / 0


wiesz, niby tak się mówi (że s&s oraz harm reduction uber alles), ale ja w to coraz bardziej wątpię, bo jakoś ci wszyscy ludzie w 60s ani nie odrzucali LSD, ani nie wariowali (ten argument jest też używany przeciw tezie, że kwas wywołuje schizofrenię - bo wtedy nie zanotowano wzrostu - generalnie polecam całą audycję, którą ktoś wrzucał w sąsiednim wątku: https://www.youtube.com/watch?v=iEXzE-T ... e=youtu.be), a zwykle przecież było to spontaniczne ćpanie bez żadnego przygotowania. najważniejsze IMO to spokój w środku, a reszta jest bez większego znaczenia.

"Straszenie narkotykami nie przynosi efektów". Co przynosi, opowiada Piotr Tubylewicz z SIN

Społeczna Inicjatywa Narkopolityki (SIN) zajmuje się edukacją. SIN wychodzi z założenia, że lepiej uczyć, jak nie zrobić sobie krzywdy, niż zakładać, że ludzie przestaną ćpać od pogrożenia palcem.

Czy Wikingowie palili marihuanę w Ameryce Północnej?

W sierpniu 2018 roku archeolodzy odkryli ślady konopi siewnych w miejscu, w którym znajdowała się jedyna osada Wikingów w Ameryce Północnej, której lokalizacja jest nam znana - informuje amerykański "Newsweek".
Rejestracja: 2018
  • 976 / 131 / 0


Ja też uważam, że nastawienie jest bardzo ważne, niestety je jest czasem ciężko zmienić. Jak ktoś chce zażyć, ale się boi, to nie może raczej od tak przestać, dlatego wtedy warto zadbać o S&S.

W latach 60 sytuacja z LSD była trochę inna, nikt nie wiedział co to jest, ludzie wiedzieli tylko, że jest zajebiste, więc nie wiedzieli nawet jakie jest ryzyko. Teraz każdy może poszukać w internecie informacji i trip reportów, opisy bad tripów często też rzucają się w oczy, wystarczy że zakiełkuje małe ziarenko strachu i jest ryzyko bad tripa. Nastawienie jest bardzo ważne, ale zadbanie o s&s nie zaszkodzi :) Kończmy offtop, możemy się przenieść do wątku ogólnego Psychodelików. I tak miprocyna na 1 raz jest lepsza niż lizergamidy według mnie.
Rejestracja: 2013
  • 177 / 26 / 0


Z tym małym ziarenkiem jest dokładnie tak jak mówisz. Zaliczyłem 4 z rzędu bad tripy po psylocybinie, choć wcześniej ja uwielbiam i nawet mi przez myśl nie przeszło że po tym mozna nie mieć świetnej zabawy, tylko błagać żeby juz zeszło. A zaczęło się od tego że jedząc po paczce ecuadorianow czy czegoś tam ziomek zaczął gadać że źle wyglądam i jakieś takie fazy, aż wkoncu mu uwierzylem i rozpoczęło się pieklo;) potem trzy razy zarlem z jakimiś lakomczuchami, a że jestem mało asertywny to przekraczałem dawkę i ciągle powracala do mnie myśl o tamtym bad tripie, powodując nowy. Myślę że dużo prawdy jest w tym, że niewiedza i nie myślenie że może być chujowo jest przepisem na sukces. Ja pierwsza bombę na lysiczkach i ogólnie psychodelikach przeżyłem w klubie, jako malolat, tyle że dodatkowo najebany i wspominam to jako jedna z lepszych bomb w zyciu, mimo że ponoć ryj mi gielo straszliwie:) w takich sytuacjach najlepiej się porostu sie najebac żeby nie myśleć o tym czy coś po tobie widać itp😁 podobna technikę stosuje z MDMA na wyjściach w miasto;p
PS. No i lepiej nie wybierać wtedy klubów gdzie jest selekcja, ciągła obserwacja bramkarzy itp. Znajome speluny, znajomi na bramce i alkohol😆
Rejestracja: 2018
  • 11 / 1 / 0


@blackgoku

Mam pytanie odnośnie twojej instrukcji przechowywania.
Czy porobione porcje w kapsułkach i wykonanie wszystko zgodnie z twoim sposobem będzie git?
Rejestracja: 2014
  • 297 / 16 / 0


@Pan Dejott
Ja trzymałem takie kapsułki pół roku w suchej, ciemnej szafie. Na mocy nie straciły ani odrobinę.
Rejestracja: 2017
  • 204 / 15 / 0


cześć Panowie Miprocyniarze
Odnośnie tabsów to ja trzymam już je ponad rok w szufladzie i też nie odczuwam żeby cokolwiek straciły.

Ale chciałem napisać posta o czymś innym. A mianowicie porównanie Homipta i hometa do grzybów. Wszędzie piszą, że to są prodrugi do psylocyny i praktycznie nieodróżnialne od grzybów w działaniu. Ja jednak odczuwam duże różnice.
Grzyby brałem kilka razy, a tabsy meta i mipta kilkadziesiąt.

po grzybach zawsze jest mocno psychodelicznie, wizje są mroczniejsze, myślenie też nastawia się na takie ważne dla świata czy dla mnie kwestie, ogólnie jest grubo. Jeśli chodzi o dawki to było to 3-5g McKennaiiów

po homecie/homipcie (dawki od 20 do 50 mg, jeśli wierzyć że tyle w pillsie siedzi, czyli od 1 do 2,5 pilla, także w mixach np. 20mg MiPT + 20mg met) jest inaczej.

Spora dawka lęku przy come-upie, a potem jest już spoko i lajtowo. Przez 1h mocne wrażenia wizualne, przy czym brak tego głębokiego psychodelicznego headspace, nawet przy czystym homipcie, który jest "cięższy" od mahometa.
Po czym jak już peak zostanie ogarnięty czyli po 1h, czuję się jakby trzeźwy i mogę wrócić do codziennych zajęć. Oczywiście nadal coś tam się kręci na ścianie czy lekko oddycha, ale mam taki już czysty umysł i sobie siadam do kompa czy na telefon (podczas gdy po grzybach jest takie WOW i ogólnie odpycha od telefonu przez kilka grubych godzin).

Chciałem mieć mocniejsze doświadczenie, może rozpuszczenie ego po 4-HO, jednak czy powinienem iść w górę z dawkami? Pod 60-100 mg? Nie wiem czy pozytywne efekty skalują się tak jak przy grzybach, czy osiągnąłem już jakby max i syntetyczne tryptaminy nie nadają się do tak głębokich doświadczeń jak grzyby...? Bo jak czytałem trip raporty po takich dawkach ludzi, to pisali że tylko negatywne efekty rosły.

Podsumowując różnice imo:
- grzyby: mocny sajko headspace, wizje mroczniejsze i ciekawsze / ho-MiPT i ho-met: headspace prawie brak, może lekki przez 1h, wizje prostsze, więcej jasnych kolorków, jak dla dzieci
- grzyby: za każdym razem jest efekt "wow", zaskakują i jest wspaniale, po 4-HO już tego nie mam
- czas działania: grzyby: dobre 4-6h (!), ho-MiPT i ho-met: po 1h już czuję jakbym był trzeźwy i mogę robić to co robiłem przed. po 2,5-3h już CAŁKOWICIE ustępują wizuale

Coś nie tak ze mną, czy rzeczywiście 4HOMipt nie jest podobny do grzybów? I czy możliwe są głębokie dośw. po nim i powinienem dalej zwiększać dawki?
Rejestracja: 2018
  • 976 / 131 / 0


Co prawda grzyby jadłem tylko raz, tak samo metocynę, natomiast miprocynę wiele razy, ale według mnie psylocybina działa zupełnie inaczej niż te tryptaminy. Grzyby to jak dla mnie tryptamina najbliższa LSD, właśnie dzięki innym efektom mentalnym i dłuższemu czasowi działania. metocyna jest lekka, wizuale są przyjemne a mindfuck relaksujący. miprocyna jest bardziej euforyczna, wizuale charakteryzują się mniejszym bogactwem fraktali, za to pojawia się unikalne zaginanie przestrzeni.

Grzyby są właśnie takie ciemniejsze i bardziej zimne jak dla mnie, cechuje je większa klarowność myśli, której nie sposób odtworzyć mixami np. LSD z miprocyną. metocyny nie będę bliżej charakteryzował, jest to dla mnie najbardziej (obok 2C - B) zabawowy psychodelik, brałem ją też tylko raz więc ciężko mi bardzo dokładnie porównać jej działanie do grzybów, w każdym razie nie przypadła mi do gustu tak jak grzyby/miprocyna.

Grzyby - doświadczenie najbardziej enteogenne, piękne wizuale i unikalne efekty mentalne.
metocyna - przyjemny trip, bez większych rozkmin, idealna na imprezy czy dla początkujących
miprocyna - psychodelik IMO jedyny w swoim rodzaju, niezwykle euforyczny i niepowtarzalny, niestety krótko działa. Mix z LSD to dla mnie najlepsze psychodeliczne doświadczenie.
Rejestracja: 2017
  • 204 / 15 / 0


@IceN1N3 właśnie ja już mam dość tych "luźnych, przyjemnych, tripów" - a tak na mnie działają (dość podobnie, chociaż homet jeszcze słabiej: praktycznie brak headspace, czuję się trzeźwy i są tylko fajne kolorki) metocyna i miprocyna.
Ale nawet miprocynowy headspace nie zbliża się do tego grzybowego.

Chciałbym głębsze tripy, na wyższych poziomach, gdzie już rozpada się ego i w człowieku zachodzą pewne zmiany: do tego chciałbym teraz użyć psychodelików. Takich lajtowych tripów mam już kilkadziesiąt i za bardzo mnie nie zaskakują a wręcz zaczęły mnie nudzić.

I za bardzo nie wiem którą drogę obrać, czy zwiększać dawki homipta (skalowanie efektów positive vs. negative?) czy jednak za wszelką cenę postarać się o grzyby.
Albo zadając pytania inaczej: jakie największe dawki Homipta wrzucaliście i czy mieliście takie naprawdę głębokie, odmieniające tripy? Nie mówię o pierwszym doświadczeniu, bo za 1 razem zawsze jest "wow" ale tripy w stylu gdzie rozpada się ego.


Edit: LSD też próbowałem (dawno temu, wersja "25") i wizje miałem MEGA geometryczne i matematyczne, bardzo jasne i wyraziste, z przepięknymi proporcjami, geometrią- coś wspaniałego. Dodatkowo tylko po LSD miałem efekt tych wszędobylskich "oczu" patrzących na mnie, z efektami tęczy wokół nich.
Po grzybach i tryptach wizje są bardziej "pastelowe" czy krajobrazowe. Z tym że po grzybach ciekawsze i mroczniejsze.
Jednak od długiego czasu nie tykam lizergamidów (brak dostępu do 25, tylko 1P, podobno też nierozróżnialne choć nie próbowałem 1P) , czas działania jest tak długi, że trzeba wrzucić wcześnie rano (nie lubię zarywać nocek i niszczyć sobie cyklu snu) a i tak jest mega wyczerpujące, następny dzień chodzę wypompowany z energii itp.
wolę mieć intensywnego 4h tripa niż 12h męczarni po kwasie.

Jeśli chodzi o intensywność i głębokość tripów to dałbym: grzyby >= LSD >>>>>>>>>>> miprocyna >>>>>>>> metocyna
a jeśli chodzi o to co z powyższych wziąłbym na wyjście na imprezę/do ludzi to byłaby to metocyna oczywiście. Chociaż tripowałem raz na psychodelicznej imprezie na mixie mipro+MDMA. Ale i tak imo psychodeliki na imprezy średnio się nadają, dlatego tak wychwalany 4-HO-MET jest na ostatnim miejscu u mnie...
Rejestracja: 2018
  • 976 / 131 / 0


Jak psychodelik na imprezę to tylko 2C - B albo candyflip. Jeśli chcesz takich mocnych, introspektywnych tripów, to nie wiem czy zwiększanie tak mocno dawek miprocyny jest dobrą drogą. Powoduje ona czasem bodyload, która w dużych dawkach jest nieprzyjemny, a może i niebezpieczny. Polecam Ci LSD w takim razie, nieważne czy klasyk czy 1P. Tam tripy na dużych dawkach są mocno enteogenne i ciekawsze niż na niektórych tryptaminach. Czas działania może być minusem, ale to i tak chyba lepsza droga niż ogromne dawki miprocyny.
Posty: 2665 Strona 261 z 267
Wróć do „Tryptaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości