Czechy - wszystko legalne?

Podejście do narkotyków w innych krajach.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 465 Strona 47 z 47
Rejestracja: 2011
  • 1392 / 134 / 0


@KamilZdun666 O piguły pytaj na Stodolni tych samych gości od których bierzesz zioło. Oni mogą załatwić wszystko i jeśli masz wystarczająco dużo motywacji na tej ulicy możesz ogarnąć co tylko chcesz.

Kiedyś w lokalu o którym piszecie wyżej kupowałem od gościa zioło, spytał czy coś jeszcze chce, ja na to odparłem co ma do zaoferowania, a on otworzył swoją saszetkę, szerzej znaną w Polsce jako kołczan prawilności i poza ziołem miał tam jakieś dwa rodzaje piguł, kryształ (meth) oraz kartony. Mówił, że jeśli chce koks muszę poczekać pół godziny, bo przy sobie nie nosi. Tego wieczora zostałem i tak przy ziółku.

Generalnie na tej ulicy w piątkowy czy sobotni wieczór jest masa mocno naćpanych ludzi, to widać, nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Nawet policja patroluje tę ulicę i nie zwraca na tych ludzi uwagi. Kiedyś siedziałem w Cafe de la Ostrava, paliłem blanta (jak zresztą sporo innych osób, przy okazji w środku można palić) po czym do środka weszło 4 policjantów, przeszli przez cały lokal, na jarających ludzi nawet nie zwrócili uwagi, a po chwili wyszli. Widać było, że kogoś szukali, na konsumentów kompletna wyjebka.

Byłem na baletach w wielu czeskich miastach i Ostrawa zdecydowanie jest moim faworytem. Można ogarnąć co się tylko chce w spoko cenach, dziewczyny chętne, nocą naprawdę zajebiście wygląda, sporo zabytków do zwiedzenia, ludzie o wiele milej i pozytywniej nastawieni do Polaków niż w Pradze, cenowo też wychodzi o wiele korzystniej.

Przy okazji: jadłem pizzę o której piszesz @rooney, ale mi nie zasmakowała. Nie wiem czy akurat trafiłem na taki moment, czy cały czas taka była. Jeśli Tobie zasmakowała być może jest warta drugiej szansy. Niestety nazwy lokalu nie pamiętam.

Oczywiście nigdy żadnych interesów z cyganami.


PS. Od siebie dodam, że jeśli już jeździcie do Ostrawy nie powielajcie stereotypów o Polakach, na Stodolni Polaka można rozpoznać ze stu metrów po tym jak drze mordę najebany, a z bliskiej odległości po dresach ganja mafii czy innej śmiesznej marce. Czesi z Ostrawy są naprawdę bardzo gościnni w stosunku do Polaków (zaznaczam: Czesi, nie czescy cyganie) i szkoda wyrabiać sobie taką opinię. Zwłaszcza widać to w słynnym lokalu o którym ciągle piszemy, z jednej strony siedzą Czesi, normalnie ubrani, pełna kulturka piją sobie piwko i oglądają meczyk przy okazji paląc jointy, a z drugiej strony 10 Sebixów w dresach, którzy na barze kupują 2 cole żeby można było posiedzieć, wyciągają zioło i siedzą przez te 6h jarając blanty, od czasu do czasu robiąc mniejszy lub większy rozpierdol. Jakby się dało to pewnie wiadro by zrobili na środku. Zdaje sobie sprawę z tego, że ta knajpa nie jest kurwa jakimś wykwintnym lokalem i kible nawet wyglądają jak wyglądają, ale to nie znaczy, że trzeba tam odpierdalać patologie. Barmanki są mega uprzedzone w stosunku do Polaków w tym miejscu, głównie dlatego, że mają cały czas do czynienia ze "śmietanką" z polskich blokowisk.
Rejestracja: 2014
  • 47 / 1 / 0


Orientuje się ktoś czy po czeskiej stronie Cieszyna, Ostrawie lub okolicach Cieszyna można bezpośrednio w jakimś sklepie kupic naboje N2O czy tylko internet albo makro w bielsku?
Ostatnio zmieniony 05 października 2019 przez Eskevar, łącznie zmieniany 1 raz.

"Agresja na Polskę była dla Niemców polem doświadczalnym dla siły metamfetaminy"

Teresa Kowalik i Przemysław Słowiński, autorzy książki „Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych” w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl

W Birmingham odnotowano rekordową liczbę zgonów z powodu zażywania narkotyków

Jest to najwięcej zgonów od roku 2001, w którym zaczęto przeprowadzać takie statystyki.

gbu

Rejestracja: 2007
  • 616 / 15 / 0


Fajnie że na stodolni jeszcze można sobie spokojnie siąść , ale jeśli chodzi o Czechy np. 10 lat temu a teraz, to se ne vrati.

Ciekaw jest jakiś opinii, tych co mieli styczność z czeską policją, bądź mieszkają w Czechach i po prostu wiedzą jak jest.
Rejestracja: 2011
  • 1392 / 134 / 0


@gbu No to co konkretnie Cie interesuje, bo kilka spotkań z czeską policją zaliczyłem, żadne nie zakończyło się źle.

Teoretycznie jest mandat za np. palenie jointa w miejscu publicznym, mi w Pradze zdarzyło się palić na Starym Mieście z 10 metrów od dwóch policjantów i nawet nie podbili, aczkolwiek było to w środku tygodnia wieczorem - nie wiem jak zachowali by się w weekend, gdy są tłumy turystów. Generalnie w wielu częściach tego pięknego kraju zdarzało mi się wiele razy jarać blanty w niedalekiej odległości od patrolu policji, nigdy nie spotkała mnie przykra sytuacja, ewentualnie kończyło się na gadce.

Raz podbił do mnie jeden podczas palenia gibona i mówi żeby mu dać dokumenty (podejrzewam, że chciał wpierdolić mandacik), ja na spokojnie gasze joya, podaje mu je, gram głupa - czyli pytam czy zrobiłem coś nie tak etc. On się orientuje, że nie jestem Czechem, pyta skąd jestem, ja odpowiadam, że z Polski przyjechałem na weekend pozwiedzać, słyszałem że tu jest legalne bla bla bla, typowe lanie wody. On w końcu coś tam mówi, że palenie na środku ulicy nie jest legalne (mimo, że byłem w bocznej uliczce przykitrany) i zrobimy tak, że w tym momencie łamię przy nim tego jointa na pół i wyrzucam do śmietnika, a on zapomina o całej sprawie %-D Zrobiłem to co chciał, jeszcze coś tam rzucił, że następnym razem wklepie maksymalną kwotę jaką może :) Nie mogę powiedzieć, że był misterem uprzejmości, natomiast faktem jest to, że kompletnie olał temat.

Sytuacja numer dwa.
Pojechaliśmy z ziomkami na tygodniowy wypad, wylądowaliśmy na jakiejś kompletnej wiosce w celu ogarnięcia zioła (byliśmy pierwszym autem, które wzięło na siebie pojechanie po towiec, drugie auto składu już czekało w umówionym lokum służącym za nocleg). Z racji tego, że byliśmy większą ekipą na owej wiosce zakupiliśmy 50g naprawdę kozackiego materiału prosto od miejscowego growera (którego zresztą znaliśmy już od dłuższego czasu) i wrzuciliśmy do bagażnika obok naszych toreb. Byliśmy już kompletnie zajechani, za nami kilka męczących godzin (plus kilka dodatkowych spędzonych w korku), chcemy tylko dojechać na miejsce i iść spać, a przed nami kolejne 2 godziny drogi. Generalnie godzina 1 w nocy i lecimy po czeskich szosach, na polskich blachach, w samochodzie produkcji niemieckiej koloru czarnego (zaznaczam, że nie był to 20 letni dresowóz, a 3 letnia furka zakupiona w salonie).
Nagle w lusterku pojawia się znany wszystkim niebieski sygnał, zjeżdżamy na pobocze w sumie obsrani - bo to pierwsza nasza taka akcja w Czechach na dotychczasowe kilkadziesiąt wizyt. Wysiadają policjanci, podbijają od strony kierowcy, ten otwiera szybę, świecą nam latarkami po mordach (w tym momencie muszę zaznaczyć, że pomimo stereotypowego samochodu nikt z nas nie miał tzw. zakazanej gęby), jeden z nich mówi, że chcą od nas wszystkich dokumenty. Zebrali dowody, poszli do radiowozu, po 5 minutach wrócili, oddali nam je i w końcu pada hasło aby otworzyć bagażnik. Ja już w głowie myśl, że zajebiście, noc na czeskim dołku, chuj wie gdzie, potem pewnie sprawa w czeskim sądzie, generalnie chujnia. Kierowca otwiera bagażnik, policjant świeci latarką, ja normalnie oczy już zamknięte i wiem co zaraz będzie. Gość zadaje pytanie czy jedziemy teraz do Polski, czy zostajemy w Czechach, kierowca odpowiada, że zostajemy bo dopiero przyjechaliśmy, kilkanaście sekund ciszy i policjant stwierdza, że ok - możemy jechać. Musiał zauważyć to zioło, bo nawet specjalnie go nie kitraliśmy. Leżało pośrodku toreb - on je olał.

Sytuacja numer trzy.
Pojechaliśmy na inny wypad, tym razem Ostrawa, gdzieś na wiosnę. Pobalowaliśmy trochę na Stodolni, poznaliśmy jakiś Czechów (nie czeskich cyganów), pochodziliśmy z nimi po różnych knajpach, spaliliśmy w chuj gibonów, jakieś piwka, niektórzy wrzucali inne specyfiki, generalnie integracja na całego do północy. Po północy skończyło nam się jarando, ale nasi nowi czescy przyjaciele zaproponowali żeby podbić do nich na osiedle i zaraz coś się ogarnie. Tak więc bez namysłu ruszyliśmy w drodzę ku przygodzie. Tu w sumie wszystko wyglądało jak na typowym polskim blokowisku, gość poszedł do bloku i wyszedł z kilkoma workami jarania od dila, padła kolejna propozycja, aby skoczyć gdzieś na ławkę, po drodze poszliśmy do nocnego, gdzie każdy zaopatrzył się w to czego akurat potrzebował - czyli lokalne piwka, papierosy, bletki etc.
Na owej ławce czułem się jakbym cofnął się do lat 90, bez kitu - siedzimy sobie pod blokiem na jakimś czeskim osiedlu, palimy jointy, pijemy piwka, śmiejemy się i mimo, że sami nie mówimy po Czesku to z naszymi nowymi ziomkami dogadujemy się znakomicie :)
Niestety najprawdopodobniej jakiś okoliczny tubylec mieszkający w bloku pod którym aktualnie się znajdowaliśmy zadzwonił po policję, zresztą nie dziwie mu się, bo chyba się głośno zachowywaliśmy, na usprawiedliwienie dodam, że był weekend (chyba %-D).
Policjani podeszli akurat jak paliliśmy jointa, od razu z jakimś takim bojowym nastawieniem, ale po tym, gdy zebrali nasze dokumenty w stosunku do nas (Polaków) zaczęli być neutralni, a w stosunku do miejscowych... no powiedzmy, że nie byli zbyt uprzejmi. Przetrzepali nas wszystkich, mieliśmy łącznie ze sobą 3g trawy, plus jeden ziomek z Polski miał przy sobie dwie piguły. Założyli rękawiczki lateksowe, wzięli jakieś swoje worki strunowe, do jednego wrzucili zioło, do drugiego te piguły, coś tam ponotowali, oddali dokumenty, niektórym Czechom wystawili mandaty, zawinęli towar i odjechali. Po tej sytuacji zakończyliśmy imprezę, ale jeszcze udaliśmy się do bankomatu żeby dorzucić naszym nowym ziomkom połowę kasy na zapłacanie kary (pamiętajcie, tak trzeba robić). Reasumując poza zawiniętym towarem konsekwencji żadnych i wszyscy spokojnie wrócili do domów.

Jak widać zdarzają się policjanci, którzy mają wyjebane na większe ilości, a zdarzają się też tacy, którzy nawet najmniejsze potrafią powinąć i dorzucić mandat w gratisie. Ogólnie rzecz biorąc czeskie prawo jest wymierzone przeciwko dilerom, nie przeciwko konsumentom. Natomiast są pewne limity czego ile możesz posiadać i przy przekroczeniu tych limitów możesz (zaznaczam możesz) mieć kłopoty, ale nie musisz. Wszystko leży w gestii policjanta, może Ci spierdolić życie albo to olać, mnie tylko raz zatrzymali z większą ilością (sytuacja opisana wyżej) i olali. Tak samo nie zaliczysz większego przypału jeśli uprawiasz małą liczbę krzaków (chyba limit wynosił 5, nie pamiętam). To znaczy jeśli wpadną na trop Twojej uprawy odwiedzą Cie w domu z nakazem o 6 rano, przetrzepią go (jak w Polsce), ale jeśli znajdą mniej niż 5 roślin zniszczą je, a Ty dostaniesz karę finansową (o ile nie znajdą w mieszkaniu np. pół kilo amfetaminy, wtedy raczej tak przyjemnie się nie skończy %-D).
Poza tym Czesi jarają w chuj zioła i pisząc w chuj naprawdę mam na myśli ogromne ilości, czeska mentalność ma również dość wysoko postawioną poprzeczkę jeśli chodzi o tolerancję dla substancji psychoaktywnych i nie tyczy się to jedynie osób z młodszego pokolenia, a ogółu społeczeństwa. Są bardzo liberalni w tych kwestiach, zarówno prywatnie jak i prawnie, podejście 90% niećpających Czechów do dragów to coś w stylu "aaa chcesz sobie ćpać to ćpaj, to Twoje zdrowie, mi nic tego i mnie to nie interesuje". Zupełne przeciwieństwo polskiej mentalności.

Przepraszam, że wyszło tak długo, ale jestem aktualnie po dobrym nabiciu sativy, samych historii z Czech mam mnóstwo - kilka tomów można by napisać, w przeciągu ostatnich 10 lat byłem tam spokojnie ponad 100 razy (a podejrzewam, że może i dwa razy tyle). Bywały takie okresy, w których dwa dni siedziałem w Polsce, a później na kilka dni jechałem do naszych sąsiadów i tak w kółko przez kilka miesięcy.

gbu

Rejestracja: 2007
  • 616 / 15 / 0


Wiesz, ja też mógłbym książkę napisać jeśli chodzi o wizyty u naszych południowych sąsiadów;). Bardziej chodzi mi o to czy teraz policja tam jest bardziej upierdliwa niż to miało przed tą niby legalizacją. Wcześniej w teorii prawo było takie jak w PL teraz, w praktyce była totalna wyjebka z ich strony. Teraz mają instrumenty prawne do karania i z Twojego tekstu , wynika że jednak część z nich korzysta
Posty: 465 Strona 47 z 47
Wróć do „Narkotyki za granicą”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość