Heroina - wątek ogólny

Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 5781 Strona 576 z 579
Rejestracja: 2018
  • 566 / 118 / 0


Jak towar slabszy niz koda i z cebulki, to domyslam się źródła, ale to nie dział na dyskusję o tym. Wierz mi że to nie pokazało nawet 10% tego co może dać hera.
Rejestracja: 2011
  • 6350 / 551 / 0


Chyba lepiej jak na kogoś heroina ``nie działa``.To gruby kaliber...no i pozostaje fentantyl.
Mi się marzy spróbować heroiny, ale już bylem trochę wjebany w kodeinę i tramal, wiec wole nie ryzykować a do tego nie wale już nic i.v. ( zraziłem się po waleniu i.v. metkata, strzały w ogóle mi nie wychodziły ) a paląc hel trzeba umieć a p.o albo w nosa to chuj a nie grzanie.

Australia: Pytamy dilerów, jak wpłynęły na nich związane z narkotykami zgony na festiwalach

"Zdecydowanie widzę większą ostrożność i słyszę więcej pytań. Kupujący chcą teraz zobaczyć produkt przed jego zakupem i wiedzieć, jak zareagowali inni."

N jak NARKOMANKA (video)

Kolejne dwa ciekawe wywiady z kanału YT Jak to ogarnąc?
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 138 / 0


Oj, to prawda, że to palić trzeba umieć. Przynajmniej ja mam dwie lewe ręce do tego. Mogę być pielęgniarką każdego, kto tylko chce strzelać, a sam nie zrobi sobie iniekcji albo ma jakieś zboczenie na punkcie tego, żeby ktoś inny to robił (z tego miejsca pozdrawiam wszystkie moje misie pysie, którym robię zastrzyki <3 ), ale palić tego cholerstwa nie umiem. Kiedyś kumpel mi to wszystko przygotował, wyprostował, posypał i podpalał, moim zadaniem było tylko ten dym wyłapać i wtedy wyszło, ale sama nie umiem i więcej próbować nie będę, bo nie stać mnie na spalenie choćby kropelki towaru.

Swoją drogą, kiedyś musiałam schować sreberko z dużą ilością towaru na dziąsło, bo byłam pyrana i ślina wpłynęła trochę pod warstwy tegoż i trochę mi wyciekło do gęby, czułam po prostu ten smak. Różnicy w swoim stanie nie zanotowałam, stąd też wnioskuję, że faktycznie p.o. nie działa. :D

P.S. Idą te spierdolone, śmierdzące kiełbą i zimnym jajem święta, szybkujcie zapasy, opiowraki!
Rejestracja: 2018
  • 476 / 111 / 0


I makowcem! Opiowraku, opiowraczko: jeżeli żyjesz nadzieją, że pojawi się coś godnego płukania, i nie przestajesz próbować płukać, a nie masz gdzie śnić o zostaniu ogrodnikiem, możesz zrobić wreszcie coś pożywnego, makowiec mianowicie. I nakarmić nim swoją matkę, która nie wie, że ćpiesz.
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 138 / 0


Zamknij mordę, Poncki. :D Moja matka nie jada maku. Ja nadrabiam za całą rodzinę. Aleee... faktycznie z płukanego maku by dało radę to zrobić? Bo jeśli tak, to chyba zaprzyjaźnię się z siostrą, która za makowcem przepada i ja będę płukać i piec piździe te ciastka, a ta będzie mi wdzięczna dozgonnie i może zaczniemy ze sobą rozmawiać.

Przeżywam ledwo drugi dzień skręta i nie wiem co jest gorsze - napierdalanie ramionami i nogami z niepokoju czy to, że w moich kichach burczy jakby burza szła, ale jeszcze się nie posrałam, tylko rzygnęłam ze dwa razy, gdy poczułam, że sąsiedzi coś smażyli. Kurwa, już skołowałam hajs, ale dzisiaj nie dam rady tego ogarnąć, więc chcę jak najszybciej iść spać, żeby jutro z rana się obudzić i pędzić załatwiać i ukoić nerwy. I pozostałe części ciała.
Rejestracja: 2010
  • 2233 / 329 / 0


@Hexe imho hel najlepiej wchodzi jak się przygrzeje tak w trzeci dzień skręta :) Boli cię wszystko, rzygać się chce, z nosa i dupy się leje itp.. Szykujesz, pukasz i nagle jakoś automagicznie, niewytłumaczalnie, w ciągu kilku sekund wszystko mija :) Kurwa, właśnie te przejście, ta transformacja jest dla mnie najlepsza :) 2 dni nic do gęby wsadzić nie mogłem, zero apetytu a tu parę minut po zaaplikowaniu 'lekarstwa' nagle mały głód się pojawia :) I ten przypływ energii....najlepsze. W ogóle dla mnie najgorsze z całego opio skręta nie są bóle, pocenie się czy sraczka tylko brak energii...zupełny, kompletny brak chęci do czegokolwiek. Czasami a właściwie dosyć często jestem zmuszony na 'gilu' jechać do roboty to normalnie czuje się jakbym siłą woli tam się przemieszczał. Inna sprawa, że w mojej profesji na skręcie robić się nie da bo to praca umysłowa połączona z rozwiązywaniem różnorakich problemów i generalnie myśleniem a na skręcie nie dość, że właśnie brak energii i chęci to jeszcze kurwa z myśleniem, rozwiązywaniem zagwozdek technicznych to jest już zupełna masakra...
Rejestracja: 2018
  • 566 / 118 / 0


Ciekawostka, dla mózgu większe szkody powodują takie przerwy i skręty wywoływane co chwile ''żeby lepiej klepło'' niż umiarkowane (powiedzmy 3-4 tyg) ciągi. Ale przyznaję że ta ulga wtedy jest magiczna, nawet przy słabym towarze.
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 138 / 0


15 kwietnia 2019AlienForms pisze:
@Hexe imho hel najlepiej wchodzi jak się przygrzeje tak w trzeci dzień skręta :) Boli cię wszystko, rzygać się chce, z nosa i dupy się leje itp.. Szykujesz, pukasz i nagle jakoś automagicznie, niewytłumaczalnie, w ciągu kilku sekund wszystko mija :) Kurwa, właśnie te przejście, ta transformacja jest dla mnie najlepsza :) 2 dni nic do gęby wsadzić nie mogłem, zero apetytu a tu parę minut po zaaplikowaniu 'lekarstwa' nagle mały głód się pojawia :) I ten przypływ energii....najlepsze. W ogóle dla mnie najgorsze z całego opio skręta nie są bóle, pocenie się czy sraczka tylko brak energii...zupełny, kompletny brak chęci do czegokolwiek. Czasami a właściwie dosyć często jestem zmuszony na 'gilu' jechać do roboty to normalnie czuje się jakbym siłą woli tam się przemieszczał. Inna sprawa, że w mojej profesji na skręcie robić się nie da bo to praca umysłowa połączona z rozwiązywaniem różnorakich problemów i generalnie myśleniem a na skręcie nie dość, że właśnie brak energii i chęci to jeszcze kurwa z myśleniem, rozwiązywaniem zagwozdek technicznych to jest już zupełna masakra...
Mnie często po 2-3 dniach skręta pojawia się nie tylko mały głód, a głód a'la knur! Tak, jakby organizm chciał nadrobić to, że nie jadłam przez 1,5 tygodnia nic poza żelkami, jakimś ciasteczkiem albo plackiem z banana, mąki i jajka. A później znowu jest błogo, znowu El Dorado, bo jest co walnąć z rana... I po południu... I wieczorem, jeśli jest potrzeba. A jest, bo jestem pazerna. A za chwilę znowu 3 dni posuchy. I to kombinowanie skąd wziąć hajs i jak zaleczyć skręta - ryzykować z makiem czy z kodeiną. Nie da się wtedy nic załatwić tak, jak piszesz, np. w pracy czy na uczelni, bo nie da się myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, żeby skołować hajs i/lub towar. "I dlaczego ten chuj znowu się tyle spóźnia?". W sumie mógłby być punktualny, ale wie, że ćpunisko i tak poczeka. :)

Mój trzeci dzień skręta dobiega końca. Wlałam w sobie wywar z kilograma maku chujwijakiego, bo nie mam żadnej listy tych klepiących, nie wiem więc, co się dzieje obecnie na rynku. Poza zaklejeniem dupy nie poczułam nic. A i tak mam wrażenie, że to placebo. Że moja dupa się zassała, gdy pomyślałam o tym, że może to przez mak. W każdym razie jutro do 12-14 powinnam być zbawiona. W zależności od tego ile będzie kazał na siebie czekać Jaśnie Oświecony Książę...
Rejestracja: 2017
  • 21 / 3 / 0


Siema, mam pytanie tylko bez koloryzacji prosze, mianowicie ile mieliscie opiatow w moczu?

Ja mialem prawie 6k ostatni raz jaralem ok 14 a oddawalem mocz przed 22. Zjaralem wtedy max 0.08 przez caly dzień.

No coz, wrocilem do tego gowna, skret zaczyna sie po ok 8h ostatniego bucha, po 10h z nosa leci ciurkiem o zimnie nie musze wspominac.

Kocham nodowac
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 138 / 0


Moja ostatnia (przymusowa, na innej nigdy nie byłam) toksykologia odbyła się w 2016 roku. Na skręcie mnie zwinęli, bo zemdlałam w kiblu i od razu krew i siki na badania. Mój wynik wtedy to 790 lub 890. Nie pamiętam dokładnie.
Posty: 5781 Strona 576 z 579
Wróć do „Morfina i heroina”
Na czacie siedzi 61 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Lied i 0 gości