Morfina/Heroina - tylko raz?

Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 460 Strona 46 z 46
Rejestracja: 2018
  • 1374 / 190 / 154


[mention]Jamedris[/mention] O właśnie, czytałam gdzieś nawet fragmenty tej książki, w samo sedno… Poza tym człowiekowi się wydaje, że opio uśmierzają wszystkie jego problemy, a orientuje się, że coś jest nie tak dopiero gdy przekracza kilkudziesięciokrotnie swoją pierwszą dawkę lub, co gorsza, opiatów / opioidów nagle braknie.

Off top: Mogłybyśmy może popisać chwilę na pw? ;-)
Rejestracja: 2018
  • 1374 / 190 / 154


[mention]kaneshiro[/mention] W przypadku benzodiazepin sprawa jest o tyle gorsza, że są one traktowane jako zwyczajne leki i przez długi czas tak właśnie jest, że są niezawodne na lęki, czasami stany depresyjne etc., a są bardzo silnie uzależniającymi substancji. Nie wiem z autopsji, ponieważ zawsze starałam się być bardzo rozważna w stosowaniu benzodiazepin, ograniczając je do najgorszych ataków paniki czy najsilniejszych morfinowych skrętów.

Jak działają dopalacze?

Dobrze wiedzieć przed Sylwestrem ;) Dość obszerny i w większości całkiem do rzeczy artykuł z periodyku „Służba Zdrowia”.

Dilerzy ciągle o krok przed służbami. Ile osób zmarło po dopalaczach w woj. lubelskim?

209 zatruć i 5 zgonów – to statystyki z województwa lubelskiego za rok 2018. Na rynek ciągle trafiają nowe substancje psychoaktywne.
Rejestracja: 2018
  • 833 / 147 / 2


30 września 2018kaneshiro pisze:
A ja uważam, że gorszą od opiatów grupą pod tym względem są benzodiazepiny. Znam je z czasów, gdy popularne było wzmacnianie tym opioidu (głównie tramal, to z obowiązku heh). Jak byłem w ośrodku poznałem trochę benzo nałogowców i poznałem ich profil co nie co (nie wspominam o tym, co się z nimi działo na detoxach, stare grzejniki już prawie ogarnięci a benzoaddicts z niedługim stażem nadal chodzili po ścianach). Mało kto jest tak podatny na nałogi, jak osoby wpadające w benzo (lękowcy, uciekający od problemów w używki itp- w większym stopniu niż u przeciętnego randomjunkie).
Też tak uważam. Sam jestem benzowrakiem (zaburzenia lękowe, osobowość unikająca), nawet bardziej niż opiowrakiem. Z opio umiem sobie jako-tako radzić, w sensie, że jak przekroczę pewną dawkę, którą sobie ustaliłem to zaczynam schodzić. A jak dopada skręt to jest do przeżycia w domu. Z benzo tak nie ma, alprazolam był dla mnie zawsze wybawieniem, jeżeli chodzi o fobię społeczną, ale nie mogę go brać, bo za szybko tracę kontrolę. I jak nagle mi się skończy to ląduje w szpitalu na detoksie, bo jest ryzyko padaczki. Poza tym, benzo zmienia mnie z zalęknionego introwertyka w ekstrawertyka, który nagle jest duszą towarzystwa. Ale to wszystko tylko złudzenie, przez takie zachowania miałem dużo problemów. Opio nie zmienia mnie aż tak jak benzo. Na opio jestem też trochę bardziej otwarty, ale nie puszczają mi hamulce, tak jak na benzo, jednak zachowuję więcej swojej osobowości. W ogóle to temat rzeka, ale nie chcę tu robić OT.

@taurinnn, przez długo czas lekarze uzależniali ludzi od benzo, ale teraz to się zmieniło, chociaż rzeczywiście w społeczeństwie jest przyzwolenie na ćpanie tabletek. Jest taka fajna książka "Relaks amerykański ", ale niuanse z niej zrozumie tylko osoba, która jest/była wjebana w benzo.
Rejestracja: 2012
Użytkownik zbanowany
  • 609 / 15 / 0


30 września 2018Jamedris pisze:


Maciej Kozłowski (psychiatra i autor słynnego na NG traktatu "Moja heroina. 25 lat nałogu" i książki (której NIGDZIE nie można dostać w żadnej formie :wall: )
Offtop, ale muszę.
Widać źle szukasz. W katowickim Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Akademickiej można wypożyczyć "Moją heroinę" w wersji papierowej ;-)
Rejestracja: 2018
  • 6 / / 0


Ja myślę, że da się tylko spróbować raz o ile później nikt nie zaproponuje Ci po raz drugi. Pamietam moj pierwszy raz brown toczony po lotnisku. Nic nie poczułam za pierwszym razem. Na drugi dzień rzygalam jak kot. Pomyślałam sobie wtedy " Ku*wa co oni w tym widzą przecież to nie jest nic fajnego" bylo to 2 lata temu. Potem znow sprobowalam i tym razem weszlo i o kurcze super palilam pol roku 2 miesiace przerwy pozniej przez kolejne pol roku palilam tak raz na tydzień, a teraz juz wale po kablach gdzie cale zycie myślałam i byłam pewna, że " nie no jak to tak w żyłe ? A w życiu !" Ale nadszedl moment w którym tolerancja sporo urosla, kasy zaczelo brakować wiec trzeba pomyśleć nad maksymalnym wykorzystaniem tego co sie ma. Pierwsze IV hm kurde czuje sie jak na jakims zjeździe glowa boli nie fajnie. Potem znowu palone, aż w końcu przyszedl czas na drugie podejscie IV i bum jest mamy to ten wjazd no super i od tamtej pory juz tylko wale chociaz staram sie ograniczyć i wyjść z tego. Dzis drugi dzien bez lecze sie amfa.... oczywiscie iv. Kiedys bylam fanką trzepaczy, a to tableteczka, a to mefa i to wiadomo nie codziennie. Dopoki nie zaprzyjaznilam sie z helena. Nagle trzepacze staly sie fee, a co ja mam cos nosem wciagac zeby mnie gryzlo ? No nie ! Lepiej potoczyć krople browna po lotnisku, albo wpuscic w kanał i miec to przyjemne uczucie. Gdybym mogła cofnąć czas to wycofalabym sie w momencie gdy bralam raz na tydzien i zylam sobie wesolutko bez skreta. Ale przez jeden wyjazd poplynelam i tak zostalo do dziś. Cholerstwo straszne.Gdy jestes w ciagu wszystko jest super nawet mimo tego, ze masz problemy(ktore powstały między innymi przez ten.nalog). A gdy przychodzi trzeźwość to dopiero wtedy zaczynasz myśleć "co ja robie musze to wszystkonie naprawic" przychodzi dół i co robisz ? Lecisz po kolejna działkę. Wymyslasz glupie wymówki przed samym sobą typu " to ostatni raz" "wezme, bo jak ja bede jutro funkcjonowac ? Jak pojde do pracy/lekarza/ sklepu? Jak posprzatam ? Jak zrobie to czy tamto" i mysl " a wezmę z ale tylko, żeby dac rade zrobic to jutro" i ciach jazda po sztuczki.Przepraszam za maly of top, ale mam nadzieję, że moja historia komus da do myslenia za nim wezmie ten jeden raz, a pozniej raz jeszcze " bo w sumie fajnie bylo/nic.nie poczulem sprobuje raz jeszcze" i wlasnie w ten sposob czlowiek wpada w sidła uzależnienia. Pozdrawiam was :)
Rejestracja: 2010
  • 422 / 16 / 0


"Moja heroina", proszę bardzo. Cena niestety nie zachęca niemniej książka jest dostępna.

https://allegro.pl/moja-heroina-swiadec ... 74571.html
Rejestracja: 2011
  • 5495 / 408 / 0


Dałbym rade, można powiedzieć, ze już dałem.Wziąłem morfinę raz w życiu i więcej nie wrzucałem.Bardzo mi się spodobało. :diabolic:
Rejestracja: 2018
  • 1374 / 190 / 154


[mention]UJebany[/mention] Ale inne opioidy chyba bierzesz? Czy pomyliłam Cię z kimś? No bo niby nie morfina, ale jednak mechanizm działania ten sam, opio to jednak opio.
Rejestracja: 2011
  • 5495 / 408 / 0


@taurinnn
morfiny i heroiny nie biorę.Tylko tramadol co jakiś czas.
Rejestracja: 2018
  • 1374 / 190 / 154


[mention]UJebany[/mention] No ale jednak opioidy. Bardziej mnie zastanawia, czy jest ktoś, kto raz spróbował morfiny lub heroiny, a potem już nie sięgał po żadne opio w celach niemedycznych.
Posty: 460 Strona 46 z 46
Wróć do „Morfina i heroina”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości