Morfina - wątek ogólny

Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 5847 Strona 583 z 585
Rejestracja: 2016
  • 61 / 1 / 0


14 kwietnia 2019zolpi pisze:
...ale na dłoniach w uj boli, na nadgarstkach też bo tylko tam mam widoczne żyły...
ja nie wiem jak może bolec w dłonie XD
0.45 i do przodu. osobiście wole pukać w dłonie niż przegub bo jest mi łatwiej i jakoś miłej niż w typowo ćpuński spot.
minus taki, że jak spieprzysz i kolejny raz się wkłuwasz nawet wyżej to siniak murowany
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 137 / 0


^ O to to! 0,45 mm, a nie jakieś 0,7! Dłonie mam czasami sine i spuchnięte (nacieram wtedy jakimś diklofenakiem czy innym ibuprofenem w żelu + heparyną), bo jak szybko muszę przyładować, to krew wycieka pod skórę. Przeguby, jak już pisałam, mam w większości zaorane, więc muszę sobie radzić inaczej. Póki co odkryłam bardzo ładną, grubą żyłę na przegubie, ale nadgarstki i dłonie jednak zawsze są w pogotowiu, bo wiem, że tam zawsze, 100/100, znajdę cokolwiek, choćby najcieńszego, gdy przytrzymam dłużej stazę i skieruję łapy ku dołowi.

Posiadanie w czynie ciągłym

...czyli pół kilograma marihuany na raty okiem prawnika.

Uzależnienia u młodzież głównym tematem konferencji „Mózg – wielka tajemnica”

Wydarzenie odbywa się w związku z obchodami Światowego Tygodnia Wiedzy o Mózgu. Konferencja pt. „Mózg – wielka tajemnica” skierowana jest do nauczycieli, psychologów, pedagogów, terapeutów, logopedów oraz do osób zainteresowanych tematem
Rejestracja: 2016
  • 61 / 1 / 0


Nie wiem czy to moje urojenie ale mam wrażenie, że na dłoniach szybciej robią się blizny. Strzelałam w jedno miejsce z max 4 razy i po miesiącu nadal mam ślad a raczej mała bliznę.
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 137 / 0


Nie wiem, może bardzo kaleczyłaś te miejsca albo jakaś specyfika Twojej skóry/organizmu do regeneracji/ziarninowania.

Ja od dłuższego czasu, bo z pół roku lub więcej, celuję w dłonie, często awaryjnie, gdy nie mam już gdzie, bo inne kabelki muszą się zregenerować i mam do tej pory dwie blizny w dwóch miejscach na jednej dłoni, a walę w co najmniej 9 łącznie na obu + nadgarstki. I tylko jedno sprzed dobrych 2 lat mam nieczynne, bo takie blizny na skórze i zrosty pod nią.
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 547 / 115 / 0


Na dłoniach jest cienka skóra, może to przez to.
Rejestracja: 2019
  • 23 / 5 / 0


08 kwietnia 2019zolpi pisze:
Ja pierdole, niektórzy są tacy mądrzy. Ja chciałabym chcieć chociaż spróbować, bo tęsknie za ŻYCIEM. Mimo, że w to nie wierzę i czuję, że nie uwierzę, to pójdę na detox prędzej czy później, choćby po to żeby tolerka mi spadła i nie była wrakiem, który się przewraca wstając z łóżka. Im so sorry, morphine mnie przerosło - Was też, to nazywa się mechanizm wyparcia, pierdolenie o rzeczach, które nie mają nic do rzeczy. Idziesz na detox albo nie, czy się uda chuj jeden wie. Chcę życia, ludzi których straciłam, siebie którą straciłam, zdrowie i urodę. Jak pomyślę, że już 4 lata napieprzam tram, kodę, czy morfine z oksykodonem, to czuję, że nie czeka mnie już nic, a mam 20 lat. Ktoś kiedyś powiedział mi patrząc prosto w oczy "masz w sobie życie".
Co za smutne pier*olenie w stylu zakompleksionej i znerwicowanej uczennicy pierwszego roku szkoły plastycznej (co nieco o tym wiem bo sam eon temu w takiej byłem) Jak czytam tu takie wstawki rodem z rubryki Trudne Sprawy w Bravo Girl, to aż mnie skręca żeby dać kopa w dupę, szczególnie jak autorka pisze te dramatycznie ochy i achy - "straciłam życie, straciłam siebie, fortunę, urodę, DOM i dwa bardzo pluszowe misie" a ma raptem 20 lat i je kodeinę (oxy czy mór zwykle dodają dla dodania dramatyzmu)...
Anyway
Dzieciaku. Straciłaś? Widzisz problem? To zrób coś z tym. O ile nie jesteś terminalnie chora lub okaleczona - nic prostszego. Wiem co piszę zaczynałem z heroiną mając 18 lat mam 37. Na drodze radzenia sobie z tematem uzależnienia nauczyłem się kilu rzeczy - po pierwsze tego że nikt Ci nie pomoże/nie uleczy jeśli nie pomożesz sama sobie. Robienie z siebie bezwolnej ofiary to najlepsza metoda aby G zmienić. Także durne jest personifikowanie narkotyków i uzależnienia - typu wewnętrzny narkoman znów byl silniejszy (ten pseudonaukowy kretynizm imputowany przez terapeutów metody drug free - z typu tych Monarowskich - złamał życie wielu dzieciaków), bo znów zwalnia od odpowiedzialności - kochanie to nie ja a mój zły brat bliźniak znów przywalił w kanał, ja kocham życie ale on/a nie. Co za Bullshit. Demonizowanie narkotyków też jest idiotyczne - nie lepiej powiedzieć wprost, że są za-je-biste? Bo wiele z nich absolutnie takimi jest, na trzeźwo takiej nagrody >>za nic nie robienie<<, nie dostaniesz! Tylko konsekwencje ich brania to już inna bajka - potężne problemy, zdrowotne, finansowe itp, itd, a przedewszystkim, w większości wypadków, absolutna utrata kontroli nad sobą, życiem.

Niesamowite jest jak same osoby uzależnione czy szkodliwie nadużywające powielają nie poparte naukowo wierzenia i teorie na temat swoich problemów wzięte chyba z podwórka, czy kur*a onetu lub wyniesione z gównianej poradni gdzie złote życiowe rady daje spec terapeuta/ka co pracuje za tysiąc pińset, a przed dyplomem sam/a najczęściej będący jakimś ostrym popaprańcem - nie od dziś wiadomo, że grid idących na psychologię idzie po samoleczenie. Nie mówiąc już o tych po kierunkach zaocznych czy wieczorowych tudzież po wszelkich weekendowych kursach, cudownych neofitach działających na zasadzie jeśli ja się "wyleczyłem" to i ciebie ulecze.

Reasumując ten słowotok, który mi się tu po lekach przytrafił. Jeśli chcesz coś zmienić po prostu to zrób. Nic prostrzego, znam wielu którzy rzucili używki wpizdiet i są od lat bardziej świadomi, silniejsi niż tak zwani normalsi którzy tego problemu nie doświadczyli. Jeśli nie wyjdzie raz wstajesz z kolan, bierzesz poprawkę na błędy w podejściu, to co poszło nie tak i próbujesz dalej. Bez ubierania tego w absurdalne bajeczki o wewnętrznym ćpunie i absolutnej bezsilności - bajeczki dla ograniczonych intelektualnie, może i tłumaczące w prymitywny sposób pewne wspólne w uzależnieniu mechanizmy ale też czesto szkodliwe jak np cały Monar :świnia: , który opanował biznes leczenia w polsce. Na szczescie mamy rok 2019 i są inne oferty, programy substytucyjne, znów zaczynają się uzależnieniami u nas zajmować lekarze, psychiatrzy a nie znachorzy/neofici leczący garścią frazesów, łopatą i drelichem lub ksiądz karateka :korposzczur: z katolickiego Karanu (w końcu chyba został skazany za patologie i absurdy, które miały miejsce w tych ośrodkach). Ogarnij się poszukaj lekarza, zacznij żyć - w wieku lat 20tu, nic prostszego.

------------------------------------------------------------
27 grudnia 2005Micklen pisze:
A czytales o psychologu co sie wpierdolil w morfine? on wlasnie dawal sobie zawartosc ampulki do kawy i sobie tak pil...
To byl psychiatra a nie psycholog, a książka to zdaje się: Moja heroina. Świadectwo psychiatry Maciej Kozłowski.
Słynne story, sporo o tym bylo w Wyborczej, kiedy publikowali cykl "MyNarkopolacy", później im przeszło i zlikwidowali w/w stronę/subportal na stronach Wyborczej, możliwe że temat zwyczajnie przestał im "żreć" albo stał się niewygodny. Anyway.
Znaleźć to można też tutaj: https://neurogroove.info/trip/moja-her ... -w-nalogu

Scalono. taurinnn
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 137 / 0


Chyba, że nasza zolpi nie chce się leczyć i tylko tak biadoli. Ja już się pogodziłam z tym, że nie chcę się leczyć, odtruwać. Na razie jest mi tak wygodnie mimo, że wygodne jest tylko samopoczucie po strzale, a reszta (organizowanie kasy, dostawcy, później wyciskanie filtrów i zaklejanie dupy loperamidem, itd.) to niewygody tego hobby, jakim jest opiowractwo. Może będzie tak do końca życia. A może kiedyś to pierdolnę. Na pewno nie teraz. I nie będę biadolić o rzekomym zniewoleniu i pisać dramatów w stylu wyznań narkomanów na skręcie, których przesłuchiwano przez 24-48 h, więc przyznali, że są skrzywdzeni przez nałóg i że tak bardzo chcą pomocy. Jedyny powód, dla którego bym to teraz jebnęła/ograniczyła (ze wskazaniem na to drugie raczej), to rosnąca ciągle tolerancja i pazerność trudna do opanowania.
Rejestracja: 2011
  • 6303 / 538 / 0


@Hexe
Może to jest właśnie odpowiedni moment na rozstanie się z opio ( tolerancja, ubieganie się za dilerami, ogromne wydatki na Majkę ).Wkroczyłabyś byś program metadonowy albo brać bupre ( ta druga opcja wydaje mi się lepsza ).Ogarnęłaś byś życie...Wiem, ze jako obserwator to tak łatwo powiedzieć, ale wiesz kto nie próbuję ten nie wywalczy. :ręka:
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 137 / 0


Ale ja nie chcę. A na M rzadko kiedy wydaję, ostatnimi czasy od miesiąca co najmniej jadę na H. Ekonomiczniej. Choć i tak śmiechu to warte. Na program pewnie bym się nie dostała, bo nie odbębniłam stu detoksów szpitalnych, które nie dały efektu dłuższego, niż jakiś tam określony przez nich czas.
Rejestracja: 2018
  • 137 / 12 / 0


Ludziska, powiedzcie mi jak to jest z gotowaniem filtrów. Do filtrowania MSTek (zwykle dawki między 100 a 150mg) używam cienkich filterków (kupiłam specjalnie dużą pakę samych filtrów), rozcinam i rozwijam papierek i trochę go zawsze "spłaszczam" przed filtrowaniem.

Ile ich brać, żeby coś poczuć? I w ilu ml wody wygotowywać?
@Hexe, pamiętam, że Ty coś pisałaś na ten temat kiedyś, wypowiesz się?
Posty: 5847 Strona 583 z 585
Wróć do „Morfina i heroina”
Na czacie siedzi 69 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości