Metkatynon - Manganizm/zatrucie manganem

4-HMC, efedron, metkat. Charakterystyka i metody otrzymywania.
Więcej informacji: Metylokatynon w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 450 Strona 43 z 45
Rejestracja: 2017
  • 265 / 44 / 0


@hyber123 co u Ciebie , jak się czujesz ?
Rejestracja: 2012
  • 426 / 40 / 0


Siema,dzieki, że pytasz.Aaaaaa w sumie to od 3 dni zrobiło się lepiej z mową, głos już brzmi bardziej naturalnie. Samopoczucie też w porządku, przeszły mi już wahania nastrojów, oraz przykre myśli. Z chodzeniem jest tak jak było, ani gorzej ani lepiej. Ogólnie to zacząłeęm częściej wychodzić z domu - mamuśka mówi, że każdorazowo po takim wyjściu wracam od razu w lepszym stanie- bardziej żywszy i rozgadany. Gdzieś tam po głowie chodzą mi myśli, że to już górna granica moich możliwości, jeżeli chodzi o powrót do zdrowia, ale staram się nie zaprzątać sobie tym aż tak głowy i w kółko powtarzać sobie cel - wyjść na prostą . Pozdrawiam

"Straszenie narkotykami nie przynosi efektów". Co przynosi, opowiada Piotr Tubylewicz z SIN

Społeczna Inicjatywa Narkopolityki (SIN) zajmuje się edukacją. SIN wychodzi z założenia, że lepiej uczyć, jak nie zrobić sobie krzywdy, niż zakładać, że ludzie przestaną ćpać od pogrożenia palcem.

„Wysoki sądzie, byłem pijany i… nic nie pamiętam”. Czy takie wytłumaczenie może przekonać sąd?

W dalszym ciągu zdarza się usłyszeć, że stan upojenia jest okolicznością łagodzącą. Alkohol a wina w prawie karnym.
Rejestracja: 2012
  • 584 / 59 / 0


18 lipca 2019hyber123 pisze:
Siema,dzieki, że pytasz.Aaaaaa w sumie to od 3 dni zrobiło się lepiej z mową, głos już brzmi bardziej naturalnie. Samopoczucie też w porządku, przeszły mi już wahania nastrojów, oraz przykre myśli. Z chodzeniem jest tak jak było, ani gorzej ani lepiej. Ogólnie to zacząłeęm częściej wychodzić z domu - mamuśka mówi, że każdorazowo po takim wyjściu wracam od razu w lepszym stanie- bardziej żywszy i rozgadany. Gdzieś tam po głowie chodzą mi myśli, że to już górna granica moich możliwości, jeżeli chodzi o powrót do zdrowia, ale staram się nie zaprzątać sobie tym aż tak głowy i w kółko powtarzać sobie cel - wyjść na prostą . Pozdrawiam
szczerze... myślisz o przywaleniu kota?
Rejestracja: 2019
  • 950 / 102 / 0


Hyber123 wzbudzasz podziw i uznanie optymistycznym nastawieniem. I refleksje. Ja mysle, ze bym sie odwalil (swiadomosc, ze z wiekem bedzie coraz gorzej by mnie przerosla). Z drugiej strony cholera wie jak moj organizm by reagowal psychofizycznie, moze bym sobie wkrecal ze to ogarne, ale az tak pozytywnego nastawienie bym z siebie nie wykrzesal. Szacunek
Rejestracja: 2012
  • 426 / 40 / 0


19 lipca 2019DuchPL pisze:
szczerze... myślisz o przywaleniu kota?
Był taki moment, że myślalełem, że pierwszą rzeczą jaką zrobię jak wyzdrowieje będzie przyjebanie kota, ale to było jakoś rok temu w maju. Obecnie nie, nie ciągnie mnie już do kota. Ewentualnie jakieś piksy w stylu 2cb czy MDMA :)
19 lipca 2019siostrorelanium pisze:
swiadomosc, ze z wiekem bedzie coraz gorzej by mnie przerosla
Póki co jest coraz lepiej, z każdym dniem jestem o mały krok do przodu, wydaje mi się, że gdyby miało być gorzej,powiedzmy sobie szczerze, nie choruję od wczoraj tylko od 1,5 roku a już blisko do 2 lat od diagnozy choroby, powinienem zauważyć pogorszenie się stanu zdrowia chociaż minimalne,
Pozdrawiam


Wiecie co, generalnie to zauwazyłem po kim mam zdolność do uzależnienia. Otóż po swoim ojcu który wrócił z zagranicy i jara 2 paczki dziennie szlugów przypomina mnie jak byłem w ciągu metkatynowym. Otóż, po 1 kłamie w żywe oczy , ile fajek jarał do przyjścia matki z roboty. Zupełnie tak jak ja. Wykorzystuje każda okazje do zapalenia, tutaj mam na myśli, wyjaranie fajki zanim wejdzie do klatki schodowej -po to żeby zajarać na balkonie jak już wejdzie do domu -bo przeciez nie jarał, albo jak matka wyjdzie z psem wieczorem, to myk ucieka znowu na balkon. To jest w chuj śmieszne, i wiem,że to jest straszne, ale tylko rak go powstrzyma od fajek... zupełnie tak jak mnie enecefalopatia... musi sie coś kurwa stać poważnego, żeby uzależniony człowiek przestał brać daną używkę.
Rejestracja: 2012
  • 584 / 59 / 0


uzaleznienie to jedno... a sposób na pewne "problemy" to drugie.

Ja nie palę - ale paliłem - szluga za szlugiem - był to okres gdy otwierałem firmę - taki sposób na - podniesienie pewności siebie? jestem zajebisty bo palę? nie mam co robic w samochodzie - to zapalę? idę na spacer - to zapalę? do sklepu - a czemu by nie zpalić... wymówek było wiele... nie palę już 6 lat.

Ja mam ojca alkoholika z taką różnica, że on nie żyje. Ciągu do alkoholu jakiegoś specjalnego nie mam - ale nigdy nie zrzuce winy na rodziców - jeżeli mam problem z narko - osobiście uważam, że to wewnętrzna wojna, z którą nie każdy sobie poradzi - ale walczyć trzeba do końca! Zwłaszcza kiedy się ma rodzinę i za dużo do stracenia.

No i oczywiście powodzenia w dalszej kuracji życzę.
Rejestracja: 2012
  • 426 / 40 / 0


Tz. to z tym, że mam to wrodzone po ojcu to tak pół żartem było, fakt, to siedzi w środku i to od nas zależy czy to wyjdzie na światło dzienne czy nie.

Dzięki za słowa otuchy wszystkim. Życzę wam, żebyście jak najszybciej przestali się truć i żeby was nie spotakło to co mnie. Peace
Rejestracja: 2014
  • 1653 / 151 / 1


życzę wszystkim, żeby ten temat się zakopał na końcu.
A @siostrorelanium bardzo brzydko piszesz, głupio. Wcale nie jest powiedziane, że będzie z wiekiem gorzej. Tobie tez bedzie gorzej, bo dostaniesz raka okrężnicy albo jelita grubego. Albo wylewu. I co? To jest lepiej?

TMq

Rejestracja: 2006
  • 445 / 68 / 0


19 lipca 2019DuchPL pisze:
Ja mam ojca alkoholika z taką różnica, że on nie żyje. Ciągu do alkoholu jakiegoś specjalnego nie mam - ale nigdy nie zrzuce winy na rodziców - jeżeli mam problem z narko - osobiście uważam, że to wewnętrzna wojna, z którą nie każdy sobie poradzi - ale walczyć trzeba do końca! Zwłaszcza kiedy się ma rodzinę i za dużo do stracenia.
Predyspozycje do uzależnień podobno przekazywane jest w genach, jednak nie musisz ich wykorzystać.
Tak apropo ojca po części on mnie wciągnął w alko ze szwagrem i jeszcze jeden kumpel. Całe szczęście póki co abstynencja i narazie nawet nie myślę o wuwu. Pod koniec mojego picia przeszedłem piekło, nieżyczę nikomu. Z drugiej strony jak ktoś tego nie doświadczy szybko wróci do nałogu. Jeszcze kwestia ogarnięcia się w czas u mnie był ostatni dzwonek, inaczej albo bym się zachlał na śmierć, albo wylądował w pierdlu za zdobywanie alko (napewno bym nie żebrał), albo detox. Całe szczęście że moment taki gdzie jeszcze nie wylądowałem bez grosza na ulicy bo wtedy już z tego wyjść graniczy z cudem.

Sorka za offtop
Rejestracja: 2012
  • 584 / 59 / 0


ludzie ćpali i narkotyzowali się od zaorania dziejów ... u nas chcą to wyplewić... mamy to w genach ( zakładając że teoria jest trafna ) więc nie bardzo da się to wyplewić, zwłaszcza, że mamy tyle receptorów, które tylko czekają na... "nawalenie się" ... ostatnio nawet wysłuchałem wykładu na YT na temat rzekomo "specjalnego układu" w naszym mózgu, który wręcz powinien byc karmiony pewnym substancjami narkotycznymi, poniewaz bez tego po prostu organizm nie widzi sensu życia... i sobie najzwyczajniej umiera. Coś w tym jest...
Posty: 450 Strona 43 z 45
Wróć do „Metkatynon”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości