Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2791 Strona 256 z 280

sem

Rejestracja: 2008
  • 857 / 55 / 0

Ja poszłem kiedyś do apteki i mówię:
- poproszę 3 paczki thiocodinu,
a pani w okienku - a po co ci dziecko tyle thiocodinu,tak bardzo jesteś chory?
a ja na to udawałem ze kaszle,bo jestem kłamliwym,głupim ćpunem i nie byłem chory tylko chciałem się naćpać.
Rejestracja: 2018
  • 1763 / 365 / 25

Poszliśmy z ziomkiem na łysice. Znaleźliśmy cudowną łąkę, na której co drugi dzień pasą się krowy. Była ogrodzona, ale ziomek uparł się żeby pójść spytać się rolnika czy możemy na nią wejść, choć ja byłem temu przeciwny. Poszedłem mimo to za nim i słyszę następujący dialog:
- Proszę pana, możemy wejść na momencik na pańską łąkę, tam gdzie akurat dzisiaj nie ma krów?
- A co, grzybów szukacie?
- No w sumie tak, szukamy.
- Dobra wchodźcie, tylko nie jedzcie za dużo bo was powykręca hehe.
Znaleźliśmy tam chyba z 50 dorodnych okazów, dziękuję pan rolnik.

Kanadyjczyk w stanie terminalnym składa podanie o dostęp do psylocybiny

Hartle próbował wszystkiego, od leków przeciwlękowych po medytację, ma jednak nadzieję na bardziej trwałe rozwiązanie, które pozwoliłoby złagodzić odczuwany przez niego lęk, dlatego został jednym z kilku śmiertelnie chorych Kanadyjczyków, którzy apelują do minister zdrowia o specjalne zezwolenie, które pozwoliłoby im na używanie nielegalnej substancji obecnej w „magicznych grzybkach”.

Ukraińscy dilerzy wpadli podczas kontroli drogowej

W trakcie kontroli, przy kierowcy policjanci znaleźli woreczek z marihuaną, a u pasażera mefedron. Podczas przeszukania wynajmowanego przez nich mieszkania, kryminalni odkryli o wiele więcej niż się spodziewali.
Rejestracja: 2019
  • 29 / / 0

Sytuacja z przed 8-10ciu lat gdy mieszkałem jeszcze z mamą, sobota rano, środek lata matka z facetem wstają i szykują się do wyjazdu do domku letniskowego na weekend, ja lekko chory zostaje w domu, patrzę, pakują się, ogólny chaos więc myślę "to dobry czas na szybkiego bucha z lufy, są zajęci więc mam chwilę" nic bardziej mylnego, bije działo, podbijam do okna, ogień i cisne lufę (jedno nabicie = jeden buch aż do komety) w momencie kulminacyjnym trzymania bucha w płucach drzwi się otwierają i wchodzi matka z jakimiś lekami, odwracam się od okna i ide do niej z tym buchem w płucach na bezdechu, naszczescie matka czyta mi jak dawkowac nie patrząc na mnie, ale zamiast prosto i klarownie typu "jedna tabletka raz dziennie jak się źle czujesz" to coś bardziej "jedna tabletka jak się źle czujesz ale jak się dobrze czujesz to nie bierz blabla" a ja dalej nie oddychajac zaczynam widzieć mroczki przed oczami, nagle dostaje lek do ręki i matka wybiega z pokoju pakować się dalej, jak wyszła odrazu padlem na łóżko a z moich płuc nie wypuscilem już nawet odrobiny dymu, potem 15 min musiałem leżeć i sie dotleniać 😁
Rejestracja: 2014
  • 8912 / 1207 / 0

09 listopada 2019ImaneAnys pisze:
- Dobra wchodźcie, tylko nie jedzcie za dużo bo was powykręca hehe.
Gdyby powiedział, że Was "zmiecie z planszy", byłoby w ch lepiej : D

Ja kiedyś dawno temu próbowałem (nieświadomy zaistniałej sytuacji) zapłacić sztuką palenia za karnet na stoku. Stan po spożyciu + grube rękawice narciarskie... Dopiero po kilku sekundach zobaczyłem zioło na ladzie, gdzie miały znaleźć się pieniądze.
Rejestracja: 2015
  • 2072 / 341 / 9

Chwilowe romasidło z mixem DXM + koda.
Przedwczoraj 150 DXM (~1h) + 360 mg kodżitsu na podkładzie z 10 mg diazepamu i morze browaru do tego. Noding dynk tynk tynk %-D

A rano wtedy piłem pierwsze piwo z człowiekiem denaturatem. Chłopina miał normalnie dres w kolorze dykty. Cały zestaw góra i dół. :flaszka: Szkoda, że nie chciał zrobić sobie ze mną zdjęcia. :alergia:

A wczoraj 150 DXM (~1,5h) + 360 mg kody potem wrzuciłem znowu 10 mg rolek a potem jeszcze nie wiem jak to się stało dokupiłem jeszcze 300 mg kody i wjebałem :pacman:

Poćpany w chuj popeliny naruchałem, w spożywczaku biorę 4 piwa i jeszcze małpę żołądku na taśme zarzuciłem. Baba do mnie:
"-No wie Pan co w takim stanie Pan jest, nie sprzedam Panu.
- Ale to nie alkohol gra tu główne skrzypce. To chociaż te piwa."
Odłożyła małpę. Wbiła browary. A ja coś tam cisnę bajer dalej. Wiecie jaka mogła być moja mowa po czymś takim. A tu jakaś kurwa, cwel jebany z kolejki z tyłu:
"-Zamknij się.
-Żebyś Ty się kurwo nie zamknał w pół zaraz."
Cichuteńko, prawilniutenko, spakowałem browarki i wyszedłem. Kurwisko nie spieszyło się zbytnio z opuszczeniem sklepu. I to mi się podoba. %-D
Rejestracja: 2010
  • 3661 / 452 / 0

Pewnie byłeś w takim stanie że byle leszcz by Cie poskładał, ale oczywiście god mode naćpany mòzg wytworzył projekcje że typ się pewnie przestraszył takiego koxa.

To też żal żalòw :
Pytam przyjaciòłki into opianckiej, co rozszerzy mi źrenice, bo jestem po opio, wszamałem już na to 300 dexa nic nie dało, a idę wieczorem na śledzika firmowego gdzie pare osòb pracowało w noclegowniach z ćpunami etc
Ta mi napisała : kup Tonic, zawiera Chinine
Wiecie że w pierwszej myśli poszedłem do apteki i zapytałem o Tonic z chininą. Te wklepują, nic nie mają takiego, wyszło im że mają tylko Toniq do włosòw
Dopiero po wyjściu skojarzyłem, że chodzi o tonic - napòj typu Shwepps .
Niedobre to jest i wcale nie pomaga na szpile w oczach.
Rejestracja: 2017
  • 1970 / 302 / 0

Kurw@ stary, ale problemy, bo zrenice szpileczki, każdy ma w chuju jak Twoje oczy wyglądają.

Ja w robocie na mega kurewskiej opio pizdzie i zwale po fecie zasypiałem na przerwie na siedząco z jedzeniem w japie, budziłem się jak mi głowa zjeżdżała do stołu,
szefowi waliłem kit, że mam problemy z tarczycą i nie śpię.
''Ty dasz radę pracować dzisiaj?''
''no''
Rejestracja: 2019
  • 296 / 45 / 0

W zimie uczę ludzi jeździć na nartach w jednej ze szkółek. Zeszły rok, godzina już późna jak na stok bo koło 20:30. Tego dnia miałem tylko 1 lekcję (okropna pogoda) ale że musiałem zostać do końca (odgórny nakaz) to siedziałem. Zostało mi 1,5h do zamknięcia. Siedzę razem z trzema kolegami i patrzymy na ten sypiący śnieg na zmianę grając w karty bo nic innego do roboty nie było.
Dzień wcześniej od razu po pracy poszedłem kupić bakę której nie spaliłem bo jak tylko zobaczyłem łóżko w domu to poszedłem spać. No i gramy w te karty i przypominam sobie, że "o kurwa, przecież mam zioło z wczoraj". Oczywiście nie na głos bo trochę przypał. Rzuciłem tymi kartami w pizdu i poszedłem do łazienki skręcić blanta. Wcześniej zapytałem tylko ziomków o papierosa bo wszystkie zdążyłem wypalić. Cyk, cyk wszystko elegancko zrobione. Oddaliłem się w bezpieczną odległość od stoku, usiadłem tak, że nie było ludzi - sypał tylko ten jebany śnieg ale udało się znaleźć jakiś daszek. Muzyka na słuchawkach, humor coraz lepszy. Skończyłem palić i mocno zajebany wracam do "budy" (miejsce gdzie siedzimy jak nie mamy lekcji itd.). Nie doszedłem do drzwi, godzina 20:55 dostaję smsa, że zaraz mam lekcję z jakimś dzieciakiem 15 lat. Myślę sobie "o kurwa, nieźle odjebałem. Ale no nic, pewnie jeździć nie umie to jakoś tą godzinkę z nim przeżyję". Wchodzę, ubieram się szybko i idę totalnie zajebany na tę lekcję. Co się okazuje - dzieciak już coś tam jeździ i muszę iść z nim na wyciąg krzesełkowy. Szybka rozgrzewka i lecimy.
Tutaj muszę napisać o panach którzy takowy wyciąg obsługują. Na dole jest wszystko w porządku - są bardzo mili, pomocni, zabawni - ogólnie spoko. Ale co najważniejsze - zawsze są tam gdzie mają być i zawsze patrzą co się dzieje. Na górze jednak jest różnie - czasem jest tak, że w pomieszczeniu obsługi (nie wiem jak to inaczej nazwać) nikogo nie ma bo (nazwijmy go) Zbyszek sobie wychodzi na "szluga". Zbyszek był w miarę porządnym pracownikiem ale czasem zdarzyło mu się coś odjebać.
Jadę z tym młodym na wyciągu, ten coś do mnie nawija (szczerze nie pamiętam o czym), ale na tyle było to nudne, że przysnąłem. Dojeżdżamy na górę, młody wysiada a ja nadal śpię i pojechałem z powrotem (Zbyszka oczywiście nie było, chuj wie tak naprawdę co się z nim wtedy działo). Jak zobaczył, że zaczynam wracać na dół zaczął coś tam krzyczeć, że zdążyłem się obudzić. Totalnie odklejony od rzeczywistości nie za bardzo wiedziałem co się dzieje. Zamknąłem "klapę" (coś jakby zabezpieczenie żeby nie spaść [jak ktoś jeździł/widział to wie o co chodzi]) i krzyknąłem, że zaraz wyjadę znowu na górę. W między czasie usnąłem po raz drugi. Panowie na dole zatrzymali wyciąg i mnie szarpią, żebym się obudził pytając czy coś się nie stało. Pamiętam tylko, że powiedziałem "wszystko dobrze hehehe" po czym chciałem wstać zapominając, że mam narty na nogach i się wyjebałem ryjem prosto na taśmę. Na szczęście sytuacja została między nami, do młodego przyszedł kolega któremu potem oddałem za lekcję. Info się rozeszło po szkółce i do dziś bekę ze mnie kręcą.
PS. tak, to było mega nieodpowiedzialne.
Rejestracja: 2019
  • 21 / 1 / 0

Mam od 20 lat żółwia, jak z ziomeczkiem łapaliśmy pierwsze fazy i leciały lufy na pół to stwierdziliśmy ze skoro zima to po chuj wychodzić, jaramy w pokoju do okna, aby zamaskować zapach zacząłem troche zapuszczać tą wode u żólwia i zawsze jak stara wbiła jak siedzieliśmy po lufie to wmawiałem jej ze to z żółwia tak jebie. Po +-10 razie sie skapnęła :/
Rejestracja: 2019
  • 38 / 9 / 0

A to i ja przytoczę swoją historię choć i tak zapewne mało kto w nią uwierzy
Jakieś... 14 lat temu ( o bosz jaka ja stara) rzecz się dziala.
Siedzimy u koleżanki mojej już druga dobę, poryte przeokrutnie od 10 godzin gramy w MAKAO. Jej rodziców nie było jak zawsze ( loty alkoholowe)
Godz. Około 5 nad ranem już świta, co będziemy się męczyć posypujemy sobie ścieżki. Wszystko gotowe. I w tym oto właśnie momencie do pokoju mojej koleżanki wchodzi dwóch panów (pamiętam że jeden z nich miał dziwna teczkę pod pacha) i zapytuje się "Czy zastałem Pana Stanisława?"
Koleżanka na mnie, ja na nią " a Panowie to przepraszam tak bez pukania?"
I co się okazało "Proszę Pani" mówią cisi panowie "bo my mamy nakaz doprowadzenia Pana Stanisława do ZK"
Dobrze ze w pierwszej chwili nie zalapalysmy co powiedzieli. "A To Staszka nie ma wyszedł"
"dziękuję do widzenia" itd.
Poszli
Drzwi zamkli
I dopiero kiedy spojrzalysmy ponownie na stolik nocny zdalysmy sprawę z powagi sytuacji.
Tyle. Wyszli. Nic nie zauważyli nie mam do tej pory pojęcia jakim cudem
Posty: 2791 Strona 256 z 280
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 1331 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mastah i 0 gości