Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2834 Strona 255 z 284
Rejestracja: 2019
  • 1337 / 114 / 0

Taa odrazu moze przygotowany roztwor do iv ? ;)
Rejestracja: 2018
  • 210 / 21 / 0

02 listopada 2019TripHead pisze:
Apteka:
-Poprosze 2x thiocodin
-Doliczyc siateczke?
-Nie dziekuje,zjem po drodze.
heheh
Ale żeś zmyślił. Żałosne.

Problem z dopalaczami nie zniknie, dopóki nie zniesiemy kar za tradycyjne narkotyki

Nowe substancje psychoaktywne, popularnie zwane dopalaczami, to najszybciej rozwijający się, a jednocześnie najmniej znany segment rynku narkotykowego. Piszemy o raporcie z Mołdawii, Białorusi, Gruzji, Kazachstanu, Serbii i Kirgistanu, który rzuca światło na sytuację w regionie.

Zobacz gdzie przemytnicy chowają narkotyki. Z psim nosem ciężko wygrać

Nie zapalił jointa w Polsce 23-letni Ukrainiec, który w podroż zabrał marihuanę i ukrył ją w dezodorancie. Ale świetnym węchem wykazała się Idea, pies szkolony przez Straż Graniczną do wykrywania narkotyków, która bez pudła znalazła marihuanę w bagażu młodego mężczyzny.
Rejestracja: 2017
  • 664 / 57 / 0

Narkomanskie anegdoty z zycia wziete:

Po trzech dobach na amfie zostaly mi dwa male szczury. Po pasku z kumplem w piwnicy i niespalismy cala noc. Diabelnie. Pokorbilem sie i cala noc kaszlalem wydzielina z nosa zeszla do przepony i cala noc odchrzakiwalem. Koszmar scierwa odechcialo mi sie na nastepne kilka miesiecy. Niebawem przykodze powinno byc fajnie po stimowej bani.
Rejestracja: 2019
  • 81 / 16 / 0

Akcja działa się na pewnym festiwalu.
Udało mi się załatwić trochę towaru co by urozmaicić sobie czas i wrażenia :liść:
Palę zioło raczej na sportowo więc tolerancji praktycznie żadnej, upalony dość
konkretnie oraz lekko wstawiony udałem się na koncert.

Sama muzyka jak i oprawa wizualna bardziej podkręcały fazę.
Bujałem się do rytmu zamykając oczy by mocnej poczuć klimat.
Byłem w tłumie ludzi ale mimo tego wokół było sporo miejsca, po pewnym czasie
odczułem coś dziwnego na plecach, tak jakby ktoś wpadał co chwilę na mnie.
Stwierdziłem, że coś sobie wkręcam, ale dalej to czułem.
Odwróciłem się więc i naćpanym wzrokiem zobaczyłem, że jakaś laska mocno się giba
i to ona chyba mnie trąca.

Wracam do swojej kolorowej fazy, lecz po chwili czuję znów to samo tym razem z przodu.
Laska która wywijała z tyłu nagle pojawia się z przodu i kręci tyłkiem napierając wyraźnie
na mój nabiał. A może to ja się zbliżyłem a to jest jakaś inna dziewczyna ? Kurwa no nie wiem
Wydawało mi się jakbym stał w nienaturalnej pozycji a ludzie po prostu tańczą i się dotkną czasem.
Miałem mętlik w głowie, więc aby nie robić przypału ale też nie żałować to podotykałem
ją niby przypadkiem.

Potem wydawało mi się jakby inna obok też takie szopki odwalała.
Miałem niezłą rozkminę ale zanim coś w głowie zaświtało to laski się zmyły (razem)

Do teraz nie wiem czy to ja ujarany molestowałem małolaty czy zmarnowałem może jedyną
szansę na trójkąt :płacz:
Rejestracja: 2019
  • 404 / 80 / 0

Też na festiwalu bo mi sie przypomniało.
Kręcę się pomiędzy stoiskami z płytami, namiotami z żarciem i tak dalej. Widzę że swój stragan rozłożyli szwedzi którzy mieli za parę godzin zagrać, przy stoliku bacznie czuwa gitarzysta. Podchodzę pogadać, popatrzyć co mają ciekawego a moją uwagę przykówa tabliczka "we trade for weed"
- Yo, no need to trade but if you want to smoke I have some.
- Oh, yeah. Finally someone.
To wyciągam uprzednio nabitą, tradycyjną polską, całą czarną kioskówe i podaje wikingowi. On tak patrzy krzywo trochę.
- Is that weed?
- Yeah, that's weed.
- Allright...
Chciałem podać mu zapalarke ale mnie ubiegł i wyciągnął swoją benzynówkę ale nie odpala. Wsadza fifke w usta, spogląda w góre i składa ręce.
- Why you praying? It won't hurt you.
- I'm praying to the moon.
Dobra kurwa, niezły świr. Skończył w końcu rytuał i podaje mi rurke.
- Is that czech weed?
- Yes. I mean, I don't know but I live close to the border so there's a high chance...
- Oh, I love that good czech weed.
- Me too, man.
Tak sie zagadaliśmy że w tych ciemnościach wsadziłem sobie szkite odwrotną stroną i poparzyłem usta. Szybka reakcja i wyplułem rure na rozstawione na stoliku płyty. Potłukła się, gość się zaśmiał i z braku drugiego, odpowiedniego narzędzia się rozeszliśmy.
Znów bez puenty. Taka tylko opowiastka.
Rejestracja: 2018
  • 17 / 4 / 0

Pierwszy raz kupowania leku w aptece w celu naćpania się:
ja: poproszę thiocodin
aptekarka: ale jedno opakowanie dać czy więcej? %-D
Potem częściej tę aptekę odwiedzałem bo była tylko jedna farmaceutka i miałem pewność że sprzeda >1 paczek.
Raz przyszedłem po acatar i go nie było to specjalnie szukała mi czegoś z pseudoefedryną :D
Jestem pewny że ona wie co się święci ale nigdy mi tego nie powie wprost heh.
Rejestracja: 2019
  • 314 / 72 / 0

Ten wątek stanął mi dosłownie dzisiaj na drodze xd więc muszę dla potomnych opisac swoją historię sprzed pół godziny, bo jest bardzo prawdziwa.
Siedzę sobie nafukana fest i zjarana bo nie zauważyłam że znowu wpadam w ten sam schemat zastepywania jednej substancji drugą. I zostałam o tym bardzo boleśnie uświadomiona. Taki schemat na zasadzie fałszywej redukcji szkód: chujowo, że dalej napierdalam dragi w niezdrowy sposób, ale przynajmniej jest progres, bo nie walę opio xd
Wracając do tematu: siedzę sobie, palę fajkę za fajką, słucham muzyki i generalnie rozpływam się w swoim cierpieniu. Przychodzi jakiś koleś, coś tam do mnie gada, ja nie odpowiadam, bo zazwyczaj takie typy to najebani kolesie, których zebrało na odwagę. Liczę na to, że sobie pójdzie. Ale nie, przysiada się. Dalej czekam aż sobie pójdzie. Nagle przypadkowo spojrzelismy sobie przelotnie w oczy [emoji2] u mnie i niego piękne pieciozłotówki [emoji23][emoji23][emoji23] no i gość się mnie pyta, czy coś się stało. Ja mówię, że nic. On, że no może jednak. Ja mówię, że no mam swoje problemy, a on że doskonale wie jakie problemy [emoji2] no swój pozna swego jak nic.
Ogólnie gość jest stimiarzem, trochę się poklocilismy na temat tego, co bardziej ryje i co trudniej rzucić, wiadomo, odwieczna wojna stimiarze vs opiatowcy, przy okazji próbował mi wmówić że jest w stanie załatwić NIE w W-wie ani w Łodzi czy czasem we Wrocku hel o każdej porze dnia. Że na zasadzie podjeżdża do typa i jest. Ale jak mu powiedziałam, że żeby tak zrobił jak jest taki pewny to jakoś mu entuzjazm spadł [emoji23][emoji23]
Reasumując: można próbować zerwać ze środowiskiem, ale ono i tak będzie w magiczny sposób krążyć wokół Ciebie. Jak nietoperz. To już druga moja całkowicie przypadkowa sytuacja tego typu w przeciągu dwóch tygodni.
Nie dałam sie typowi wciągnąć na żadną ćpuńską posiadówe, podałam mu fałszywy numer i wróciłam do domu. Myślę, że to dobra pointa.
Rejestracja: 2018
  • 3022 / 1225 / 1

Złamałaś jakieś uwapnione ketonowe serce... Nic jak marskość wątroby teraz chłopa dogoni;>

Z podobnych tematów. Mam jakieś dziwne sytuacje ostatnio. Każda uratowana ćpunka chce się umówić ze mną na melanż... Jedna to była tak bezczelna, że jak ją przywieźli do nas o 8 rano. wyszła wieczorem, to rano czekała pod SORem...Oczywiście już zrobiona.
Druga natomiast z świeżo wykrytym WZW B i C potrzebowała chyba konkretniejszego wstrząsu... Bo zdaje się,że bagatelizowała problem całkowicie. A poinformować partnera? Po co? Jej prywatna sprawa co ma a czego nie ma.
Rejestracja: 2019
Użytkownik zbanowany
  • 139 / 20 / 0

Sytuacja, którą opiszę miała miejsce kilka dobrych lat temu. Musiałem pojechać dość daleko, bo na inne osiedle, do przychodni. Na tamtym właśnie osiedlu miesza typek od zioła, więc chciałem połączyć przyjemne z pozytecznym :D
Jadąc już zorientowałem się, ze nie wziąłem telefonu i poczułem smutek, bo przed moimi oczami rozlała się przykra wizja weekendu bez zioła (wiedziałem że to ostatnia szansa go złapać bo mial wyjechać, innych źródeł wtedy też nie było w pobliżu).
Jakieś 50 m od przychodni oczom nie wierzę i o godzinie 7 rano spotykam tego kolege. Po prostu idzie ulicą do sklepu. No to sobie 1 sztukę od niego wziąłem. Nie miałem kasy (portfel z telefonem zostały w domu), dał mi na kreskę. Tzw. Happy End (dosłownie i w przenośni) :D

Rejestracja: 2018
  • 304 / 33 / 0

Ja kiedys mocno nacpany deksem siedze obok kosciola na lawce i jak to po deksie zaczely mi sie mysli o bogu sensie zycia itd. Nagle podchodza do mnie jechowi i pytaja czy wiem jaki jest sens zycia. Ja juz w glowie mialem ze poslancy boga mnie nawiedzil. Porozmawialem z nimi troche fajna faza sie wkrecila.
Posty: 2834 Strona 255 z 284
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 1493 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: NiebianskaEuforia i 2 gości