Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2667 Strona 246 z 267
Rejestracja: 2018
  • 466 / 84 / 0

18 czerwca 2019CzarnyWlad pisze:
To może historia 16 latka próbującego mieć dużą mordę nie mając pleców :korposzczur:

ee, myślałem, że to będzie gangsterska historia o przejmowaniu rynku dragów ;)
Rejestracja: 2018
  • 176 / 37 / 0

@3ldritch To nastanie jak Stachu ogarnie życie i go w końcu wypuszczą %-D

Nie cytujemy posta bezpośrednio nad swoim. taurinnn

W niektórych stanach wojna z konopiami faktycznie dobiega końca

Dwa stany na zachodzie USA, Kolorado i Waszyngton, były pierwszymi, które na jesieni 2012 zalegalizowały rekreacyjną marihuanę dla dorosłych po 21. roku życia. Z czasem dołączyły do nich: Kalifornia, Oregon, Nevada, Maine, Alaska, Michigan, Vermont, Massachusetts, Illinois oraz stołeczny Dystrykt Kolumbii.

"Mam prawo sobie zajarać kiedy chcę". Posłanka Lewicy o marihuanie

- Uważam, że marihuanę należy zalegalizować. Jako osoba dorosła, mam prawo sobie zajarać kiedy chcę. Tak samo, jak mam prawo napić się lampki wina - mówiła w programie "Polityka na Ostro" posłanka Lewicy Beata Maciejewska.
Rejestracja: 2019
  • 282 / 59 / 0

Trzymamy kciuki za Stacha

/skończcie offtop
F.
Rejestracja: 2013
  • 199 / 33 / 0

Nie moje historie.

Za czasów kiedy sklepy RC były stacjonarne, sprzedawali taki stymulanto-euforyk pod nazwą której nie mogę sobie przypomnieć, ale było to coś mefedrono podobnego, w rozpuszczalnych ampułkach. Ktoś mi opowiadal, że jemu ktoś opowiadał że dwóch gości zaczęło to walić oporowo w struny. Pewnego razu dogadali się ze sprzedawcą w którymś sklepie ze wezmą tego więcej w promocyjnej cenie. No to wzięli, oddzielili sobie pajdę dla siebie, a reszta miała iść na dill, ale żeby mogli to gonić też w cenie niższej niż sklepy porozrabiali to z żurkiem w proszku z winiary czy chuj wie czego i jeden z tych koleszkow trzymał to na chacie. Niedługo potem przychodzi drugi ziomek i mówi że skończyły mu się zapasy i żeby dawał to z żurkiem bo musi zajebac. Ten który to miał mówi że jest jebniety i że nie da mu przyjebac u siebie na chacie bo mu się jeszcze tu przekręci, ale wkoncu uległ. Ponoć na łyżeczce której to grzał zagotował się niezły gorący kubek, ale wkoncu uzyskał klarowność, przyjebal i wszystko skończyło się happy endem xd


dwóch typów, co też swoje w kanalizację dali, spotyka się na oddziale zakaźnym, oboje zarażeni hcv (co ciekawe żaden nie przez igłę po kimś, ani nic związanego z ćpaniem, ale też z głupich powodów). Jednemu z nich pielęgniarka chciała zrobić zastrzyk, ale miał takie zakrzepy że połamała igłę, więc mówi do niej że może lepiej kolega mu zrobi zastrzyk. Kolega oczywiście po krótkich oględzinach miejsc strategicznych wklul się bez większych problemów 😁

Sytuacja moja.

Wiozłem parę lat temu kilo zioła z Holandii w plecaku, zapakowane hermetycznie, ale nie szelescilo jak poduszka choć pakunek był w poszewce i miał ją imitowac. Mój ziomek jeździł wtedy busami więc zabrałem się z nim, żeby jak coś palił Jana że nie pamięta do kogo ten plecak należy (o odciski palców itp oczywiście zadbałem). Na czas pobytu w Holandii dałem klucze do chaty innemu ziomkowi żeby se tam mógł przykitrac to i owo. No i kurwa ten ziomek z kluczami cały wieczór i noc nie odbiera telefonu wtedy kiedy wracalem. Dojechaliśmy do mojego miasta o 4. Koleszka z kluczami mieszkał ze starymi i siostra z małym dzieckiem, więc mysle "nie będę mu napierdalal domofonem o tej godzinie". Mówię do ziomka który prowadził busa, że na granicy bez przypalu to teraz już z górki i w takim razie jadę z nim rozwieźć resztę pasażerów bo co mam robić. Powysadzalismy wszystkich w ich miastach, wracamy już we dwójkę do siebie i zatrzymuje nas drogówka. Kumpel pokazał prawko i dokumenty, a pani pies mówi żeby otworzył tył. Ja w tym momencie stan przedzawałowy i obstawianie ile wylapie latek. Ale że głupi ma zawsze szczęście popatrzyła tylko że leży plecak i torba i puściła nas dalej. A ziomek z moimi kluczami w tym czasie spał u mnie najebany🙄
Rejestracja: 2010
  • 4316 / 649 / 22

Pierwszą stacjonarkę w naszym mieście, Kolekcjonera - ojebał śp. Doktorek z kumplami.
Ja rano przychodzę po maczankę, a pułki puste.
Młoda sprzedawczyni mówiła mi, że w nocy był napad i nic nie mają.

Kiedyś pewien typ mi powiedział, że dwa tygodnie leżeli po trawnikach po tym napadzie.
Podłe skurwesyny.
Rejestracja: 2013
  • 199 / 33 / 0

Przypomniała mi się jeszcze jedna warta opowiedzenia anegdota.
Zawinęli mnie do psychiatryka. W tym czasie wynajmowałem pokój jednemu ziomkowi, a drugiemu który wrócił po latach z zagranicy i kupował DOM, na czas załatwiania spraw biurowych i deweloperskich udostępniłem kat.
Morda która wynajmowała u mnie pokój, że tak delikatnie powiem lubi się najebać. No i w pewny niedzielny wieczór, kiedy leżałem sobie wśród świrów, skończył mu się swój alkohol, a że dalej miał smaki zaczal grzebać po zamrażarce bo czasem tam miałem jakaś niedopita wodę lub coś takiego. Znalazł. Spirytus. Tyle że rozrobiony 1:1 z clonazolamem. Pierdolnął z tego drina (jego pierwszy raz z benzo, choć przy takiej ilości nie robiło to dużej różnicy). Po 20 minutach t.k.o i nyny. I tak spał do czwartku, z przerwami na lanie, kiedy wstawał tak zamieciony że gdy tylko drugi ziom był w chacie to go asekurował żeby nie wyjebał nigdzie lbem. W czwartek obudził się już w miarę świadomy i mówi temu drugiemu kumplowi że przejebane bo zaspał do roboty. Nie widziałem miny gdy w odpowiedzi usłyszał że spóźnił się o 4 dni bo jest czwartek, ale musiała być spektakularna %-D
Rejestracja: 2018
  • 1767 / 527 / 0

Poszedł z kumplem strzał helu w środku nocy. Wybiliśmy na miasto fajnie czas leci, wyszliśmy na jakieś zadupie, obrzeża miasta. Rano już jest i naszła ochota znowu przygrzać, wszystko mamy poza dogodną miejscówką. Proponuje żeby wrócić do niego na chatę (do mnie by było ciężko bo inne województwo). Niestety niemożliwe bo matka z nocki wróciła, mnie nie lubi a on sam miał już dużo przypałów z dragami. Publiczny kibel nie bo higiena kiepska, klatka schodowa nie bo może ktoś nakryć. Wybór padł na... cmentarz.
Otoczony wielkim murem w złym stanie, ale to nic. Wspinamy się, złapałem pierwszą cegłę i odpadła. Dostałem w czoło aż mi do dziś blizna została. Na szczęście dzięki znieczuleniu mogłem kontynuować wspinaczkę skalną. końcu zagotowaliśmy i podaliśmy sobie strzały na płycie nagrobkowej. Warto było bo towar przedni.
Na usprawiedliwienie dodam że byliśmy po klonach i wódzie (cut) - prowokacja, trolling
Rejestracja: 2010
  • 239 / 39 / 0

Kiedys dawno temu na grzybach (sumie z dekade temu) w nocy, siedzac przed kompem glaskalem suczke ktora legla obok mojego krzesla jak zwykle zeby ja poglaskac. po pol godziny surfowania w pajeczej sieci internetu okazalo sie ze glaszcze koc ktory tam zrzucilem i mowie mu "dobry pies" co jakis czas. w sumie rozmiarowo byl podobny

podbijam ten temat bo to jeden z niewielu nie-technicznych ktore warto czytac
Rejestracja: 2010
  • 4316 / 649 / 22

Ja pamiętam jak poszliśmy na plac zabaw z Z i był z nami jeszcze taki bezdomny narkoman.
Weszliśmy do takiego domku dla dzieci i tam z foli wapowaliśmy kanna.
Wiało strasznie, to co mieliśmy zrobić.

gbu

Rejestracja: 2007
  • 730 / 35 / 0

Maj, lecimy na Majorkę.Apartament mamy na wschodzie, w dość spokojnej miejscowości, jest trochę przed sezonem więc może być problem z szybkim załatwieniem stafu. Tak więc mój plan jest taki że bierzemy auto, parkujemy w Palmie , kupujemy jaranie i spokojnie uderzamy w swoją stronę.Zaparkowaliśmy w jakimś podziemnym parkingu. Niestety pogoda chujowa , przy plaży pusto, w centrum też, spotykamy kilka ujaranych osób ale nikt nie sprzedaje, jedna kieruje nas w miejsce gdzie mogą dile stać.

Tam też pusto, więc podejmujemy decyzje że chuj, jedziemy na wschód, jak się nic tam załatwi, to na następny dzień wrócimy do Palmy. Majorka na szczęście nie jest dużą wyspą.Wracając na parking widzę na rogu 'podejrzaną' grupkę , zostawiam wszystko mojej towariszce i z 40 ojro ruszam na spotkanie;). Jeden koleś od razu podbija - weed, coke?.weed. Zaprasza mnie do samochodu, wołam kobitę.. Wsiadamy, jestem przekonamy że podjedziemy gdzieś 'za róg' , szybka dilka i po sprawie. Po jakiś 10 minutach widzimy że mijamy lotnisko i wjeżdżamy na autostradę. WTF? :zły:

Gość praktycznie nie mówi po angielsku, w ogóle nie było gadki ile, za ile itp. W końcu pytam się ile jeszcze?.Zrozumiał, 10 minutes.O kurwa, gdzie on nas wiezie??Zjeżdżamy z autostrady, jedziemy jakimiś zadupiami i nagle wjeżdżamy do jakiś totalnych slamsów, wygląda to jak fawela Brazylii. Latające dzieci goniące koguta :cojest: ,rozjebane auta, domki wyglądające jakby były z kartonu. Ogólnie syf straszny. No toś my się kurwa wjebali.Koleś wysiada i prosi o kasę, mówię mu że idę z nim, ok.Wchodzimy do jakieś nory - w niej z 5 gangusów. |Jeden akurat usuwa łodygi z jarania. Łodyg pełne wiadro , drugie wiadro z jaraniem, na stole wchuj haszu. How much?Biorę 2 giety jarania za 20 euro - wygląda i pachnie pięknie. Wracamy do auta, koleś mówi że za przysługe chce 10 euro , mam 20 więc mówię mu żeby za 10 haszu przyniósł.Wraca z solidna kostką , wracamy do centrum Palmy. gość daje nam numer gdybyśmy czegoś potrzebowali;).

Ogólnie, to nie powiem , dawno nie byłem tak posrany.Kobita moja, jak poszedłem z naszym kierowcą, zaczęła robić fotki(potem, okazało się że chuja na nich widać), wysyłać smsy że jakby coś się nam stało to jesteśmy...no właśnie, gdzie?
Piękna przygoda na sam start;). Tak zielsko i jak i hasz, okazał się zajebisty, żałuje że nie kupiłem tam koksu.Na takiej miejscówce miałbym najpewniej z pierwszej(europejskiej) ręki.
Tak było;)
Posty: 2667 Strona 246 z 267
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 814 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: kochamtoinienawidze, Nais, PINININI i 4 gości