Metkatynon - działanie psychoaktywne

4-HMC, efedron, metkat. Charakterystyka i metody otrzymywania.
Więcej informacji: Metylokatynon w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 1793 Strona 178 z 180
Rejestracja: 2020
  • 78 / 4 / 0

@up powiem Ci, że ostatnio mi się wyklarowało. Na początku może miałem jakieś odjechane BDSMy i inne wynalazki i fakt to szło w złą stronę. Ale przypuszczam, że dlatego, iż mieszałem to z wódką.
Teraz powoli odkrywam z metkatem swoją seksualność %-D . W sensie, podkręca we mnie to, co zawsze mnie kręciło (trójkąty FFM), ale na trzeźwo nie jestem w stanie tego dokonać ze względu na nieśmiałość i opory społeczne. Po kocie mam dwojaką fazę teraz, albo gadam z 10 pannami naraz - pandemia to idealne żniwa na internetowe znajomości - albo oglądam porno w tym gatunku. Żadnych wynaturzeń, żadnych fotoszopów, silikonów itp. Tylko jedno mnie właśnie w tym wkurwia. Czas na to poświęcony. Bo to nie jest taki fapping normalny. To jest delektowanie się wielogodzinne w moim przypadku. 30 zakładek otwartych i strata 2-3 godzin. Nosz kurwa. Zwykły człowiek raczej tak nie ma :uwaga: :świnia:

@DuchPL Fajnie opisałeś, tylko pytanie, po tym drugim strzale z mniejszej ilości czujesz mocniejsze czy słabsze zejście, bo jako odpowiedzialny ćpun, staram się teraz myśleć nie, jak będzie przy strzale, tylko holistycznie, jak sobie później poradzę ze zjazdem. Wkurwia mnie czasem dlatego kota rano, bo później pół dnia chodzę niedoćpany jak mam zmianę 12 H w pracy. Strzał na starcie, strzał po 3 godzinach i 9 godzin niedoćpania a w miksie z alkoholem już skończyłem. Zostaje mi tylko bezno i to SR, bo za coś muszę żyć
nie chcę by mnie wyjebano z roboty - bo przecież trzeba utrzymywać polski przemysł farmaceutyczny %-D. A kto nie my dajemy im większy hajs niż wszystkie 8 tarcz razem wziętych %-D


EDIT: Jakbym mógł sobie życzyć coś od narkotyków to takiego spojrzenia na świat z rana z perspektywy kota, mając na uwadze, że jem to co należy, z backgroundem escitalopramu, później powtórka kota +noootropil +acetylkarnityna + yerba mate (w sumie gówno daje, więc może być zielona herbata), by się skupić w pracy, powtórka drugi raz tym razem zarzucając bezno SR. Tutaj zamiast bezno wiem, że pasowałaby siłowania - bo fajnie się wyżywa z deprechy kota na siłce i całkiem niezłe wyniki są :korposzczur: :patrzy: . Ale na bezno SR i zjezdzie kota też się niezłe czasy wykręca na bieganiu po lesie.
Na sen od czasu do czasu difenhydramina + zolpidem, jakaś od biedy ashwagangda co jednym pomaga, drugim nie. białko po treningu i spać 6-7 godzin.... i na nowo ten sam cykl.
Dla niektórych nudne, ja tak mógłbym przeżyć całe życie.
Rejestracja: 2012
  • 1384 / 276 / 4

Zawsze PO zabawie...
herbatka z melisy
ostropest plamisty
WitC
i koniecznie ZJEŚĆ COŚ POŻYWNEGO choćby na siłę... polecam płatki owsiane z serkiem wiejskim.
praktycznie zero uboków nast. dnia... normalny sen... i do 3 dni podwyższone libido ;)

Pamiętać. |Ćpac z głową, słuchac organizmu... to że ja wytrzymuje 21 tablet nie znaczy, że ktoś nie będzie miał w tej kwestii przejebane.
Oczywiście nie namawiam nikogo do brania narkotyków. pozdrawiam.

Czy LSD i inne psychodeliki mogą pomóc chorym i cierpiącym?

Psychodeliki same w sobie świata raczej nie uratują, ale wiele wskazuje, że w odpowiednich warunkach mogą przyczynić się do ratowania indywidualnego świata wielu cierpiących osób – mówi w rozmowie z Onetem Maciej Lorenc, socjolog zajmujący się tematyką środków psychodelicznych, autor książki "Czy psychodeliki uratują świat?".

Francja. Policja chwaliła się przejęciem ecstasy. Okazało się, że to żelki

Policja z francuskiej miejscowości Saint-Ouen pochwaliła się w mediach społecznościowych, że przechwyciła narkotyki, których wartość oszacowano na milion euro. Jak donosi dziennik „Le Parisien” , analizy toksykologiczne wykazały jednak, że zabezpieczone tabletki nie mają w sobie żadnych substancji psychoaktywnych. Redakcja – powołując się na źródło zaznajomione ze sprawą – podaje, że w rzeczywistości funkcjonariusze przejęli zmielone żelki Haribo.
Rejestracja: 2020
  • 78 / 4 / 0

Kurwa, wiem że masz rację. Przeczytałem wszystko co było o prewencji. Paradoksalnie siedzę tutaj od chuj wie jak długo z przerwami. Mój pierwszy nick, zanim polazłem do ośrodka to PocoLoco %-D . Tylko, że z kotem jest tak, że nigdy nie wiem kiedy będzie koniec. Zabrzmi to obrzydliwie, ale skończyłem dniówkę (11 godzin), dowiedziałem się że w Warszawie mam ważny test pod koniec czerwca, zarzuciłem kota, zrobiłem maraton porno z dwoma laskami co najmniej (bo jakże by inaczej - Lew Starowicz ratuj, póki żyjesz). Jutro mam pracę od 9. Co prawda zdalna, ale kurwa trzeba wstać i przespać choć parę godzin. Zarzuciłem już Xanax SR, zarzuciłem wyekstrahowany apap noc, witaminę C, Acetylkarnitynę, jebnąłem sobie miskę płatków z suszonymi owocami, oczywiście wchuj ostropestu (od dawna go wpierdalam garściami), parę innych przeciwutleniaczy, Ashwagandę, bo skończyłem kurację Rhiodolą i czas na przerwę, magnez i wydaje się nic, tylko iść spać. Parę godzin snu dobrze mi zrobi. Do tego elektrolity... wywietrzony DOM ale wpadłem na genialny pomysł. Kot się syntezuje w garażu na minusowej temperaturze, może go przygrzeję i przefiltruję. W końcu egzamin w czerwcu - a ja stary koń jestem, mózg przepity i przeżarty, to kot i nootropil, acetylkarnityna, cognizyn czy inny chuj i uczymy się do rana.
Ale przypomniałem sobie słowa mądrej kobiety https://youtu.be/XLiYn-3jLoU?t=13

I biorę kodeksy w rękę i mam nadzieję że usnę i mi nie odjebie.
O co mi chodziło w tym poście dokładnie. Że nie wiem nigdy kiedy u mnie jest koniec i kiedy ten full zestaw hamujący użyć, bo zawsze się znajdzie powód, by być bardziej produktywnym.
Zwłaszcza od kiedy rzuciłem opiaty, alkohol, i zostałem przy kocie i bieda dopingu mózgu (ale serio bieda, bo większość to szamanizm i używam tylko to co na mnie subiektywnie działa), stałem się wysokowydajnym ćpunem. Póki co poza stratą czasu na jebanie się w jazdy po aptekach i syntezy oraz albo godzin na pornhubie albo gadania z jakimiś laskami online - gdzie jak wytrzeźwieje, to jebie od nich nudą tak że kurwa mać. Dzwoni do mnie jakaś w pracy i pierdoli jakie pranie robi. Fajnie, jakbym był na kocie z dwóch pak acataru, pewnie bym kurwa jakiejś nadgadatliwości dostał i jeszcze tego samego dnia przywiózł jej swoje pranie. Ale tak to nie działa na trzeźwo. Poza tym, nie doświadczam negatywnych skutków ćpania. Wiem, wiem, za hajs z ćpania mogłem w CD PROJEKT zainwestować jak był po 420 zł %-D .

Kiedyś dawno temu był taki post. Jazda skończona -> won z organizmu. Nie wiem czy gdzieś jeszcze jest w obiegu. Pamiętam jak zamawiałem 5-htp, wpierdalałem mięso i szukałem w czym jest kwercetyna. Ale z czym do czego. To jest dobra jak ktoś ma faktycznie braki w diecie i jest takim już ketonowym zwierzęciem. A ja jestem tak wjebany, że nie wiem kiedy u mnie jazda jest skończona.
I co gorsza, zawsze czytałem, że są wysokofunkcjonalni alkoholicy... Ale nikt nigdy nie mówi, ile osiągają dzięki alkoholowi, ile tak potrafią jechać aż się wykoleją... jakimś dziwnym trafem na AA są zwykle stare dziady. Rzadko jakiegoś w moim wieku uświadczę.
Tak właśnie mam teraz z kotem i boosterami mózgu. Nawet zolpidem przestałem wpierdalać, bo mi kaca robił takiego lekowego.

Zatem, to co piszesz o tym, jak zakończyć dzień przyjemniej niż na zjeździe jest dobre. Ale niestety, nie dla kogoś, kto w ciągu - różnych substancji (zwykle aptecznych, ale modyfikowanych. Uwielbiam to uczucie bawienia się w chemika, chociaż kurwa z chemii wiem tyle co z tego co leci teraz za show na Polsacie czy TVNie, to pierwsze ekstrakcje tramadolu z Zaldiaru były moim straconym dziewictwem).
Jedno co w chuj odradzam! I lepiej stosować się do tego co powiedział @DuchPL wyżej, niż zjazd z kota kończyć opiatami albo alkoholem - zwłaszcza tym, bo ilość dopaminy, spowoduje, że upicie stanie się praktycznie niemożliwe (przerobione przez wiele lat) a mimo uczucia "trzeźwości", promile będą wam zapierdalać w krwioobiegu. Jeżeli pójdziecie tą drogą to włączcie sobie nawigację Gogola i następnego dnia spójrzcie, gdzieście byli.

Jest wiele dobrych sposobów tutaj jak zakończyć podróż z metkatem na quasi normalnych warunkach, tak jak opisał to min. @DuchPL . Szkoda, że jeszcze ja tak nie potrafię. Ale ćwiczę samodyscyplinę ćpuna (oksymoron?) Chuj zwał jak zwał. Najwyżej za 10 lat stanę się nawiedzonym członkiem NA i będę prawił jak to metkat zniszczył mi życie:
Rejestracja: 2021
  • 34 / 1 / 0

Jak metkat podbija libido w porównaniu np do alf?
Rejestracja: 2012
  • 1384 / 276 / 4

w zależności... ile go przyjmiesz...
w zależności... jakie fazy lubisz...

metkat jest... inny
moim zdaniem lepszy / subtelniejszy / delikatniejszy /
Rejestracja: 2021
  • 11 / 1 / 0

Zależy jakich alf;)

Apvp?
Pv8, 9?
APihp aka kardiozwala instant?

Jak masz cokolwiek zamawiać u polecanych sprzedawców imo lepiej kot.
Rejestracja: 2020
  • 78 / 4 / 0

Ci z Was którzy pukają IV, względnie większe ilości PR, umiecie sobie odmówić po strzale kolejnego strzału?
Ten high jest czasem tak intensywny a zejście bolesne, że człowiek czasem myśli, nie powinienem tego robić ale chuj... Dziś jeszcze raz.
Mocno przecenilem swoje siły. Myślałem że mikrodawkowanie kota będzie odpowiedzią na moje uzależnienie od efedryny i treningu. To było sprzężone - efedryna dawała boosta a intensywniejszy trening dawał endorfiny. Czasem potrafiłem na siłowni być 3-4 godziny.
Teraz siłownie zamknięte. Mam home office. Liczą się wyniki. Praca bardziej umysłowa.
I dzialalo to mikrodawkowanie prawie 3 miesiące. Kot PITY Z 4 tabletek rano, w południe i czasem jak robiłem ponad miarę, by nadgonić, po południu.
Jednego dnia nawet dostałem podwyżkę, za osiągnięte rezultaty.
I wtedy postanowiłem zaswietwac. 15 tabsow Acararu i strzał i chwila w raju. Później coraz częściej się nagradzalem, aż straciłem nad tym kontrolę.
Przy dużych dawkach efedryny i ostatnich 3 miesiącach, wiedziałem, że po 17 nie biorę /pije bo nie usne. Teraz kota potrafię walnąć o 2 w nocy i będąc na peaku juz myślę o kolejnym.
Nie podoba mu się to.
Nie chce w pełni zrezygnować, bo dzięki efedrynie umiałem wstać od razu rozbudzony o 5 rano i od razu być na pełnych obrotach. Tak sami przy małych dawkach pitego kota.
A teraz się trochę pogubiłem. Po strzale o 2 w nocy usypiam o 4 i myślę rano, po chuj mi to było. Nie mam nic na dziś. Moralniak, nie w stylu co ja narobiłem, a bardziej, chce wrócić poziom nizej - tam gdzie była produktywność i racjonalne myślenie, które coś mi dawalo.
Zatem jak cpacie kota i w pewnym momencie czujecie, że schodzi, spada poziom dopaminy i organizm chce powtorke, to robicie umiecie sobie odmówić? Powiedzieć coś w stylu - dobra jazda na dziś z kotem is over Jutro dopiero powtórka, albo po weekendzie.
Wiem, co należy zjeść, pić itd by pomoc sobie 'fizycznie'.
Bardziej mi chodzi o mentalna strome - co sobie mówicie? Jak to racjonalizujecie przed sobą?
Proszę o darowanie sobie komentarzy - w stylu twitter zajeb Sobie kodzie na peaku. Po prostu nie cpam nic innego poza tym. Może poza eksrahowanym apapem noc, by usnąć. Łączenie tych dwóch substancji jest bez sensu a nie wypije apapu noc o 18, 19, bo to działa na mnie już po 15-20 minutach i mam taką zamule, by tylko się położyć..
Więc jak ktoś poradzi jak mentalnie umie sobie odmówić następnego razu po godzinie, będę wdzięczny jak się podzieli.
Rejestracja: 2014
  • 2284 / 286 / 1

Cóż, wygląda na to że doszedłeś do końca. skoro już na peaku myślisz o kolejnej porcji to lepiej chyba w ogóle nie zaczynać.
Zrób tak, że nastawiasz się mentalnie na 3 ćpania w tygodniu i spróbuj się trzymać tego rygoru. Ewentualnie zabezpiecz się w coś innego niż dmh z apapu na koniec zabawy - zolpidem czy alprazolam to też jest fajna rzecz które przy okazji położy.
Tu przechodzę do 3 sposobu- substytucja albo rotację. Zamiast codziennie tego kota pizgac rób to co w kratkę na przemian z paleniem trawy, kodeina albo innymi tabletkami.
zolpidem się sprawdza brutalnie odcinając pamięć i tęsknotę za kotem. No ale jest niebezpieczny. Nie tędy w sumie droga...
Rejestracja: 2020
  • 78 / 4 / 0

Tak planuje. Jak to nie zda egzaminu, to już nic nie zda i pozostaje się wycofać.
Nie biorę, żadnych innych narktoków ani nie piję alko. Nawet zioła nie palę. Tylko wład/metkat/efedryna i benzo, difenhydramina. zolpidemu się boję - bo potrafię krzywe akcje po nim odpierdalać. A pobudzony tym bardziej. Po difenhydraminie też, zwłaszcza jak przedawkowałem raz i nie wiedziałem w swoim mieszkaniu, w którym pokoju jestem i którędy do sypialni i chodziłem z 20 min koło łóżka zanim je znalazłem %-D . Ale to są wyjątki. Plus ma taki, że działa dość szybko, nie rośnie tak tolerka na nią. Ciężko odwalić krzywą akcję, bo nawet jakbym chciał, to nie widzę co pisze na klawiaturze (sic!) . I wiem, że czas wówczas spać. zolpidem ma to do siebie, że jak rano spojrzysz na telefon co pisałeś i do kogo, to kurwaaa :zły: łot de fak. I mimo, że mam stosunkowo łatwy i tani dostep do niego, to z niego rzadko korzystam. Szkoda, że difenhydramina mimo, że na zachodzie - nawet w USA jest wchuj tania. A paradoksalnie by się uśpić nią, potrzebuje sporą ilość tabsów, z paracetamolem, którego dodatkowo się muszę pozbyć. Czasem 50 szt, starcza mi na tydzień lub mniej, co dużo drożej wychodzi niż zolpidem.

Więc opcja naprzemienna jest dla mnie mało możliwa. No chyba, że wrócę do efedryny, od bieda pseudoefedryny z kawą z rana a później względnie kocur, po czym znowu stymulacja starą dobrą efką. Chociażby z chujowych supli z zza oceanu. Po prostu lubię uczucie pobudzenia.
Ale znając działanie kota, wiem, że jedzenie samej pseudoefedryny z kofeiną byłoby marnowaniem p-efki, którą można by utlenić.
Myślałem jeszcze o innej opcji. Chociaż główny plan jest taki jak piszesz. Zaplanować sobie max dwa i koniec a później minimalizować zjazd. W końcu mam home office, to mogę sobie pozwolić na pobieganie po okolicznych lasach i zrobienie pracy kiedy indziej.

Z tymi zjazdami to u mnie chyba jest trochę jak z wizytą u dentysty. Jeszcze nie zacznie wiercić a Ty już się boisz. Tak jest u mnie. W sumie jeszcze faza nie zeszła a już myślę, że mam zjazd. A tu po prostu minął peak. I tyle, później jest jeszcze dobry humor. Ale dopiero wtedy jak sobie uświadomię, że to sam sobie nawykręcałem.
Dlatego sztywne trzymanie się planu. Jak nie pomoże, próba odstawienia go na weekendy. Jak to nie pomoże, to zostaje tylko efką nad którą umiem zapanować, ale ciężej mi ją zdobyć. No chyba, że będę pił przeleżałego kota, z którego część rozpadła się do jakiejś formy efedryny.
Benzo SRy, dobrze działają, jeszcze jak się zarzuci jakieś placebo typu przeciwutleniacze, wypije białkowego shake, dodatkowo jako placebo yerba mate, spora dawka acetylokarnityny, ashwagandy, .... i co najważniejsze, odrobina czasu przyzwolenia sobie na zjazd.

Może to moje zachłyśnięcie się kotem da mi coś do myślenia, wydzielenia sobie sztywnego budżetu, nauczenia się, że mijający peak nie oznacza od razu zjazdu a nawet jak coś to na zjazdy są sposoby i że zawsze jest jutro do kocenia.

Ciekawi mnie też jak wygląda kot na kuracji jakimś Escitalopramem lub innym SSRI? Są mniejsze zjazdy, nawet kosztem mniejszej euforii?
Rejestracja: 2014
  • 2284 / 286 / 1

Sam biorę już regularnie escitalopram od ok roku, kot się nie różni na tym.
Pregabalina trochę pomaga zwalczyć nałóg kocenia.

Ostatnio po kocie regularnie stosowałem kodeinę celem redukcji zjazdu. Ani się spostrzegłem a minęło 8 dni. Teraz drugi dzień otworzyłem bez kota i kody spotami i takim gilem z nosa że ja pierdolę. Katar z odbicia katar Skodę i nowego skręta. Ja pierdole!
Posty: 1793 Strona 178 z 180
Wróć do „Metkatynon”
Na czacie siedzi 1474 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości