Odtruwanie się od opiatów

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 1626 Strona 163 z 163
Rejestracja: 2014
  • 5382 / 527 / 0


^
Co to jest "cebula"? : )
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 547 / 115 / 0


Nie mogę napisać wprost bo znowu ban. Jak znasz angielski to się domyślisz.

Gdzie jesteśmy po dziesięciu latach wojowania z narkotykami?

ONZ powoli orientuje się, że „świat wolny od narkotyków” nie istnieje. Chciałoby się to skomentować słowami: dlaczego tak późno? Ale to w zasadzie wiemy.

Sélection du Père Directeur czyli Ojciec Dyrektor poleca

Wasz Ojciec Dyrektor kocha słowo, kocha polszczyznę i jeśli tylko zdarzy mu się napotkać takie sprawozdanie, które nie dość, że ciekawe, to jeszcze napisane pięknie, niczym poemat prozą, to wierzcie mi, że zapamiętuje taki tekst na całe życie!
Rejestracja: 2016
  • 35 / 4 / 0


Coś mi odpieprzyło (a raczej odpieperzyło 3 lata temu kiedy postanowiłem poznać się z kodeiną) i po paru mocnych bodźcach (matka, studia, klasyka gatunku), poza tym wcześniejszym przymusowym przejściem z kody mieszanej z majką (z przewagą m jednak) postanowiłem że pora to jebnąć. Szkoda mi jeszcze oczywiście całego tego hajsu, przewodu pokarmowego i oddechowego (pozdro sulofgwajakol). Jestem teraz świeżo na 2 dniu po przespaniu 37 minut i jest tak z 6-7/10 jeżelich chodzi o chujowość. Wszystkie klasyk objawy, zresztą nieraz to przechodziłem. Przy okazji zostawiam benzo, niby nie powinno się tego robić, ale brałem je teraz niedługo, długo działające i w dawkach terapeutycznych.

Przez to że trochę spontanicznie to wynikło, (chociaż nie z braku hajsu, dostępności towaru czy innych takich, bo sam testowałem że to króciutka droga do przygrzania) nie mam opcji iść do lekarza po pregabę która kiedyś była pomocna (pozdro i dzięki dla sam wiesz kogo), albo cokolwiek innego pomocnego. Jestem ograniczony do otc i domowej samopomocy. Wątku czytałem z kilkaset stron więc pewnie nic nowego tu się specjalnie nie dowiem, ale może ktoś życzliwy coś mi z pamięci odświeży, poza tym samo pisanie tego jest w pewien sposób terapeutyczne.

Ostatni tydzień leciała jakoś w dawce średnio 480 koda na zaklejenie dupy, wcześniej naprzemiennie trochę wyższe dawki kody ze średnio setką majki iv, no może tak do 200, ale to nigdy w ciągu i to było praktycznie przedawkowanie lekkie. Jem trochę apapu (uczulenie na nlpzty) elektrolity, loperamid tyle wody i jedzenia ile mogę w siebie wmusić i w sumie tyle.

A no i jeszcze też trochę szkoda że akurat dopiero co miałem okazję poznać się z fajną osobą z hajpa i niestety dopóki się nie wyczyści trzeba kontaktów jakichkolwiek zaprzestać.

Jakby komuś przychodziły do głowy jakieś protipy to byłbym bardzo wdzięczny, nawet średniomerytoryczny post który może sprawie że trochę mniej gównianie na świat będę patrzył też miło widziany.

Ps. Ciąg zakończyłem na pierwszym iv hery (wcześniej 1-2 paliłem) %-D
Ps2. Było okej, ale wyleciałem z żyły, nie było jej dużo i generalnie szału nie było, w sumie to też chyba mnie popchnęło lekko w stronę odstawki.
Rejestracja: 2015
  • 1206 / 137 / 0


Zacznę od końca: skoro to nie było zbyt wiele i nie było szału (tak bywa przy pierwszych razach, sama tego doświadczyłam, ale przesiadłam się na Helelelen, bo to mi się opłaca finansowo bardziej), to tylko dobrze wróży Twojej odstawce. Z doświadczenia powiem, że jakieś orgazmy heroinowe to doświadczenia, z którymi ma się styczność, gdy przywali się po którymś dniu skręta albo weźmie się więcej, niż zwykle i czuje się jebane El Dorado. Ty, widzę, nie miałeś takiej okazji. Może to i dobrze. Wszak, gdybyś chciał wrócić do (mojej kochanej) M, to nie będziesz miał tolerancji wyjebanej w kosmos i będzie Cię otulać tak, jak do tej pory. :) A jeśli postanowisz całkowicie to jebnąć, to wątroba i kable Ci podziękują.

Przypomniało mi się, jak kiedyś w lecie próbowałam odstawiać majkę i oxy. Nie dlatego, że chciałam/musiałam, tylko że przebywałam 24 h z moim lubym (miał urlop, a ja wakacje) i nie miałam po prostu jak tego robić, bo czułam się wręcz śledzona (później załapałam, że to jakieś moje paranoje), a poza tym wszystkie pieniądze wydawaliśmy na nasze głupoty i nie miałam czasu i pieniędzy, żeby podejść po towar. Któregoś dnia już myślałam, że zwariuje - na zewnątrz ukrop jak sam skurwesyn, ja spać nie mogę, telepię się w przepoconym barłogu (dzięki bogom za upały nawet nocą, miałam świetne wytłumaczenie dla swojego przepacania się przy nieobecnym słońcu). W końcu wpadłam na genialny w swoim mniemaniu plan - odurzę się czymkolwiek. Poszłam na chwilę do matki na chatę i wygrzebałam z odmętów szuflad pakiecik ze 100 mg jakiegoś mefedronu czy innego chłamu. Ale wcześniej przepłukałam waty po oxy i majce. Nie poczułam z nich nic, ale po aplikacji mefa (jakieś 20-30 mg, więcej się nie odważę nigdy) stwierdziłam, że i to mnie nie poklepało. Także dupa była lekko zaklejona, ale nie na tyle, by dać mi przespać kolejną noc, a gówno, które mogłam opchnąć jakimś pazernym gówniarzom albo oddać komuś, też zostało zeżarte bez żadnego widocznego, odczuwalnego efektu.
Rejestracja: 2016
  • 774 / 95 / 0


13 kwietnia 2019WrakCzlowieka pisze:
Mi sie obiło o uszy ze we Francji łatwiej o mietka i bupre też. Ewentualnie pod punktami metadonowymi pytaj. Jak cie stać to kup na targu cebulę, zdrowa jest ale droga.
Mieszkałam we Francji, Francja to raj dla opiatowca.
metadon dostajesz od razu tylko wysikaj opio siku do pojemniczka. Potem przychodzisz trzy dni, a potem dostajesz na cały tydzien zapas. Nawet jak jestes obcokrajowcem to lajt. Wiem bo bylam na tym programie, mozesz zwiekszyc do ilu chcesz dawek, cpac do tego.
Majka max 10E za 200mg u Arabów. Ale tak to cena uliczna 7, cena fajna 5, cena od ziomeczka 3, całe opakowanie 14tab 200mg 40E.
buprę też dają.
Mnie na metadonie chcieli uczyc podawac w zyle, wiec no...
Rejestracja: 2016
  • 35 / 4 / 0

Gdyby kogoś interesował mój progress to jak na razie jest bardzo okej. Dorwałem pregabalinę jakimś cudem i pomogła z objawami somatycznymi jak nie wiem co. Zaczyna się 4 dzień odstawki i jedyne co zostało to lekki ból nóg od rowerków w dniach 1 i 2, kiedy nie miałem jeszcze pregi, no i w dodatku to klasycznie nie są dobre dni detoksu, nawet po zejściu na kodę.

Wtedy były praktycznie wszystkie objawy, biegunka, rowerki, kichanie, woda z nosa, bezsenność (udało mi się 37 min przespać) itd itp. Potem 3 dnia sam z siebie odrobinę lepiej już było, później pojawiła się pregabalina, poszła dawka 450 i byłem w zasadzie sobą, tylko lekko zmęczonym i zataczającym się. Suplementuje się magnezem z magne b6 (nie wiem czy to ten najlepszy, ale taki akurat był) i vita-min plus olimpu, plus sporo melisy wypiłem. Wczoraj wrzuciłem jeszcze pod wieczór 1 pakę dxmu. Bardzo słabo ją odczułem, leciutka, sympatyczna dysocjacja, takie 1 plateou. Dzisiaj za to fajny afterglow. W nocy spałem bardzo dobrze, wstałem wyspany, akurat na wschód słońca z fajkiem i kawą. Teraz jestem jeszcze przed poranną dawką pregi i czuje się lepiej niż w ciągu po 600 kody. Pewnie częściowo dxmowy afterglow i resztki działania wieczornej dawki pregabaliny.

W każdym razie jest dużo lepiej niż myślałem że będzie kiedy podejmowałem decyjzę o rzuceniu tego głupiego dodatku do sulfogwajakolu i dawnej kochanki - majki. Jeszcze drobne pytanko - czy mogę dzisiaj też dodać sobie dekstrometorfan do diety? I jak długo/w jakich dawkach polecacie brać prege (żebym się nie uzależnił jeszcze, podbno potencjał niski, ale lepiej dmuchać na zimne)

Jeżeli ktoś przez to przebrnął to dzięki za czytanie mojego dzienniczka i powodzenia dla wszystkich innych rzucających ten syf.
Posty: 1626 Strona 163 z 163
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 69 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: pomasujplecki i 1 gość