Tramadol - Uzależnienie

Syntetyczny opioid o niewybiórczym działaniu na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Tramadol w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 1001 Strona 96 z 101
Rejestracja: 2010
  • 241 / 5 / 0


Niezłe kombosy były.

Powiem Ci jak u mnie odstawka opio wyglądała po ciągu z prawdziwego zdarzenia w 2018r. Tydzień praktycznie bez snu, w drugiej połowie tygodnia miałem już takie omamy z niewyspania, że nie potrafiłem wsiąść we właściwy autobus miejski, a kiedy już wsiadłem we właściwy, nie byłem w stanie wysiąść na właściwym przystanku. Bez benzo nie ma szans na sen w tym czasie. I to raczej krótki sen.

Jeśli chodzi o poradę co zrobić w Twoim przypadku. Jeśli jesteś na kombinacji opio + benzo, nie schodź jednocześnie z obydwu. W przypadku Tramalu najpierw odstawia się Tramal i to raczej stopniowo, ale skoro jesteś już wyzerowany i jakoś się trzymasz, to ok niech tak zostanie. Ja bym przywrócił benzo (klony), żebyś w ogóle cokolwiek spał i osłonił się przeciwdrgawkowo. Kiedy skończysz już odstawkę opio i sen się ustabilizuje, możesz dopiero pomyśleć o redukowaniu klona.

Szczególnie kiedy nie możesz spać wydaje się, że to nie będzie mieć końca, ale to minie. Kiedy opio skręt się skończy organizm zacznie po trochu wracać do normy, tutaj potrzeba cierpliwości. Psychicznie możesz czuć się odrobinę inaczej po tym wszystkim. Ja stałem się po tym odrobinę zobojętniony i mniej się przejmuję problemami.
Rejestracja: 2019
  • 47 / 2 / 0


Siema!
Dzięki wielkie za odpowiedź. Rzeczowo i na temat. Dam jakiegoś lajka jak sie uda %-D
Spróbuję wytrzymać i nie wrzucać już nawet klona...
Jakoś życie leci w dzień, ale noc już się zbliża więc demony ciemności pewnie znów odezwą się z nieskończonych czeluści %-D
Może ktoś coś doda w temacie ? Może Ty kolego?
Mały potok słów a jakoś na duchu podniósł. Dziękuję raz jeszcze, pomagasz w walce z tą jakże niechlubną historią. Szczerze powiem, że też odnosze takie wrażenie, że mniej się będę przejmował problemami/już się mniej przejmuję. Bo wydaje mi się, że wygrać z tyloma nałogami w krótkim czasie (obcięcie wszystkiego prawie że jednocześnie) to powód do dumy, wiesz, - że siła ludzkiej woli jest większa niż siła tak wielu uzależnień nałożonych na człowieka jednocześnie.
Póki serce bije, będę toczył walkę z tym wszystkim.
Tak, czy inaczej - jak się z tego wydostanę to napiszę obszerniejszego posta odnośnie tego wszystkiego, bo mimo uzależnień - stoczenia się na dno - powiem, że cała ta narko-psychotropowo-chujwie jaka historia dużo nauczyła mnie o samym sobie, spojrzałem na świat z innej strony.
Najśmieszniejsze, że rodzina i niby przyjaciele - ogólnie rzecz ujmując to zasadniczo WSZYSCY się ode mnie odwrócili. Nazywali ćpunem, straceńcem, pojebem i tak dalej...
Całe szczęście - jest ŻONA która kocha, szanuje, wspiera, no i jest w tym wszystkim ze mną, mimo tego że upadłem na dno człowieczeństwa. Powiem szczerze że w głównej mierze ten upadek to zasługa trampka i podkładu z benzo - zobojętnienie na wszystko i wyjebanie po całości, nie przejmowanie się niczym i beztroskość, ciepełko które grzeje tak pięknie że aż się płakać chce że nigdgy już nie zagrzeje %-D
Ale poza trampkiem i całą listą dragów które w te trzy lata miksowałem do oporu - jest też ŻYCIE, które trzeba przeżyć, a nie noddować i opierdalać się w nieskończoność.

Koniec końców - nie polecam zażywać opio, benzo, dragów, leków czy czegokolwiek innego bo to po prostu zabiera życie. Może uda mi się wyjść z tak wielu uzależnień jednocześnie i to z podniesioną głową - wtedy powiem, że siła ludzkiej woli jest bezkresna i stanę się silniejszy niż wcześniej.

Bezpieczne wkłucie po kanadyjsku

Autorzy Krytyki Politycznej odwiedzaja pokój do bezpiecznych iniekcji w Vancouver, gdzie osoby uzależnione mogą przyjąć narkotyki pod okiem personelu medycznego.
Rejestracja: 2010
  • 241 / 5 / 0


Siła woli potrafi być bezkresna. Tobie jej nie brakuje skoro tak walczysz. Z organizmem jest trochę inaczej i ma kres możliwości. Co do nocy sugeruję jednak benzo, w mniejszej dawce nawet niż dotychczas, nic innego nie przyniesie na tym etapie ulgi. Pamiętaj jeszcze o jednym detoks jest ciężki dla organizmu, przy jednoczesnym odstawieniu 2 grup substancji uzależniających fizycznie, obciążenie organizmu jest znacznie większe. Nie chcę wyrokować co dla Ciebie jest lub nie jest zwyczajnie niebezpieczne, bo to zależy też od ogólnego stanu zdrowia itd. ile jesteś w stanie wytrzymać. O czym pewnie wiesz detoksy bez opieki medycznej w skrajnych przypadkach mogą się nawet skończyć śmiercią, dlatego ja bym to podzielił na 2 etapy, tak jak pisałem w poprzednim poście. W razie czego znajdź poradnię leczenia uzależnień (na [h] między innymi znajdziesz adresy), ew. nawet sam psychiatra obmyśli obstawę lekową i na potem plan redukowania benzo/zamiany na słabsze.

Po detoksie zostajesz z uzależnieniem psychicznym, które wygasa znacznie wolniej niż fizyczne. Musisz mieć jakiś plan na później, a z tego co piszesz masz coś na czym Ci zależy, a to dodaje dużo sił. Z kolei moja żona dzisiaj powiedziała mi, że woli kiedy jestem na opio niż trzeźwy (na trzeźwo nie najlepiej znoszę jej charakter i nie lubi słuchać prawdy na swój temat :)).

Resztą ludzi się nie przejmuj, o mnie tak mówili 20 lat temu, kiedy biegałem na fecie i mj. Zresztą część ludzi to i tak chuje, co by człowiek nie zrobił to zawsze się nie spodoba i obsmarują, tym bardziej nie ma co sobie nimi zaprzątać głowy. A teraz mam normalnie rodzinę, pracę.
Rejestracja: 2019
  • 47 / 2 / 0


Siema. Dziś kolejny dzień bez snu i bez jedzenia... Masakra, najgorzej się czuje jak się ściemnia, rano ciężko wyjść z domu - a jak już wyjdę, to wydaje mi się że jestem niedorobiony i bardzo słabo ogarniam rzeczywistość, uważam się za durnia choć Żona przypomina że nie jestem imbecylem a te zdebilenie jest spowodowane tym, że po prostu nie śpię. Staram się nie myśleć ale wkradają się takie chore, depresyjne myśli. Więc nadal walczę z demonami. Dziś zapaliłem lekko mj żeby w ogóle coś zjeść, niestety jednocześnie nie spać i nie jeść - to smierć, szczególnie dla sportowca (upadłego). Wiem, że akurat mj to kiepski wybór, ale mam jeszcze trochę w zapasie to przecież nie wyrzucę a więcej nie kupię. Teraz poleciałem tekstem centralnie jak typowy NARCOS. No niech brzmi to jak chce ale chociaż zjadłem i na jakiś czas zapomniałem o demonach uzależnień które mnie męczą (mj lekko zapaliłem więc zjadłem obiad bo małe gastro się włączyło ale zasnąć się nie udało). No i odnoszę wrażenie, że ze snu dziś nici - tak jak pisałeś, czyli tydzień to na pewno. Straszne są te dni.
Dobra, już jedno postanowienie złamane, bo zapaliłem a nie powinienem... Oby nie posunęło się to dalej, choć ciagle odnoszę wrażenie że to była całkowicie trzeźwa decyzja która pomogła zjeść, czyli zachować zdrowie i sylwetkę umięśnionego sportowca. Na sen nic nie biorę, bo było by to powrotem do uzależnienia którego się już cholernie boję. Tak do około 10rano jest tragicznie, później troszeczkę słońca i świeżego powietrza - poprawia się nastrój i myślenie, później tendencja spadkowa - i te tragiczne ciemności...
Rekord miałem 5dni bez snu na tramadolu+kokainie+amfetaminie+clonazepamie - wtedy miałem już omamy, stałem zaparkowany samochodem i widziałem w lusterkach rzeczy i ludzi, których nie było gdy obróciłem się za siebie... bałem się wrócić na chatę, a jakoś trzeba było dojechać, no i dojechałem co prawda - choć teraz wiem, że leki i narkotyki to kretynizm który zabiera osobowość i życie (mówię tu o ćpaniu a nie zjadaniu dawek lekarskich, wiadomo). Teraz na trzeźwo nie śpię już piąty dzień, nie wiedziałem że na trzeźwo można tyle nie spać tym bardziej że teraz dodatkowo bardzo mało jem. W ogóle ciagle mam uczucie jak by mi coś stało w gardle, lekki zapach jakiegoś gówna i mam cofkę, że prawie wymiotuje. W mordzie non stop piana, co też utrudnia „zasypianie” czyli te bezsenne noce podczas których leżę i zdycham w nieskończoność. Nie spodziewałem się, że tak będzie ale normalnie uczę się codziennie życia (czyt. inaczej odbieram rzeczywistość, dźwięki - zdziwiło mnie że np. tak wyraźnie słyszę deszcz i wiatr, na początku było to przerażajace). Inaczej oddziaływują na mnie wszelakie bodźce, nawet chodząc musiałem nauczyć się jak stawiać kroki na trzeźwo bo jest zupełnie inaczej.
Duża potliwość i piana w ustach a pic mi się nie chce w ogóle (nawiązanie do powodu zapalenia mj, żeby zjeść i się nawodnić).
Pierwsze dni odstawki trama to była biegunka, loperamid i węgiel non stop, teraz jest ok ale myślę że to kwestia właśnie odwodnienia z braku pragnienia i braku apetytu...
Ciekawe kiedy pojawi się normalny sen, może w czwartek ustąpi bo tak jak pisałeś tryb zombie ON - czyli wszystko leci mi z rąk, nie kontaktuję co kto do mnie mówi, chwilę mi zajmuje odpowiedź i jest nie kompetentna - teraz piszę tą odpowiedź już około 30min żeby jakoś to wyglądało w tym narco-pamiętniku/poradniku o tym, co dzieje się na detoksie i odwyku. Kolego bardzo fajnie i rzeczowo odpisujesz, fajny gość z Ciebie, powiedział bym żebyśmy razem poszli na piwo czy coś, ale nie mogę bo mam zakaz odgórny czyli w tym przypadku od siebie samego.
Prawie się nie uśmiecham. Po mj jest apetyt ale nie jestem nietrzeźwy, czyt. nie ma bomby, nie jest wesoło, po prostu czuję tylko głód - może jak bym zapalił więcej to by coś z tego było ale nie po to paliłem - znów się tłumaczę, ach te wyrzuty sumienia.
Teraz widzę że uciekło mi trzy lata życia - non stop bomba, utracenie osobowości, odrealnieniu, duże wyrzuty sumienia odnośnie utraconego majątku, pracy, ale to nic bo najgorsze co może być to są wyrzuty sumienia odnośnie utraconego czasu którego już nie wrócę, a mogłem bardzo wiele zyskać, się nauczyć wiele rzeczy, przeżyć życie na trzeźwo, mam wrażenie ze teraz czas ciągnie się w nieskończoność a te trzy lata jakby ktoś mi przewinął z pilota video, czas którego już nie odzyskam.
Ciągle uczę się pojęcia „czas” - jak on powoli mija i ile można zrobić pozytywnych rzeczy...
Nie minął nawet tydzień, a mam wrażenie jak by minęło lata, po prostu takie normalne postrzeganie czasu wróciło i dlatego zdałem sobie sprawę ile straciłem. Nie wiedziałem, że jestem w stanie tak się stoczyć.
Pozdrawiam i dalej walczę, choć zapaliłem a nie powinienem.
Rejestracja: 2009
  • 158 / / 0


po ilu dniach od ostatniej dawki po ciągu rocznym mozna sie spodziewac oznak poprawy? ma ktos doswiadczenia w lodzkim detoxie przy aleksandrowskiej?
Rejestracja: 2019
  • 47 / 2 / 0


U mnie dziś pierwsza poprawa - czyli po 6 dniach.
Większa pewność siebie, w nocy oko poleciało kilka razy po parenaście min.
W ciągu dnia większa pewność siebie - King come back %-D
Rejestracja: 2010
  • 224 / 1 / 0


15 stycznia 2019SteroidKing pisze:
Na sen nic nie biorę, bo było by to powrotem do uzależnienia którego się już cholernie boję
Rozumiem że wpierdalanie się w kolejne leki to bez sensu, ale doraźnie zastosować cos bezpiecznego (nie znam się za bardzo na niczym takim, poza potenacjalnie uzależniającymi benzo i zolpidemem) typowego na sen jak np chlorprotixen (mnie bardzo zamulal na następny dzień przez co nawet nie przyszło mi by do głowy żeby wpierdalac go codziennie ) myślęie zaszkodziło by bo brak snu też bardzo źle wpływa na ciało i psychikę. Ale to tylko moja opinia i do niczego nie namawiam, sam wiesz co dla Ciebie najlepsze
Rejestracja: 2015
  • 396 / 18 / 0


Ponad półtora roczny ciąg za mną, głównie dawki powyżej 1000mg jedzone bez benzo i o dziwo nigdy nie złapałem padaczki. Odpukać. Trochę mnie wykreci pewnie po takim czasie, szkoda że akurat na wyjazd do Niemiec, no ale nie będę odwlekać ciągle tego, ehhh.

Pierwsze dni pewnie będę zaleczał mj, potem wskakuje na escitalopram i jakoś to będzie, trzeźwość pewnie będzie dobijała, ale trzeba się jej wkoncu nauczyć i stać trochę dojrzalszy...
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 705 / 0


@wkurwionygnoj
Dobry plan na odstawkę.marihuana pomoże doraźnie na sen a do tego antydepresant na wyregulowanie nastroju.
Rejestracja: 2010
  • 241 / 5 / 0


Po dłuższym ciągu, skręt po tramadolu może trwać ok. 2 tygodni. Pocieszające jest to, że nie jest on tak silny jak po mocniejszych opio, tylko psychika potrafi być nieźle zgnojona (depresja). A jeszcze moja rada, jeśli ktoś wie, że będzie odstawiał i ma jeszcze jakiś zapas leku pod ręką lepiej jest redukować stopniowo, nawet odrobinę przed wyzerowaniem. Wtedy wyzerowanie nie będzie takie okropne. Ja nawet z dawki dobowej 400mg schodziłem stopniowo, a co dopiero jeśli ktoś przyjmuje dzienne porcje liczone w gramach.

Zapalenie mj nie jest złym pomysłem, jeśli pozwala zjeść i trochę uspokaja, w moim przypadku całkowicie odpada, bo to środek, który na mnie działa schizogennie jak nic innego.

@SteroidKing chętnie, ale ze mną to na wszystko tylko nie alkohol, bo muszę oszczędzać trzustkę. Tyle, że jak sam zauważyłeś alkohol to też narkotyk. Wiesz co mnie ciekawi? Piszesz, że tak poszedłeś w dół w czasie tego ciągu, ale jednak do ślubu dałeś radę doprowadzić. Ja z kolei jak latałem napierdolony fentanylami dostałem awans w pracy. To jest chore i nie powinno mieć miejsca, ale to-jest-prawda. Rzeczywistość bywa lepsza niż niejeden film. :)
Odstawka to prawdziwy zaginacz czasu, ale jak stan mniej więcej się wyrówna czas nie będzie się już tak ciągnął (z wiekiem przyspiesza sam z siebie - wolniej myślimy, bo się starzejemy?), mimo wszystko nie będzie tak zasuwać jak na opio.
Posty: 1001 Strona 96 z 101
Wróć do „Tramadol”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość