Grzyby - Wątek Ogólny

Dyskusja na temat grzybów halucynogennych, m.in. łysiczki lancetowatej i muchomora czerwonego.
Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki

Posty: 5960 Strona 596 z 596
Rejestracja: 2010
  • 31 / 5 / 0

Tak, wszystkie te opinie są prawdziwe. Przyspiesza wejście, dzięki czemu masz wrażenie mocniejszego "uderzenia" zamiast powolnego rozkręcania.
Rejestracja: 2008
  • 731 / 314 / 0

Ja generalnie zawsze tak spożywam, rozdrabniam w blenderze, zalewam wrzątkiem, jak ciut ostygnie to cykam cytrynki i wypijam jak wystygnie na tyle, aby bez dyskomfortu wypić.

Ogólnie faktycznie chodzi o szybszy i mocniejszy wjazd, ale coś za coś - szybciej też puszcza.

pH cytryny to plus minus 2-2.6, gdzie żołądka plus minus 1.5-3.5, zatem cytryna replikuje to środowisko, w efekcie działając tak, jak wyżej napisałam.

Według mnie dobre rozwiązanie i prosty sposób przyjęcia, choć do niedawna były spożywane tak:
Screenshot_20210212-211314_Instagram.jpg
Tak jak z nadużywaniem wszystkiego, po entym razie, tak jak kocham psylo-fazę, tak znienawidziłam smak i zapach, więc wypicie na trzy łyki to dla mnie jedyna z opcji.

:świnia:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Gdy narkotyki wchodzą za mocno – o historii mrocznych rządowych eksperymentów

Wroga można obezwładnić, ale lepiej by było, gdyby dało się nad nim zapanować. A gdyby tak niszczyć umysły, a potem programować je na nowo? To nie Archiwum X, to prawdziwy Projekt MKUltra, prowadzony latami przez rząd USA.

Wynajęli luksusowe wille na Lanzarote, aby zrobić z nich magazyny kokainowe

Gangsterzy wynajęli luksusowe wille na wyspie Lanzarote, tylko po to, aby ukrywać tam kokainę przemycaną z Ameryki Południowej. Narkotyki były odbierane na morzu, w pobliżu Wysp Kanaryjskich i dostarczane na ląd szybkimi łodziami. Dobrą passę gangsterów przerwali hiszpańscy funkcjonariusze, którzy wespół z DEA zatrzymali sześciu członków grupy i przejęli ponad 268 kg kokainy.
Rejestracja: 2018
  • 152 / 35 / 0

@makusz

Trochę odkopuję Twój post, ale chciałem się odnieść.

Grzyby mi "powiedziały" kiedyś, że mogą pomóc każdemu, z tym że nie każdy tej pomocy chce, nawet jeśli mówi, że bardzo chce. Grzyby wiedzą wszystko, świdrują świadomość i niczego przed nimi nie ukryjesz - odrobina fałszu z Twojej strony i operacja się nie uda, albo będą w najlepszym razie spore komplikacje.

Ja z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że moje życie dzielę na dwie części: przed spotkaniem z grzybami i po. Każdy aspekt uległ poprawie, dosłownie każdy, a przede wszystkim samoakceptacja, którą w końcu zrozumiałem. W ogóle "zrozumienie" to dla mnie słowo klucz w tym, co grzyby nam przekazują. Grzyby nie każą wkuć kolejny raz definicji, one, jak na dobrego nauczyciela przystało, ją tłumaczą, by każdy zrozumiał a nie tylko powtarzał.
Rejestracja: 2021
  • 4 / 1 / 0

To teraz tak. Trufle jadłem ostatnio drugi raz kwasy wcześniej około 10x a grzybów nie jadłem i ostatnio kupiłem strain Hollandia zjadłem całą paczkę kumple też ale jeden jeszcze słabsze bo pierwszy kontakt z psychodelikiem ever drugi valhalla ale cięższy ode mnie trochę chyba 90 kg miał mocno ale pod kontrolą. Tarzalismy się po podłodze ze śmiechu ekipa z nas taka ktorej zwisa i powiewa istota wszechrzeczy czy metafizyka więc nie było w tym ani trochę egzystencjalnego filozofowania tylko smieszna bania i fajnie się bawiliśmy będziemy powtarzać. Ja mialem wizuale fajne nawet. Było super ale strasznie zgłodniałem zjadłem pizzę czar prysł
I po 2 h od startu faza zeszła a po następnych 2 wsiadlem za kółko i pojechałem do sklepu. w porownaniu z pierwszm tripem w pokoju... samemu nie wytrzymałem ciśnienia zjadłem sam i po całej paczce najmocniejszych Valhalli zmiotło mnie i w łóżku w pułapce złych rozkmin a wtedy fraktale zaczynają jeszcze wydawać falujące dźwięki zsynchronizowane z ich ruchem co oznacza że samemu juz ciezko z tego mi z tego wyjść. Albo jesz czekoladę i cukier zbija tripa ale zapomniałem (Nooo masz a ostatnim razem się pizzą nażarłem glupi) mam tak że jak ktoś nie odciągnie mojej uwagi w porę od tej zwizualizowanej na scianach czy pod powiekami karykaturalnej maskarady moich strachów to ja mam po tripie klade się na łóżku i mam terror ale to s&s się klania czasem zaniedbane. A moja rada na bad tripa: jak zle myśli zaczynają napływać i staje się za grubo ogólnie to nie daj tym myslom urosnąć. Widzisz że negatywne mysli. firewall automatycznie. Gadaj z kimś rob coś idź gdzieś. Najgorzej się położyć wtedy
Rejestracja: 2019
  • 683 / 65 / 0

Złe mysli napływają kiedy właśnie..się myśli.Ja na tripie czułem jak grzyby chcą żebym nie myślał i czerpał informacje prosto od Boga.
Rejestracja: 2008
  • 731 / 314 / 0

Pułapka złych rozkmin może nadejść nieoczekiwanie, w najmniej odpowiednim momencie. Zazwyczaj spowodowana zbyt wielką dawką przyjętą w danym dniu. Fazy są kapryśne, zależą od grzybów, od tego jak się prowadziliśmy danego tygodnia, oraz od stanu psychicznego.

Sama się poślizgnęłam ostatnio.
Wyhodowałam grzyby z printów, które dostałam... Z USA, wygrywając jakiś durny GiveAway na Instagramie zaprzyjaźnionych mykologów 😁
Grzyby rosły zaskakująco długo, było ich zaskakująco mało, ale za to były zaskakująco wielkie. Jeden ważył 130g 👀 czyli ciut mniej, ile da nam standardowy grow kit na przykład. Grzybów było mało, ale były zmutowane, do tego tak niebieskich w środku nie widziałam nigdy.
Widać to było dopiero po ususzeniu i dzieleniu na porcje, po prostu ociekały niebieskością. Naprawdę silne geny, grzyby wielkości dłoni, jeden taki na cztery standardowe tripy... Coś doprawdy dziwnego.
IMG_20210223_185744_495.jpg
Większość grzybów oczywiście podarowałam 🙃 sama testując z tych dziwaków na jakieś dwa tripy i to był prawdziwy rollercoaster.

Maksymalna dawka jaką przyjęłam póki co to 5g z małą domieszką MDMA, tego wieczoru wrzuciłam na sucho standardowe 3,5g i to w większości samych trzonów, nie wiem skąd się przyjęło że zazwyczaj preferuje się kapelusze cubensisów, to jakaś totalna bzdura. Reakcja utleniania to naukowy dowód na to, że psylo krąży po równo w całym owocniku i widać to gołym okiem, nie trzeba być specjalistą.
I do czego zmierzam:

Wejście okrutne, z buta, bez pytania i pukania do drzwi, po zaledwie 15 minutach. Ekstremalne wizualne, dwie bite godziny miałam taką bekę z osobą towarzyszącą, że łzy mi ciekły po policzkach i sobie leżałam taka usmarkana na kanapie w tym zacnym nastroju, już mnie ryj bolał dosłownie, po prostu ubaw po paszki.
Jak już każdy poszedł w swoją stronę, tak nagle faza stwierdziła że wywinie mi mózg na lewą stronę i zgubiłam się we własnej łazience robiąc siku, bez możliwości ucieczki. Kafelki zaczęły mnie przytłaczać tym, że żyły własnym życiem. Znam tą fazę na wylot, aż tak się nie ekscytuję ruchami rzeczy martwych, ale to mnie przerosło i wciągnęło. Wiadro gówna w mojej głowie przebrało, i zaczęło się wylewać a ja nie byłam w stanie powstrzymać tego wodospadu, wpadłam w gówniany wir wspomnień, których jakoś specjalnie nie chce mi się pamiętać. Z racji doświadczenia doprowadziłam ten wylew jednak do końca, skupiając się na tej chujowiźnie która się wyprawiała pod czaszką z wyjątkową analizą w międzyczasie, po wszystkim czując mega ulgę, że minęło. Na pewno nie nazwałabym tego bad tripem, po prostu to było coś odgórnie do mnie przypisane, z czym z jakiegoś powodu przyszło mi stoczyć batalię.

Wniosek: grzyby są zabawką, owszem, ale każdy użytkownik musi liczyć się z ewentualnym zderzeniem tego, co się kryje w najciemniejszych zakamarkach mózgu i po prostu stanąć z nimi w takiej sytuacji face to face i wyciągnąć ewentualne wnioski.
Nie od dzisiaj wiadomo, że grzyby potrafią namieszać ale też pozwalają zrzucić ciężar z duszy.
To, że ktoś przeżył fajną, kolorową, przyprawioną fraktalami fazę to według mnie tylko taki wabik, aby ostatecznie (albo następnym razem) zapędzić w kozi róg i pokazać danej osobie jakim człowiekiem jest, i czy przypadkiem coś może jednak wymaga poprawy w codziennej egzystencji i stosunkach z otoczeniem.
Szanujmy zatem grzyby, ale przede wszystkim: nie bójmy się ich. Bad trip to niekoniecznie bad experiance.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Rejestracja: 2019
  • 244 / 12 / 3

Witam wczoraj miałem pierwszego tripa na grzybach i było przepięknie. Było to 3g Psilocybe Cubensis golden teacher. Piszecie że na pierwszy raz nie więcej niż 2g a ja się nie zgodzę, te 2g raczej nie dadzą takiego mistycznego doświadczenia. Czytałem tripraporty o ayahuasce i ten lot był właśnie do tego zbliżony. Był bardzo osobisty pierwszy raz w życiu doświadczyłem tak pięknych cevów i oevów przy względnie dużej trzeźwości nie było takiego pustego odurzenia jak np po 500mg DXM. Już na początku tripa poczułem który pokój będzie idealny do tripowania. Gdy w pewnym momencie przeszedłem do innego pokoju poczułem dziwny niepokój a cevy przybrały postać strasznych twarzy natomiast jak wróciłem do właściwego pokoju wydarzyło się coś pięknego! Poczułem jedność z tym czymś (dobrą energią, psylocybiną, duchem przyrody?) i świetnie się dogadywaliśmy. Nic nie działo się gwałtownie była taka płynność podróż była kontrolowana grzybki mnie powoli wprowadzały w swój fascynujący świat. Obiecałem im że zmienię się na lepsze a one w zamian powiedziały że na zawsze zostawią we mnie cząstkę siebie. Rozstałem się z nimi dziękując za tą podróż i powiedziałem że kiedyś się jeszcze spotkamy.
Inne spostrzeżenia:
Potok myśli, rozumienie wszystkich procesów na świecie które jednak dość ciężko wyrazić słowami.
Przyjemne uczucie empatii jednak bardziej subtelne niż to po MDMA, nie tak przytłaczające
Skutki uboczne: Szybkie bicie serca na początku tripa gdy się ładują, czasami pewien niepokój który jednak można pokonać siłą umysłu, lekki ból brzucha.
Do jakiej substancji którą próbowałem są najbardziej podobne? LSD, ale grzybki są dużo głębsze
Doświadczenie mam zamiar powtórzyć za 2-3 miesiące celując wtedy w 3,5g
Pozytywna energia pozdrawiam was! :grzybki:
A i dodam że czas po grzybach totalnie przestaje mieć znaczenie na pytanie koleżanki ile temu zjadłeś odpowiedziałem : A nie wiem ale teraz jest 17:26 i to się liczy XD
Rejestracja: 2018
  • 152 / 35 / 0

Czytam Twój opis i widzę punkty styku z własnym doświadczeniem. Krzywe, straszne mordy - były też i u mnie. Później pojąłem, że to część ich planu. Po prostu miałem być w danym pomieszczeniu i koniec, żadnych przechadzek. A jak mogły mi o tym inaczej powiedzieć, skoro nie znam ich języka? Miałem też sytuację, w której pojawili się nade mną aztecko-fraktalni jegomoście (dwóch, może trzech?) i tak jakby, nie mogli ruszyć dalej z "operacją". Ja zaś wtedy starałem się ułożyć wygodnie, a to na boku, a to na brzuchu, a to jeszcze może embrionalne spróbuję, podunię sobie podłożę. Niż z tego, niewygodnie jak diabli. I jak nigdy nie leżakuje na plecach, tak tym razem coś mnie tknęło, by spróbować. W mig ultra komfort się włączył (ta niewygoda wcześniejsza to musiała być ich sprawka), a oni się nade mną nachylili z jakimś... Naczyniem. Nie wiem, czy to oni na mnie jakoś wpłynęli, ale otworzyłem usta, a tamci wyraźnie zadowoleni rozpoczęli świetlistą wlewkę. Bałem się tego, musieli to zauważyć, bo ich fraktalne twarze zaczęły "kręcić się" w drugą stronę. Wtedy pojąłem, że muszę im zaufać, nic złego mi się nie stanie, sam przecież ich zaprosiłem. Powtarzałem to sobie w myślach i znów miałem wrażenie, że czytają mnie jak otwartą księgę. Byli wyraźnie z tego powodu zadowoleni. Postacie odeszły i zaczęła się prawdziwa magia zrozumienia. To połączenie z Absolutem, nawet w tej okrojonej wersji demo, jest najważniejszym przeżyciem, jakiego do tej pory doświadczyłem.
Rejestracja: 2019
  • 244 / 12 / 3

Wow no faktycznie podobieństwa wyraźne ale po twoim opisie wnioskuję że musiałeś zjeść co najmniej taką samą a może jeszcze większą ilość niż ja. Ile grzybów przyjąłeś?
Dla mnie też to wszechzrozumienie wszystkich procesów było jednym z najpiękniejszych przeżyć. Też miałeś tak że oprócz porozumienia telepatycznego z tym czymś używałeś pojedynczych zwrotów słownie żeby podkreślić swoją intencję?
Rejestracja: 2018
  • 152 / 35 / 0

Wtedy przyjąłem 4.5 g suszonych cubenów. Na początku używałem słów, szczególnie gdy chciałem im dać do zrozumienia, że rozumiem o co im chodzi, jednak później "poprosili mnie" bym nie tylko nie mówił, ale nawet nie myślał, zupełnie tak jak ktoś wyżej napisał - miałem przestawić się wyłącznie na odbiór. Dostałem wizualizację wszechświata, którą przepełniał wyłączanie zachwyt. Tak jakbym przeszedł ich test, wykonał wszystkie zadania, prawdziwie się wyciszył i wyłączył ego. Odnoszę wrażenie, że my jako ludzie, mamy usposobienie, które nie pozwala na głębsza komunikację. Zawsze oceniamy, różnicujemy, nadajemy wartość jedynym rzeczom, kosztem innych. Grzyby tak tego nie widzą i za wszelką cenę chciały mi pokazać własny punkt widzenia.

My mamy swoich bogów, różnych od nas. Plemię obok ma swoich, wrogich naszym bogom. Rodzą się w ten sposób niepotrzebne konflikty. A grzyby na to: zrozum, że to Ty jesteś Bogiem. I on też. I ona. Wszyscy jesteśmy Bogiem. Tym samym.

Ja serio od tego czasu czuję się szczęśliwszy, widzę też poprawę swych zachowań względem innych. Wiedzie mi się lepiej, wszystko o wiele łatwiej mi przychodzi. Żonę namawiam, ale ona nadal się boi, że z tego nie wyjdzie cało (opowiadałem jej wszystko, o tych krzywych mordach też i wydawało jej się to przerażające).
Posty: 5960 Strona 596 z 596
Wróć do „Grzyby”
Na czacie siedzi 2084 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mario Escobar i 0 gości